Moc konsekwencji

5

Jeśli ktoś się nie uczy , nie rozwija, nie spełnia pokładanych w nim nadziei,
mimo że inwestujemy w niego i bardzo staramy się mu pomóc,
musi (nawet dla własnego dobra)
zmierzyć się z przyjęciem efektów swoich działań.

 

To będzie około 700 wyrazów o  następstwach naszych czynów czy zachowań, krótko mówiąc – o konsekwencjach określonych wyborów. Pragnę zwrócić uwagę na oczywistość i nieuchronność tych konsekwencji.  Choć niektóre konsekwencje wydawać się mogą nieoczywiste, albo możemy wierzyć, że oszukamy prawa naturalne czy podważymy sens pryncypiów i nie spotka nas to, co jest logicznym następstwem jakiegoś działania, to jednak każdy czyn ma swoje następstwo i wcześniej czy później ono następuje.
Wydawałoby się, ze pewne rzeczy powinny być dla wszystkich oczywiste, a jednak tak nie jest.

 

Kiedy ktoś wyciska cytrynę, nie dziwi się, że nie leci z niej mleko.

 

A dlaczego dziwi się, że wnosząc do życia pośledniość czy bylejakość nie dostępuje zaszczytów i nie buduje dobrobytu?
Dlaczego nie rozwijając swoich pasji, nie pracując nad własnym charakterem i nie wychodząc ze swojej strefy komfortu, dziwi się, że nie ma życia takiego jak ci, co przez lata skupiali się na czymś, rozwiali wiedzę na ten temat, doskonalili swój charakter i codziennie podejmują wysiłek robienia czegoś więcej, wychodzenia poza strefę komfortu?
Dlaczego wybierając pracę u kogoś niektórzy  oczekują, że bez względu na to czy dobrze wywiązują się ze swoich zadań, czy nie, bez względu na to czy pracodawcy opłaca się ich zatrudniać, czy nie, będzie zatrudniał… więcej… powinien?
I dlaczego, kiedy pracownik zostaje zwolniony, to nasza sympatia jest po jego stronie?
A może jest to prosta konsekwencja jego podejścia do życia?  Czy to nie jest tak, że jeśli więcej się w życiu stara, więcej inwestuje w siebie i doskonali, tym większa jest szansa na zwrot tych inwestycji? Czyż nie jest logiczną konsekwencja, że człowiek przygotowany do wykonywania jakiejś funkcji, sprawdzi się w niej lepiej, niż ten, kto tego nie zrobił? Może nasze podejście do życia ma na te pytania niewłaŚciwe odpowiedzi?

 

Czy właściciel firmy nie musi zarabiać na prowadzeniu interesu? Czy założył firmę tylko po to, aby płacić pracownikom. Jak to jest? Wprawdzie ma cytrynę, ale nie może oczekiwać, że da mu ona sok?

Jeśli jesteś pracownikiem najemnym, ponosisz konsekwencje tego faktu, w zgodzie z umową i wyborami, na które się godziłeś.
Chcesz ponosić konsekwencje bycia właścicielem firmy, zostań nim.

 

Konsekwencje działań i wyborów są zawsze,
choć nie koniecznie każdy potrafi sobie z tego zdać sprawę.

 

Są rodzice, którzy kloszem przykrywają swoje dzieci i  odsłaniają od normalnych wyzwań życiowych. Tworzą im doskonałe warunki materialne, utrzymują wtedy, kiedy już nie powinni i nazywają to pomagamy dzieciom.  To często cudowni, szczodrzy i kochający ludzie. Sama tak miałam. Moja matka utrzymywała moją nową rodzinę przez pierwsze dziesięć lat. Kiedy nie miałam pieniędzy szlam do Niej i dostawałam je. Ponadto dostawałam mnóstwo innych rzeczy. Pewno utrzymywałaby nas dłużej, gdybyśmy nie wyjechali z Polski. W Kanadzie szybko  nauczyłam się odpowiedzialności za utrzymanie rodziny. Okazało się… o dziwo… że kiedy wydaję pieniądze, to ich nie mam. Zrozumiałam, że jeśli chcę mieć mleko, nie mogę wyciskać cytryny. To był pierwszy krok. Potem trzeba było nauczyć się tego, co od dawna powinnam umieć.   

 

Są rodzice, którzy odrabiają lekcje za dzieci, przyzwyczajają je do ciągłej pomocy i przenoszenia odpowiedzialności na innych  Co z tego, że teraz dzieci dostają dobre oceny, nauczyciel nie wzywa do szkoły, a lekcje odrobione są szybciej. Przyjdzie czas, kiedy dziecko sięgnie po cytrynę, żeby się napić mleka i… bardzo się zdziwi. Będzie musiało przeżyć konsekwencje zachowań… nie tylko własnych.

 Pracowników, którzy na to zasługują, trzeba zwalniać, trzeba też zostawiać niedobrego pracodawcę, rezygnować z lekarzy, którzy nie dbają o nasze zdrowie i o nas, omijać sklepy, w których jest zła obsługa, a  dzieci odstawiać od piersi i od garnuszka, a nawet prosić, aby się wyprowadziły,  kiedy przychodzi na to czas. To są naturalne konsekwencje pewnych wyborów.

 

Dziś tylko się nie dziw, że z Twojej lub czyjejś cytryny nie płynie mleko.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

5 KOMENTARZE

  1. Dziękuję za tekst, myślę że spokojnie wpisuję się w podobne doświadczenia. Ten tekst trzeba byłoby czytać każdego ranka zaraz po modlitwie żeby nie wykolejać się w ciągu dnia. I nasuwa mi sie wiele tresci: od Frankla, który mówi o odnalezieniu sensu w życiu i brania odpowiedzialności za własną egzystencję i drabinie przy odpowiedniej ścianie i o proaktywności i … ale do tego trzeba dorosnąć. Dobrego dnia.

  2. Tak emigracja, znalezienie sie w kompletnie innych warunkach to potezna szkola zycia. W USA sa bardzo kiepskie zabezpieczenia socjalne ( ja po urodzeniu mojego synka mialam tylko 6 tygodni bezplatnego urlopu) wiec czlowiek szybko uczy sie bardzo szanowac prace, lepiej planowac czas, liczyc na siebie. Ale rownoczesnie tutaj system wspiera ( albo wspieral o jestem tutaj juz wystarczajaco dlugo zeby widziec jak USA sie zmienilo w ciagu ostatnich 26 lat) produktywnosc czlowieka, odwage, wartosci. Mysle ze Polska sie wciaz tego uczy – z mojej perspektywy w polskich szkolach za malo wynagradza sie wysilek, wciaz zamiast uczenia wartosci pracy grupowej, nagradzania skutecznej wspolpracy, promuje sie indywidualne wyniki ( olimpiady, konkursy). System w ktorym przyszlo nam wyrastac w Polsce byl tak daleko dysfunkcjonalny ze wyuczyl nas bezradnosci, podswiadomie wyrastalysmy jako ofiary – stad moze to intynsewne zaangazowanie rodzicow w zycie dzieci. Ja wiem ze wciaz dzien w dzien musze pracowac nad tym swoim mysleniem, ze jestem tym czym sa moje wybory . (To juz mowil Seneka – „You are your choices”). Mialam wczoraj ciekawa rozmowe z moim synem – maja grupowy projekt na studiach I jego koncept wygral. Oczywiscie jako dumna matka z radoscia skomentowalam – madry syn. Moj syn popatrzyl na mnie – wiesz po prostu solidnie podeszlem do tego wyzwania I spedzilem nad tym czas. I pomyslalam sobie, ze to co dla niego jest tak naturalne, ja wciaz sie ucze ze na starcie jestesmy obdarowani pewnymi predyspozycjami, ale tak naprawde tak wiele zalezy od tych naszych wyborow. :)

  3. To wszystko co tu pani napisała jest takie oczywiste. A tak mało osób to sobie uświadamia. Łatwiej jest nie podjąć wysiłku i dobrej decyzji(czasami dla nas nieprzyjemniej) a ponarzekać na los i innych…

  4. Dziękuję za to co Pani napisała. Zgadzam się ze wszystkim. Pochodzę z wielodzietnej rodziny ale jakże mądrych rodziców mam, którzy chociaż nie wykształceni nie odrabiali za nas lekcji, nie utrzymywali nas, dążyli do wykształcenia dzieci zgodnie z ich zainteresowaniami i marzeniami. Jako dzieci strasznie buntowaliśmy się przeciw zasadom, które towarzyszyły rodzicom w naszym wychowaniu. Dzisiaj jako ludzie dorośli dziękujemy naszym rodzicom za te ich „rygory wychowawcze” i też tak samo staramy się wychowywać nasze dzieci. Dziękuję Pani za ten tekst.

  5. Bardzo lubię odnajdywać także swoje poglądy w myślach pani Iwony na temat pracy i pracowników. Jakże często gdy muszę się z kimś rozstać w pracy, ten ktoś kieruje w moją stronę agresję. Ostatnio zwalniana Pani nawet nie powiedziała ,, do widzenia ” ani mnie ani swoim koleżankom. Pretensje ma do mnie, a gdyby przemyślała swoje zachowanie, odniosła się do prowadzonych przeze mnie rozmów z nią, zrozumiałaby że gdyby się tylko postarała i zrozumiała, że firma nie jest instytucją charytatywną, wiecznie płacącą za poważne błędy swoich pracowników, mogłaby poprawić swoje zachowanie.

    Ponadto zgadzam się też, że tylko konsekwencja w rozwoju przynosi efekty. Kiedy dbałam o swój rozwój systematycznie i konsekwentnie ( choćby w formie złotej godziny) wszystko jakoś przyspieszało. Od kiedy rzekomo nie mam czasu na to, nic się nie dzieje w moim życiu. Teraz znów rozpędzam swoją lokomotywę rozwoju. Wiem, że na efekty przyjdzie mi nieco poczekać, ale już dziś chcę myśleć o tym, co będzie za 5 lat. Bo jutro zaczyna się dziś.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here