Kontrola czasu?

2

Czasu nie weźmiemy pod kontrolę. Nie ma się co łudzić.
Wskazówki zegara będą się przesuwać,
licząc godziny, zaś kartki kalendarza będą sumować lata

 

Kontrola czasu? Ależ to nie możliwe. On sobie płynie. Zupełnie niezależnie od nas… a może stoi od nas niezależnie. Po prostu jest. Zegary, wskazówki i inne elektroniczne, ba atomowe urządzenia, jedynie dostosowują go do naszego ludzkiego pojmowania i stwarzają wrażenie kontroli.  Dlatego czasem nawet nie da się zarządzać? Jak bowiem można wziąć pod kontrolę coś, czego nie sposób dotknąć, zatrzymać, przesunąć? I jak obrazowo pokazuje na swoim blogu względność czasu Kasia Gandor minuta czekania na zmianę świateł na drodze lub przejściu dal pieszych to znacznie dłużej niż minuta serialu i chyba krócej niż minuta treningu z osobistym trenerem…zwłaszcza dla poczatkujących.  Pamiętam też, że kiedy zaczynałam dopiero siedzieć w ciszy przez dziesięć minut, na początku po kilka razy sprawdzałam czy przypadkiem czas już nie minął… tak bowiem dłużyło mi się to siedzenie. Dziś w tej samej sytuacji dziesięć minut mija mi niepostrzeżenie.

Chyba każdy zgodzi się zatem ze mną, że czasu kontrolować nie możemy, ale możemy kontrolować swoje poczynania w czasie, swoje wybory a nawet swój stosunek do upływającego czasu,  postawę, jaką przejawiamy w stosunku do czasu.

 

Trzeba się  wziąć po prostu za świadome życie w czasie.

 

Ta świadomość polega na zdawaniu sobie sprawy z tego, co robimy, jakich wyborów dokonujemy i dokąd nas one prowadzą.  Może obok pytań która godzina, ile jeszcze mam czasu, o której zaczynamy i kiedy skończymy – pytań organizujących nasze życie, zadawać pytania, którymi możemy je kontrolować: Co robię w tym momencie i na ile jest to dla mnie ważne? Czy warto poświęcać czas na to, czym się teraz zajmuję? Co powinnam zrobić i kiedy żeby podnieść swoje życie na wyższy poziom?

Jeśli znajdziemy właściwe odpowiedzi na te pytania, to godziny obliczane wskazówkami zegarów i lata sumowane kartkami kalendarza będą szczęśliwe.

 

Dziś wystarczy jeśli będziesz właśnie zadawał proponowane tu pytania.

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Ja coraz więcej zajęć oddaję innym – choćby zakupy. Zamawiam przez internet a kurier sam dostarcza mi świeże owoce, warzywa i mięso. Kiedy o tym opowiadam innym kobietom, mówią, że one tak nie potrafią – muszą obejrzeć, podotykać. I tym się różnimy. One nie rozumieją mojego podejścia i nie mają czasu na to na co ja mam – a więc na książkę, na studia, na zajęcia wspomagające mój rozwój. Myślę sobie, że zwłaszcza teraz na dzień przed wigilią trzeba się zastanowić : czy lepić te pierogi i paść ze zmęczenia przed Wigilią czy może choć częściowo zamówić dania u sprawdzonych dostawców i ten czas poświęcić na wspólne ubieranie choinki z mężem / dzieckiem czy np. na mapę marzeń? A może na książkę IMO?

    ps. Jeśli ktoś lubi magię krzątania się w kuchni przed Wigilią, to oczywiście to jak najbardziej rozumiem :) Ja już po prostu myślę o tym co zlecić, a czym muszę zająć się osobiście. I śmiem twierdzić, że zawodowe Panie kucharki :) robią pierogi lepiej niż ja.

    • Zgadzam się w zupełności z Agnieszką. Zakupy przez internet pozwalają na zaoszczędzenie czasu. Osobiście bardzo lubię planować. Od kiedy systematycznie planuję zakupy na cały tydzień czasu mam więcej na inne ciekawsze działania. :) Jak zawsze dziękuję Pani Iwono za tekst:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here