Pasja czytania. I

1

„Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy”
To słowa Magdaleny Samozwaniec, które bardzo trafnie opisują co czuję, kiedy czytam książkę, która mnie porywa, wręcz upaja. Nie chcę żeby się skończyła i z żalem patrzę na coraz cieńszą warstwę stron, które pozostały do przeczytania. Uczucia, jakie towarzyszą mi przy czytaniu są bardzo różnorodne, ale zawsze jestem wtedy sama sobie bliższa, nawiązuję ze sobą lepszy kontakt. Albo mnie coś porusza do głębi i najczęściej znajduję wtedy w swoim życiorysie analogię do przeżyć bohaterów, albo rozśmiesza, a wtedy łączę się ze sobą w radosnym zachwycie, że ludzie potrafią być tak dowcipni. Najbardziej jednak docierają do mojego wnętrza te książki, w których odnajduję odpowiedzi na nurtujące mnie aktualnie pytania i te, co napełniają wewnętrzną siłą, przekonaniem o mojej adekwatności w relacji do podejmowanych zajęć czy zachęcają do podjęcia dodatkowych kroków żeby doskonalić – siebie i swoje życie. Kiedyś zapisane były szeregiem notatek i zaznaczane kolorowymi nakreślaczami, dziś mam bardziej elegancką technikę – kolorowe karteczki zaznaczające istotne fragmenty. Czasami obok karteczki zapisane jest jakieś imię, co znaczy, że odpowiedź nie tyle dla mnie, ile dla tej osoby. Nagle zaczynam lepiej rozumieć na czym polega przedstawiany mi przez kogoś problem, albo czyjeś zachowanie – dzieci, przyjaciół, kochanego mężczyzny czy klienta. Zwykle, kiedy ochłonę trochę czy wytrzeźwieję, wracam do tych książek i zaznaczone fragmenty czytam raz jeszcze, często zapisując je w kolorowych zeszytach – jako cytaty, wiadomości do zapamiętania czy przykłady, którymi chciałabym się posłużyć. To ich drugie życie!
Po skończeniu ostatniej strony robię w swoim pamiętniku osobistą, pełną zachwytów mini recenzję. Kiedyś żałowałam nawet, że nikt oprócz mnie tego nie przeczyta. Może zachęciłabym kolejną osobę do lektury. Dziś mam to swoje miejsce w Internecie, gdzie mogę to robić.
Zatem przeczytałam wspaniałą książkę Grzegorza Kołodki „Wędrujący świat”! Rzecz jest o ekonomii, o gospodarce, o zmieniającym się świecie i sposobach, które mogą mu pomóc zmieniać się na lepsze. Profesor Kołodko jest erudytą i błyskotliwym obserwatorem świata, stąd książka porywa i wciąga, choć dotyka niełatwych zagadnień. Dla ludzi, którzy znają swój temat prawdziwie, wiedzą o czym piszą i mają ugruntowane poglądy charakterystyczny jest zwykle jasny dla wszystkich sposób pisania. Tak jest i w tej książce. Autor nie ukrywa się za szeregiem niezrozumiałych zdań ubranych w nieznane terminy. Wprost przeciwnie – wyjaśnia wszystko i przybliża. Książka traktuje o wielu aspektach życia i pokazuje ich związek z gospodarką i ekonomią, szuka rozwiązań najlepszych dla jak największej części globu. Jest przepojona humanitaryzmem i globalną solidarnością. W zasadzie to inny wyraz myśli, które ja przedstawiam w swoich książkach. To cieszy, bo świadczy o sile nowej idei, która już nie tylko słowami filozofów, psychologów czy innych przedstawicieli nauk humanistycznych się objawia, ale i ekonomistów. Mantrą książki jest rytmiczne zdanie nadającej jej – niczym symfonii – całość: „Rzeczy dzieją się tak, jak się dzieją, ponieważ wiele rzeczy dzieje się naraz.” A co się dzieje, Autor wyjaśnia. I jeszcze mówi „Niech każdy pomaga jak potrafi”
Czytam dużo, zatem moja ostatnio przeczytana książka to także „Odpowiedź” Johna Assarafa i Murraya Smitha. Jestem przekonana, że tak, jak dla mnie , będzie ona odpowiedzią dla wszystkich, którzy po nią sięgną – odpowiedzią na ich pytania. To książka z gatunku „poradniki”, choć klasyfikacja ta znacznie zubaża wartość wielu książek z tych półek, także tej. Dwaj świetnie funkcjonujący panowie, mimo iż nie otrzymali w życiu starannego formalnego wykształcenia podpowiadają w jaki sposób można uwolnić tkwiący w każdym potencjał i jak połączyć go z „oceanem myśli”, w którym wszyscy żyjemy. Dla mnie i dla wielu ludzi od dawna jest oczywiste, że jesteśmy połączeni energią, ideą, myślami. Wiemy, że możemy przyciągać do siebie, to, czego pragniemy ale także to, czego się boimy; krótko mówiąc to, na czym się koncentrujemy. Wiemy, że mamy moc wpływania na innych poprzez swoje myśli, nie tylko działania. Ta książka zbiera naukowe dowody na istnienie takiego stanu rzeczy. Bohr, Heizenberg, Einstein, Laszlo, Sheldrake – to nazwiska fizyków i biologów potwierdzających to przekonanie, którego początków szukać należy w świętych pismach wszelkich religii. Znowu wiele zrozumiałam i tyleż się nauczyłam. Ta książka jest niczym słowa życzliwego trenera, który cierpliwie choć z pasją wszystko wyjaśnia i doprowadza do pełnego zrozumienia oraz… chęci działania. To najważniejsze. Znowu dostałam wiatru w skrzydła, uwierzyłam w sens moich planów i działań i jeszcze silniej pragnę to zrobić. W moim pamiętniku pojawiły się już pierwsze cele na nadchodzący rok, pierwsze afirmacje mające wspierać moje działanie i pierwsze obietnice lepszego postępowania. Autorzy nie zostawiają nas jedynie z pragnieniami, celami i motywacją do ich spełniania i osiągania… Choć już to byłoby wielkim darem. Dają nam bardzo staranną instrukcję, jak stworzyć wymarzoną firmę i jak włączyć pracę zarobkową we własne… wymarzone życie. Wolter powiedział:
„Z książkami jest tak, jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie”

Uważam, że mam szczęście – spotkałam bardzo wielu ludzi, którzy nie zginęli mi w tłumie i niemal każda książka, po którą sięgam, okazuje się mieć znaczenie. Musi być jakaś tego przyczyna…

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Mam podobnie z książkami – każda książka jest dla mnie, jak mistrz: przychodzi do mnie wtedy, gdy jestem na nią gotowa. Z każdej książki robię notatkę, żeby nie uciekło mi przesłanie, które mi przyniosła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here