Postanowienia i cele

8

postanowienia-noworoczneA co gdyby jedyny noworocznym postanowieniem
było „kochać siebie bardziej”.

 

Wayne Dyer

 

Zaczynamy Nowy Rok. Już 2014.
Wiele osób robi noworoczne postanowienia i plany, stawia sobie nowe cele, albo też przedłuża te z ubiegłego roku. Słuchając, co mówią na temat noworocznych deklaracji różni znani i nieznani ludzie, doszłam do wniosku, że trzeba na ten temat napisać.  Nie ma bowiem chyba co do tych terminów, a i do samej idei, pełnego zrozumienia.

 

Po pierwsze czym inny jest postanowienie a czym innym cel.

Postanowienie, to obietnica wprowadzenia zmiany do sposobu zachowania czy myślenia. Dotyczy ona nas samych, naszego wnętrza i tylko my sami jesteśmy za to odpowiedzialni. Stwierdzenia typu: przestaję palić papierosy,  używam pozytywnego słownictwa czy odżywiam się zdrowo to obietnice.  Obietnicą jest również cytowana propozycja Dyera. W tym wypadku ważne jest, abyśmy naprawdę pragnęli tego, co sobie obiecujemy, aby było to nasze, nie zaś pochodzące ze społecznych wzorów czy podpowiedzi.  Tylko ktoś, kto naprawdę zrozumie ideę używania pozytywnego słownictwa, zapragnie tak właśnie się wypowiadać po to, aby samemu czuć się lepiej i aby w innych wyzwalać lepsze samopoczucie.  Tylko ktoś, kto rzeczywiście dorósł do tego, aby być wolnym od przymusu palenia, będzie miał siłę wprowadzić to w czyn.

Jedna z pytanych o to pań powiedziała: Nie robię żadnych postanowień noworocznych, ponieważ nauczyłam się żyć tak, że na bieżąco wprowadzam wszystko, co jest dla mnie ważne.  Świetnie. Taka koncentracja na czymś może się jednak przydać. Ja nauczyłam na bieżąco wprowadzać to, co jest dla mnie ważne ponad ćwierć wieku temu, a jednak każdy rok upływa mi pod jakimś hasłem.  W ubiegłym roku była to uważność na co dzień. W tym roku będę ćwiczyć słuchanie z jak największą dozą empatii.

 

Cele to są konkretnie określone, opatrzone  przybliżoną przynajmniej datą realizacji,efekty szeregu działań,  podcelów i zadań. Ich realizacja zależy nie tylko od nas, choć od nas w dużej mierze i wymaga często stosownej strategii. I tutaj nie wyobrażam sobie żeby nikt nie chciał niczego nowego osiągnąć w tym roku, albo przynajmniej utrzymać tego, co ma i z czego jest zadowolony. 

 

Cele dają człowiekowi siłę do działania.
Kiedy ich nie ma,  nie ma również siły… do życia.

 

Bardzo często obserwuję to u osób skarżących się na depresję czy inne formy emocjonalnych zaburzeń. Nie bez powodu Viktor Frankl nawet nerwice leczył logoterapią, w której życiowy cel i sens był podstawą.

Moim celem jest na przykład napisanie i wydanie w tym roku książki Logodydaktyka w szkole. Napiszę ją do maja, a wydana będzie we wrześniu. Inny cel to konferencja dla nauczycieli i dyrektorów szkół Siła edukacji  27 marcaIV Dni Siły 26 i 27 września.

 

Bardzo zachęcam do tego, aby budować konkretne cele, zamieniać je na zadania, wpisywać do kalendarza i działać! W taki sposób zapewnimy sobie na pewno  większą radość  z upływających dni, a także więcej sukcesów i szczęścia.

 

P.S. Wychodzą naprzeciw potrzebom w zakresie budowania celów ale także umiejętnego ich wdrażania i motywowania się do działania przygotowaliśmy dwa szkolenia:

Mój najlepszy rok i Mapa marzeń – mapa celów. 

Zapraszam.

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Pani Iwono, zycze wspanialosci w Nowym Roku oraz realizacji zamierzonych postanowien i celow:) Pierwszy raz „przelalam” swoje cele na papier wlasnie wczoraj. Wierze, ze to pomoze w ich spelnieniu :) Dziekuje Pani za przekazywanie pozytywnej energii kazdego dnia :) Wszystkiego dobrego :)

  2. Widzę zmiany w sobie z roku na rok – pozytywne :) Wiele pracy przede mną, nie wszystko się udało, ale też – jak napisała Pani w tekście „Czy Woody Allen ma rację?” otworzyły się inne drzwi niż sądziłem. Nie na wszystko starczyło czasu, a spać też przecież trzeba :) A czasem po prostu zmarnowałem czas – pod pozorem odpoczywania po ciężkich dniach kiedy spałem zbyt mało.
    Więc w tym roku może przyjmę strategię: nie zmienię się w ideał (w wybranych fragmentach życia) ale będę powiedzmy o 50% lepszy. Może lepiej zaplanować coś realnego, z głową i szansą na realizacje niż podchodzić zbyt optymistycznie a potem czuć się z tym źle?
    Kiedy widzę jak wiele mam do zrobienia to działa na mnie taka refleksja. Najpierw pytam się czy na pewno tam chcę być za parę (lub więcej) lat. Potem mówię sobie że mimo tego że wiele jest do zrobienia to jeśli nic nie zrobię to za tych parę (-naście) lat będę żałował że tego nie zrobiłem. I wtedy jest mi łatwiej.
    Zwykle przydarzają mi się po drodze momenty zwątpienia, ale czuję że jestem na dobrej drodze.

    Spełnienia marzeń w 2014 i następnych dla Pani i czytelników!
    Artur

  3. Pani Iwono!
    Uwielbiam Pani wpisy :) Zawsze mnie inspirują do działania ;) Być może dlatego, że „czytam Panią” codziennie, bez problemu złożyłam sobie różne postanowienia i założyłam cele na ten rok. Postanowienia, jako młodej mamy, już Pani widziała na FB, cele są moją prywatną sprawą i ich nie publikowałam, ale, tak, jak Pani pisze, każdy z celów składa się z konkretnych dat realizacji, z zadań, które muszę wykonać, aby je osiągnąć, z wyników, jakie chcę osiągnąć na każdym etapie. Zdradzę, że również zamierzam wydać książkę i liczę na to, że osiągnę to w tym roku. ;)

    Co do hasła roku – i to sobie ustaliłam [robię tak od lat, z własnej potrzeby wewnętrznej nadaję jakby „imię” każdemu z lat i jednocześnie pamiętnikowi, który piszę dla siebie]. Ten rok mianowicie upłynie pod hasłem „Rok w kolorze czerwonym. Rok dobrych myśli”.

    Chodzi o to, że kolor czerwony jest moim ulubionym kolorem, ale jednocześnie jest kolorem działania, podejmowania wyzwań, nie stagnacji. Odpoczywałam i dumałam w poprzednim roku, bo był to rok przemyśleń. W tym roku natomiast działam.

    A dobre myśli? Postanowiłam programować siebie pozytywnie poprzez podsumowywania [naturalnie w specjalnie kupionym do tego kalendarzu z dużą ilością miejsca ;)] każdego dnia pisząc tylko o tym, co dobrego działo w danym dniu. Ani słowa o przykrościach, same dobre, pozytywne rzeczy, te małe i te duże. :) Minął trzeci dzień, a ja już czuję działanie tych swoistych afirmacji! :)

    Pozdrawiam serdecznie i również Pani życzę wspaniałego roku, pełnego dobrych myśli i chwil! Czekam z niecierpliwością na Pani kolejną książkę. Do czasu wydania przepracuję te, które otrzymałam od bliskich na święta ;)

  4. Właśnie wczoraj czytając „Charakter i sprzedaż” doszłam do fragmentu mówiącego ponownie o celowości życia i życia z misją, którą mimo iz słyszę o niej już dobre kilka miesięcy, trudno mi wymyślić. Fragment książki mówił o byciu bardzo zorganizowanym, wywiązywaniu się z planowanych działań a jednak, z powodu braku wyraźnej misji, człowiek ma poczucie że gdzieś ten czas mu ucieka (Przepraszam pani Iwono za luźną interpretację fragmentu). Mam nadzieje odnaleźć w sobie w tym roku tę misję, bo jakieś fragmenty gdzieś tam fruwają w mojej głowie od wielu wielu lat, ale ciągle jednak takie poczucie bezsensowności niektórych działań mam. Dziękuję pani Iwono za kolejny mądry tekst. Pozdrawiam! J.

  5. Pani Iwono,
    Niezmiernie ucieszyła mnie zapowiedź pani najnowszej książki! Czekam też z niecierpliwością na wiadomości na temat tej marcowej konferencji. Czy znane są już szczegóły? Noworocznie pozdrawiam!

  6. Iwonko,
    proszę Cię, napisz wyraźnie, że KAŻDY, kto chce nauczyć się naprawdę kochać siebie powinien przerobić Twoją kosmiczną absolutnie w skali światowej książkę: ” Logodydaktyka- droga rozwoju”. Kupiłam kilka egzemplarzy, przeczytałam wstęp i zanim udało mi się umówić na spotkanie z Tobą w celu uzyskania autografów dla konkretnych osób ( to są moje dodatkowe szczere życzenia rozwojowe dla nich ), nie mam ani jednej, bo porozdawałam je w ramach podarunków najbardziej wartościowych z możliwych i zdążyły już trafić pod strzechy :). Ściskam noworocznie :).

    • Uwielbiam czytać książki Pani Iwony a należę do wybrednych czytelników. Jestem na etapie „połykania” jednej za drugą – jak na studiach. W sumie to takie studia doskonalenia siebie i bardzo podoba mi sie określenie używane przez Panią Iwonę – Ja Sp. zo.o :) Dużo radości w pisaniu kolejnych książek. Obyśmy tylko, praktykując ćwiczenie „uwaga idę”, wszyscy nie pospotykali się na tym samym chodniku :) Miłego dnia wszystkim. J

  7. Pani Iwono,

    muszę przyznać , że kiedyś żyłam z roku na rok i z dnia na dzień, nigdy nie robiłam podsumowań, lata jakoś uciekały coś się działo, coś się robiło. Tak nigdy nie było celów było bieżące życie. Rozwód był moim punktem życiowym , w którym wszystko sie zmieniło z czego bardzo się cieszę. Od 3 lat wyznaczam cele i staram się dobrnąć do ich końca, pomimo tego, że czasami korci mnie aby się poddać.
    Ale jest dobrze.
    Bardzo mądre słowa…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here