Praca a szczęście

6

W ramach projektu Szczęście chcę napisać nieco o pracy zawodowej. Praca budzi sporo wątpliwości co do tego, czy jest, czy nie jest potrzebna do szczęścia i w ogóle mamy do niej nieco dziwny stosunek. Nie doceniamy jej roli w naszym życiu, albo ją przeceniamy; myślimy o niej wyłącznie w kategoriach pieniędzy, albo szukamy w niej bezwarunkowego spełnienia.

Umiejętność znalezienia dla pracy zarobkowej właściwego miejsca we własnym życiu, to sztuka, ale też – jeśli już znajdzie się to miejsce – może wiele zmienić na lepsze. Z całą pewnością wpływa to pozytywnie na subiektywne poczucie szczęścia.
Praca zawodowa jest źródłem pieniędzy, które choć nie są w życiu najważniejsze, znakomicie je ułatwiają i upiększają. Potrzebujemy tego środka wymiany do opłacenia ważnych dla nas usług i kupna istotnych produktów.

Człowiek szczęśliwy i pogodny, to nie oderwana od życia jednostka,
która żyje w świecie ułudy, fantazji i myślenia życzeniowego
ale… zdrowa cześć większej całości jaką jest społeczeństwo.

Tak się umówiliśmy, że jeśli wnosimy do społeczeństwa coś, co jest mu potrzebne, płacą nam za to. A my potem płacimy innym. I tak to się kreci.

Jednym z istotnych elementów bycia szczęśliwym człowiekiem jest – jak pamiętamy – wolność, poczucie, że możemy dokonywać własnych wyborów i nie jesteśmy do niczego zmuszeni. Widziałam w swojej pracy psychologa wiele sytuacji, gdzie kobiety z braku własnych pieniędzy znosiły upokorzenia i niegodne traktowanie ze strony żywicieli. Z drugiej strony spotykałam też dzielnych mężów kobiet, które nie muszą pracować. Dostawali zawałów lub innych chorób, z powodu przerostu odpowiedzialności i trudu, które przyjęli, aby żony były szczęśliwe. Nie jest łatwo być szczęśliwym, jeśli czujemy się do czegoś zmuszeni. Własne zarobione przez nas samych pieniądze pozwalają na taką wolność, a jednocześnie dają nam poczucie wkładu. Skoro nam zapłacono, to znaczy, że to, co robimy ma wartość – tak mniej więcej rozumuje nasze ja. Praca za darmo, bez pieniędzy, żeby była nie wiem jak ciekawa, nie daje takiego poczucia… chyba, że jest to działalność charytatywna na rzecz chorych, biednych, czy w inny sposób dotkniętych przez los ludzi. Ale do takiej pracy trzeba dużo wewnętrznej siły. Poza tym…  wciąż nie daje nam  poczucia wolności i wyboru w związku.

Praca zawodowa daje nam świadomość wkładu w społeczeństwo. To bardzo istotny element dobrostanu psychicznego. Oczywiście możemy płodzić, rodzić i wychowywać dzieci – jest to niezaprzeczalny i wielki wkład w życie każdego narodu, jednak obserwacje i opisy życia kobiet w powojennej Ameryce pokazują, że tak żyjące kobiety wcale nie były szczęśliwe. Psychoterapeuta, papierosy, alkohol bardzo często służyły jako wypełniacze wewnętrznej pustki, która co jakiś czas dawała o sobie znać, a i tak obserwowano sporo depresji i… usiłowań samobójstw.
Dotyczy to szczególnie kobiet wykształconych. One bowiem przez okres nauki zdążyły się przyzwyczaić do intelektualnej wymiany ze społeczeństwem do dawania w tym obszarze i brania.

Fakt, że ktoś nam płaci za coś, co robimy, ma istotny wpływ na naszą samoocenę, a przez to także na poczucie własnej wartości. Daje nam także poczucie sensu.

Kiedy mówię o tym, że praca zawodowa jest nam potrzebna do poczucia szczęścia, nie uważam, że trzeba pracować przez całe życie. To zrozumiałe, że z różnych powodów możemy mieć przerwy i oczywistym jest, że przychodzi czas emerytury. Chodzi po protu o to, by takie doświadczenie było w naszym życiu i abyśmy mieli jakieś pieniądze, które są przez nas zarobione.

Ostatnio nakładziono nam do głowy, że pracę trzeba wykonywać z pasją, że trzeba ją kochać. Oczekujemy, że sukces będzie gonił sukces, jedno powodzenie, kolejne.
No cóż? Życie tak nie wygląda. Są różne okresy i często w pracy zawodowej potrzebujemy błędów i niepowodzeń żeby się uczyć. Nie wydaje mi się także, żebyśmy musieli kochać pracę i codziennie z pasją do niej przystępować. Dobrze, kiedy tak się zdarza, choć trzeba powiedzieć, że taka sytuacja pozbawia nas często dystansu do tego, co robimy, i często w konsekwencji brakuje nam zdrowej troski o siebie; możemy się w takiej pracy zatracić. Uważam, że wystarczy, jeśli lubi się swoją pracę: jeśli czuje się, że robi się potrzebne rzeczy, ma się poczucie właściwego wynagradzania i doceniania oraz znajduje się w miejscu pracy dobrą atmosferę oraz ludzi, z którymi łączą nas ciepłe relacje.

Kiedy jednak rano naprawdę nie che nam się wstać z łóżka,
bo czeka nas praca, trzeba pomyśleć o zmianie.

Pracę można polubić. Trzeba tylko:

  • Przestać narzekać i zacząć koncentrować się na tym, co w niej dobrego.
  • Naprawdę zaangażować się w to, co się robi
  • Zadawać sobie wciąż pytanie: Co mogę zrobić, abyśmy osiągali zaplanowane wyniki i wszystkim pracowało się lepiej?
  • Odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy mam szansę wykorzystywać tu swoje zdolności i talenty? Co? Jeśli nie, to może mogę pójść do przełożonego i zaproponować lepsze ich wykorzystanie.
  • Czy potrzebuję czegoś – fizycznie lub w wymiarze wiedzy do lepszego wykonywania pracy. Może mogę o tym porozmawiać z przełożonym
  • Uprzyjemnić środowisko. Postawić kwiatek, zapalić świeczkę… posprzątać.
  • Mówić dobrze o swojej pracy, a już na pewno nie mówić niedobrze. Dziękować za to, że ją się ma.

Pracować można w różnym wymiarze czasowym i różnym stopniu zaangażowania. Na rynku pracy jest wiele sposobów na pogodzenie życia osobistego z pracą. Mój ulubiony to MLM – marketing wielopoziomowy. Daje szansę pracy w wybranym wymiarze godzin, w wybrany sposób a nawet pozwala na wybór ludzi, z którymi chce się pracować. Jest też świetnym dodatkiem do życia na emeryturze czy w czasie opieki nad dziećmi.

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Tak się umówiliśmy, że jeśli wnosimy do społeczeństwa coś, co jest mu potrzebne, płacą nam za to. A my potem płacimy innym. I tak to się kreci……. Dziękuję za te mądre słowa….

  2. Podziwiam Panią za te wszystkie wpisy. Tyle w nich mądrości. Czytając Pani teksty uświadamiam sobie , że jestem szczęśliwa. Mam dobre życie. Lubię moją pracę, sporo w niej osiągnęłam i rozwijam się cały czas. Jest wokół sporo osób z którymi łączą mnie dobre relacje ale są też tacy, których nic nie zadowala. A szkoda, że nie próbują nic z tym zrobić. Dziękuję za kolejny wpis, który powoduje, że analizuję moje życie. Pozdrawiam gorąco:) Ma Pani piękny widok z okna:)

  3. Lubie moja prace, czasami jej nie doceniam. Stworzyłem sama wszystko od podstaw mimo to jakoś nie traktuje jej poważnie. To jeden z większych problemów które są związane z moim poczuciem wartości. Na spokojnie wszystko potrafię poukładać, ale w rzeczywistości wystarczy niezadowolony klient. Słaba sprzedaż i klapa. Ja to nazywam pozamiatane. Z drugiej strony jak odpowiem na pytanie ile dajesz? Mało za dużo wymagam za mało daje to taki paradoks. Jestem tego świadoma i ciągle nad tym pracuje. Przydatny wpis dziękuję i pozdrawiam Agnieszka

  4. „Skoro nam zapłacono, to znaczy, że to, co robimy ma wartość” – to zdanie pozwoliło mi zdać sobie sprawę, dlaczego praca matki, pani domu, nie jest postrzegana jako wartościowa. Brakowało mi tego wyjaśnienia :) Nie jest to co prawda praca zawodowa, no ale. Pozdrawiam! :)

  5. Oczywiście jest wartościowa, jednak rzeczywiście świat biznesu i pracy, tak bardzo zdominował słowo „praca” , że tak się trochę dzieje. Myślę, że jednak widzi się wartość takiej pracy a widziałoby się ją zdecydowanie bardziej, gdyby same kobiety czuły, że jest to wartościowe. Natomiast nie nazywałabym jednak tego, co robi matka – pracą… Pani domu… tak. Matka, to inna bajka. To miłość.

  6. Wystarczyło, że1,5 roku byłam bez pracy, by docenić to, co mam teraz. Praca za najniższą krajową ale na umowę o pracę i stabilne warunki. I jestem spokojna, a to najważniejsze jest dziś dla mnie. Dziękuję za słowa, iż skoro nam płacą za naszą pracę, to jest ona wartościowa. To bardzo podniosło mnie na duchu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here