Nie mów tak do mnie, proszę

4

Złe słowo wyszeptane odbije się echem na sto mil

Przysłowie chińskie

 

Od kilku dni na Facebooku, ale i na mieście, pojawiają się plakaty i rożne akcje związane z Akcją Kretyn. Przepraszam, że użyłam tego słowa. Użyję go raz jeszcze, ponieważ nie wiem jak inaczej mogę się odnieść do tego tematu. A wiąże się on nie tylko z miłością dla siebie i prawdziwą miłością dla dziecka ale także z ideą dobrego słowa, którą od ponad roku upowszechniamy tak na Facebooku jak i w życiu.  Cieszę się, że powstają kolejne akcje tego rodzaju. Im większa  świadomość roli, jaką pełnią w naszym życiu słowa, tym lepiej. Jednakże czasem jest tak, że idea jest słuszna lecz sposób, w jaki próbuje się ją głosić jest niewłaściwy. Tak jest również w tym wypadku.   Już sama nazwa akcji budzi mój sprzeciw. Jak można tak rozpowszechniać to słowo.

 

Oryginalnie powstałe jako nazwa obraz fizyczny i intelektualny wrodzonego niedoboru jodu, dziś nie jest już stosowana (choroba niemal nie występuje), została natomiast jako obraźliwe słowo podważające czyjś intelekt czy w ogóle zdolność do rozsądnego zachowania.

 

Słowo to ma obraźliwy, raniący, negatywny zakres emocjonalny. Niestety jest ono dość często używane w odniesieniu do innych i siebie.  Stosują je do dyscyplinowania sfrustrowani rodzice, podobno (w co jakoś nie chce mi się wierzyć) nauczyciele ale również koledzy i koleżanki.

 

Jest nawet wiersz Gałczyńskiego traktujący o mężczyźnie tak właśnie siebie oceniającym, piosenkę z tego zrobiono, Fronczewski ją śpiewał.  Mamy dość luźny stosunek do takich słów. Bawimy się nimi. I może, kiedy jest to tylko zabawa, nie ma w tym nic groźnego, ale kiedy nazywany kogoś w taki sposób istniej poważne zagrożenie:

 

Po pierwsze godzimy w jego godność osobistą. Każde wyzwisko, szczególnie to rzucane ze złością nadweręża godność danej osoby.  Kiedy robi się to często można znieczulić człowieka nie tylko na takie, ale także na inne godzenie w jego własną godność. Może się potem  nie szanować, nie cenić, a już na pewno nie będzie siebie kochał.  Mówiąc tak nie tylko nie uczymy dziecka miłości dla siebie ale pozbawiamy go elementarnego szacunku dla siebie… I uwaga… dla innych. Nie można szanować innych ludzi, jeśli  jest się traktowanym  bez szacunku. Ponadto stosunek do osoby, która tak bez szacunku traktuje dziecko, uogólnia mu się w jego  podświadomości, przenosi na innych ludzi. Nie jest potem łatwo przekonać takiego młodego człowieka, że nie wszyscy dorośli są tacy sami.

 

Po drugie takie słowa – jak zresztą głosi hasło wspominanej akcji – ranią na całe życie. Owo ranienie polega na tym, że jeśli do podświadomości  wejdzie odpowiednio dużo słów o podobnym pejoratywnym znaczeniu, będą one w znaczący sposób wpływały na samoocenę, nie tylko dziecka – w momencie, w którym się je wypowiada – ale i wiele lat później. Czasami trzeba się dobrze starać aby odrobić działanie takich określeń.

Sięga się przez to często po mniej, wybiera grupy towarzyskie, przed którymi nie czuje się poczucia niższości czy gorszości, próbuje się wyróżnić, być zauważonym niekoniecznie we właściwy sposób, albo nigdy nie jest się zadowolonym z tego, co się osiąga, wciąż udowadnia się coś nie wiedzieć komu…  Sposoby, w jaki ludzie objawiają braki w samoocenie czy poczuciu własnej wartości mogą być różne.

 

Zatem nie używajmy żadnych pejoratywnych słów do określania innych ni siebie,
by nie osłabiać poczucia własnej wartości.

 

Osobiście byłabym też  za tym, żeby nie rozpowszechniać takich  ostrych słów również na plakatach. One wbijają się nam w podświadomość i tkwią tam. Możemy być potem zdziwieni dlaczego tak łatwo wychodzą  z naszych ust. Mówienie odbywa się w znacznym stopniu na zasadzie podświadomości. Czasami dopiero słyszymy co powiedzieliśmy.

Nie chcę oglądać niewinnych twarzy chłopców z wypisanym na czole słowami kretyn czy innymi równie przykrymi… Wolałabym by akcja odbywała się na przykład pod hasłem:

 

Tato, mamo nie mów tak do mnie, proszę…

 

ZADANIE:

Bardzo proszę o zapamiętanie tego o czym tu piszę. Jeśli znajdą się Państwo w sytuacji, w której ktoś będzie się tak zwracał do dziecka, lub kogoś innego… może warto zareagować.

W każdym razie proszę nie przyjmować tych słów do własnego słownika

 

 

 

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. Ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką i wspominałyśmy czasy szkolne,kiedy zazwyczaj w klasie znajdzie się osoba,którą takimi negatywnymi słowami można obrazić,wyśmiać,wyszydzić.Niestety tej osoby,do której jako 10 latkowie kierowaliśmy te słowa nie ma na tym świecie…Ja również pamiętam jak będąc przy tablicy moja wychowawczyni nazwała mnie cholerą,to gdzieś w głowie zostaje i potem ciężko jest się z tego wyzwolić.

    • Hej Jusia,
      Mam pomysł, w swoich ksiązkach Pani Iwona, proponuje, żeby zapisywać sobie takie rzeczy na karteczce i nosić ją przy sobie. Możesz zastapić wyraz „kretyn” na ” pomysłowa Jusia” czy coś w ten deseń. Ja podobnie zrobiłam, jak tylko czuję swój lęk to odrazu wyciagam karteczkę i czytam zapisane na niej cytaty. Uwierz mi to pomaga. Po 30 dniach zauwazysz rezultaty.
      Pozdrawiam

  2. w moim rodzinnym domu to słowo padało niestety dośc czesto…….słyszę je teraz prawie zawsze kiedy coś mi się nie udaje i jestem na siebie zła….niejednokrotnie używam też innych niedobrych określeń na swój temat….i nie wiem jak nad tym zapanować …:(

  3. dziękuję za ten wpis, cieszę się, że Autorka pisze tu o sprawach tak istotnych i ważnych. Słowa mają moc i możemy w to wierzyć lub nie, ale tak jest. Dlatego to tak ważne jak mówimy do każdego człowieka, dużego, małego, starszego – każdego. Ja nieustannie zwracam na to uwagę i spotykam się często z tak ogromnym zaskoczeniem, że to czynię, przecież to nic takiego… to przerażające. Nie można ustawać w podejmowaniu wysiłku, aby ten ohydny proceder wyeliminować z życia publicznego, domowego, medialnego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here