Raz jeszcze o emocjach

2

Bez emocji nie ma wiedzy.
Możemy być świadomi jakiejś  prawdy,
jednak zanim nie poczujemy jej siły, nie jest nasza.
Do sfery poznawczej mózgu
musi być dodane doświadczenie duszy.

Arnold Bennett

 

I chodzi o wszystkie emocje. Wszystkie są potrzebne! Dają nam wiedzę o życiu.

 

Poczułam się troszkę tak, jakbym nawoływała do hedonizmu, do życia pozbawionego smutku, bólu i  żalu, które są przecież naturalnym stanem ludzi, którzy stracili coś czy kogoś. Ależ nie! Nie tylko można, ale należy przeżyć okres smutku po bolesnych wydarzeniach w naszym życiu.
O wzruszeniu pisałam nawet jak o pozytywnej emocji. Zdolność do wzruszania się na filmach czy w innych sytuacjach świadczy o żywości emocjonalnej i często o tak zwanym dobrym sercu.
Uważam wręcz, że nie tylko wzruszenie, ale nawet płacz w kinie jest potrzebny. Często w taki właśnie sposób dzielne kobiety wylewają z siebie ból, żal czy smutek, którego nie potrafią skanalizować wtedy, kiedy by należało. Lepiej, że wychodzi on w takiej postaci niż miałby siedzieć we wnętrzu . Tłumienie emocji może mieć niepożądane skutki.

 

Życie to różne emocje i różne uczucia.

 

To oczywiste. I byłabym szczęśliwa, gdyby moi Kochani Czytelnicy już na tyle mnie poznali, że uznaliby, że nie mogę namawiać do tego, by żyć tylko dobrymi emocjami.

 

Ja mówię jedynie, że człowiek, który siebie kocha nie dostarcza sobie niepotrzebnie przykrych emocji.

Dba  o siebie w taki sposób, by jak najwięcej było tych dobrych, ciepłych i przyjemnych.

Nie ogląda horrorów, filmów o zabijaniu; nie napawa się widokami nieżywych czy okaleczonych ciał, nie słucha po raz kolejny wiadomości ani opowieści znajomych, które dołują.

 

Bardzo często zdarza mi się, że mówię komuś nie mów mi tego, proszę, nie chcę tego słuchać.

Nawet literaturę dobieram tak, by wnosiła coś więcej oprócz mnóstwa niedobrych zdarzeń i bolesnych opisów. Musi to być naprawdę dobra książka, abym chciała to znosić. Czytam w tej chwili książkę Rohintona Mistry zatytułowaną  A Fine Balance.
Trudno sobie wyobrazić ogrom nieszczęścia opisany w tej książce… a jednak ją czytam.
Czytam i czerpię z niej siłę, ponieważ pokazuje ona właśnie jak w ogromie tych nieszczęść ludzie potrafią być szczęśliwi, jak umieją się cieszyć drobnymi sprawami, jak zwyciężają w nich dobre emocje. I powiem więcej: moje problemy tracą wagę

Podobnie Człowiek w poszukiwaniu sensu Viktora Frankla – książkę opisującą obóz koncentracyjny z jego wszystkimi realiami –  także mogłam czytać. Frankl z kolei pokazywał jak wiele w odczuwaniu emocji zależy od człowieka, jak dużo może on sam zrobić ze swoimi odczuciami. Nie musi nienawidzić oprawcy ani w obozie ani potem prze całe swoje życie. Nawet śmierć żony, którą się kochało nad zycie, można zamienić na uczucie wdzięczności, że przynajmniej to nie ona cierpi po utracie ukochanego męża.  Tak! I ta zamiana daje ulgę w cierpieniu.

 

O to mi chodzi.

 

Człowiek, który siebie kocha,
nie zasmuca siebie celowo,
nie dostarcza sobie negatywnych emocji bez potrzeby.

 

I nie złości się i nie okazuje gniewu w każdym momencie, kiedy on się w nim pojawia.

 

Człowiek, który kocha siebie, kocha też życie.
I ta miłość zawsze zwycięża.

 

 

v

 

Nawet po największej burzy  ptaki śpiewają…  mawiała doświadczona prze los Rose Kennedy. To prawda. Dlaczego zatem my sami nie mielibyśmy odżywać po przeciwnościach czy nawet dramatach życia?

 

ZADANIE:

  • Proszę obejrzeć jakiś film pokazujący zwycięstwo człowieka, zwycięstwo dobrych emocji, umiejętność  cieszenia się małymi sprawami, na przykład Greka Zorbę
  • Proszę  przez cały dzień koncentrować się na tym, by dostarczać sobie świadomie tylko dobrych emocji. Żeby było może tak, jak na tym rysunku….

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Taka mam refleksje po przeczytaniu dzisiejszego tekstu…chcialabym i czasami nawet probuje unikac nieprzyjemnych stanow emocjonalnych, probuje nie narazac sie zbytnio na nie… aczkolwiek bywaja momenty, ze mam dolujace mysli i pomaga mi, iz ktos mnie jedynie badz az wyslucha, nie komentujac i nie dajac mi porad…sama mozliwosc wyrzucenia z siebie nieprzyjemnych mysli mi pomaga…dlatego tez ucze sie jak dac mozliwosc drugiej osobie wygadania sie czy to o smutkach czy radosciach, bo sama tez bym chciala aby ktos inny podarował mi taka szanse (co nie znaczy ze za kazdym razem kiedy mnie smutki dopadna wylewam je komus:)) Udanego dzionka wszystkim zycze:)

  2. Wszystkim Paniom i Panom też, gorąco polecam naukę tańca flamenco. Pozwala sięgać głęboko do własnych emocji, wyzwala je, czy też poprawia świadomość własnego ciała.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here