Piszę do pani… Znaki

11

Wśród listów, jakie dostaję, był taki:

Od jakiegoś czasu (około 2 lata), zaczęłam zwracać uwagę na znaki w moim życiu. Na przykład:  nagle czyjeś wypowiedziane słowa, nie pasujące do kontekstu, ale dla mnie  mające znaczenie; słowa piosenki, którą śpiewam, chociaż teoretycznie nie powinnam jej znać i  jej słowa dające mi  wskazówkę; fragment tekstu z książki, który – mam wrażenie –  jest skierowany właśnie do mnie; sen, którego się nie zapomina, a mający odzwierciedlenie w realnym świecie; telefon, który niby jest pomyłką, ale  przy którym dostaję gęsiej skórki i przebłysku, że trzeba ten kontakt wykorzystać itd. itp.
Zawsze byłam osobą mocno stąpającą po ziemi, więc gdy  takie przypadki zaczęły mnie dotykać, to tłumaczyłam sobie, że nadinterpretowuję fakty, być może z powodu zwiększonej ilości wolnego czasu i z powodu  nowych  zainteresowań umysłem, duchowością, Bogiem, religią i samodoskonaleniem.
Ale pewnego dnia trafiłam na wywiad z Panią w Zwierciadle, gdzie mówi Pani:
Codziennie rozmawiam z Bogiem.. (…) I Bóg mi odpowiada – poprzez spotykane osoby, książki, inspirujące myśli.

Inny wywiad tym razem z aktorem Bartłomiejem Topą:
– Jak to się stało, że przestał pan szukać na zewnątrz?
– Przez zadawanie pytań. Jeżeli stawiamy pytanie, to dostajemy odpowiedź, czy ona przychodzi przez książki, zdarzenia, ludzi, to nie ma znaczenia. A pytania zadajemy często dopiero wtedy, gdy dopadają nas kłopoty. Ze mną było podobnie.

Skoro TAKIE OSOBY w ten sposób  się wypowiadają, to uznałam, że chyba jednak nie zwariowałam, nie dorabiam ideologii do przypadkowych zdarzeń – tylko COŚ w tym jest…
Czy mogłaby Pani rozwinąć bardziej ten wątek naszej komunikacji z Bogiem, czy też naszej intuicji?

Ponieważ ja również właśnie od 2 lat jestem na jakimś tam zakręcie życiowym, wszystkie moje znaki mówią, abym nie bała sie zmian na lepsze, ale mój racjonalny umysł mówi – zobacz fakty są takie, że wcale nie jest lepiej, ufasz, wierzysz, chodzisz z głową w chmurach, a i tak cały czas ponosisz w końcu tylko porażki, finansowo jesteś już na minusie, żyjesz swoimi marzeniami, nadzieją, a fakty są takie jakie są – czyli mało optymistyczne. Jeszcze dla wyjaśnienia: cały czas działam, podejmuję kolejne wyzwania, ale z powodów niezależnych ode mnie nie przynoszą one oczekiwanych rezultatów. Należę do osób, które jeżeli założyły sobie jakiś cel to stawały na uszach i go osiągały.  Teraz też staję na uszach i nic.  I jak tu żyć aby nie zwariować? Nie dostać rozdwojenia jaźni? Czy rzeczywiście mogę ufać swojej wierze w te znaki?
Ponieważ ma Pani dużo większe doświadczenie w  tego typu sprawach, to moja prośba o rozwinięcie tematu…

Kochani rozwinę ten temat, ale proszę… rozwińcie go najpierw sami w komentarzach. Napiszcie co o tym sądzicie?

P.S. Zapraszam 21 lutego (poniedziałek) o godzinie  21:00 do  radiowej „Trójki”. Będziemy rozmawiać o klubach Toastmasters – międzynarodowej organizacji wspierającej rozwój osobisty przez budowanie umiejętności przemawiania ale także cech charakteru sprzyjających liderowaniu. Zapraszam.

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. Trudno rozwinąć, bo opis jest bardzo ogólnikowy. A przecież czasem diabeł tkwi w szczegółach. Mimo to postaram się rozwinąć, jak potrafię.

    Warto zacząć od podsumowania własnego „kapitału”. Przede wszystkim skupić się na rubryce ‚plusy’, ale rubrykę ‚minusy’ również wypełnić. Jakie mam predyspozycje, talenty. Na nich kreować swoje marzenia, pragnienia i cele. Z listu autorki wyziera kilka świetnych plusów: wrażliwość, ciekawość, otwartość na sygnały z zewnątrz, zdolność do autorefleksji.

    Kłopoty i porażki – nie unikniemy ich, będą nam towarzyszyć zawsze.
    Istotne jest jak radzimy sobie gdy się pojawią. Czy mamy odpowiednie uniwersalne zasady i recepty, w oparciu o które potrafimy przebrnąć przez kryzys. Warto mieć pod ręką koła ratunkowe. Najlepszym kołem ratunkowym jest drugi człowiek. Dlatego tak ważne jest ciągłe utrzymywanie i budowanie dobrych relacji z ludźmi – z małżonkiem, z dzieckiem, z sąsiadem, z przyjaciółmi. Nie bądź osamotniony. Zadbaj o dobry stan sfery uczuciowej swojego życia.

    Staram się, ale nic mi się nie udaje.
    Jak osiągnąć wyznaczony cel ? Niektórzy mówią tak: wystarczy bardzo chcieć i robić wszystko żeby osiągnąć sukces. Uważam, że to jest błędna droga. Proponuję inaczej. Potraktować samo działanie jako sukces. Każdy krok zbliżający mnie do celu – sukces, każde najmniejsze osiągnięcie na drodze do celu – sukces. Sama droga, podróż to już sukces. Navigare necesse est, vivere non est necesse – lubię to.

    A jeśli mimo to nic się nie udaje ?
    Co zabrać wybierając się w daleki i trudny rejs ? Cztery „rzeczy”: wiedzę o terenie + odpowiednią mapę + system nawigacji + koła ratunkowe. Jeśli rejs nie idzie po naszej myśli, należy sprawdzić co nie pasuje, co zmienić, udoskonalić.
    Czy nasze zasady są adekwatne do wyznaczonych celów i do obiektywnej sytuacji. Czy nasze nawyki i działania są zgodne z tymi zasadami. No i najważniejsze: czy nasz cel jest adekwatny do naszych pragnień, predyspozycji i możliwości. Może postawiliśmy sobie poprzeczkę zbyt wysoko ?

    Tyle potrafiłem wykrzesać z siebie – tym mogę podzielić się.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Wiesław Mariański

  2. Znakomicie Panie Wiesławie. Zgadzam się w całej rozciągłości.
    Prosiłam o skomentowanie tych „znaków Boga”, słuchania Jego głosu i dopiero w takim kontekście ewentualnie potraktowanie niepowodzeń. Pana głos raczej tego nie dotknął.

  3. Bardzo mi się podoba wpis pana Wiesława…..pozdrawiam 0:)…..tak sobie myślę…że komunikacja z Bogiem …przebiega bez zakłóceń…jeśli słuchamy Boga … i odczytujemy rzeczywistość jako DAR OD NIEGO…..można popełnić niejednokrotnie nieodwracalny błąd skupiając się na tym czego my chcemy….i na siłę szukając znaków od Boga…..dla potwierdzenia właściwych dla siebie znaków, które nas utwierdzą,ze idziemy ku celowi…..i wtedy subiektywne widzimi się …nie ma nic wspólnego z komunikacją ….z Bogiem…..Aby rozmawiać z Bogiem trzeba do Niego przylgnąć i ufać ,że On działa dla naszego dobra……trzeba po prostu MODLIĆ SIĘ……i trwać……Bóg faktycznie działa poprzez ludzi, zdarzenia , sytuacje…..ale aby osiągnąć olśnienia …potrzebne jest działanie Ducha Świętego…i o łaskę rozeznania trzeba prosić……wtedy dopiero będzie wiadomo ,że to znak od Boga…..Intuicja to tak zwany ,,szósty zmysł” ….i niestety nie zawsze nam dobrze podpowiada…ale czasem warto się zdać na nią……natomiast na BOGU ZAWSZE WARTO SIĘ OPRZEĆ>>>> pamiętając ,że nie jest On po to aby spełniać nasze pobożne życzenia…lecz po to aby współdziałać dla naszego dobra……i ostatecznie z każdej sytuacji Bóg wyciągnie dla nas dobro i nas nim obdaruje 0:)POZDRAWIAM :)

  4. Zwierciadłem duszy jest środowisko.To moja parafraza kogoś mądrego .I jeszecze jeden cytat z literatury mądrości Mencjusz powiedział-jeśli twoje czyny nie przynoszą pomyślnych następstw,szukaj przyczyny w sobie.Kiedy oczyścisz i uporzadkujesz siebie,cały świat zwróci się ku Tobie.
    To duze zadanie,jak słoń ,którego można zjeść lecz po kawałku i każy z nich jest sukcesem,zgadzam się z Panem Wiesławem.
    Serdeczności

  5. Kiedys przeczytalam: „Zasadnicza trudnosc polega na swoistej gluchocie.Nie umiemy jasno slyszec glosu Boga, nie odczytujemy Jego woli ….Matka Teresa widzi to bardzo prosto.Wola Boga objawia sie w tym co nas zssyla.Zatem kazde wydarzenie, nieprzewidziany zbieg okolicznosci,spokojna praca, lub nieustanne przeszkody sa realna forma konkretnych Bozych dezyzji, wobec ktorych mozemy zachowac sie roznie…..Roberto Assagioli zaklada pewnosc istnienia duchowych dazen w kazdym czlowieku…..Klient bedacy w klopocie proszony jest o przeprowadzenie dialogu z wewnetrznym nauczycielem.W wyobrazni ma przedstawic swoj problem,i czekac uprzejmnie na odpowiedz.Czasem odpowiedz przychodzi bezposrednio, spontanicznie, przekazywana wyraznie, bez cienia watpliwosci…czasem nastepuje zwloka w odpowiedzi i przychodzi ona w penym nieoczekiwanym momencie, kiedy osobowosc nie jest nastawiona na jej poszukiwanie, pochlonieta moze innymi sprawami….Zdaza sie rowniez ze dopowiedz przyplywa posrednio poprzez osobe trzecia przez ksiazke czy inny tekst ,lub przez sam rozwoj wydarzen…..Wybor technniki nalezy od nas…kazda z tych form sluzy ludziom pomoca w chwili leku, zametu,trudnosci z podjeciem decyzji.Kazda ma na celu uswiadomienie specyficznej drogi samorealizacyjnej osoby pytajacej.W nich kryje sie prawda przerastajaca nieraz ludzikie wyobrazenia…..Duchowe inspiracje maja to do siebie ze cieszy sie nimi cale cialo.Serce odczuwa lekkosc,a umysl dziala sprawniej.Przybywa sil i woloaktywnosci i problemy maleje a rozwiazan wrecz jest wiecej niz trudnosci….Nie zrazajcie sie oczekiwaniem. Na dnie ciemnosci rodzi sie swiatlo a bezradnosc staje sie moca”

  6. Przerwałam wpis ,bo poszłam po znaki Boga do jego domu.Odpowiedź jaką dostałam koresponduje poniekad z tym co wcześniej napisałam.Otóż dla Boga głupstem są ludzkie ZASADY,ZŁASZCZA TE ODNOSZĄCE SIĘ DO NASZYCH WROGÓW.mOŻEMY CZUĆ DO NICH ZŁOŚĆ NAWET NIENAWIŚĆ ALE NIE MOGĄ TE UCZUCIA BYĆ MOTYWEM DECYZJI ,NAKRĘCAĆ SPIRAAAAAALI ODWETU PRZEBACZENIE KŁADZIE TEMU KRES JEŻELI TO STAJE SIĘ NIEMOŻLIWE TO ZOSTAJE MODLITWA ZA TĘ OSOBĘ,
    POZA TYM SPOTKANIE Z WROGIEM PROWOKUJE DO WIELU PYTAN
    POZDRAWIAM I NIEŻYCZĘ ICH NIKOMU JEDNAK

  7. Nie ważne od kogo czy skąd pochodzą znaki, ważne jak je interpretujemy. Również 19-stego gdy ukazał się ten wpis Pani Iwony można by powiedzieć „przypadkiem” (bo przypadki nie istnieją) oglądnąłem film „P.S. KOCHAM CIĘ” (Dziękuję Aniu za polecenie).
    W filmie tym główna bohaterka co Poniedziałek otrzymuje list od swojego zmarłego męża, które napisał jeszcze przed swoją śmiercią.

    Film pozwala uświadomić sobie i spojrzeć inaczej na to co mamy jak i na partnerów którzy już odeszli. POLECAM OGLĄDNĄĆ.
    Reklama filmu http://www.youtube.com/watch?v=3GNxdc-wlw4

  8. Ja mysle podobnie jak Gustaw.Nie wierze w przypadki, mimo to uważam ze człowiek jest ‘kowalem swojego losu’. Znaki podpowiadają nam jaki kierunek mamy obrać w danym momencie naszego życia. Viktor Frankl pisał o szukaniu sensu w życiu, Pani Iwona pisze o szukaniu i stawianiu sobie celi oraz o dążeniu do ich realizacji. Znaki maja nam ułatwić odnalezienie się w tym wszystkim i pomoc podjąć pewne decyzje, co do których nie do końca zdajemy sobie sprawę. Richard Bach w książce ‘One’ ciekawie opisuje zjawisko znaków i wyborów, choć nie nazywa tego w taki sposób. Pisze o ideach,pomyslach i ‘alternatywnych’ życiach każdego człowieka ,które potoczyły się w dany sposób po dokonaniu specyficznych wyborów podyktowanych znakami/ideami jakie w pewnym momencie pojawiły się w życiu człowieka. Jest tam pewien cytat który wyjaśnił mi zadanie znaków .Brzmi on tak:
    ‘Każda silna idea (co można rozumieć jako znak) jest absolutnie fascynująca i absolutnie bezużyteczna dopóki nie zdecydujemy się jej użyć’

  9. Zgadzam się z Sylwią i Gustawem – przypadków nie ma i warto zastanowić się, co one oznaczają. To na co ja chciałam jeszcze zwrócić uwagę to – dlaczego boimy zaufać się naszemu wewnętrznemu głosowi? Czy to wynika z poczucia własnej wartości, zaufania do siebię lub do Siły Wyższej? Może warto podjąć próbę odpowiedzenia sobie na te pytania.

    Ostatnio Pani Iwona powiedziała bardzo trafną dla tej sytuacji rzecz: zaufanie wymaga umiejętności radzenia sobie z niedoskonałościami innych. Kiedy ufam drugiej osobie, wiem, że zrobiła tak, jak potrafiła najlepiej. Dlaczego w takim razie sobie, innym i Jemu tak nie ufamy? Dlaczego czasem niełatwo zaufać samemu sobie? Oddanie siebie wymaga ogromnej odwagi. Jednak jak już tego raz się „zasmakuje”, to człowiek chce iść dalej tą drogą… a że czasem jest niewygodnie, to już inna historia…

  10. Blog żyje własnym życiem. Jestem przekonana, że coraz częściej będziecie tu Kochani zaglądać po to, by czytać co inni z Was mają do powiedzenia na wywołany temat. To wspaniałe i świadczy o tym, że wszyscy się rozwijamy i jednocześnie uczymy się dzielić swoimi przemyśleniami.
    W zasadzie każda z wypowiedzi była słuszna. I nie dlatego, że jest bliska prawdy, bo prawdy nikt nie zna, ale dlatego, że jest siłą przekonania każdej z osób, która to pisze.
    Ja zwrócę zatem w swoim wpisie uwagę jedynie na pewne sprawy, które mogą rzucić nieco psychologicznego światła na omawiane zjawisko oraz podzielę się moim osobistym stosunkiem do znaków i poczucia boskiego wsparcia.
    Bardzo Wam dziękuję za te mądre głosy.

  11. Look after irritating insects at home with a great Insect Fogger.

    One in twenty Americans are victims each year, which is a staggering number of people lives that are
    turned upside down, because their personal information ended up in the wrong hands.
    Even though this will mark the one and only time players will ever get to see Clara if there is a sequel in the works,
    Clara’s overall character and beauty are not one to be left behind so easily.

    My weblog :: bulu monster cheats – Arnette

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here