M jak Miłość

6


Gdybyś tylko potrafił wystarczająco kochać, byłbyś najsilniejszym człowiekiem na świecie.

Emmet Fox


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

św. Paweł z Tarsu

 

 

Miłość, która jest warunkiem długowieczności to nie miłość erotyczna, to nawet nie miłość do dzieci czy innych bliskich, to… miłość bliźniego to serce wolne, otwarte, dobre. To przeciwieństwo czegoś, co nazywam syndromem ściśniętego serca.

Chodzi o to, by mieć dla ludzi i świata zestaw ciepłych uczuć, które wypełniając serce wychodzą niejako na twarz. Jakie to uczucia? Mieszanka życzliwości, zrozumienia a nawet empatii, cierpliwości, tolerancji, współczucia, pogody ducha, akceptacji, także chęci wspierania ale i ulepszania, upiększania, przytulania, ogarniania niejako w sercu… rodzaj poczucia jedności czy całości.

Myślę, że Ci wszyscy, którzy mają jakiś kontakt z tą Miłością w Sobie, wiedzą o czym piszę.

Jeśli ktoś kocha jedną osobę, czy nawet kilka, choćby rodzinę, a dla innych serca nie ma, ten nie ma Miłości. Nie o więzy krwi, przywiązanie czy chemię erotyzmu tu bowiem chodzi, ale o kontakt z prawdziwym człowieczeństwem.


Każdy ma tę miłość. Dostaliśmy ją od Stwórcy,
to właśnie ta boska cząstka w nas.

 

Jednakże różne koleje życia, nie zawsze piękne doświadczenia, doznane od ludzi i świata przykrości i straty powodują, że serca się zamykają, a czasem wręcz zaciskają.
Większość, jeśli nie wszyscy, robią to w obronie. Tak nauczyli się chronić przed cierpieniem, bólem czy po prostu – nieprzyjemnością.
To jednak nie jest dobra droga. Warto cierpieć, by kochać.
Można się tak bowiem w tej obronie zasklepić, że stworzy się nieprawdziwy i niedobry obraz ludzi i świata.
Tacy ludzie nie będą żyć długo… nawet jeśli wciąż będą chodzić po ziemi. Cóż to bowiem za życie?

Jakie to uczucia i postawy wskazujące na to, że jeszcze nie odnalazło się w sobie tej Miłości?
Niechęć do niektórych ludzi, brak poczucia jedności z innymi, uważanie się za lepszych, jakkolwiek to się rozumie, zgorzknienie, brak cierpliwości, cynizm, atakowanie innych, wieczne niezadowolenie i pretensje do tego, co dzieje się dookoła…
A w tym wszystkim przekonanie, że to, co tu o syndromie ściśniętego serca napisane mnie nie dotyczy. Może inni… ale nie ja.

 

Człowiek, który ma serce choć trochę otwarte raczej zauważy,
że może mu tej Miłości nieco brakować.

 

Postacie ukazujące bardzo wysokie natężenie cech wskazujących na syndrom ściśniętego serca to na przykład Ebenezer Scrooge z Opowieści wigilijnej Dickensa czy nasz rodzimy Adaś MiauczyńskiDnia świra – filmu Marka Koterskiego.
O ile ten pierwszy serce otworzył, o tyle ten drugi – nie.

A jak wygląda człowiek pełen Miłości? W zależności od tego, jak długo żyje z otwartym sercem, bardziej lub mniej okazuje miłość poprzez ciepły uśmiech, nawet inne rysy, dobry blask w oczach (po oczach szczególnie można poznać ściśnięte serce), przyjazny, rozmowny, służący bezinteresowną pomocą, stający w obronie ludzi, nie skreślający ich. Nie chodzi o ocenę pracy czy zachowania – to oceniać trzeba, aby wiedzieć, w którą stronę warto iść – chodzi o ocenę człowieka.

A to przykład postaci, które serce  miały szeroko otwarte: Pollyanna, tytułowa bohaterka książki dla dzieci, a także współczesne dobre charaktery popularnych seriali, choćby Marysia z M jak miłość. Wiele takich osób znajdziemy wśród Świętych i Błogosławionych. Ale także wśród zwykłych ludzi otwarte serca są powszechne, choć nie zawsze spektakularnie widoczne.

Nie uruchomiłam w sobie tyle Miłości, ile bym chciała. Pragnę ją codziennie odkrywać i pomagam w tym sobie myślami, słowami i modlitwą.
Cieszę się, gdy dokonuję zgodnych z otwartym sercem wyborów w różnych sytuacjach, a kiedy widzę, że zawiodła mnie cierpliwość albo tolerancja, jest mi smutno.
Moje życie nie było łatwe i mała Iwonka wykształciła w sobie mechanizmy, z którymi pozornie było jej lżej.
Duża Iwonka wie, że to złudne i chce odzyskać jak największy dostęp do Miłości.

Mam dwie piękne historie, które opisują zjawisko, o którym piszę. Przytoczę je w kolejnych wpisach…



ZADANIE:

Proszę wniknąć w siebie na ile to tylko możliwe i odpowiedzieć sobie na pytania:
Jak to u mnie jest z miłością? A jak z Miłością?

Wnioski proszę zapisać w Swoich pięknych zeszytach.

Zapraszam też do refleksji na blogu.

 

 

target=”_blank”>POSŁUCHAJMY MIŁOŚCI

 

 

 

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Ja to nazywam serce ozbrojone, zaskorupione, :) Takie serce jest napewno bezpieczniejsze, ale czy tak latwo zyc w tej zbroi? Dla mnie nie!
    Piekna notka i taka przemawiajaca prosto do serca.

  2. I jeszcze jedno czesc tej naszej Milosci to umiejetnosc usmiechania sie do naszej przeszlosci. Bo ta przeszlosc nas uczynila tym kim teraz jestesmy :) Napisala to kiedys do mnie wyjatkowa kobieta:):):)

  3. Miłość nie istnieje sama w sobie jest naszym osobistym dziełem……Dostalismy od Boga czastkę MIŁOŚCI..ale co z NIĄ zrobimy zależy od nas>>>>albo pozwolimy JEJ żyć w nas…albo uschnie w nas zdolność do MIŁOŚCI.Mój znajomy powtarzał za Św.Augustem..,,KOCHAJ I ROB CO CHCESZ”…bo MIŁOŚĆ ….cierpliwa jest…….Pozdrawiam.P.S Wdzięczny temat pani Iwono :)Pozdrawiam ……

  4. Ten temat bardzo do mnie przemawia :-) Choć czasem brakuje mi cierpliwości to jednak uważam się za osobę pełną Miłości. Zawsze wierzę w ludzi (mój kolega twierdzi, że przez to nie jestem realistką i żyję „w świecie jednorożców”- możliwe, ale dobrze mi z tym).
    Znam ludzi z ‚syndromem ściśniętego serca’. Są to na ogół ludzie, na których mi zależy. Tylko nie wiem, co zrobić, żeby im pomóc…

  5. Dzień dobry , a ja doświadczyłam ‚ ściśniętego serca’ i b. bałam się , ze tak zostanie :( ,mija drugi rok i otwiera się :) , jeszcze brakuje mi tej pięknej Miłości ,ale na pewno mi się uda , jestem na DOBREJ DRODZE :) och … Wszystkim życzę MIŁOŚCI i otwartego serca a P. Iwonie dziękuję … bardzo !!!violka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here