Piszę do Pani…

0

Pani Iwono, nie wierzyłam, że Pani mi odpisze, nie zaglądałam na pocztę aż do tej pory. Bardzo się cieszę, że mimo swojej pozycji jest Pani tak otwarta na ludzi, rzadko doprawdy to się zdarza. Po przeczytaniu Pani książki „Sprzedaż i charakter” ujrzałam światełko w tunelu i chciałam się tym podzielić.
Mieszkam w Lublinie z dwiema ślicznymi i mądrymi córeczkami Alą11 lat i Olą 8 lat w domu chorej psychicznie matki. Pięć lat temu mąż, którego bardzo kochałam, przywiózł nas z Wrocławia, gdzie mieszkaliśmy do domu rodziców i… tak po prostu… zostawił. Wpadłam w depresję. Stan mój pogorszył się, kiedy rok później umarł mój tata, który mi dużo pomagał. Zwolniłam się z pracy by się opiekować dziećmi. Przeżyłam załamanie nerwowe, popadałam w stany lękowe, dosięgłam dna. Starałam się za wszelką cenę wydostać z depresji. Przepisano mi lekarstwo, ale łykanie psychotropów nie jest wyjściem: człowiek chodzi otępiały, przez co nie jest w stanie należycie funkcjonować; praktycznie wegetuje.
Zawsze byłam osobą pełną pomysłów i energiczną, zgubiłam to po drodze, całkowicie straciłam poczucie wartości. Koleżanka poleciła mi książkę Dawida Burnsa „Radość życia”. Autor który jest psychiatrą, tłumaczy w niej, że leki tak naprawdę są materiałem pomocniczym, a główny problem tkwi w psychice, w błędach w myśleniu. Zaczęłam postępować według jego rad. Ku niedowierzaniu mojego psychiatry ostawiłam leki i udało się! Wyszłam z depresji i lęków w dość szybkim czasie: leki brałam tylko 4 miesiące. Została pustka wywołana myśleniem, że nic nie znaczę, bo nic nie potrafię, jestem do niczego. Postanowiłam otworzyć działalność jaką wcześniej prowadziłam, ale ponieważ nie miałam poczucia wartości i wiary, że się uda, popadłam w długi. Wtedy koleżanka zaproponowała mi współpracę z firmą doradztwa finansowego, w której sama pracowała. Mimo,że byłam otępiała po przejściach i lekach, podjęłam wyzwanie: kusiła mnie perspektywa samorozwoju, nauki, tego, że może zacznę coś robić, żyć wreszcie! Ukończyłam kursy, zabrałam się z werwą do pracy, ale napotkałam mur swoich znajomych. Jak Pani pewnie wiadomo, od nich się zaczyna. Nie będę się rozpisywać jak mi odradzali, kiwali głowami co ja robię, mam dzieci na utrzymaniu a ja eksperymentuję. Zaczęły się schody: nie umiem pozyskiwać nowych klientów tak z ulicy, zaczęłam czytać książki, ale mi nie pomagały. Jak już straciłam nadzieję, kupiłam Pani książkę, sama nie wiem dlaczego. Nie miałam ani pieniędzy ani przekonania. Nie wiem jak to nazwać – intuicja? Może Bóg nade mną się ulitował? Jest w tej chwili moim głównym podręcznikiem. Udowadnia w niej Pani, że człowiek jak chce, to osiągnie cel, ale musi pracować nad sobą. Zaczęłam pracę w oparciu o tę książkę. Bardzo chciałabym pracować jako doradca, umiem to robić, kilku ludziom już pomogłam, teraz wracają do mnie z pytaniami jak mają jakiś problem. Dzięki tej książce odkryłam jakie błędy popełniam w myśleniu, a tu przecież zaczyna się motywacja i sposób działania. Teraz jak Pani rady wprowadzam w życie wzrasta moje poczucie wartości, wierzę, że wyjdę z tego dołu niebytu, bierności w który wpadłam i który mnie tak niszczy.
Może poleciłaby mi Pani książkę lub szkolenie na temat pierwszych kontaktów, mogę na nie jechać do Trójmiasta, Warszawy lub Poznania, obojętnie. Dała mi Pani taką wiarę i chęć działania. Otoczenie – choć sceptyczne – zaczęło mnie już uważać za doradcę, a ja? Co Pani sądzi o mnie? Z motyką na słońce czy mam szanse? Magda.

Wkleiłam ten list, aby pokazać ile determinacji i nadziei mogą budzić przeczytane książki. Można przy ich pomocy wyjść z depresji, poradzić sobie z bolesnymi stratami a także odnaleźć sens w życiu i pracy.
Czy Magda ma szanse? Oczywiście. Myślę, że wszyscy w Nią wierzymy. Jeśli tylko będzie dalej pracować nad sobą, robić podawane w książce ćwiczenia i rzeczywiście podeprze się szkoleniem. Spotka tam nie tylko bezpośrednio przekazywaną wiedzę, ale sporo motywacji i dobrej energii.

Mam nadzieje, że Magda dotrze na moje szkolenie – 30 stycznia 2010 – to dobry początek. Zapraszam na nie wszystkich, którzy chcą nadać swojemu życiu właściwy kierunek i tempo. Będziemy budować cele na rok 2010 i poznamy najlepsze metody zarządzania sobą w czasie oraz zasady skutecznego działania. Już wkrótce w aktualnościach pojawi się program i dokładny adres miejsca, w którym się ono odbędzie.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here