PASJA CZYTANIA IV. MALCOLM GLADWELL

0

Wśród książek które ostatnio przeczytałam znalazły się dwie pozycje Malcolma Gladwella – publicysty New Yorkera, umieszczonego przez „Time” na liście stu największych myślicieli i naukowców – „Punkt przełomowy”„Błysk. Potęga przeczucia”. Obie podważają, (zdaniem niektórych: „bezczelnie”) rolę badań, analiz i doradców. Okazuje się, że uznawane powszechnie dzięki badaniom przyczyny określonych zjawisk, nie są tymi jedynymi, zaś wnioski, do których jedni dochodzą za sprawą skomplikowanych przemyśleń i ich kosztownych weryfikacji, inni podejmują w oka mgnieniu. Ostatnia jego książka „Outliers” mówi o sukcesie i specjalnej charakterystyce osób, które go osiągają. Dopiero ją zaczęłam, ale znam artykuł autora na ten temat umieszczony w majowym New Yorkerze. Gladwell sprzeciwia się „amerykańskiej” idei istnienia „selfmade man’a”, czyli człowieka, który stworzył sam siebie. Jego zdaniem wiele czynników składa się na sukces, a niektórzy nie zrobili niemal nic, by go uzyskać. The New York Times uznał tę książkę w swojej recenzji za płytką i nieprzekonywującą. Myślę, że powody tej oceny są raczej psychologiczne niż merytoryczne: nawet silne dowody nie przekonają zamkniętych zwolenników jednych przekonań do innych. A takim przekonaniem jest na przykład to, że sukcesy są efektem „ciężkiej” pracy, świadomego dążenia do określonych i stałych celów. Albo to, że marketing jest głównym sprawcą powodzenia sprzedaży jakiegoś produktu czy działania gospodarzy miasta – jego rozwoju. Takim przekonaniem jest też wiara w „ głos specjalistów” czy wszechmoc spin doktorów.
Potrzebny jest tu właśnie „punkt przełomowy” (ang. tipping point), czyli wiele różnych działań, z rozmaitych kierunków, które prowadzą do konieczności przyjęcia określonego poglądu. Coś się zaczyna nagle dziać nie dlatego, że dokonała tego jakaś konkretna akcja, a już na pewno nie jeden człowiek czy nawet najlepszy zespół, ale że zbiegły się różne czynniki, które wytworzyły sprzyjającą atmosferę i jeden, ostateczny akt, spowodował uruchomienie reakcji łańcuchowej.
Część z tych zjawisk zachodzi na powierzchni faktów i zdarzeń – niejako w sferze materii. Część zaś w podświadomości zbiorowej, w myśli, w energii psychicznej – zatem w sferze idei. Gladwell, który W „Punkcie przełomowym” pisze raczej o tej pierwszej sferze, w „Błysku” zaznacza istnienie drugiej.
„Nie ma nic silniejszego niż idea, której czas nastał”- powiedział Wiktor Hugo. To w jakimś sensie kwintesencja prac Gladwella, a ujęta tak przez kogoś, kto żył dużo wcześniej i nie miał całej tej wiedzy. To też dowód na prawdę wniosków zawartych w „Błysku” – pewni ludzie wiedzą coś bez badań, bez dochodzenia do tego na drodze logicznego myślenia, a nawet bez udziału świadomości.
Książki Gladwella mogą okazać się dla niektórych szkodliwe. Mogą osłabić wiarę we własne działania, w ich siłę sprawczą. Mogą zachęcać do fatalizmu albo nicnierobienia czy lenistwa. Mogą ułatwiać zwalanie winy za porażki na innych ludzi, czy okoliczności, przez to utrudniać przejmowanie tej części odpowiedzialności, którą niewątpliwie każdy z nas posiada.
Dlatego nie można czytać tylko ich. Gladwell zakłada pewno, podobnie jak ja, że ludzie czytają różne książki, interesują się sprzecznymi poglądami i dzięki temu wiedzą, na jakich działaniach skupiać swoją energię i jak koncentrować się na różnych obszarach swojego życia – zarówno na tych materialnych jak i ideowych. To człowiek odpowiedzialny jest za swoje myśli, przekonania i za to, co emanuje do świata zbiorowej idei. W ten sposób ułatwia sobie dostęp do potrzebnych mu sytuacji i możliwości. Tak, szczęście jest potrzebne. Jednak tylko człowiek przygotowany zauważy, że właśnie się pojawiła okazja, a tylko ten, kto ma w sobie wiedzę i odpowiedni na tę chwilę charakter, potrafi ją wykorzystać. A charakter? Ten też podlega naszemu kształtowaniu. Nie trzeba pracować ciężko, trzeba pracować mądrze. Czasami wygląda to tak, jak byśmy „nic nie robili”.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here