NLP, a LOGODYDAKTYKA

1

24 lutego „GC NOWINY” ukazał się wywiad z Gustawem Laskiem odnośnie NLP.
(Źródło: www.nowiny24.pl)

(KLIKNIJ aby powiększyć i przeczytać)

Odnosząc się do wywiadu Gustaw Lasek chciał rozszerzyć temat w jaki sposób świadomie i skutecznie wspierać swój samorozwój.
Jak napisał „Samo NLP to tylko narzędzia, które same w sobie nie są wystarczające.”

„Dlatego zapytałem Iwonę Majewską-Opiełkę twórczynię logodydaktyki koncepcji rozwoju ludzi i organizacji o przedstawienie swojego poglądu na ten temat.”
Autor wywiadu: Gustaw Lasek

-Co wg Pani można określać mianem NLP i gdzie ma ono swoje granice?

W połowie lat osiemdziesiątych, kiedy ja zaczynałam interesować się Ruchem Rozwoju Potencjału Człowieka, mianem NLP określało się ściśle powstałą w latach siedemdziesiątych i w gruncie rzeczy dla potrzeb psychoterapii metodę Bandlera i Grindera . Uznali oni, że w terapii najwybitniejszych psychoterapeutów znajdują się słowa kluczowe, które decydują o uruchomieniu pewnych zachowań.  Ich metoda sprawdzała się w psychoterapii o czym donosili między innymi Andreasowie wspierający psychoterapeutycznie dorosłych i dzieci.

W tym samym czasie znana już była metoda Silvy oparta na stanie głębokiego relaksu (trans w NLP)i autosugestii, pozytywna rola słów, którą od kilkudziesięciu lat głosił Norman Vincent Peale, zjawisko przesunięcia paradygmatu, (przeramowanie w NLP), o którym pisał najpierw Kuhn w „Strukturze rewolucji naukowych” czy zjawisko różnych modalności zmysłowych, o czym psychologia wiedziała od lat. Zatem nie NLP jest autorem tych odkryć.

NLP to dla mnie znakomicie rozkręcony biznes wspierający samodoskonalenie. Nie stanowi nawet spójnej koncepcji, ale jest eklektyczną, wciąż uzupełnianą metodą, która – bez powoływania się na twórców – wciela poszczególne obszary wiedzy.  Najbardziej skuteczne są te „techniki”, które obecne są wszędzie, nie tylko w NLP, natomiast te specyficznie enelpowskie , jak choćby zakotwiczenie, budzą wiele kontrowersji.  Całe szczęście, że w ostatnim czasie do szkoleń z NLP włącza się również wartości. Jest to jednak kolejne zapożyczenie.

Kontrowersje budzą również wciąż procesujący się twórcy i zwolennicy, żyjący w sposób, którego ja nie chciałabym naśladować. Wierzę w biblijne „po owocach poznacie” i dlatego nie potrafię zaufać trenerom i twórcom NLP.

-Czy korzysta Pani z jakichś technik NLP?

Nie korzystam z żadnych technik. Stosuję w praktyce wiedzę, o której wiem, że jest przydatna do wywierania pozytywnego wpływu na siebie i innych. Na przykład używam pozytywnego języka, żeby wyzwalać raczej dobry nastrój, staram się mówić tak, by nie ranić niepotrzebnie ludzi lub zachęcać ich do robienia dobrych rzeczy. Swoje życie i pracę opieram na spójności wewnętrznej, która rodzi zaufanie. Mój „raport” bierze się z prawdy mojego wnętrza i czystości intencji, nie z technik.

-Czym różni się NLP od koncepcji logodydaktyki?

Logodydaktyka to spójna koncepcja oparta na budowaniu poczucia sensu życia w oparciu o wartości i pryncypia, czyli zasady według jakich warto żyć, oraz pracę nad charakterem. Logodydaktyka nie oferuje technik i szybkich metod działania, ale wskazuje sposoby samodoskonalenia polegające na poznaniu siebie, zrozumieniu i budowaniu własnego charakteru w oparciu o samoświadomość, sumienie, wyobraźnię i wolę.  Może nie jest tak chwytliwa marketingowo i na pewno nie tak propagowana, ale z pewnością bardziej skuteczna. To, co mamy podobne to wiarę w siłę podświadomości i moc języka oraz zjawisko przesunięcia paradygmatu postrzegania rzeczywistości, które nazywam „zjawiskiem aha”.

W logodydaktyce odwołujemy się do takich osobowości jak Viktor Frank, Stephen R. Covey, Martin Selligman  czy Nathaniel Branden. Sporo wniosłam do tej metody również ja sama.

Mówiąc najogólniej: NLP to metoda stosująca według nazewnictwa Coveya „etykę osobowości”, logodydaktyka wierna jest „etyce charakteru”

-W jaki sposób pracować nad własnym charakterem?

Trzeba przede wszystkim siebie poznać, wiedzieć jakim się jest człowiekiem, nauczyć się siebie obserwować. Jeśli chodzi o charakter to w ciemno możemy powiedzieć, że warto pracować nad pięcioma cechami, które w ASDIMO nazywamy „standardem” : poczuciem własnej wartości, proaktywnością, spójnością wewnętrzna, poczuciem obfitości i pozytywnym myśleniem. Nie ma człowieka, który nie mógłby w zakresie tych cech poprawić swojego wyniku.
Praca polega na świadomym dokonywaniu wyborów myśli i zachowań, które te cechy wzmacniają oraz na przeprogramowywaniu naszej podświadomości w kierunku wspierającym te cechy. Chodzi o wytworzenie trwałych nawyków, które tworzą charakter człowieka.  Podpowiadamy oczywiście sposób w jaki można to robić, ale… napisałam na ten temat 13 książek, trudno je tutaj streścić.

-Po co określać swoje wartości?

Po to by wiedzieć co jest dla nas najważniejsze i żyć tak,  by w natłoku codziennych możliwości nie stracić tego, poprzez niewłaściwe wybory.  To powoduje frustrację i brak zadowolenia z życia.  Życie w zgodzie z wartościami i pryncypiami chroni nas przed tym i daje poczucie spełnienia.

-W jaki sposób określić swoje wartości?

Pewno można się nad tym po prostu głęboko zastanowić. Logodydaktyka poleca jednak kilka metod ułatwiających to, odnoszących się tak do podświadomości jak i do świadomych wyborów wartości z listy wielu możliwych.

-Czy jest dobra i zła manipulacja i jeżeli tak to jak je odróżniać?

Uważam, że można tak powiedzieć. Ja jednak tych dobrych oddziaływań nie nazywam manipulacją ale „wywieraniem wpływu w zgodzie z własnymi wartościami i pryncypiami w oparciu o sumienie”. Krótko mówiąc wierzę w to, co robię, jestem przekonana o prawdzie tego, co robię i mam dobre intencje w stosunku do ludzi, na których ten wpływ wywieram. Nie dajmy się zwariować! Wywieramy wpływ na dzieci, na pracowników, na ukochane osoby, na przypadkowych ludzi… Gdybyśmy każde świadome działanie prowadzące do osiągnięcia zmierzonego efektu nazywali manipulacją  i rozumieli to jako coś złego, byłoby nam ciężko żyć. Nie można puszczać całości życia na żywioł. Są wartości. Są pryncypia. Jest prawda.

-Jak pozytywnie i naturalnie wpływać na innych ludzi?

Goethe powiedział: Żeby zrobić coś, trzeba być kimś.” Trzeba zacząć od siebie. Doskonalić się ciągle i być zawsze wiernym swoim wartościom i zasadom postępowania. Trzeba kochać ludzi, a to znów wiąże się z pokochaniem siebie. A teraz już wystarczy być sobą i dawać temu wyraz wszędzie, gdzie to ma sens.

A skoro już o wpływaniu na innych. ASDIMO, nasza firma zainicjowała Dzień Dobrego Słowa. Chodzi o to, by zwiększyć wśród ludzi świadomość wagi wypowiadanych (nawet pomyślanych ) słów i zachęcić do świadomego panowania nad językiem. Bardzo proszę o dołączenie do tej inicjatywy.

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here