Lubię wstawać

16

Dwa dni temu na szkoleniu młodej grupy handlowców rozmawialiśmy o zarządzaniu sobą w czasie.  Uczestnicy mówili, że brakuje im czasu na czytanie, na odpoczynek, na spanie. Równie młoda trenerka starała się ukonkretnić te niezaspokojone potrzeby i dopytywała: jak często czytacie, co rozumiecie przez odpoczynek czy ile godzin chcielibyście spać? Z zainteresowaniem słuchałam odpowiedzi, a szczególnie zaciekawił mnie stosunek do snu. Ktoś powiedział, że śpi sześć godzin i to jest mało. Ktoś inny – siedem. A jeden młody człowiek stwierdził, że on to chciałby spać… dwanaście godzin.  I wtedy usłyszałam:  ja to rozumiem,  też lubię spać. Nie odzywałam się, byłam obserwatorem na tym szkoleniu, kibicowałam wyszkolonej w ASDIMO trenerce, która świetnie sobie radziła. Ale już w tamtym momencie wiedziałam, że trzeba o tym napisać. Gdybym się odezwała, zapytałabym wtedy: Lubisz spać czy nie lubisz wstawać?
I to jest moje dzisiejsze pytanie do Czytelników tego bloga?
Lubisz spać? A może nie lubisz wstawać?

Zastanówmy się co to znaczy lubię spać. To znacz, że lubię nie być, że chcę odejść od codzienności, zanurzyć się w sennych marzeniach, w nieprawdziwym, chce wyłączyć świadomość.   Czyli tak naprawdę – nie chcę żyć.
Sen to rodzaj śmierci dla mózgu, dla świadomości. Myślę, że ten ostateczny moment nie będzie inny, jeśli tylko nie będzie łączył się z bólem czy brakiem oddechu. To koniec, niepamięć i nieistnienie. Kiedy śpimy, rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, choć są już różne metody na świadome śnienie i inne wykorzystanie tego – umówmy się – straconego czasu. Sen jest nam potrzebny dla prawidłowego funkcjonowania zarówno fizycznego jak i psychicznego. Ten powód fizyczny jest już bardziej zbadany, psychiczny pozostaje wciąż znaczną zagadką. Jednak co innego potrzebować snu a co innego: lubić spać.

Wysypianie się jest sprawą istotną,
jednak tak naprawdę aktywni, kochający życie (na jawie) ludzie,
twierdzą,
że 5 godzin snu to jest to, czego potrzebuje  aktywny człowiek,
sześć to jest  optimum, a siedem – maksimum. 

Warto kłaść się spać przed północą – ponoć wtedy sen jest najbardziej regenerujący. Dobrze jest kłaść się do zdrowej i ładnej pościeli na wygodne łóżko – to także zwiększa komfort naszego snu i uprzyjemnia ostatnie minuty świadomości. Cudownie jest marzyć przed zaśnięciem czy afirmować to, czego pragniemy…   Moment zasypiania – jest przyjemny, zwłaszcza w otoczeniu kochających ramion czy po dobrze spędzonym, rzetelnie przepracowanym dniu.
Lubię zasypiać – to rozumiem. Wspaniale jest zanurzyć się w marzenia i zrelaksować po całym dniu ciało. Jednak zasypianie to wciąż świadomość, wciąż jesteśmy jeszcze świadomi tego wszystkiego, co dzieje się z nami i wokół nas.

Skąd wiesz, że lubisz spać? – zapytałabym tych, co twierdzą, że lubią. Po czym to poznajesz?
Jestem przekonana, ze większość odpowiedziałaby: bo nie lubię wstawać rano.  Wiele osób mówi, że kiedy trzeba rano wstać, nie chce im się, pospaliby jeszcze, podrzemali; czują się zmęczeni, są dalej senni…

I tu mamy sedno sprawy: nie spać lubią, tylko nie lubią wstawać. A to zupełnie co innego.

Z czego może wynikać niechęć do wstawania?
Z przyczyn fizycznych: można być zwyczajnie niewyspanym, zmęczonym lub zatrutym różnymi substancjami, czy choćby przejedzonym. Można mieć niewygodne łóżko lub niezdrową pościel, które nie dają wystarczającego  komfortu w czasie spania. To wszystko wydaje się oczywiste.

Można nie lubić wstawania z powodów emocjonalnych:  pokój, w którym się budzimy nie spełnia naszych oczekiwań estetycznych, osoba obok której się budzimy nie jest tą, którą chcielibyśmy obok siebie zastać, czekają nas zajęcia, których nie lubimy,  nie mamy się w co ubrać i już wiemy, że z powodu zbyt późnego wstania będziemy się spieszyć

Jednak można nie lubić wstawania również z powodów psychicznych, wręcz duchowych: nie spodziewa się niczego dobrego po zaczynającym się dniu, nie ma się istotnych celów, nie ma się tak naprawdę po co wstawać, nie ma się dla kogo żyć, nie widzi się w życiu sensu.
Ot co.

Wystarczy zadbać o te wszystkie powody – od fizycznych zaczynając,
przez emocjonalne, a na tych duchowych kończąc, aby lubić wstawanie.

Proponuję, by przestać mówić o tym,
że się lubi spać i zacząć reorganizować swoje otoczenie w kierunku takiego,
jakiego pragniemy.

A następnie odnaleźć zagubiony sens życia. Może się do tego przydać książka, jakieś szkolenie, może dobre kazanie albo rozmowa z mądrym człowiekiem. Trzeba się jednak otworzyć, a nawet prosić Boga czy Wszechświat (według wiary) o pomoc w tych poszukiwaniach.

Ja lubię wstawać i… choć lubię usypiać … nie lubię spać.

 

P.S.  Zapraszam na pierwsze spotkanie Klubu Skutecznego Działania w Łodzi. Tym razem mnie nie będzie, ale na pewno przyjadę na kolejne spotkanie. Zapraszam szczególnie Karolinkę… piętnastolatkę, która czasami pisuje komentarze do tego bloga. Mamy dla Ciebie niespodziankę.

Jeszcze w tym tygodniu będzie dostępna informacja o członkostwie w Klubie Skutecznego Działania.  Warto je mieć. To może spowodować, że rozwój osobisty stanie się częścią Państwa życia.


target=”_blank”>Polecam oglądnąć krótki film „Radość o poranku”


 

PODZIEL SIĘ

16 KOMENTARZE

  1. Nie umiem zacząć tak z dnia na dzień zapomnieć o smutku i przykrościach i uśmiechać się. Wszak jeszcze wczoraj płakałam a dziś mam zapomnieć i cieszyć się tym co mam?

  2. Jeśli wczoraj płakałaś a dziś masz szansę na zapomnienie o smutku, to po co dalej brnąć w tę chandrę ? W tak potwornym nastroju dasz radę zdystansować się od problemu? Jeśli spróbujesz zepchnąć na bok to destrukcyjne uczucie jest ogromna szansa, że nagle okaże się, że jest rozwiązanie;)

  3. Wydaje mi sie za latwo jest radzic , ale zyciowe problemy sa bardzo roznego kalibru.Jestesmy tylko ludzmi, odchodzi ukochana osoba, umiera ktos bliski…..nie jest latwo ot tak zdystansowac sie do takich spraw.Aczkolwiek tez mysle ze kazdy dzien jest nowa szansa , lubie wstawac, ale nie zawsze.Wiem dlaczego i robie wszystko zeby to zmienic, ale jednak , czasem mam chwile zwatpienia. Nie wszytsko jest jednak tak lekkie.Mam nawet wrazenie ze roznego rodzaju przezycia a bylo ich wiele jakos czasem mnie blokuja aczkolwiek wciaz twierdze ze moja podroz jest szczesliwa.Byc moze szczescie to rowniez umiejetnosc radzenia sobie z bolem , rozczarowaniem , smutkiem.
    A jesli chodzi o prawidlowe funkcjonowanie organizmu.
    Czytam wlasnie ksiazke Deepak Chopra ” Zatrzymac czas „.Prawie siedmiu tysiacom badanych zostal rozdany kwestionariusz zawierajacy 23 strony , dotyczacy stylu zycia.Piec i pol roku pozniej nie zylo 371 badanych. Jednym z najwazniejszych czynnikow wyrozniajacym osoby ktore przezyly bylo min : Spanie w nocy przez osiem lub siedem godzin…..”

    • Tak, to prawda. Sen jest lekiem. Pozwala przetrwać trudne chwile. I wtedy jest terapią. Ja jednak mówię o codzienności, o życiu, a nie jego wyjątkowych momentach. A „przeżycie” Droga MM to jeszcze nie życie. Organizm dział wtedy na zwolnionych obrotach. lekarze powodują o bardzo chorych osób śpiączkę fizjologiczną, aby łatwiej było znieść stres. Ale chyba nie tak chcielibyśmy żyć? Pozdrowienia.

      • Nie nie. To badanie nie bylo przeprowadzone na chorych.Dotyczylo codziennosci.Zostali przebadani zdrowi ludzie .Badanie dotyczylo przestrzegania pewnych nawykow : siedem , osiem godzin snu, zjadanie sniadania,normalna waga, systematyczna aktywnosc fizyczna, umiarkowane picie, niepalenie papierosow.Osby ktore nie pielegnowaly tych nawykow umieraly wczesniej.A te ktore pielegnuja wszystkie moga spodziewac sie korzysci zdrowotnych w postaci 30 lat zycia wiecej.
        Dal mnie osobiscie 5 godzin snu to za malo.Byc moze jest to sprawa bardzo indywidualna.Nie wiem.

  4. Sen to śmierć dla świadomości, ale tym samym życie dla podświadomości i tych mniej znanych jeszcze obszarów mózgu.

    Ja bardzo lubię zasypiać i również wstawać. Każdy dzień można zacząć od nowa z nowym nastawieniem.
    Lubię również spać, tak lubię kiedy moja świadomość jest chwilowo wyłączona, ale najchętniej podczas 10-15 minutowych drzemkach, wtedy moja świadomość jest „czystsza” i bardziej poukładana.

    Więcej o drzemkach, a przede wszystkim jakich trzymać się zasad, aby drzemki były skuteczne pisałem na swoim blogu http://blog.czerwonyszlak.pl/2010/07/dwa-dni-w-jednym/

  5. Pani Iwono
    BARDZO się cieszę, że Klub Skutecznego Działania rusza w Łodzi. To najlepsza wiadomość dnia dzisiejszego. Będę na pewno i oczywiście trzymam za słowo, że przyjedzie Pani na kolejne spotkanie. Marzenia się spełniają i to szybciej niż myślałam :)

  6. Ojeju, czuję się wyróżniona :)
    Ja średnio lubię spać… Znaczy, nie lubię usypiać- często przewracam się z boku na bok przez dobre 10 minut. No i nie lubię wstawiać- najczęściej wtedy jestem najbardziej zmęczona. Za to sprawia mi satysfakcję, gdy jest weekend, budzę się i wiem, że nie muszę wstawać, mogę spać dalej. Bardzo miłe uczucie (a łóżko robi się wtedy szczególnie wygodne) :)

  7. Poruszyła tu Pani bardzo trudny temat, osobiście mam problem ze wstawaniem,
    to jest obszar do przepracowania, dzięki !
    Mam nadzieję,że każdy indywidualnie znajdzie sposób na poradzenie z tym problemem,
    czego Państwu i sobie życzę, :)

  8. „Ktoś, kto miał piękny sen-mawiał Henry Miller-nigdy nie skarży się, że stracił czas”. Jest zadowolony, ponieważ doświadczył czegoś, co czyniło rzeczywistość wzniosłą i piękną.

  9. Pani Iwono
    lubie zasypiac, bo w czasie snu regeneruje sily, lubie tez rano wstawac bo ciekawi mnie co przyniesie nowy dzien i jaka pogoda za oknem, lubie tez pastelowa posciel (prezent od Mamy).
    Pozdrowienia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here