Pasja czytania III. Jezioro Bodeńskie

0

Z reguły myślę pozytywnie i w zasadzie nie martwię się… Martwi mnie wszak jedno – choć bym nie wiem co zrobiła i tak nie przeczytam wszystkich książek, które na to zasługują. Mam kosz, do którego wkładam kolejne egzemplarze czekające na przeczytanie, a i tak czasami wygrywa jakaś nowość, albo coś, co polecą znajomi czy krytycy, do których mam zaufanie (na przykład Piotr Kofta).
Jedna z książek, które ostatnio przeczytałam doczekała się jednak swojej kolejki. To „Jezioro Bodeńskie” Stanisława Dygata. Czytałam ją jako siedemnastoletnia uczennica liceum i pamiętam, że była dla mnie trudna, obfitowała w nazwiska, które niewiele mi mówiły i nie bardzo rozumiałam głównego bohatera, w którego po trosze wcielił się autor. Ponowna lektura pokazała mi, że nie zmarnowałam czasu. Nie widzę w niej dzisiaj przeintelektualizowania, a nazwiska Schopenhauer czy Bergson sporo mi mówią, wiem kto to Abelard i Heloiza i skąd pochodzą cytowane fragmenty poezji,znam opisywane miejsca w Paryżu… Musiałam jednak sprawdzić cóż to za utwór „Małgorzatka u kołowrotka”. Tytuł wstukany w internetową wyszukiwarkę okazał się służyć pieśni Schuberta. Za to kocham Internet! Zawsze uważałam, że czytanie tylko wtedy spełnia swoją edukacyjną rolę, jeśli próbuje się poznać to, czego się nie zna. Dziś jest to łatwe.
Zastanawiałam się nad dwiema sprawami: czy współczesne siedemnastolatki czytają „Jezioro Bodeńskie” i czy rozumieją z niego więcej, niż ja wtedy. Myślę, że dzisiejsza młodzież z pewnością ma szersze horyzonty, wie znacznie więcej niż ja wiedziałam. Sądzę też, że może już zupełnie nie rozumieć narodowych rozterek głównego bohatera. Jezioro Bodeńskie to przykład – niemodny już chyba w literaturze – romantycznego idealizmu, takiej polskiej nuty, która odchodzi wraz z kolejnymi pokoleniami. To opis wewnętrznej walki rozumu z sercem, „bohaterskiego” szpanerstwa mężczyzn, kobiet, które same rozsądek zachowują ale w swoich mężczyznach szaleństwo wspierają, a już na pewno dają się mu uwodzić.
Coś w tym jest. Kobiety mojego pokolenia chętniej kochały zadumanych inteligentów, plotących nie zawsze zrozumiale, ale tak, że robiło to wrażenie, albo poetów z delikatnymi dłońmi… Takich, co to pieniądze zarobią, meble złożą i rower zreperują kochało się rzadziej, choćby nawet zostało się ich żoną. Tyle że przy tych pierwszych… trudno zachować kobiecość… Ciekawe jak podchodzą dziś do tego młode kobiety?
Mam też wrażenie, że pewne fragmenty opinii Dygata o Polsce i Polakach wciąż są aktualne i… nawet jakbyśmy dumni z tego byli, a już na pewno nie widzimy absurdu takiego postępowania. I nie tylko moje pokolenie temu hołduje. Myślę, że również to nieco młodsze widzi w tym sporo pozytywów.
Nasza „duma” narodowa wynikająca w gruncie rzeczy z braku indywidualnego poczucia własnej wartości wydaje się być wciąż czymś godnym pochwały, a w użalaniu się w stylu Jagny – „Oj doloż ty moja, dolo” też nikt nie widzi nic szkodliwego. Dygat ironizuje sobie po trosze z Jagusi mówiąc, że dzban z malinami (może z jagodami) przy drodze zostawiła, a rozmodliła się pod krzyżem „oj dolo ty moja, dolo”. W tym czasie dzban jej skradziono. Czyż to nie obraz naszej Ojczyzny, co to często stawia się w niej czy to rozmodlenie, czy dysputy ponad pracę i pilnowanie swego? Jakby tych dwóch elementów nie można było połączyć? A stosunek do tego często rodzi wydumane, różniące nas spory. I wreszcie ostatnie, jakże trafne stwierdzenie, że Polska musi co jakiś czas zmartwychwstać, a żeby zmartwychwstać mogła musi najpierw pocierpieć. Niczym kobieta, która męczy się w gorsecie, żeby dobrze wyglądać, ubiera się nasza ojczyzna (czy raczej my ją ubieramy) w cierpienie. .. Cóż, aż wierzyć się nie chce, że książka powstała pomiędzy 1942 a 43 rokiem… Warto ją przeczytać, by odnaleźć w sobie dobry sentymentalny rys naszej narodowej tożsamości, trochę ckliwy ale swojski. I jeszcze dlatego, by ostatecznie wziąć rozbrat z tym, co w niej otępiające. Młody bohater „Jeziora Bodeńskiego” zrobić tego jeszcze nie potrafił, my już chyba tak.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here