Pozytywne myślenie 1

3

Martwiłem się, że nie mam butów,
dopóki na ulicy nie spotkałem człowieka,
który nie miał stóp.

 

Denis Waitley

Tym razem zaczniemy inaczej. Prze kilka kolejnych wpisów wyjaśnimy sobie czym nie jest pozytywne myślenie.
Sporo ludzi jest przeciwnych tej idei i myślę, że to dlatego właśnie, iż nie do końca rozumieją znaczenie tych dwóch słów.

 

A zatem, czym nie jest pozytywne myślenie?

 

Pozytywne myślenie nie jest pocieszaniem się,
że ktoś inny ma gorzej.

 

Na przykład: Czymże są moje braki w życiu w porównaniu z brakami ludzi żyjących w niektórych państwach Afryki, w Indiach czy innych ubogich miejscach?

To jest dobre pytanie do postawienia sobie od czasu do czasu, aby nabrać właściwej perspektywy do życia. Może nawet dobre do tego, by poprawić sobie poczucie obfitości… Ale to nie jest pozytywne myślenie. Nie o to w nim chodzi, by odwracać uwagę od własnych spraw i przenosić ją na jeszcze bardziej przykre sprawy innych.

Powtarzam: takie działanie jest właściwe. Szczególnie, kiedy działając w kręgu własnego wpływu  jeszcze się coś robi, by zmienić sytuacje tych ludzi na lepszą. Z całą pewnością zajęcie się pomaganiem innym uśmierza nasze bóle, lęki czy inne przykre koncentrowanie się na swojej sytuacji.

Sama niejednokrotnie tak postępowałam i postępuję: zamiast zajmować się sobą, bać się czy utyskiwać na sytuację, zajmuję się ludźmi, którzy są obok i którym mogę pomóc. To nie jest jednak pozytywne myślenie.

 

Postawa wyrażona cytatem z Waitleya, który wybrałam na początek tego wpisu również nie jest pozytywnym myśleniem.

Jest to postawa wrażliwego, empatycznego człowieka. To postawa szlachetna, a nawet do pewnego stopnia racjonalna – wszak czym jest fakt nieposiadania butów w stosunku do faktu nieposiadania nóg?  Jednak nie jest to pozytywne myślenie.

Co w tym pozytywnego? Do jednego nieszczęścia dokładamy kolejne… Jest spora szansa, że poczuję się gorzej. I do jakiego działania może mnie skłonić takie myślenie? Do żadnego. To jedynie bierna kontemplacja sytuacji.

 

Pollyanna – tytułowa bohaterka książki  Eleanor H. Porter, uznawana za amerykański symbol pozytywnego myślenia – bawiła się w grę cieszę się.  Kiedy jej było smutno, cieszyła się z sytuacji, które mogły być w tym momencie powodem do jakiejś radości. Nauczył ją tego jej ojciec – dobry pastor i szlachetny człowiek. Kiedy okazało się, że w prezencie na Boże Narodzenie, córeczka może dostać jedynie kule, bo tylko to zostało z ofiarowanych przez bogatszych ludzi darów (resztę pastor rozdał), powiedział zmartwionej Pollyannie: Cieszmy się z tego, że ich nie potrzebujemy.

Proszę zwrócić uwagę, że pastor nie zwracał uwagi dziewczynki na to, że ktoś inny ma gorzej, ale na to, że oni mają powód do radości związany właśnie z zaistniałym faktem. Takie myślenie jest istotnie pozytywnym myśleniem. Pastor aktywnie zmienił  postrzeganie tej sytuacji – z negatywnej na pozytywną. I o to chodzi.

 

ZADANIE:

 

  • Proszę przyjrzeć się jak Państwo reagują na przykre sytuacje. Jeśli maja Państwo ochotę pocieszać się tym, że inni mają gorzej… proszę z tego zrezygnować.
  • Proszę przeczytać książkę Pollyanna – dzieciom.  Albo obejrzeć z nimi ten film.

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. na przykre sytuacje reagujé stwierdzeniem – dlaczego mnie sie to przytrafia, albo – dlaczego ludzie sa dla niemili w stosunku do mnie, dlaczego nie umia sie zatrzymac i pomyslec o sposobie swojej reakcji i dopiero wtedy zareagowac stosownie do sytuacji. jest mi przykro oczywiscie i reaguje stresem, ale nie mysle o innych ze maja gorzej, raczej mysle jak moglabym polepszyc te mojá sytuacjé obecná chociaz prawde mowiác nie wiele mam pomyslów i narzédzi aby te moje pomysly wcielic w zycie. pewnie jest to uwarunkowane obnizajacym sie poczuciem wlasnej wartosci, moze znow musze nad tym wiecej pracowac, wrocic do wczesniejszych Pani tekstow i zaczac „od nowa”.

    Polyanne kiedys tam przeczytalam jak mialam 15 lat,kojarzy mi sie z usmiechem. musze troche jeszcze poczekac zeby ja miec „komus ” przeczytac
    Pozdrawiam

  2. Dziekuje za przypomnienie o Pollyannie, kiedys czytalam te piekna ksiazke, a teraz bedzie okazja do przeczytania jej dzieciom. Nie wiedzialam, ze jest rowniez film. Chcac dac wyraz mojej proaktywnosci, zamowilam wlasnie plyte na Allegro :)
    Jak ja reaguje na przykre sytuacje? Na pewno nie w sposob, o ktorym Pani pisze… Nie mysle, ze inni maja gorzej. Wybieram raczej sposob Scarlett O’Hary. Zawsze przeciez mozna „przespac sie” z problemem, a na drugi dzien spojrzec na dana sytuacje zupelnie inaczej :)

  3. Marzę o nowym samochodzie….ale za każdym razem, gdy jest zimno, pada deszcz, wsiadam do mojej kochanej Hondzi i myślę-cieszę się, że cię mam……:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here