Nasze małe ofiarowanie

2

Poświęcenie, które jest pasją wielkiej duszy,
nigdy nie było prawem elity.

Henri Frederic Amiel

Ofiarujmy ten dzień w jakiejś intencji, najlepiej dużej i altruistycznej, ale można ją połączyć ze swoją… malutką.

A żeby ta intencja była pełniejsza można wyrzec się czegoś. To może być po prostu post. Można nie jeść nic, albo czegoś, co zwykle się je, można odmówić sobie ulubionych rzeczy.

Nie ten post jest istotny, kiedy rezygnuje się z czegoś, za czym się nie przepada, ale ten, w którym rezygnacja jest faktycznie jakimś wysiłkiem.

 

Można zrezygnować z samochodu, którym jeździ się do pracy.
Znam kilka osób, którym zaproponowałabym aby dziś nie paliły… na przykład.
Można nie włączać telewizora.
Można świadomie wypowiadać każde słowo… jeśli normalnie mówi się, co ślina przyniesie na język.
Można dać większą kwotę jałmużny albo zrobić inny szlachetny gest, z wyrzeczeniem.
Posprzątać coś za kogoś, albo za siebie, kiedy normalnie się tego nie robi.
Odwiedzić kogoś w szpitalu.
Wybaczyć.
Zastanowić się poważniej niż zwykle nad sensem naszego życia.
Pomodlić się  szczerze.
Kontemplować nie tylko śmierć  Jezusa, ale Jego dzieło.
Zastanowić się co my sami możemy wnieść do świat, by kontynuować Jego dzieło.
Oddać siebie komuś… bez reszty, być tylko dla tej osoby.
Zrobić coś, czego nie lubimy, a co warto zrobić.
Zrobić  to wszystko albo większość z tego, co proponuję

 

Ważne żeby to było coś, co jest dobre i co kosztuje nas nieco wysiłku, co jest rezygnacją z czegoś istotnego; jest jakimś poświęceniem.

 

Nic nie jest w stanie zbliżyć się do ofiary Chrystusa i Jego intencji, ale też jesteśmy tylko ludźmi i nasze czyny mogą być na ludzką miarę.

 

Ofiarujmy coś z siebie na pamiątkę tego dnia i tego czynu pełnego miłości, odwagi i poświęcenia.
Bóg nie oczekuje od nas cierpienia, choć kiedy ono przychodzi, chce pewno byśmy nadali mu sens.

 

My sami możemy jednak zrezygnować choć trochę z siebie, ze swoich przyzwyczajeń, z łatwości życia, aby odrobinę, odrobinę przybliżyć się dziś do Boga. Wszystko, co dziś zrobimy z tą intencją nakarmi naszą duszę.

Dziś Wielki Piątek, najsmutniejszy dzień dla katolika, ale też dzień wielkiej nadziei.

Dla mnie był to zawsze dzień dla duszy. Nie ma chyba lepszego dnia, by zadbać o nią, by ją nakarmić, by nam wzrosła.
Ofiarujmy ten dzień duszy.

Nie ma znaczenia jakiej jesteśmy wiary i czy w ogóle wierzymy w Boga.
Duszę i tak mamy!

ZADANIE:

Proszę nakarmić duszę.
Może podpowiedzą Państwo jeszcze jakiś sposób na karmienie duszy w Wielki Piątek, na nasze małe ofiarowanie.
P.S. Jeśli ktoś nie przeczytał tego w Wielki Piątek, zawsze można zrobić  taki dzień każdego innego dnia

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Ja dziś chcę po prostu więcej pomyśleć o sobie i swoich najbliższych, popracować, pokrzątać się przy rzeczach zwykłych. Rzeczywiście chyba mało myslimy i mówimy o poświęceniu. Myślę też o wczorajszej naszej rocznicy ślubu i otym, jak wiele bycie razem zmieniłó w moim życiu, jaką małżeństwo jest dla mnie radością, jak dużo mi daje. A dziś też pomyślę o tych wszystkich, którzy mają mniej szczęścia w życiu. Jest ich wielu.
    I życzę też Pani – zwykłego szczęścia.

  2. Mozna zwyczajnie postanowic ze bedzie sie radosnym i szczęśliwym człowiekiem i po prostu takim być . Dusza to lubi a i nam bedzie przyjemniej sie rozwijać .Można praktykowac robienie dobrych uczynkow wokół siebie ,w swoim najbliższym otoczeniu .Najpierw planowo wyrabiajac nawyk a potem tez spontanicznie, kiedy jest ku temu okazja ,bo wtedy robimy duszy bardzo miła niespodziankę :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here