POCAŁUNEK ŻYRAFY

2

To zdjęcie, które Magda przysłała mi ze swojej podróży po Kenii, zainspirowało mnie do takiego tytułu. Ale mówić będziemy dalej o komunikacji. O mówieniu, a zwłaszcza o języku, jakiego używamy dla  przekazania innym tego, co jest w nas, ale także dla określenia innych w sposób, który zapewni im właściwe miejsce w naszych sercach.

Dlaczego żyrafa? Żyrafa ma wielkie serce, które potrzebne jest jej do tego, by można było pompować krew prze długą szyję do głowy. Może dlatego te zwierzęta są bardzo łagodne i – jak widać – przyjacielsko nastawione do innych? A może dlatego, że nie mają  żadnych naturalnych wrogów…  Mogą w zasadzie być symbolem wszystkich pozytywnych cech ludzkich. Pewno z tego powodu Marshall B. Rosenberg używa żyrafy  jako symbolu dla pozytywnej komunikacji, a ściślej dla właściwego dla niej języka, przeciwstawiając go innemu symbolowi – szakalowi. Doktor Rosenberg jest twórcą koncepcji komunikacyjnej zwanej Porozumienie Bez Przemocy (PBP). Wychowywał się w Detroit. Był świadkiem najróżniejszych form przemocy, sam wdawał się w kłótnie i bójki, pracował w więzieniu – stąd jego wielka potrzeba znalezienia formuły na komunikację, która nie rodziłaby agresji, a którą można rozwiązywać konflikty i czasami docierać do ludzi, którzy są wewnętrznie skonfliktowani.

Jak to często bywa, to co dobre w jednej sytuacji przeniesione na wszystkich czy uogólnione, może prowadzić do wypaczeń. Tak zadziało się z psychoanalizą Freuda, tak jest z technikami terapeutycznymi przenoszonymi na prace w biznesie, z teoriami biznesowymi przenoszonymi do szkoły,  a także z teorią PBP przenoszoną na wszystkich ludzi i wszelkie sytuacje.  Można jej uczyć w szkołach – w ramach profilaktyki dawać młodzieży narzędzie do pokojowego zabiegania o zaspokojenie własnych potrzeb. Można pokazywać podstawową zasadę parom, by lepiej się rozumiały o co im chodzi i co jest dla nich ważne. Można wprowadzać jako jedno z narzędzi w negocjacjach i mediacjach. Nie można jednak – moim zdaniem – przyjąć tej zasady jako jedynej i obowiązującej we wszelkich rozmowach, dyskusjach, sytuacjach.

Życie nie jest aż tak proste, by jedno narzędzie mogło wystarczyć do załatwienia wszelkich potrzeb i sprostania wyzwaniom, jakie niesie komunikacja.

Już samo sformułowanie bez przemocy niedobrze dla mnie brzmi. Słowo przemoc podświadomie zmusza, by owa przemoc rodziła się w naszej głowie. Nie to żebyśmy chcieli jej używać, ale… może na przykład za często widzimy ją u innych, w ich słowach? Ponadto to jest podejście skoncentrowane na tym czego nie chcemy, motywujące nas do działań  od czegoś.  Dla mnie natomiast znacznie lepszą formułą jest działanie nastawione na coś, dążące do czegoś Dlatego ja nazywam swoje podejście do komunikacji Uświadomioną Skuteczną Komunikacją (USK – jeśli ktoś lubi skróty) i koncentruję się w niej na osiągnięciu poprzez komunikację określonego celu.

W USK po PBP sięga się jedynie w sytuacjach kryzysowych, w zagrożeniach, w konfliktach i w pewnych formach rozmowy empatycznej. Zawsze natomiast warto mówić językiem żyrafy.

Rosenberg mocno podkreśla (co czasem umyka adeptom tej koncepcji), że w jego podejściu bardzo istotna jest pewnego rodzaju umiejętność językowa i precyzja wypowiedzi. Zatem nie o samo słuchanie chodzi! Ale i o to co mówimy do innych (i do siebie).  Chodzi o język żyrafy. I tutaj zgadzam się z jego koncepcją – zawsze lepiej jest mówić językiem serca, miłości, bez drugiego dna i ukrytej własnej agendy. Jednak nie tylko o komunikat Ja tutaj chodzi, czyli nie tylko o to co jest we mnie żywena ile moja wypowiedź poprawi moją jakość życia, ale pamiętać też trzeba, że zawsze jest jakieś Ty, które słucha i które mogło nigdy nie słyszeć ani o PBP ani o USK.  Z drugiej strony nie można też zapominać, że komunikacja nie jest nastawiona jedynie na wypowiedzenie swoich myśli, ale ma ludzi doprowadzać do konkretnych działań, do celów.

Już widzę realizację celów i założeń  szkoleń, gdybyśmy porozumiewali się na nich stricte według zasad PBP albo jeszcze lepiej według  jej neofitów chcących stosować tę zasadę w każdym momencie życia. Myślę, że mogłoby to bardzo przypominać włoski strajk.

Ponadto żadna reguła i zasada – nawet najlepsza – nie zastąpi charakteru. Kiedy do języka żyrafy zabiera się szakal… sprawa się mocno komplikuje.

Stąd w Uświadomionym Skutecznym Komunikowaniu oprócz narzędzi wskazuję sposoby wewnętrznego dostosowywania się do właściwej komunikacji. Rosenberg o swojej metodzie sam mówi, że jest ona niczym rączka, którą podczepia się do prostego wyciągu narciarskiego, takiego, gdzie chwyta się liny i jedzie do góry. Narzędzie to potrzebne jest do tego, by nie zedrzeć sobie skóry. Takie wyciągi możliwe są jednak jedynie na małych górkach. Uświadomiona Skuteczna Komunikacja korzysta z narzędzi (zarówno jego jak i innych) ale jest zupełnie innym wyciągiem – to wyciąg na każdą, nawet najwyższą górę.

Uświadomiona Skuteczna Komunikacja koncentruje się bardziej na żyrafie… No właśnie, to taki pocałunek żyrafy w każdej sytuacji

P.S. To o Uświadomionej Skutecznej Komunikacji będziemy mówić na szkoleniu 27 listopada. A Magda na zdjęciu to oczywiście moja kochana starsza Córka.

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Zastanawia mnie pewna sprawa.Czy w takim razie uzywanie innego ‚stylu’ przekazu tzn innych slow i okreslen ,podczas rozmow z roznymi osobami, jest oznaka skutecznej komunikacja i wysokiej inteligencji emocjonalnej? Kiedys myslalam ze moze to byc oznaka braku spojnosci wewnetrznej i ‚dostosowywaniem sie do odbiorcy’ (w pejoratywnym znaczeniu).

  2. W pewnym sensie tak jest Droga Sylwio – dobieramy odpowiednie słowa nie tylko do przekazu ale również do osoby. Nie świadczy to samo w sobie o wysokiej inteligencji emocjonalnej i nie gwarantuje skutecznej komunikacji, ale na pewno zwiększa szanse na taką komunikację.
    Inaczej mówimy do kogoś, kto nas zna i rozumie, a inaczej do nieznanej osoby, która nie wie jacy jesteśmy. Inaczej rozmawiamy z babcią, reprezentantką określonych wartości i inaczej z młodym człowiekiem mocno osadzonym we współczesności. Uważamy, by podczas kiedy przekazujemy nasze wartości, nie niszczyć niechcący tych, które reprezentują inni.Oczywiście zawsze mówimy językiem żyrafy, czyli płynącym z serca i z racji opanowania (długa szyja powoduje, że krew nie napływa nam tak szybko do głowy :)) mamy lepszą możliwość wybrania tych słów najwłaściwszych dla danej sytuacji i osoby, po to, by nas na pewno zrozumiała i chciała z nami współpracować. Nie jest to jednak tak, że wszystko jest w naszych rękach. Proszę o tym pamiętać. Nawet żyrafie nie jest łatwo rozmawiać z zatwardziałym szakalem lub innym nieświadomym istnienia innych form komunikacji… lwem. Jednak jest szansa, że i oni się zmienią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here