Pieniny latem czyli cudze chwalicie…

17

Wiele lat temu, kiedy to pierwszy raz pojechaliśmy w Kanadzie do parku krajobrazowego – rezerwatu przyrody połączonego ze ślicznym miasteczkiem, wzdychałam: Czemu to w Polsce nie może być tak ładnie? Cieszyliśmy się urodą okolicy, jej naturalnym – ale kontrolowanym – pięknem. Były tam wygodne ścieżki dla pieszych i rowerzystów, wypożyczalnie rowerów, pawilony, w których można było dowiedzieć się sporo na temat regionu, kupić pamiątkę, napić się herbaty i skorzystać z toalety. Miasteczko było czyściutkie, kolorowe, obfitowało w bary, kawiarenki, restauracje i lokalne atrakcje. Moje córki, wówczas dziewczynki, były zachwycone. A my cieszyliśmy się, że choć tak możemy im wynagrodzić fakt pozbawienie ich życia w Ojczyźnie. Przypominały mi się tamte chwile wczoraj, przedwczoraj i dzisiaj, kiedy spacerowałam w kolorowej, zadbanej Szczawnicy. Jakże inaczej wygląda ona dziś, niż 30 lat temu, kiedy byłam tu ostatnim razem. Tak samo dobrze jak ten śliczny kanadyjski obrazek sprzed lat. I my potrafimy już i chcemy dbać o nasze piękne miejsca. Wreszcie mamy też na to środki finansowe. Wiele obiektów i spory fragment infrastruktury ma nalepki z gwiazdami Unii Europejskiej. Czuje się Europę. Naprawdę niczym nie odbiega Szczawnica od europejskich pięknych miejsc. Oczywiście inaczej będzie wyglądać słodka słoneczna Toskania, a inaczej surowy obraz polskich gór… zwłaszcza w pochmurne dni.

Jednak nawet w strugach deszczu zachwyca mnie Szczawnica, a spływ Dunajcem oczarowuje…

To zresztą nie zmienia się od lat.

Inaczej to nie znaczy lepiej. To zrozumiale, ze poznajemy świat i miejsca odlegle, nawet egzotyczne, ale pamiętać może warto, że u nas tyz piknie. Napisałam ten tekst po to, byśmy o tym nie zapominali. Bo my czasem tak lubimy. A tu: cudze chwalicie, swojego nie znacie.

Przyjeżdżajcie do Szczawnicy, Kochani.

P.S. Pewno znacie wiele urokliwych miejsc w Polsce. Podzielcie się tym, proszę Aha. I jeszcze jedno. Do tego, by odpoczywać i cieszyć się urokami nowego miejsca, piękna pogoda nie jest niezbędna… choć mile widziana.

W Szczawnicy Internet nie zawsze chciał ze mną współpracować. Nie mogłam dołączyć zdjęcia. Robię to teraz. Już z domu.

PODZIEL SIĘ

17 KOMENTARZE

  1. może i tak jest ALE pomimo, że w mediach więcej optymizmu, że politycy lansują się bardziej ludzko wcale nie czuję się jak obywatel klonowego syropu czy gwiazd wielu na niebieskim poletku
    mam inne zdanie, bo jak to wczoraj roba kosztowała 4,8.. a dzisiaj 5,15
    benzyna verva ponad 6 zł, w mediach pitola o wybuchu w Pruszkowie o komisjach od tupolewa a nikt nie mówi, że statystyczny Polak haruje na 2 a nawet 3 etatach aby wiązać przysłowiowe końce. Wszędzie podwyżki, małe chińskie rączki zarzucają chciwych handlarzy tanizna a w kraju kolejne upadłe przedsiębiorstwa. Dzisiaj dla wielu liczy sie to ile można do kabzy, nie liczą się ludzie, nic albo niewiele robi się bezinteresownie i penie można palić drzewem pod kuchnią, jeść ścieranę i ziemniaki z ogniska, ale czy można tolerować że robi się nas w bambuko a mu jak te barany me i be….
    Pan na stacji Orlen powtórzył za pewną obywatelką Francji, że zwalczyliśmy komunizm a teraz pozezwalamy sobie na takie traktowanie.
    Wystarczy się przejechać polskimi arteriami komunikacyjnymi aby odczytać to jaka wygląda Polska rzeczywistość. Ciekawe czy w Kanadzie też tyle „mądrości i dbałości o obywateli”?
    Dzisiaj na drodze z Nidzicy do Warszawy powstał kilkukilometrowy korek z powodu świateł z bocznej uliczki (dwa samochody nic wiece) a przez nie kilometrowa kolejka bo ktoś coś wymyślił sobie coś ….
    i to tak na każdym kroku, budujące jak cholera….

  2. Szanowny Panie Zbyszku,
    Skoro trafił Pan na ten blog to znaczy, że obecny świat Paniu nie do końca pasuje… jednak zacząć zmieniać świat trzeba od zmiany SIEBIE!!!
    Po pierwsze od pozytywnego języka, poprawnej polszczyzny, zaprzestania plotkowania i wulgaryznów.
    Po drugie – polecam ćwiczenie co wieczór, przez 30 dni, pisać 5 pozytywnych sytuacji z minionego dnia! To napradę bardzo pomaga :-)
    A do tego książki, także Pani Iwonki, a nie wiadomości z TV – tak aby samemu umieć oceniać sytuację, a nie w kółko powtarzać slogany telewizyjnych pseudo-fachowców.
    Życzę powodzenia, Monika

    • Pani Moniko serdecznie dziękuję za podpowiedzi. Z przykrością stwierdzam, że z nich nie skorzystam :)
      Jak mam coś pisać to maila do miłej znajomej – jeśli Pani chce to chętnie. Opisze Pani kolejny dzień z mojego życia tak od serca opisze rzeczy pospolite i na tyle ciekawe, że serce rożnie albo puchną oczy, opisze zielone sikorki w łazienkach, pana w wysokich gumowcach, biegłego co spowiadał mnie dzisiaj na wariografie. Moje emocje pełne wulgaryzmów i odczucia tak delikatne jak nici pajęcze nad łazienkami.Nie będę pisał zadań zdań i innych, będę żył jak chce i ponosił tego konsekwencje a odrobinę żółci być może łaskawie wyleję tutaj :) Dlaczego? Bo ciekawi mnie co u Pani Iwony słychać :)

  3. Jak to wspaniale, że mogę spokojnie odpoczywać, bo Czytelnicy bloga sami dabją o to, by u nas było pozytywnie.
    Zgadzam się z opinią Pani Moniki. Podwyżki są wszędzie na świecie, bo to konsekwencja ekonomii. Przeciez zarabia się też więcej. Ale ja nie o tym. Tu w Szczawnicy wyraźnie widać, że ludzie jedzą za różne pieniądze, mieszkają za różne, ale to, co zrobione przez miasto cieszy oko wszystkich. No i to, co stworzyła natura – także.
    A Pana Zbyszka pozdrawiam i życzę więcej różowego koloru w postrzeganiu świata.

    • Zdecydowanie popieram wczasy w Polsce, moje ulubione i najpiękniesza miejsca to: Solina, Mazury i Hel nie jestem w stanie nadać rangi tym miejscą wszystkie piękne.

      Zdążyłam odwiedzić wiele krajów takich jak Tajlandia, Srilanka, Indonezja, Malezja, państwa morza śródziemnego wszystko bardzo ładne ale w lipcu i sierpniu liczy się dla mnie tylko Solina, Mazury i Hel.

      Takich pięknych plaż i piasku jak na Helu nigdzie indziej nie spotkałam. A takiej naturalnej zieleni jak nad Soliną czy na Mazurach nad morzem śródziemnym też nie spotkałam.

      I zgadzam się z tym, że słońce mile widziane ale i bez niego jest pięknie.

    • Mila Pani Iwono :)
      Nie chodzi tutaj o pieniądze, lecz pospolicie określając „robienie nas w bambuko”
      Pamiętam czasy dawne, mycie w miednicy, masło chłodzone w studni. Drażni mnie to, że inni manipulują mną i moim życiem a ja na to nie mam wpływu. Tak nie byłem na wyborach, bo nie chciało się mi zarejestrować w Warszawie. A nawet gdyby to w Polsce przerobilismy już wszystkie opcje. I wie Pani jak napisano w Poczecie cesarzy rzymskich od tysiącleci robienie w bambuko jest w modzie. Jak mam być bieda nich będzie ale uczciwe. Miał być Tusk wybawiciel praworządna a jak jest – tak samo. Chcesz liczyć na kogoś licz na siebie. Nie boje się lepszej czy gorszej swojej sytuacji ekonomicznej lecz nie zgadzam się na traktowanie nas jak rzeczy. Bo gdyby jeden czy drugi jasnorzadca postał w kilometrowych korkach i zastanowił się, że jakiś „b…” za grube tysiące złotych blokuje główne arterie komunikacyjne kraju nikomu nie potrzebnymi światłami może było by inaczej. Mój wiek już nie tak mlodzieńczy i doświadczenie życiowo-zawodowe pozwalają mi stwierdzić, że w naszym kraju nie było i nie ma PRAWDZIWEGO GOSPODARZA. Czy sobie nie radzą i ich to przerasta, czy inne powody, ale niech na miły bóg nie robią z nas bałwanów bo w takie upały znikniemy bez śladu :)

      • To prawda są spore utrudnienia w ruchu komunikacyjnym, ale prosze zauważyć, że od lat tak wiele się w kraju nie budowało dróg, więc potrzebujemy trochę cierpliwości. Poczekajmy trochę a będziemy mieli dużo łatwiejszą komunikację, nie da się wybudować kilometrów dróg jednym kliknięciem.

        Odnośnie głosowania jeżeli się partia rządząca nie podoba dlaczego tak mało Polaków popiera partie, które mają kilku procentowe poparcie (PJN, Ruch Poparcia Palikota czy inne)?

  4. Jestem Mazurką i mieszkam na Mazurach. Co roku jednak udaje mi się znaleźć miejsce w moim regionie, którego nie znałam, i które zachwyca. Bez względu na pogodę ;)Pozdrawiam.

  5. Pani Iwono…mam zapytanie>>>> W jaki sposób mogę nabyć książkę,,Metamorfoza”….ale interesuje mnie wyłącznie weresja książkowa……Pozdrawiam słonecznie 0:)

    • Pani Magdo,
      nie ma takiej książki. A płyta „Metamorfoza” to moje wykłady – nie czytane, ale mówione. Polecam serdecznie. Można to kupić u nas w sklepie. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Przed chwilą dopiero przeczytałam wypowiedź Pana Zbyszka…………ja uważam ,że niestey …ale dużo racji jest w Pana wypowiedzi….No i cóz dobrze jest …jeśli taki statystyczny Polak …ma , gdzie pracować… …bo coraz więcej jest tak , że pracy brak……i teraz wszyscy niemal mają być szczęśliwi …że w ogóle pracują ….tyle ,że płaca za pracę nie pomaga w godnej egzystencji……Niemniej słońce ,niebo , ziemia jest dla wszystkich…..i najważniejsza pogoda DUCHA 0:)Pozdrawiam serdecznie:)Magda

    • Bez względu na pogodę, bez względu na stan konta- Hel jest jednym z najpięknieszych miejsc w Polsce, z jednej strony zatoka z drugiej pełne morze, można się zachwycać, co więcej na polskiej plaży nie trzeba sobie w tym celu „wykupić” leżaka.pozdrawiam wakacyjnie. Iwona

    • równie dobrym doznaniem jest poranna rosa na sandałach po warszawskim parku bezchmurne niebo, dzień dobry do całkowicie obcej osoby, świat jest taki jak my go postrzegamy. Ale czy koniecznie ma być różowy. Osobiście nie gustuję w tej barwie :)

      • Ulubione kolory to sprawa indywidualna, jednak mój blog przeznaczony jest raczej do pozytywnych komentarzy. Jest tyle innych miejsc, gdzie można w minorowej tonacji wyrażać swoją troskę o świat. Samo narzekanie nie zmieni go zresztą na lepszy. A do pracy nie zachęci utyskiwanie i wyliczanie bolączek. Panie Zbyszku (Zbyszku) – to nie jest blog publicystyczny. Wiem, że potrafi się Pan cieszyć i doceniać to, co Pana spotyka, będę zatem wdzięczna za takie wpisy. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Cieszę się, że Zbyszek przedstawił tu swoje „ale”, z kilku powodów. Po pierwsze: styl – „męski”, czyli mniej delikatny, mocny. Taki sposób mówienia jest, więc niech będzie. Po drugie: inny punkt widzenia. Może mi nie odpowiadać, ale zawsze pobudza do myślenia i dialogu. („Każda teza jest podszyta antytezą”). Po trzecie: świetna ilustracja do zagadnienia „jaka jest otaczająca rzeczywistość ?”. Jest taka, jak opisała ją Gospodyni bloga i taka jak napisał Zbyszek. To jest ten sam świat, ale różnica tkwi w sposobie widzenia i odczuwania. Wydarzenie, zjawisko, problem – jest takie jak je odbieram. Widzę to samo co Zbyszek. Bywając w Niemczech czy Szwajcarii, spotykam na każdym kroku rozwiązania przyjazne dla człowieka, w Polsce – wręcz przeciwnie. Ale czy to budzi moje rozgoryczenie – to już zależy ode mnie. To jak z pogodą: media i znajomi ciągle sączą mi do ucha informację, że pogoda jest dobra albo zła. A ja mam inną postawę: pogoda jest + ja przy każdej pogodzie czuję się dobrze + korzystam z każdej pogody. Po czwarte: dawniej chciałbym coś doradzić Zbyszkowi. Teraz uczę się, że lepiej jest przedstawiać swoje poglądy wraz z uzasadnieniem + słuchać. To nie jest takie łatwe. Niedawno byłem na spotkaniu około trzydziestu osób. Prowadzący kilkakrotnie interweniował: nie polemizujcie, nie dyskutujcie, nie oceniajcie – wypowiadajcie tylko swoje zdanie wraz uzasadnieniem. Po piąte: czy mam wpływ na otaczającą rzeczywistość, w jaki stopniu mogę działać na rzecz jej poprawy ? To jest nasz dylemat od 1989 roku.
    PS.
    Serdecznie pozdrawiam Gospodynię, czytelników i Basię B. z Podlasia.

  8. Szanowny Panie Marianie,
    Ja również cenię sobie dyskusje… Ale nie na tym blogu. Proszę zrozumieć jego ideę. To nie jest kółko dyskusyjne ani miejsce, gdzie spotykamy się z różnymi poglądami na sprawę. To jest miejsce, gdzie każdy kto wejdzie, może być pewny, że przeczyta coś inspirującego, pozytywnego, kojącego duszę. Ja czuję się odpowiedzialna za jego charakter. I będę go strzegła. Jest mnóstwo blogów, gdzie można podyskutować. Dzielenie się bolączkami tego świata, be jednoczesnego podania co się zrobiło czy co robi, żeby było lepiej, nie ma w moim przekonaniu sensu. A to ja jestem tu gospodynią.
    A tak przy okazji: widzimy to, co chcemy widzieć i na czym jesteśmy skoncentrowani. Bardzo często nasze polskie rozwiązania są lepsze (choćby dlatego, że nowsze) niż inne. Tyle, że my u siebie koncentrujemy się często na tym co nie działa tak jak… u sąsiada. Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o pozytywne komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here