Powiedz to inaczej

8

Jak ten czas leci. Znowu 13 dzień miesiąca… I znowu Dzień Dobrego Słowa.
Jestem w pociągu. Jadę do Sopotu – jednego z najbardziej urokliwych miejsc w Polsce. Jest 6.30 rano, w pociągu spokojnie, wręcz sennie. Jednak tak koło 10.00 się zacznie. Rozdzwonią się telefony, zaś ich posiadacze co i rusz wychodzić będą z przedziałów, by na korytarzu rozmawiać tak głośno, jakby chcieli przekrzyczeć stukot kół. Oj, można się nasłuchać, nawet jak się nie chce… I nie zawsze są to dobre słowa. Powiem inaczej – rzadko kiedy są. Nie to żeby treść była jakaś negatywna, nie, treść jest zwykle normalna – biurowa, biznesowa albo rodzinno-instruująca. Po prostu słowa nie są dobierane starannie i czasami wprowadzają niepotrzebnie nastrój gorszy niż ten, który mógłby nam wszystkim towarzyszyć. Także nam, towarzyszom podróży, wszak to i do naszej podświadomości dolatują te różne tragedie, masakry, zap…..anie, op…..anie, palanty, chamy i inne mniej lub bardziej finezyjnie wyrażane opinie o tym, że nie jest dobrze, że trzeba trochę więcej się postarać, popracować, albo, że szef nie wyraził się pozytywnie o ostatnim raporcie rozmówcy, a w ogóle… to nie jest specjalnie inteligentnym człowiekiem i do tego mało uprzejmym, nie posiadającym dobrych manier. Mamusie słodkimi głosami stresują swoje dzieci mówiąc nie bój się, to nie jest trudne, a wreszcie: kończymy rozmowę, bo spóźnisz się do szkoły. Cytuję te wszystkie słowa, bo nie mam lepszego pomysłu na to, by opisać, o co mi chodzi – o jakie wyrażenia.
W pierwszym wypadku są one albo zbyt silnie negatywne, albo mocno przesadzone i do tego niegrzeczne, w drugim – niepotrzebnie przenoszą uwagę na to, czego mamy chciałyby, by ich dzieci uniknęły.
A przecież można inaczej. Skoro już chcemy dzielić się z kolegą czy koleżanką negatywną oceną sytuacji, albo wymieniać poglądy na temat zachowań, które się nam nie podobają, to róbmy to przynajmniej tak, żeby nie nakręcać jeszcze bardziej – w gruncie rzeczy niechcianych przecież – emocji. Taki dosadny język, choć może barwny i soczysty, to jednak podnosi poziom naszego wzburzenia, a potem zostawia w podświadomości szary ślad negatywizmu. W wypadku publicznych rozmów – także w podświadomości innych podróżnych. Zauważam nawet u siebie lekką irytacje, kiedy zdarzają mi się współpasażerowie rozmawiający w taki sposób przez telefon. Nie jest tak, kiedy ludzie rozmawiają rzadko, cicho, a w uszy nie rzucają się zbyt dosadne słowa.
A co z tymi mamusinymi ostrzeżeniami? Je także można byłoby inaczej sformułować.
Jest taki prosty eksperyment. Mówimy: Proszę nie myśleć o różowym słoniu. Potem pytamy co przede wszystkim przeszło słuchaczom przez myśl i dowiadujemy się, że… oczywiście… różowy słoń.
Podobnie jest z innymi słowami. Nazwanie czegoś trudnym, nawet jeśli zaprzeczymy, wywołuje skojarzenia charakterystyczne dla tego słowa, podobnie nie przed słowem bój nie spowoduje, że ktoś bać się przestanie, a może zwrócić uwagę na to, że może jednak jest się czego bać.
Nie jest to aż tak proste i oczywiste, jak mogłoby to wynikać z mojego wpisu, jednak ma wpływ na nastrój i na to, co dzieje się z ludźmi, którzy słyszą tak sformułowane zdania.

Język pozytywny ułatwia wprowadzenie dobrego klimatu także w rozmowach handlowych; zwiększa szansę na skorzystanie z proponowanej oferty. I nie będzie manipulacją, jeśli jest wynikiem naszego normalnego, codziennego sposobu mówienia.

O to wszak chodzi, by język zawsze był pozytywny.
Oto przykłady kilku zdań, które można wyrazić w lepszej, pozytywnie brzmiącej formie.
Zamiast Nie bój się zgłaszać na lekcji Zgłaszaj się na lekcji lub Ćwicz zgłaszanie się na lekcji lub Bierz aktywny udział w lekcji lub Podziel się z kolegami swoja wiedzą lub Pozwól Pani dowiedzieć się czy dobrze myślisz. Jak widać jest wiele możliwości.
Zamiast Nie przegap szansy, Wykorzystaj szansę czy Skorzystaj z nadarzającej się okazji.
Zamiast Nie denerwuj się, Popatrz na to spokojnie Używając innych słów można osiągnąć inny, lepszy efekt. Kiedyś niewidzący człowiek siedział obok napisanego na tekturze napisu: jestem niewidomy. Jakiś przechodzień zmienił ten napis na inny:
Jest piękny dzień, a ja nie mogę go zobaczyć.
W zasadzie nie powinno to wpłynąć na szczodrość przechodniów. A jednak wpłynęło.

Słowa mają moc. Korzystajmy z niej mądrze.

A może zamienicie te zdania na lepiej brzmiące?
Kończymy, bo się spóźnisz.
Ale brzydka pogoda.
Czeka mnie ciężki dzień.
Może napiszecie,, jak to lepiej, ładniej powiedzieć….

Pięknego Dnia Dobrego Słowa. Używajmy dobrych słów!

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Na dzisiaj skończone, mam inne zajecia .
    W taka pogodę zostaje mi tylko pogoda ducha.
    Dzisiaj będę mocarzem

  2. Kończymy, resztę omówimy wieczorem przy cynamonowej herbatce.
    Doskonała pogoda, żeby skończyć czytać książkę.
    Czeka mnie twórczy i ekscytujący dzień.

  3. Na razie konczymy rozmowe, pa milego dnia.
    Czeka mnie dzien pelen wyzwan.Dam rade!
    Troche dzis pada.Zabiore moja zolta parasolke!!!

  4. Kończmy, aby zdążyć na czas.
    Każda pogoda czemuś dobremu może służyć.
    Mam dzisiaj niepowtarzalną okazję popracować nad swoim charakterem

  5. Bardzo dziękuję. O to chodzi w używaniu dobrych słów. Ważne jest jednak i to żeby nie zmieniać znaczenia zdania. To jest świetna zabawa. Dziękuje za film. Nie znałam filmu, znałam historię. Wkleiła go także na stronę Dnia Dobrego Słowa Kamila Kruk. Napisałam tam wtedy i teraz piszę tu: „Nie ma większej siły niż idea, której czas nadszedł”. To Viktor Hugo. Myślę, że nadszedł czas zrozumienia wagi słów, skoro tyle się o tym nagle mówi. Podobno Jacek Pałasiński w TVN24 mówił o tym filmie i pokazywał go. Och, żeby Dziennikarze tego programu chcieli sobie wziąć to do serca… Jeszcze raz dziękuję za wpisy. Jeśli ktoś jeszcze nie polubił strony Dnia Dobrego Słowa Na facebooku, to proszę -zróbcie to kochani. Trzeba wejść na tę stronę i nacisnąć napis pod zdjęciem cytrynki. Dobrego dnia. I z dobrymi słowami, każdy dzień może być Dniem Dobrego Słowa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here