Proaktywność w działaniu 1

12

Twoja siła wyboru kierunku własnego życia
pozwala ci wynaleźć na nowo siebie,
zmienić swoją przyszłość i wywrzeć silny wpływ na resztę

Stephen R. Covey w 8 nawyku

 

Znowu z radością czytałam komentarze. Znalazłam nie tylko dobre rozumienie proaktywności, gdzie każdy oświetlał to słowo  jakby nowym strumieniem światła, ale i proaktywne działanie.

Pani Ewa natychmiast podzieliła się wiedzą z Panią Sabiną, a Karolina zwróciła uwagę, że w tytule jest błąd.

 

To proaktywność w akcji: 
Mogę coś zrobić i chcę, zatem to robię.

 

Oczywiście najpierw decyduję czy jest sens jakiegoś zachowania i na ile mogę coś zmienić,  na ile będzie to zgodne z moimi wartościami, zasadami działania czy celami.

 

Wspaniale. Powstaje wokół tego bloga grono ludzi naprawdę znakomicie rozumiejących zasady życia i wierzę, że również starających się je stosować.

 

Niektórzy ludzie mówią o proaktywności jak o przedsiębiorczości. Prawdę mówiąc, gdybyśmy słowo przedsiębiorczy rozumieli właściwie, to dobrze tłumaczyłoby ono angielskie proactivity.  Jednak tak nie jest. Dla większości ludzi ktoś przedsiębiorczy to taki, który znakomicie radzi sobie na polu zawodowym czy w osiąganiu konkretnych celów związanych z dobrobytem.

Tymczasem proaktywność to coś więcej niż zwykła aktywność, która bardzo często jest jedynie podążaniem za jakimiś bodźcami czy działaniami innych, jest reakcją, akcją  bez zastanowienia, a czasem nawet bez samoświadomości tego, co się tak naprawdę robi.

Proaktywność  jest niezbędna w domu, w związkach,  także w związku samego ze sobą, w wielu sytuacjach nie mających niczego wspólnego ze zdobywaniem czegokolwiek. Uświadomiłam sobie jednak dzisiaj, że przedsiębiorczość i proaktivity ma jednak ten sam element – przed, co jest istota proaktywności.
Żeby jednak nie powodować niepotrzebnych pomyłek zostańmy przy określeniu proaktywność. Wchodzi do polskiego słownika, znajduje sobie w nim miejsce.

 

Tak, zasadnicza część proaktywności ma miejsce przed samym działaniem. To jakby praca, którą wykonuje się (w końcu już automatycznie) zanim podejmie się jakąś akcję.

 

Czasami proaktywne jest nierobienie niczego, czekanie…

 

Kaz63 świetnie to określił w komentarzach, bardzo obrazowo:

 

Aktywny (mniej lub bardziej) jestem każdego dnia. Pro aktywny- bywam wyznaczając sobie cele do realizacji, planując i realizując kroki do ich osiągnięcia zmierzające. Czasem mimo pro aktywności – stoję i czekam … i wtedy włącza mi się komplikator, czy robię dobrze, czy właściwie, czy mogę to zrobić inaczej…

 

Nie do końca przyjmuję, że jest to kompikator, to słowo ma nieco pejoratywne zabarwienie.  A to przecież  nasza wiedza, nasze zasady, cele, wartości, nasza najważniejsza część proaktywności i… nas samych włącza się w takich sytuacjach do akcji.
To nie komplikuje, to powinno kierować i ułatwiać wybór zachowania.

 

Aktywnym się jest

Wszak wszyscy coś robimy od rana do nocy. Nawet, jeśli nie wnosi to niczego do naszego życia, nawet jeśli jest to przełączanie kanałów czy ruchy palca po myszy laptopa, robienie kolejnej kanapki, wypijanie piwa czy plotkowanie z sąsiadką… to jest to aktywność.

 

Proaktywnym być można:

Na przykład wyłączyć telewizora, ponieważ skończył się program, który miał dla nas wartość i mamy do zrobienia mnóstwo rzeczy bardziej związanych z wizją własnego życia.  Ale proaktywność to także włączenie telewizora, by zobaczyć program, który lubimy i na który czekamy. To przejście z serfowania po internecie powodowanego każdym kolejnym spotykanym bodźcem do pracy semestralnej, magisterskiej, czy doktorskiej, którą właśnie piszemy. To wyłączenie Facebooka, aby się nie rozpraszać, czy w ogóle komputera, aby poćwiczyć czy spędzić wartościowy czas z dzieckiem. To ma być działanie kierowane własnymi uświadomionymi wartościami, celami, nie zaś pojawiającymi się po prostu bodźcami.

Człowiek proaktywny wiele razy rezygnuje z kanapek, ciasteczek czy innych potraw… Nie jest głodny, zatem nie je.
Zastanawia się skąd wzięła ta ochota na zjedzenie czegoś, ten bodziec – zjeść coś – i podchodzi do tego świadomie. Wybiera co i kiedy będzie jadł.

Plotkowanie jest zajęciem bardzo reaktywnym czyli przeciwnym do proaktywności. Zajmujemy się bowiem czymś, na co zupełnie nie mamy wpływu, co nie jest nasze i do tego jeszcze nie wkładamy dobrej energii do świata. Dostosowujemy się do tekstów osoby, z którą rozmawiamy, potrzeby chwili czy niezbyt dobrych emocji, jakim się poddajemy w danym momencie…

Szkoda czasu i energii. Lepiej wybrać w takiej chwili zachowanie, które pozwoli zaistnieć naszym wartościom albo… zamilknąć czy nawet opuścić towarzystwo i zająć się czymś własnym na co mamy wpływ.

 

Pytanie: Czy to jest moje?  – to dobry początek.

 

ZADANIE:

 

  • Proszę od dziś dać sobie 30 dni na ćwiczenie proaktywności.  Taka propozycję daje Stephen Covey7 nawykach skutecznego działania. W tym celu namawiam do czytania moich tekstów, zrozumienia ich oraz robienia wszystkich ćwiczeń.
  • Proszę zadawać mi pytania na blogu jeśli coś nie jest jasne, będę odpowiadać. Czasami w treści wpisów, czasem jako odpowiedź na komentarz. Zachęcam zatem do czytania komentarzy.
  • Prze cały dzień proszę zwracać uwagę czy robią Państwo coś automatycznie czy włącza się proaktywność. Na początku chcę żeby nauczyli się Państwo odróżniać jedne zachowania od innych, aby zrozumieli Państwo kiedy Państwa zachowania są proaktywne.
  • Proszę pamiętać o pytaniu: Czy to jest moje?

 

 

 

PODZIEL SIĘ

12 KOMENTARZE

    • Wczorajszy wpis miał cytat mówiący o tym, że zanim nie uporam się z tym co moje i nie ogarnę tego, nie będę się brać za inne role. Nawet zadałam pytanie: co jest moje. I klika osób odpowiedziało. Jeśli siedzę i złoszczę się przed telewizorem, że politycy nie dyskutują ze sobą tak, jak bym chciała, to czy to jest „moje”? Jeśli obgaduję koleżankę, to czy to jest moje? Kiedy martwię się, że jest kryzys, jeśli żyję życiem serialowych bohaterów, jeśli złorzeczę kierowcy, który zajechał mi drogę…. Czy to jest moje? Moje jest to wszystko, co ma bezpośredni związek ze mną. Przede wszystkim moje myśli. I to są sprawy, którymi człowiek proaktywny może się zajmować i coś zmienić. wtedy to ma sens. Czy teraz jest to jaśniejsze? Pozdrawiam serdecznie/

    • Wyjaśniłam odpowiedź Karolinie, może zechce Pani przeczytać. Ciesze się, ze jest Pani proaktywna. Proszę jednak uważnie śledzić to, o czym będziemy rozmawiać. Może może Pani jeszcze coś więcej zrobić w tym temacie. Ja nie byłam proaktywna, kiedy zaczynałam pracę nad sobą. Z mojego doświadczenia wynika, że jednak wiele osób nie ma tej cechy rozbudowanej na wystarczająco wysokim poziomie. Mnie także dziś jeszcze (po ponad 20 latach pracy0) zdarzają się zachowania reaktywne, choć rzadko. Proaktywność to bardzo złożona cecha. Pozdrawiam. :) P

  1. Witam
    Wczoraj intensywnie myślałam na zadany temat, dzień mi się skończył i nie zdążyłam włączyć się do dyskusji.
    Dla mnie „proaktywność” to uświadomienie sobie swoich marzeń, celów, przygotowanie planów działanie i dążenie do osiągnięcia tego. Mamy wytyczony cel i podążamy w wyznaczonym kierunku.
    Zastanawiałam się nad swoim życiem i doszłam do wniosku, że miałam parę takich sytuacji. Choć nie znałam ani słowa „proaktywność”, ani mechanizmu jego działania.
    „Proaktywność” to też zwracanie uwagi na drobne, codzienne sprawy i świadome działanie tam gdzie możemy coś zrobić. Nie chowanie głowy w piasek.
    „Moje” to wszystko to co wiąże się z moimi celami. To nie są cele wybrane przez innych, czy cele „bo tak wypada”.
    „Moje” to też to co my możemy zrobić dla innych.

    Moje postanowienie – czytać codziennie rano bloga i pilnie ćwiczyć.

    Pozdrawiam świątecznie

    • Pani Marto jeszcze wartości są bardzo ważne. Uświadomienie sobie czym one są i jak chcemy postępować i potem w życiu wybieranie w zgodzie z nimi a nie z zgodzie z tym, co na przykład robią inni. Pozdrawiam :)

  2. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam pojęcie proaktywności czyli to myślenie/ stan umysłu przed przystąpieniem do działania mające na celu podjęcie świadomej płynącej z naszego wnętrza decyzji nt. naszych dalszych poczynań? Czy tak?

    • Nie tylko przed, także w czasie. To działanie w zgodzie z wartościami. Co z tego, że pomyślimy wcześniej, jeśli potem nie postępujemy z zgodzie z tym, co jest dla nas ważne. Na przykład. Automatycznie reagujemy na jakieś zachowanie, na przykład zbyt emocjonalnie, choć nasze wartości sa zupełnie inne. Przykład: krzyczenie na dzieci czy nawet bicie ich. Pozdrawiam :ą

  3. Ach….rozumiem…tak nawet myslałam ,że o to może chodzić…..Ja z tym nie mam większego problemu…..wiem co moje ,a co zupełnie nie moje …pozdrawiam…i DZIĘKUJĘ:)

  4. Dzień dobry :)
    Słowa ,,komplikator” użyłem celowo, właśnie z uwagi na jego pejoratywny wydźwięk- bo planując- kieruję się swoją wiedzą, zasadami i wyznawanymi wartościami … czyli tym co i jak i po co chcę zrobić. A gdy stoję i czekam- analizuję podobne sytuacje i dochodzi do głosu … właśnie ten komplikator. A, że w podobnej sytuacji ,,x” zachował się konformistycznie i sprawę ,,przepchnął” więc może z czegoś zrezygnować…?
    Nie rezygnuję, utwierdzam się w przekonaniu, że inaczej nie chcę, bo także o szacunek do samego siebie w tym życiu chodzi (bo jeśli nie ja, to kto..?, jakie mam prawo wymagać od innych nie wymagając od siebie? Jak mogę chcieć pomocy (nie umiem o nią prosić i nie za bardzo radzę sobie z jej przyjmowaniem) jeśli sam nie pomagam?), a nie tylko o zysk, przychód, splędor itd.
    Często zadaję sobie pytania, trochę inne niż podane przez Panią ,,czy to jest moje?”, ale mające z nim wiele wspólnego, ,, czy to jest …. zgodne z moimi zasadami, wyznawanymi normami… itd?”, z moim ja.
    W sumie…. Pani pytanie ,, czy to jest moje?” zawiera w sobie także te moje uszczegółowienia.
    Dobrze, że Pani jest Pani Iwono :).

  5. Nie nie zawiera :)) Do Pana pytania jeszcze dojdziemy. Od czegoś trzeba zacząć :) Pozdrawiam serdecznie. I tez się cieszę… że jestem :))))) Życie jest piękne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here