Naturalność górą

0

Jeśli ktoś jest pozytywnie nastawiony do rozmówcy,
szczery i nie ma ukrytego celu, robi to naturalnie.

 

Począwszy od lat trzydziestych ubiegłego stulecia wzrosło zainteresowanie  przemawianiem, wypowiedziami publicznymi i perswazyjnymi,  w ogóle – komunikacją. Napisano na ten temat wiele książek, artykułów, zorganizowano wiele szkoleń. Spektakularny sukces Dale’a Carnegie, który z nauki mówienia uczynił swój zawód, zachęcił jednych do tego, aby uczyli mówić i rozmawiać, innych aby sami się tego uczyli. Dziś rynek szkoleniowy oferuje wiele lepszych lub gorszych szkoleń na ten temat, a  niemal w każde szkolenie wetkane są jakieś treści dotyczące sposobu komunikacji. Jest spora oferta mówców motywacyjnych, którzy swoimi wypowiedziami mają za zadanie poderwać innych do działania, przypiąć im skrzydła… albo przynajmniej w nie dmuchnąć.  

Znawcy tematu podpowiadają jak konstruować wypowiedzi, co powiedzieć, jakich użyć słów, jak intonować…kiedy głos zawiesić i kiedy go podnieść. Mówią jak patrzeć albo… udawać, że się patrzy. Dodatkowo zalecają aby w pierwszych sekundach powiedzieć dowcip i w ogóle rozbawiać słuchaczy. Niektórzy nawet wulgaryzmem każą rzucić tu i ówdzie ( a przynajmniej sami rzucają), żeby się sala śmiała. Kiedy to robi duży mężczyzna, który w codziennym życiu też posługuje się takim językiem, albo… generał na emeryturze… to jeszcze jakoś da się to wytłumaczyć. No i można powiedzieć, że jest to dla niego naturalne. Ale kiedy przeklina piękna kobieta albo szczycący się solidnym wykształceniem młody trener,  jest to żałosne… nawet jeśli wciąż niektórych śmieszy.

 

Mówię zawodowo trzydzieści pięć lat. Dużo mówię i nie mam kłopotów z gardłem. Z pewnością mówię więcej niż nauczyciele, a jednak nie dotyka mnie ich choroba zawodowa.  Powodem jest naturalność moich wypowiedzi. Zarówno tych kierowanych do większych i mniejszych grup jak i tych prowadzonych w czasie konsultacji, czy wreszcie biznesowych albo prywatnych.  Prowadzę szkolenia dla mówców, zajęcia z komunikacji, no i wychowałam kilku trenerów, mogę zatem śmiało powiedzieć, że moja wiedza na temat mówienia jest ponadprzeciętna. Kiedy jednak zapytasz mnie co trzeba robić, żeby dobrze się komunikować nie podam ci żadnej tajemnej wiedzy, nie będę uczyć technik (poza techniką oddychania, a i to w minimalnym wymiarze) ani specjalnych trików… Powiem bądź sobą – w najlepszej wersji, ale sobą.

 

Znajdź dobry powód, dla którego chcesz mówić do innych i chciej ich zrozumieć.
Wiedz co chcesz powiedzieć i bądź pewny,
że  znasz temat i jesteś przekonany do jego treści.
Daj się ponosić dobrym celom i dobrym emocjom.

 

Mimo wszystko może Ci braknąć odwagi, by to robić… Nie powiem: Udawaj, że się nie boisz i włącz tupet. Powiem: Bój się – jak każdy, kto wchodzi w nieznany obszar – ale to rób. I koniecznie pracuj nad charakterem. I tutaj mogę Ci podpowiedzieć jak możesz to zrobić. Żeby zrobić coś, trzeba być kimś… mawiał Goethe. Być. Nie zaś udawać, że nim się jest. 

 

Dziś odważnie wypowiadaj swoje myśli. Zanim coś powiesz, zastanów się jaki prawdziwy cel ci przyświeca.

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here