Pozytywne myślenie 4

10

Ci, co chcą, zawsze widzą kwiaty

Henry Matisse

Dalej o tym, czym nie jest pozytywne myślenie…

Czasami miewam sytuacje, kiedy jestem smutna, albo mówię komuś, że płakałam, że czułam z jakiegoś powodu ból… W odpowiedzi czasami słyszę zdanie typu:

Ty???!!! Przecież ty jesteś taka pozytywnie myśląca. Myślałam/em że w twoim życiu to tylko uśmiech i radość…

Czasami w tych wypowiedziach jest autentyczne zdziwienie, czasami próba ukąszenia, a bywa, że nawet troska, jednak w każdym wypadku jest to dowód, iż nie rozumie się czym jest pozytywne myślenie.

 

Jestem zdecydowanie pozytywnie myślącą osobą, jednak w moim życiu – jak w życiu każdego zdrowego psychicznie człowieka – gości smutek, ból, wzruszenie, a nawet złość czy gniew.

 

Uczucia, także te przykre, są częścią ludzkiego życia,
stanowią o jego bogactwie.

 

Nie można być człowiekiem nie przeżywając bólu… no chyba, że krótko się żyje.

Rozstania z bliskim, na chwilę lub na zawsze, cierpienie ludzi, zwierząt, choroby, własna bezsilność… to są wystarczające podwody do smutku i łez. Jest nim także wzruszenie.

 

Czym byłoby życie bez wzruszenia, bez płaczu, nawet bez smutku?

Te uczucia uświadamiają nam czasem bardzo pozytywne sprawy w naszym życiu, choćby miłość czy przywiązanie.

Wczoraj na rok pożegnałam Magdalenę – swoją starszą córkę, która już odleciała do Toronto.
Miałam nie płakać? Miałam być wesoła?
Nie. Płakałam, było mi smutno ale jednocześnie czułam się szczęśliwa, że ją mam, że kocham, że zobaczymy się już za niecały rok.
To jest pozytywne myślenie w łzach.

 

Magda kilka dni wcześniej płakała z innego powodu: pojechała do Oświęcimia.
Jest bardzo wrażliwa na wszelkie cierpienie, doskonale wiedziała jak to przeżyje, ale jednak – pojechała tam.
Bardzo płakała, płakał jej narzeczony, który nie ma polskich korzeni i nie spodziewał się takiego obrazu…  Ale to jest płacz, który trzeba przeżyć.

Ja także kiedyś tam płakałam. Ten płacz jest darem, dla tych, którzy tam cierpieli, ale też nadzieją, że nie dopuścimy do podobnych sytuacji.
Jest też rodzajem opowiedzenia się po innej stronie – po lepszej.

 

Nie będę sobie dostarczać regularnie takich przeżyć, nie będę oglądać wszelkich filmów o okrucieństwie wojny i tego świata, ale ten kawałek niechlubnej historii człowieka zobaczyłam.

 

Cierpiałam, kiedy umarła moja matka, mój ojciec, przyjaciele.

Cierpię za każdym razem, kiedy mój brat – często na własną prośbę – doznaje przykrych  doświadczeń. Rozstania z mężczyznami mojego życia też były smutne.
Ale… nie przyklejam się do tych wszystkich zdarzeń. Nie smucę się na okrągło. Żyję normalnie i cieszę się tym, co mi wciąż niesie każdy dzień. Jeśli mogę zrobić coś, żeby było lepiej, robię…

 

Pozytywne myślenie nie polega na tym by być bezdusznym
czy nawet permanentnie rozradowanym.

Pozytywne myślenie pozwala czuć się szczęśliwym, mimo wszystko.

 

ZADANIE:

  • Dalej przyglądamy się swojemu pozytywnemu myśleniu.
  • Możemy też robić ćwiczenia z poprzednich wpisów. Oj jest tego.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

10 KOMENTARZE

  1. Pani Iwonko, prosze tylko dodac slowko „nie” w pogrubionym akapicie, tym ostatnim :)
    Pisze Pani dzis m. in. o wzruszeniu… Sama je poczulam czytajac dzisiejsze slowa…

    • Dołożyłam. Dziękuję dopiero dziś. Nie starczyło mi czasu na odpowiedzi na blogu… :)

  2. Dziękuję Pani Iwnko za bloga , czytam kiedy tylko mogę i polecam innym :) W związku z tematem omawianym właśnie teraz mam takie zapytanie . Ponieważ musimy z Mężem zrezygnować z wynajmowanego dotychczas mieszkania ( dziecko idzie do szkoły i warunki nie pozwalają na dłuższe mieszkanie w tym miejscu ) mamy do wyboru 2 opcje miezkań do wynajęcia ( niestety nie możemy sobie jeszcze pozwolić na kupno własnego ):
    1- mieszkanie tańsze, do pomalowania, puste więc musielibyśmy wstawiać swoje „stare” meble
    2- mieszkanie droższe, gotowe do zamieszkania, umeblowane w sposób o jakim zawsze marzylismy ale nie było nas stać
    Zdaję sobie sprawę, że tylko ja najlepiej wiem ile mam pieniędzy i jakie mieszkanie wybrać ,ale skłaniam się ku mieszkaniu 2 i tłumaczę sobie w ten sposób, że : będę się w nim czuś dużo lepiej psychicznie, otaczać się ładnymi przedmiotami, odpoczywać i dzięku temu zacznę przyciągać do siebie sytuacje , które pozwolą mi na taką poprawę sytuacji materialnej, że koszt najmu już nie będzie za wysoki.
    Chciałabym bardzo dowiedzieć się od Pani i od czytelników tego bloga czy jest to dobre, pozytywne podejście , czy raczej oszukiwanie siebie , brak odpowiedzialności i liczenie na cud. Dodam tylko że różnica pomiedzy tymi mieszkaniami to ok. 400 zł miesięcznie a jest to dla nas na dzień dzisiejszy kwota średnia.
    Pozdrawiam i z góry dziękuję za komentarz :)

    • Pani Ago, nie możemy Pani radzić w tej kwestii. Dobrze Pani sama rozumuje. Myślę, że to zależy w znacznym stopniu od momentu życiowego w jakim się Pani znajduje i od stanu duszy. Powiem Pani tylko tak z mojego doświadczenia: ja zawsze wybierałam to z cyfrą – 2. Nigdy nie żałuję sowich decyzji, zatem i tych nie żałowałam i nie żałuję. Nie zawsze jednak jest lekko i bezpiecznie. :)

  3. Cierpienie i smutek są niezbędne. Łapię się na tym, że lubię nosić różowe okulary. Tak jest mi łatwiej. Ale czasem trzeba je ściągnąć. I to co przeżywam – ból, cierpienie, smutek, rozczarowanie, łzy- są silnymi i potrzebnymi uczuciami. I te doświadczenia tak naprawdę zbliżają do innych. Do siebie. I są najbardziej rozwojowe.

  4. Pani Lilko. Chyba nie szłabym aż tak daleko, żeby powiedzieć, że te uczucia są najbardziej rozwojowe. Na pewno nie dla mnie. Pozwalają lepiej rozumieć innych… na pewno, siebie… może… Rozwijać można się również bez bólu. Powiem więcej: na pewnym etapie tego rozwoju ten ból jest już znacznie łagodniejszy… Pozdrawiam serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here