Nasza rola II

11

Razem możemy się połączyć i zrodzić potężną przemianę na świecie.

To ciąg dalszy wypowiedzi Betty Eadie, której tekst wybrałam na myśl przewodnią moich starań na blogu.

Najchętniej zapytałabym Was jak to rozumiecie. To byłoby ciekawe przeczytać co dla innych znaczy połączyć się a co zrodzić potężną przemianę na świecie.
To bardzo ważne stwierdzenia i pragnę byśmy je rozumieli w podobny sposób, bo tylko wtedy jest szansa na to, że możemy współdziałać.

Współzależność to fakt , jednak współdziałanie to wybór.

Ważne jest zatem, by podobnie  rozumieć sytuację tak,  aby współdziałać w tym samym kierunku, w stronę tej samej zmiany. Chodzi o to, by chcieć wybierać i robić to właściwie.

Jesteśmy współzależni, ponieważ każdy z nas wkłada do ogólnej puli energii – swoją własną cząstkę. Bierze się ona z naszych zachowań, ale także słów, a nawet myśli. Słyszałam kiedyś, że wysyłana przez człowieka energia serca działa na odległość 2 metrów.  To znaczy, że kiedy  kogoś lubimy, myślimy o nim dobrze i odczuwamy pozytywne uczucia, ten człowiek to odbiera… niejako wie o tym, choć sobie tego nie uświadamia. Odpowiada wtedy często w taki sam sposób na to swoiste  energetyczne zaproszenie. Nie muszę pisać, że działa to również w drugą stronę – negatywne odczucia, uczucia i myśli także stanowią początek łańcucha niższej energii, by nie powiedzieć zła.
Człowiek nieświadomy nie będzie wszak pracował nad poradzeniem sobie z taką negatywna energią, nad jej zatrzymaniem czy wręcz przetworzeniem i najprawdopodobniej odpowie taką samą energią. Tak zaczynają się kłótnie, walki, niechęć, ba, nienawiść.
Niezależnie od  procesu wymiany energii pomiędzy konkretnymi osobami,  wysyłana przez nie energia wchodzi również do naszej wspólnej, światowej puli, do ogólnego bilansu. Przybywa albo trochę dobrej, albo trochę złej…

Wierzę, podobnie jak Eadie, Williamson, Jampolsky czy wielu innych liderów ducha, że od tego, jak wiele jest w tej puli dobrej i złej energii, zależą losy świata.  W myśl tego można powiedzieć: że nasze dobre myśli i uczucia chronią nas samych, innych  i  świat przed niepotrzebnym bólem, cierpieniem, zniszczeniem.  Można powiedzieć niestety także co innego:  każda nasza negatywna myśl dodaje odrobinę niższej energii do jej światowych zasobów.

Sprawa naszego współdziałania jest zatem prosta:
trzeba się połączyć wokół idei wprowadzania do świata jak najwięcej dobrej energii:
dobrych uczynków, dobrych zachowań, dobrych słów i dobrych myśli.
Nawet wtedy, kiedy spotykają nas przykre doznania,
trzeba odpowiadać dobrą myślą i  słowem.

Nie musimy się gniewać na tych, którzy zachowali się niewłaściwie w stosunku do nas. Możemy zaprzestać kontaktów z nimi, ale gniewać się nie warto. Nie trzeba nienawidzić tych, którzy nas skrzywdzili lub niesprawiedliwie potraktowali.  Jeśli nie da się nic wyjaśnić czy naprawić, możemy się z nimi nie zadawać, ale dalej trzeba ich kochać… Może nawet bardziej. Wszak często takie zachowania to wołanie o miłość.  Kochać, znaczy wysyłać dobrą energię,  może modlić się za nich, dobrze o nich myśleć i tak im życzyć. Akt czyjejś agresji nie musi wyzwalać jej w nas. Nie chodzi o to, by nadstawiać faktycznie drugi policzek, ale o to jedynie, by niedobrą energię zamieniać w dobrą. Trzeba robić to wszędzie: w domu, w sklepie, na ulicy, w pracy, w Internecie.

Chodzi o to, aby być agentem pozytywnej zmiany
brakującą cząstką potrzebnej do osiągnięcia poziomu masy krytycznej,
kiedy to – jak w reakcji jądrowej – nastąpi potężne uwolnienie dobra tkwiącego w ludziach.

To właśnie ta przemiana świata, której możemy stać się sprawcami. Możliwa będzie wtedy, kiedy codziennie systematycznie będziemy dokładać właściwą energię do świata.

Rozejrzyjcie się Kochani. Jest nas coraz więcej. I codziennie nas przybywa! Ileż to blogów poświęconych jest tej idei, ile książek wychodzi  na ten temat na świecie? Ileż różnych seminariów i szkoleń dotyka tej zmiany?

Coraz więcej teorii filozoficznych i religii potrafi znaleźć wspólny punkt.  Coraz więcej ludzi rozumie, że  prawdziwe przesłanie jest jedno – miłość, dobro, pozytywny wkład. Mówią o tym, komentują wpisy i sami je robią, uczestniczą w spotkaniach, przekazują sobie ważne wiadomości,  wspierają się, poznają. Jednoczą wokół wspólnej idei. To właśnie znaczy razem.

Bądźmy zatem razem,
łączmy się wokół dobrej idei lepszego świata.
Dołóżmy się do tej przemiany!

Wszystkim Ojcom życzę, by wpływając na swoje dzieci, wpływali dobrze na świat.
I jeszcze tego, by potem mogli się z tego naprawdę cieszyć.

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. Dzień dobry :)

    Gdyby to tylko było możliwe… Tak zawsze, zawsze otaczać się dobrymi ludźmi, uczynkami, pozytywnymi akcjami i reakcjami. Wówczas na ziemi byłby raj. Wszyscy dookoła dążyliby do uszczęśliwania innych i siebie.
    Tak…
    Na co dzień przyłączam się do wielu akcji, mających na celu propagowanie wszelako rozumianego dobra i wprowadzanie zmian ku lepszemu: Dzień Dobrego Słowa, ekologia w domu i pracy, pozytywne nastawienie do świata i uśmiech, który jest we mnie i przekazuję wszystkim dookoła. Czynnie i charytatywnie uczestniczę i organizuję akcję i programy propagujące przekazywanie i rozszerzanie wiedzy na temat: Wolni od stresu, Pozytywne nastawienie, Zrób coś dla innych….
    Tak…
    Jednak to co mnie boli i bardzo dotyka, to fakt, naszego człowieczeństwa, naszej niedoskonałości i reakcji innych na ten fakt.
    Już wyjaśniam. Jedynie oświeceni, święci ludzie są wolni od popełniania błędów w życiu, nieodpowiednich lub za szybkich reakcji, których sie później żałuje. Nazwijmy to po imieniu, ludzie, którzy nas otaczają, wymagają od nas – propagatorów wprowadzania do świata dobrej energii – abyśmy zawsze byli takimi świętymi wolnymi od błędów.
    Oczywiście marzy mi się taki stan. Jednak tak często w naszej codzienności pojawia się pośpiech, zbyt nerwowe zachowania, czy nawet życiowe traumy, które zaburzają naszą percepcję, harmonię i naturalną ekspresję życiową.
    Pomimo tego, że wiem, iż nie warto być piłeczką odbijaną przez opinię innych ludzi, to ostatnio dużo się nad tym zastanawiam. Skąd się to bierze i po co…

    • Gdyby to tylko było możliwe, stworzenie trwałego szczęśliwego świata. Raj…
      Z wiarą na co dzień dokładam aktywnie swoje cegiełki do współdziałania na rzecz zmian na dobre: Dzień Dobrego Słowa, ekologia w domu i w pracy, charytatywny udział w propagowaniu i współorganizowaniu pozytywnych akcji: Wolni od stresu, Zrób coś dla innych, Zmień Świat na Lepsze, itp.
      To co jednak ostatnio mnie mocno frapuje, to fakt mojego/naszego człowieczeństwa i ułomności. Jestem tylko człowiekiem, który nie jest pozbawiony błędów, złych czy zbyt szybkich reakcji.
      Tak często w naszej codzienności pojawia się bowiem pośpiech, nerwowość czy nawet życiowe traumy, które oddalają nas na chwile lub na jakiś czas od prawidłowej percepcji postrzegania świata, harmonii i naturalnej ekspresji. Jedynie świętym czy oświeconym udaje się być ponad takim ziemskim przyciąganiem. Zauważyłam, że tego się od nas – propagatorów wprowadzania do świata dobrej energii – również się tego wymaga. Zawsze.
      Choć wiem, że nie należy być piłeczką odbijaną przez opinię innych ludzi, to boli jednak, gdy słyszy się przykre uwagi, od tych, którzy podawali się za naszych przyjaciół.

      • Widocznie tak naprawdę nigdy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi:( Ja odkąd weszłam na wyższy poziom rozwoju mam dwoje wspaniałych przyjaciół. Może mało, ale jestem pewna tego, że za moimi plecami nie powiedzieliby nic, czego nie powtórzyli by mi. A i kolejność zachowaliby taką, że najpierw ja potem inni. I tak to już jest, że jak zaczynamy się zmieniać od środka, zmienia się nasze otoczenie zewnętrzne. Przyciągamy do siebie lepszych, bardziej dojrzałych ludzi,bardziej „rozwojowych”. Niektórzy odchodzą z naszego życia, bo najzwyczajniej do niego nie pasują. Hołdują innym wartościom, mają inną moralność, cele. Ale choć początkowo wydaje się to smutne, to z czasem okazuje się, że służyło czemuś wyższemu i piękniejszemu. No i wiele nas nauczyło:) Prawdziwy przyjaciel w każdej sytuacji pozwala być nam człowiekiem… z ziemskimi ułomnościami.

  2. Proszę bardzo Pani Kasiu wydobyłem kamień z wody :)
    (Czasami komentarze oznaczane są błędnie jako potencjalny spam)
    Komentarze Pani są troszeczkę inne więc pozostawiłem oba.

  3. Do Wszystkich Czytelników bloga: Gustaw to Dobry Duch ASDIMO znający się nie tylko na logodydaktyce, czyli teorii według, której działamy, ale także na informatyce. Nie wiem co robiłabym bez Niego.
    Do Gustawa: Dziękuję.

  4. I to wszystko co powyżej świtnie wkomponowywuje się w temat – Nasza rola II – Razem możemy się połączyć i zrodzić potężną przemianę na świecie. Jesteśmy połączeni siecią współzależności:) Każdy z nas będąc dobrym człowiekiem, jak określił to Gustaw, jest w stanie dołożyć swoją cegiełkę do tworzenia nowej rzeczywistości albo też przyczynić się do obalania murów, które odgradzają nas od lepszego świata:)

    • Anwe75 zgadzam się z Tobą do słowa „albo” wg mnie …albo też przyczynić się do budowania lepszego świata tutaj gdzie jesteśmy, gdzie żyjemy. Tutaj gdzie jest nasz krąg wpływu.
      Obalanie murów bo tam jest lepszy świat to tylko wymówka dla rewolucji :), a my tworzymy „Pozytywną Rewolucję” (tak nazywa to Edward de Bono w książce „Myślowa rewolucja”)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here