Lubić to znaczy…

0

Bez lubienia nie ma mowy o przyjaźni.
Trzeba odczuwać przyjemność w kontaktach z przyjacielem,
lubić jego sposób bycia, temperament,
podzielać – przynajmniej częściowo – zainteresowania.

 

Jak to się dziej, że kiedy rozstają się kiedyś zakochani w sobie ludzie, rzadko mają ochotę spotykać się ze sobą; nawet wtedy, kiedy mają dzieci, które to przecież podobno łączą.

Przyczyn jest pewno wiele, ale główna to chyba ta, że fascynują nas erotycznie często osoby zupełnie od nas różne, czasem nawet krańcowo. Takie poznawanie drugiego człowieka, kiedy w ciele hulają feromony dostarcza wiele przyjemności… tym bardziej, że najczęściej różowe okulary namiętności sprawiają, że ta inność nas zachwyca. Kiedy jednak poziom feromonów spadnie, a życie stanie się mniej romantyczne  a bardziej codzienne, okazuje się, że nie ma się czym wspólnie zająć, a czasem nawet nie ma o czym rozmawiać. Odkrywamy w tej drugiej osobie obszary, które nas irytują, albo których nie lubimy i zaczyna się… usiłowanie zmienienia tej osoby, czyli dostosowanie do własnych… no niestety… potrzeb.

 

Lubi się bowiem za coś.

 

Mistrzyniami są tu kobiety, częściej one – mniej lub bardziej świadomie – nastawiają się na zmienianie.  Tak naprawdę kończy się wtedy związek partnerski. Cóż to bowiem za partnerstwo, kiedy jedna z osób przejmuje odpowiedzialność za rozwój drugiej, stara się ją zmienić, udoskonalić na własny sposób?  Trzeba też spojrzeć w oczy prawdzie na temat związku: była namiętność, nie było intymności opartej na przyjaźni. Taki związek nie najlepiej rokuje. Robert Sterneberg nazywa to miłością niedorzeczną.

 

W przyjaźni jest inaczej – zwykle zaprzyjaźniamy się z kimś, z którym coś nas łączy, z kim lubimy robić różne rzeczy, mamy o czym rozmawiać. Tutaj również się czasem uzupełniamy, ale to nas tylko wzbogacę. Przyjaciela czy przyjaciółkę lubimy. Lubimy wspólne chwile, rozmowy, nawet milczenie, ot –  przebywanie ze sobą.  A przecież nie serwowalibyśmy sobie tego, gdyby taka osoba robiła coś, co nas irytuje.  Zresztą nie irytuje nas, bo przyjaciół wybiera się właśnie spośród takich osób, których sposób bycia akceptujemy. W przyjaźni jesteśmy otwarci, nie udajemy, nie zdobywamy.  Lubienie tego nie wymaga, w miłości erotycznej jest różnie. Oczywiście przyjaźniąc się i lubiąc możemy mieć różne zdania na jakiś temat, możemy dyskutować, ba spierać się nawet, jeśli jest to dla nas ważne. Tylko taka przyjaźń przetrwa,  w której lubi się tę osobę naprawdę.

Naturalnie na miano przyjaciela czy przyjaciółki zasługuje się przez lata. Nie każdy sympatyczny kontakt zamienia się w przyjaźń. Lubimy wiele osób. Podoba nam się ich sposób bycia, ale nie łączą nas głębsze więzy .  Nie lubimy tej osoby tak dalece, by chcieć z nią spędzać więcej czasu czy otwierać się przed nią. To, że ktoś nam się podoba, nie znaczy jeszcze, że go specjalnie lubimy.

 

Prawdziwa miłość opiera się także na lubieniu, to pozwala wierzyć, że kiedyś będzie także przyjaźnią. Piękne są też związki, które wywiodły się z przyjaźni. Intymność to element charakterystyczny zarówno dla przyjaźni jak i miłości. Zaangażowanie w związek, zobowiązanie  – to również element obu związków. To, co je różni – to namiętność, erotyzm.

 

Jeśli ludzie naprawdę się lubią,
mogą odbudować albo zbudować przyjaźń, intymność,
a nawet obudzić czy rozbudzić namiętność.

 

A lubienie zaczyna się od szczerości i od poznawania.

 

Kiedy ostatnio spotkałaś czy spotkałeś się z kimś kogo naprawdę lubisz?  
Czy możesz zrobić coś dla lubienia kogoś, z kim jesteś blisko?

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here