Trudne słowo na „L”

3

Włączyłam dziś na chwilę telewizor i akurat był kolejny odcinek serialu „Ranczo”. Tym razem przedsiębiorcza Lucy, kobieta wychowana w Stanach Zjednoczonych, a dziś mieszkająca w polskiej wsi, przyszła do miejscowego proboszcza z propozycją dodatkowych lekcji dla gimnazjalistów. Te testy końcowe takie trudne, a szkoła nie nauczy dzieci tak, żeby je zdały. Potrzebna jest pomoc. „To Lucy teraz system oświaty będzie usprawniać” powiedział z lekkim przekąsem proboszcz, prawdopodobnie zmęczony kolejnymi pomysłami kobiety. „Nie – odpowiada z prostotą Lucy – tylko dzieciakom pomóc trzeba.”

Ot co! Nie chodzi zaraz o zmianę systemu czy usprawnianie go. Gdzieżby Lucy, ja , czy ktokolwiek z czytających te słowa mógł to sam zrobić? Możemy wprawdzie – jako rodzice, dziadkowi czy obywatele w ogóle – inicjować jakieś procesy zmierzające w tym kierunku, jednakże system usprawnić mogą jedynie ludzie w nim działający. Możemy natomiast „pomóc dzieciakom” . Zachowanie Lucy to wspaniały przykład na postawę lidera czy agenta pozytywnej zmiany – kogoś, kto przejmuje odpowiedzialność za oglądaną sytuację i próbuje zrobić coś, żeby ją ulepszyć. To jest właśnie osławiona obywatelska postawa, o której tyle się w Polsce mówi, a rzadko kto wie na czym ona naprawdę polega. To jest budowanie kapitału społecznego, na temat którego również niejedna konferencja została zwołana i odbyta, a i pisze się wiele. Lucy pochodzi ze Stanów, gdzie ludzie nader często przejmują odpowiedzialność za swoje środowisko. Może dlatego, że mniej tam niż u nas różnych instytucji pomocowych, a może dlatego, że bardziej już rozumieją, że jeśli sami o coś nie zadbają, to zwyczajnie – nie będą tego mieli. Mieszkałam tam, moja córka chodziła do szkoły i jako rodzice pomagaliśmy przy różnych szkolnych zajęciach. Ja pracowałam w bibliotece.
A u nas? Nawet ksiądz wydaje się w pierwszej chwili nie rozumieć dlaczego Lucy chce to robić.
I tak jest często. „To nie moja sprawa” „Ja tu tylko sprzątam” „Moja chata ze skraja” „To ich obowiązek” – oto liczne sposoby zdejmowania z siebie odpowiedzialności.
Tymczasem potrzebujemy liderów, więcej ludzi takich jak Lucy, którzy chcieliby tu gdzie są i tym co mają zmieniać to, co mogą – na lepsze. Potrzebujemy kobiet i mężczyzn, dziewcząt i chłopców, którzy będą inspirować do budowania i osiągania pożytecznych celów, wzbudzając entuzjazm w innych i pozwalając im wyzwolić to, co w nich najlepsze. Wystarczy się rozejrzeć dookoła, by znaleźć dla siebie jakieś małe pole działania. Nie jest to łatwe. Wiem. To nie muszą być wielkie sprawy, przeciwnie – mogą być całkiem malutkie. Byle towarzyszyła im duża miłość. Słowo też na „L”

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Od czasu kiedy doświadczam swojego życia łatwiej jest mi angażować się społecznie. Widzę gdzie i jakie moje działanie przyniesie pozytywną zmianę. Cały czas uczę się być Agentem Pozytywnej Zmiany:-).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here