Ostatni wpis na temat proaktywności

7

  Bycie proaktywnym znaczy, że ma się samemu inicjatywę
– nie ma potrzeby, by prosić taką osobę,
aby się zachowała w określony sposób
ani dawać jej szczegółowych instrukcji.

Stephen R, Covey

 

Gdyby Polak robił systematycznie to, co robi spontanicznie

 

Marian Hemar

 

Wiedza, wartości, wolna wola (oba słowa jednakowo istotne ), wybór, wpływ,  to pięć słów charakteryzujących proaktywność.
Wszystkie zaczynają się od w – łatwiej zapamiętać.

Przepis na proaktywność:

 

Wiem, że mogę inaczej i wiem jak.
Znam swoje wartości, w zgodzie z którymi chcę postępować.
Wiem, że mam – jak każdy człowiek – wolną wolę
i ćwiczę ją codziennie,
by była silna i powodowała,
że coraz łatwiej będzie mi zachowywać się
w zgodzie z moimi wartościami.
Wybieram reakcje
a nie automatycznie dostosowuję się do tego,
co się dzieje.
Wybieram je pod kątem tego,
na czym mi zależy
– na jakim świecie chcę żyć
i jaki świat pragnę zostawić.
Dzięki temu wywieram pozytywny wpływ na rzeczywistość.

 

 

I o to chodzi.      

 

A co ze spontanicznością? Słyszę czasem to pytanie. Zdarzyło mi się nawet usłyszeć, że to pomysł na robota.

Nic bardziej nieprawdziwego na świecie.

 

Po pierwsze: Jeśli popracujemy nad proaktywnością odpowiednio długo, to będziemy w taki sposób reagować nawykowo czyli… spontanicznie.

Ja długo? Covey mówi 30 dni, ja mówię trzy miesiące ale codziennie i bez taryfy ulgowej.

 

Po drugie: Czy ci co tak mówią sądzą, że lepiej spontanicznie bić dzieci i krzyczeć na nie niż proaktywnie pomyśleć moje kochane dziecko, pragnę jego szczęścia; że lepiej jest mówić komuś słowa które ranią niż pomyśleć może nie potrafi inaczej i powiedzieć coś innego; że jeśli usłyszymy niedobrą informację o kimś to należy ją powtarzać dalej, jeśli mamy ochotę mówić o kimś niedobrze, to to robić…. I tak dalej, i tak dalej? Nie sądzę.

 

Po trzecie: robot to ten, co nie myśli co robi, co poddaje się emocjom wyzwalanym bodźcami z zewnątrz a nie próbuje zmienić tych informacji na wejściu czy żyć tak, by tych emocji, których nie chcemy, było jak najmniej.

 

To jak to jest?

 

ZADANIE:

 

  • Proszę przeczytać komentarze do wpisu. Poproszę o więcej tych komentarzy. To takie świadectwo, że można, że ludzie tak robią, tak postępują.
  • Proszę powiedzieć o tym blogu przynajmniej jednej osobie. To może zmienić świat… przynajmniej tej osoby.
  • Jeśli ktoś jest na Facebooku, proszę polubic Akademię Skutecznego Działania, zapraszam także do grona znajomych. Dzięki temu będzie widoczne ile ludzi interesuje się takim podejściem do życia. To zachęta dla innych. :)

 

PODZIEL SIĘ

7 KOMENTARZE

  1. ad 1) Bardzo podoba mi sie pierwsze zdanie z tego wpisu. teraz jest dla mnie jasnym zachowanie niektorych osob wokol mnie. szczegolnie zastanawiam sie czy ma to pewien zwiazek z samolubnoscia, ten aspekt proaktywnosci w zwiazku. ciagle sobie powtarzam z Newtona-jezeli cialo A dziala na cialo B to cialo B dziala na cialo A itd- i jezeli partner nic nie robi w sensie pielegnowania zwiazku , tylko by chcial w nim trwac i zeby bylo milo, to czy tu chodzi o samolubnosc czy mieszanke z brakiem proaktywnosci?

    ad 2 i 3) zrobione dawno temu :)

  2. Ad 2 – zrobione
    Ad 3 – nie używam i nie lubię facebook-a, uważam go za pożeracza czasu


    Gdyby Polak robił systematycznie to, co robi spontanicznie

    tak, zgadzam się i wciąż próbuję to zastosować w sowim życiu. Udało mi się to w dziedzinie sportu (choć mógłbym być bardziej systematyczny), teraz próbuję w życiu.
    Głównie zawodowym. Od długiego czasu planuje uczyć się języków metodą 2-3 słówka dziennie.

    pozdrowienia

    • Panie Arturze ma Pan prawo dokonywać różnych wyborów w życiu i nie na przykład używać Facebooka.Chce Pana jednak zapewnić, że – jak wiele innych innych zjawisk i gadżetów XXI wieku – jest to tylko narzędzie. Można za jego sprawą marnować czas a można zmieniać świat i poznawać wspaniałych ludzi. Zapewniam Pana, że ja tam czasu nie marnuję. Pozdrawiam serdecznie. :)

  3. Pani Iwono,
    My tu wszyscy jak dobrzy uczniowie staramy się pisać na temat, ale dziś jest pierwszy dzień wakacji, więc ja się chciałam pochwalić dobrym świadectwem:
    Przez wiele lat prowadziłam różne szkolenia dla nauczycieli, przez jeszcze dłuższy czas pasjonowałam się końmi. I oto jutro moje doświadczenie zawodowe zaowocuje w nieoczekiwany sposób – będę prowadzić króciutki wykładzik na temat historii ujeżdżenia, a następnie komentować pokaz jeździecki dla dużej publiczności. Czuję się jakbym dostała fajny prezent na zakończenie szkoły.
    Pozdrawiam i życzę wszystkim Czytelnikom pięknych wakacji!
    Ewa

    • Moje gratulacje. Jesteśmy z Pani dumni, choć najważniejsze aby to Pani była dumna z Siebie. Pozdrawiam:)

  4. Z tych literek „w” najbardziej podobają mi się wartości i wybór. Wartości są niezbędne, są jak powietrze którym oddychamy. Nic nie da się bez nich zrobić. I staram się o nich myśleć, czytać, dyskutować
    I wybór. Czy byłyby wartości bez wyboru? to byłyby puste frazesy. A tak – możne je wybierać, nimi się kierować. I wywierać coraz większy wpływ.
    A wiedza… niezbędna, chociaż nie najważniejsza. Ważniejsza od wiedzy jest wyobraźnia (to powiedział Einstein). Tak więc wyobrażnia też na „w” :)

    • Proszę mi wierzyć Pani Lilu, że niektóre rzeczy trzeba wiedzieć… nawet po to, by móc sobie coś wyobrazić. Warto pytać „jaka wiedza”, jednak ona jest potrzebna. Wyobraźnia także. Ale wyobraźnia jest składową częścią ludzkiego wyposażenia. Każdy ją ma, nie każdy korzysta. Pozdrawiam serdecznie :)
      Gdybym miała stopniować co jest najważniejsze, pewno zrobiłabym to tak, jak Pani. Sądzę, że wszystkie te literki „w” są jednakowo ważne i bez którejkolwiek z nich nie da się naprawdę żyć proaktywnie. Pozdrawiam serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here