Nasza rola

10

Dziękuję za komentarze. Uwielbiam, kiedy pod moim wpisem jest ich dużo. Czuję wtedy wyraźniej, że  blog żyje i utwierdzam się w przekonaniu, że warto pisać. Systematycznie wzrasta liczba Uczestników naszej wspólnej drogi. Wspaniale! Niech będzie nas coraz więcej – ludzi połączonych ideą Betty Eadie, która widnieje na marginesie mojej strony.

Jesteśmy nawzajem za siebie odpowiedzialni. Zbiorowo.
Świat jest naszym wspólnym dążeniem.
Możemy powiedzieć, że jest jak ogromne puzzle,
i każdy z nas jest jego bardzo ważną i niepowtarzalną cząstką. Razem możemy się połączyć
i zrodzić potężną przemianę na świecie.
Pracując nad wyniesieniem naszej świadomości na wyższy poziom duchowego zrozumienia, zaczniemy uzdrawiać siebie, potem innych i świat.

Otóż to! Taka jest idea tego bloga. Jego misja. Misja strony www.majewska-opielka.pl

Nie wiem czy każdy ją przeczytał i nie wiem jak ją rozumie, dlatego  pozwolę sobie napisać jak to pojmuję i wprowadzam w życie ja sama. To zbyt ważne, aby zrobić to w jednym krótkim felietoniku. Będę zatem przez kilka wpisów rozważać zawarte w tych słowach treści. Dziś początek:

Jesteśmy nawzajem za siebie odpowiedzialni. Zbiorowo.
Świat jest naszym wspólnym dążeniem.
Możemy powiedzieć, że jest jak ogromne puzzle,
i każdy z nas jest jego bardzo ważną i niepowtarzalną cząstką

Jesteśmy częścią świata, elementem puzzli, bez którego nie będzie on taki sam. Możemy powodować, że będzie nieco lepszy lub nieco gorszy. Mamy istotne rolę do odegrania: matki, ojca, siostry, pracownika, przełożonego, podwładnego, nauczyciela, członka wspólnoty mieszkaniowej, sąsiada, obywatela, czasem lidera… Jest sprawą naszej odpowiedzialności w jaki sposób wywiązujemy się z tej roli.
Czy pracujemy jedynie dla pieniędzy, czy także dla wspierania idei, w jaką wierzymy?
Czy tylko sprzedajemy produkt, czy spełniamy również marzenie klienta, zaspokajamy z chęcią jego istotną potrzebę, umilamy komuś życie, wzbogacamy świat?
Czy kierujemy zespołem, żeby realizować stawiane przed nim cele, czy staramy się jednocześnie rozwijać potencjał jego członków i powodować, że ludzie są lepsi, a cele szlachetniej realizowane?
Czy po prostu uczymy dzieci czy dbamy o to, by wyrosły na wspaniałych ludzi, którzy z odwagą i pasją będą ulepszać i kreować świat?
Czy tylko opiekujemy się dziećmi, czy je aktywnie wychowujemy, starając się wpoić im zasady postępowania w życiu oraz mając na uwadze ich szczęście, a nie własne ambicje?
Warto odpowiedzieć sobie na te pytania, a i zadać także kilka innych, bardziej związanych ze specyfiką własnego życia.

Nasz wkład zależy od każdej pełnionej w życiu roli.
Jednak niezależnie od tego, mamy też codziennie
wiele możliwości dołożenia cząstki swojej wiedzy czy energii
do ogólnej puli  –  w grupie,  czy szerzej – w świecie.

Również w tym sensie jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni.

Jeśli w jakiejś grupie część ludzi z pasją i wiarą oddaje się wspólnemu zadaniu, a część sceptycznie się temu przygląda lub racjonalnie dzieli się wiedzą z gatunku szkiełka i oka i niszczy ich entuzjazm siejąc zwątpienie, bilans energetyczny będzie niższy; może nie wystarczyć tej energii, żeby pokonać istotne wyzwania, a nawet czasami, by w ogóle zacząć.

To się nie może udać, bo… mówią tacy albo opowiadają, co widzą i określają ciemniejszymi niż trzeba barwami, powodując, że sytuacja z bardzo dobrej zamienia się w taką sobie, z dobrej – w złą, a z kryzysowej – w beznadziejną. Nie zmienia się od razu, najpierw tylko jest tak postrzegana. Jednak działa się zwykle w zgodzie z tym, co się widzi i co się wie, dlatego takie osłabienie energetyczne nieuchronnie pociąga brak sukcesów w działaniu.

Jesteśmy za siebie odpowiedzialni również w puli dobrej energii płynącej z serca. W grupie, w której nie wszyscy mają jasne intencje, nie wszyscy sobie  ufają, a są tacy, co szukają podstępu w zachowaniach ludzi, znak energii może się zmienić – z plusowej, dobrej, pozytywnej energii, w niedobrą, pełną podejrzeń. Za tym idzie zmiana nastroju na zgoła inny, co nieuchronnie prowadzi do zmniejszenia efektywności działań.

A jak jest w państwie, w Polsce? Czy zgorzknienie, narzekanie i manifestowanie swojego niezadowolenia nie poprzez wprowadzanie zmian czy działanie ku lepszemu (co jest właściwe i normalne) ale poprzez bezproduktywne zachowania wpływa dobrze na ogólną energię, a co za tym idzie – nastrój i sytuację w Polsce?  Oczywiście, nie; wpływa negatywnie.

Każda niedobra myśl, agresywne zachowania czy przykre słowa także wnoszą nasz wkład do ogólnej energii świata. Podobnie jak każda pełna miłości myśl i słowa oraz działania podyktowane tą myślą.

Trzeba zatem starać się wprowadzać tylko dobrą energię.

To nie jest łatwe. W ostatnich kilku dniach sama wprowadziłam kilka razy do świata nienajlepszą energię – zbyt impulsywnie zadziałałam  przynajmniej w trzech sytuacjach. Ponieważ wiem, że dzielę z innymi odpowiedzialność za świat, staram się potem to zmienić, nadrobić i obiecuję sobie, że przy następnej takiej okazji, zachowam się inaczej. Zwykle mi się to udaje. To dlatego, że rozumiem to nasze powiązanie, codziennie staram się wnosić do świata dobry wkład. Częścią tych starań i zrozumienia tej odpowiedzialności są moje książki i trenerska praca, także ASDIMO oraz ten blog.
Codziennie spotykam takich samych ludzi.

KONKURS
Jest szansa zmniejszenia o 1/3 własnej inwestycji w udziale w rocznym studium Metamorfoza.  Wystarczy napisać krótki tekst (do 2500 znaków ze spacjami) wyjaśniający jak zrozumieli Państwo następujące moje zdanie: „Jeśli w jakiejś grupie część ludzi z pasją i wiarą oddaje się wspólnemu zadaniu, a część sceptycznie się temu przygląda lub racjonalnie dzieli się wiedzą z gatunku szkiełka i oka niszczy ich entuzjazm, siejąc zwątpienie, bilans energetyczny będzie niższy; może nie wystarczyć tej energii, żeby pokonać istotne wyzwania, a nawet czasami, by w ogóle zacząć.”
W tekście trzeba napisać skąd pochodzi sformułowanie szkiełko i oko i co ono znaczy. Potrzebujemy również Państwa zgody na opublikowanie najlepszych tekstów w blogu.

Teksty prosimy przysyłać na adres asd@majewska-opielka.pl z tytułem maila KONKURS do 15 lipca

Konkurs dotyczy wszystkich: zarówno osób, które już się zgłosiły, jak i tych, które tego nie zrobiły. Będą do wyboru trzy lokalizacje, w których można będzie brać udział w tym wydarzeniu: Warszawa, Gdańsk, Kraków.  Listę zgłoszeń na roczne studium Metamorfoza zamykamy w terminach:
– warszawską 1 lipca,
– krakowską i gdańską – 15 lipca
Tego dnia zamykamy również konkurs. Nagroda zostanie wylosowana spośród autorów prac spełniających kryteria konkursu.

A teraz do dzieła!

PODZIEL SIĘ

10 KOMENTARZE

  1. To jest takie niesamowite, jeśli czyta się coś, co sami mamy w myślach, sercu, ale nie do końca potrafimy ubrać to w słowa… To takie uczucie, że ktoś uporządkował nasze rozważania, nazwał je, dopełnił swymi spostrzeżeniami.Dziękuję za to.
    Od początku czuję, że kurs „Metamorfoza…”, to coś dla mnie. Żałowałam bardzo, że aż w Warszawie, że realnie patrząc nie na moją kieszeń, a tu taka szansa… Kraków, potencjalnie niższe koszty…. jest nadzieja, na pewno wezmę udział w konkursie.

  2. Pani Aneto,
    Koszty mogą być nieco niższe, jednak nie jakoś znacznie. Prawdopodobnie zajęcia będą odbywać się w Bochni. To tylko się tak wydaje, że „nie na moją kieszeń”. Przecież to rozkłada się na trzy raty… Jest to znacznie tańsze niż gdzie indziej, a obejmuje naprawdę kompleksowo rozwój. To inwestycja. Dawno temu, w naprawdę trudnej sytuacji dokonałam słusznego wyboru zainwestowania w szkolenie i zmieniło to moje życie. Ponadto, tak, jak piszę w programie, jest to szansa na nawiązanie współpracy.

    • Zgadzam się, że korzyści będą pewnie niewymierne. Ucieszyłam się dzisiaj czytając Pani wpis, bo trochę to traktuję, że życie, daje mi takie sygnały, „tak, to dla ciebie”:) Koszty mniejsze niedużo, ale dużo:) Potraktowałam to w formie, że jak uda się to będzie to taka kropka nad i:))
      Pozdrawiam serdecznie.

  3. Poczucie odpowiedzialności za świat – za ludzi oraz za naturę, to co się w nim dzieje to ogromne zadanie Człowieka. Czasem skupiając się na „tu i teraz” zapominamy o pięknym darze takiego wpływania na świat – dzieleniu się swoimi umiejętnościami, swoją mądrością i talentami. Skupiając się, i tym samym ograniczając, do swoich problemów zapominamy, że naszym zadaniem na ziemi nie jest „przetrwanie” ale wniesie swojego wkładu.

    Kiedyś usłyszałam piękną rzecz, która zmieniła moje patrzenie na pracę: „Praca uświęca”. Dzięki pracy każdego dnia mogę wnieść coś dobrego, mogę poprawić świat. Możliwe jest to jednak wtedy, kiedy zrozumiem swoją rolę i związane z nią obowiązki i uprawnienia. Jest to ważne zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym. Bo przecież takie podejście to nałożenie na siebie odpowiedzialności, już tak łatwo „nie machnę ręką”!

    Jednak co ciekawe- ja zaobserwowałam u siebie, że jest to niesamowicie silne źródło wewnętrznej motywacji. Kiedy wkrada się zwątpienie, wracam do źródeł i zastanawiam się: dlaczego i po to robię? Czy to jest słuszne? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to wiem, że jest to chwilowe „osłabienie” i wracam z nową energią do pracy i do motywowania mojego zespołu.

    Z drugiej strony takie podejście uczy mnie pokory, co do moich zachowań. Bo przecież zdaża nam się wysłać złą energię do świata, tak jak Pani Iwonka napisała. W takich chwilach zapominamy o naszym wkładzie, liczymy, że może ta energia się rozproszy…Pamiętajmy jednak, że ZAWSZE mamy możliwość poprawy tego i wniesienia „dodatkowego” wkładu.

    Jestem pełna nadziei i wiary w pracę, którą wykonuje Pani, Pani Iwonko, i mam nadzieję, że niedługo również Pani uczniowie. Praca z Panią to zaszczyt i możliwość jeszcze bardziej skuteczniejszego pracowania nad swoim wkładem w ten piękny świat! Dziękuję z całego serca!

    • A ja dziękuję za to, że spotykam na drodze takich Ludzi, jak Pani – Zuziu. To zobowiązuje ale także pozwala czuć wsparcie. Pięknie Pni to napisała.

  4. Może istnieje sposób na ograniczanie owej niższej energii.
    Prezetuje ją Byron Katie,która niedawno była w Polsce.
    Osobiście na razie nie mam zdania ,a ponieważ jest genialnie prosty, zaczęłam ekperyment. Faktycznie przez ostatnie dwa dni jestem wewnętrznie spokojna .
    Łatwo znależć opis metody w wielu miejscach artykuły ,pokazy i wywiady.
    Bez wątpienia jest to osobowość niezwykła i zmienia wnętrza ludzi,a przez to ich światy.Jeżeli trwale to chyba jest aniołem.

  5. Pani Halino nikt nie zmienia innych ludzi – ani trwale ani nawet na chwilę. Sami się zmieniają. Możemy jedynie inicjować ten proces, zmieniać sposób myślenia. Nauczyciel przychodzi wtedy, kiedy uczeń jest gotowy. Dla jednych to jest Byron Katie, dla innych Stephen R. Covey czy Viktor Frankl, dla jeszcze innych IMO, a dla kogoś może to być Jan Kowalski albo ksiądz Nowak. Człowiek szuka w życiu tego, czego potrzebuje. Byron Katie pracuje z uważnością i odpowiedzialnie traktuje siebie i świat, czyli robi to, o czym tu piszę, a co ładnie streściła Eadie. Jej podejście do życia to proaktywne odnoszenie się do swoich myśli i zachowań ubrane w jej własny porządek. Ja sama robię to od ponad 20 lat, według mojego porządku, Zuzia nadaje temu swój porządek. Jednak czasem zwycięża to, co nazwała Pani niższą energią. Jest to normalne.
    Moją intencją nie jest zajmowanie się niższą energią, ale właśnie – tworzenie wyższej poprzez koncentrowanie się na odpowiedzialności i wpływaniu na swoje myśli i słowa tak, by były dobrym wkładem. Pięknie opisała to Zuzia. Kiedy człowiek skupia się na wnoszeniu w świat rzeczy dobrych, a nie ograniczaniu tych niedobrych, nawet wtedy, kiedy coś mu chwilowo nie wychodzi, daje sobie z tym radę: zmienia to, poprawia i znowu działa na najwyższym poziomie swoich możliwości i wypełnia zajmowaną przestrzeń właściwymi intencjami. Bardzo Pani dziękuję, dzięki Pani wpisowi zrozumiałam coś ważnego.

  6. Oczywiście Pani Iwono.Pisałam wielkim skrótem.Wiem ,że bezpośrednio nikt nie
    zmienia innych,ich świata,to strata czasu i energi jeśli ma taki cel.
    Te niższe energie to oczywiście to co przeszkadza iść proponowaną przez Panią drogą w jakimś jej odcinku-ból,cierpienie,troski,dysharmonia.
    Mniej osób skupia się na procesie eliminacji tego bezpośrednio i może to jest tak cenne.
    Wiem,że ktoś może być gotów,wie nawet co chce zrobić ,ale nie wie jak i zjawia się nauczyciel.To jasne.
    On proponuje jakąś konkretną metodę.Dla mnie wielkim odkryciem ostatnio[piszę to ponieważ zachęciła mnie Pani ostatnim zdanie swojego wpisu]jest wymazywanie gumką złych wydarzeń każego dnia przez wyobrażanie ich sobie w wersji porządanej.Przyznaję ,że nigdy tego nie robiłam wcześniej i straciłam wiele możliwości poznanie samej siebie ,szybszego reagowania na własne błędy. Może też sto razy dowiadywałam się o tym ,ale nie przyswoiłam.
    Dla mnie idealnie ujął to Kurt Tepperwein w książce Stwarzaj swoje życie o mocy kreatywnej wyobrażni.
    Pani droga jest cudowna wciąż na nią wracvan,ale zawsze jest coś do wymazanioa gumką ,przystanki na których podejmuję dialog z nauczycielami od niższycvh energii.
    Pozdrawiam

  7. A ja w związku z tą rolą i …ze mną przytoczę cytat Harolda Whitmana,
    który zanlazłem w „Zwierciadle”:

    „Nie pytaj siebie o to, czego potrzebuje świat.Pytaj siebie, co cię ożywia, a później ruszaj i rób to. Albowiem to czego potrzebuje świat, to ludzie,którzy stali się żywi.”

  8. Pani Iwono pozdrawiam słonecznie …….0:)…Tak….ludzi ożywionych dobrą energią….i miłością…..Panie Michale bardzo cieszę się,że umieścił Pan ten właśnie cytat…….DZIĘKUJĘ:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here