Komunikacja i emocjonalne konto

4

Kiedy konto zaufania jest wysokie,
komunikacja jest łatwa, natychmiastowa i skuteczna.

 

Stephen R. Covey  7 nawyków skutecznego działania

 

Zwykle nie jesteśmy mistrzami w komunikacji. Tak naprawdę rzadko kto nad nią pracuje, nawet jeśli deklaruje, że chce i potrzebuje tego.
Znakomita większość ludzi sądzi, że komunikacja to jest zjawisko, które dostaje się wraz z językiem, uszami i szeregiem ludzkich mechanizmów fizjologicznych. Myślę, że te kilka tekstów, które już opublikowałam mogą nieco podważyć taką tezę.

 

Komunikacja to proces świadomy i nastawiony na skuteczność, zatem podlega ciągłemu doskonaleniu.

 

Ważne jest także i to, aby traktować komunikację jako integralną część całości naszego zachowania, a nawet życia. Nie sposób ot tak po prostu nauczyć się dobrego komunikowania z innymi. Koncentracja na poszczególnych zachowaniach to za mało.

 

Komunikacja w dużym stopniu zależy od naszych wzajemnych relacji z tymi,
z którymi chcemy się komunikować.

 

Jednych chcemy słuchać, innych nie, a i do nas ludzie maja w tej materii różny stosunek.  Jednym wierzymy, innym – niekoniecznie… I wreszcie tylko niektórym jesteśmy w stanie łatwo wybaczyć  ich niedoskonałość w dziedzinie komunikacji.

Dlaczego tak jest? Powodów jest sporo, część z nich już poruszałam, część wynika z… z charakteru obu stron a część z… salda na koncie emocjonalnym osób, które się komunikują.

 

– Porozmawiaj z nim.
Po co? O czym będę rozmawiać? Nie raz prowadziliśmy rozmowy i co? To już koniec!

Tak mówi ktoś, kto stracił wiarę, zaufanie, ktoś kto jest głęboko dotknięty czyimś zachowaniem. Ktoś, komuś jakaś bliska osoba po raz kolejny zrobiła wielką wypłatę z konta emocjonalnego, jakie sobie u niego otworzyła … Tyle, że na tym koncie już i tak był debet.

 

A bywa i tak, że nie tylko rozmawiamy kimś, kto sprawił nam przykrość czy zawód ale dość  łatwo wybaczamy i przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

 

  • Pracownicy nie ufają pracodawcy czy osobom kierującym firmą.
  • Społeczeństwo nie ufa reprezentantom Rządu
  • Przełożony nie ma zaufania do podwładnych.

Dlaczego tak się dzieje? Na podobnej zasadzie. Zaufanie, wiara, chęć współpracy, współdziałania czy rozmowy jest podstawą dobrego procesu komunikacyjnego.

Skuteczna komunikacja polega między innymi na tym, aby zatroszczyć się o to, by osoby, na których nam zależy mogły i chciały się z nami komunikować czy w wyniku tej komunikacji – współdziałać.

Nazywam to prawem kury albo prawem złotego jaja. Mając kurę, od której oczekiwalibyśmy złotych jaj, na pewno zadbalibyśmy o to, aby była odpowiednio dopieszczona.

Dobre jedzenie i troska o jej potrzeby i samopoczucie to oczywiste, wszak chodzi o to, by mogła się nieść; myślę jednak, że dostarczalibyśmy ponadstandardowych form troski, po to, aby chciała znosić piękne złote jaja. Dmuchalibyśmy jej w piórka, mówili dobre słowa, głaskali i tak dalej. Podobnie jest z innymi osobami w naszym życiu.

 

Owoc Uświadomionej Skutecznej Komunikacji to zawsze jakieś jajo, na którym nam zależało.

 

W tym celu trzeba ciągle właściwie traktować kury, od których się je otrzymuje. Trzeba troszczyć się o ludzi przez cały czas. I nie tylko o to, by mogli coś dla nas robić, ale także aby chcieli. Ich motywacja bowiem jest kluczowa dla podejścia do tego, jak się z nimi komunikujemy, do odbioru tej komunikacji i do ewentualnej gotowości współpracy czy… wybaczenia.

 

Z każdym człowiekiem mamy konto emocjonalne: wkładamy na nie i wyjmujemy,
zaś on dokonuje podobnych operacji na naszym koncie.

 

Chodzi o to, żeby saldo było dodatnie i jak najwyższe.
A już na pewno żeby nie było debetu.

 

Każda mała rzecz zrobiona dla tej osoby, każdy akt na rzecz jej dobra jest na tym koncie odnotowywany. Nie tylko rzeczy wielkie i ostateczne ale drobiazgi.  Wszyscy tak naprawde potrafimy to zauważyć.

 

Warto jednak pamiętać, że nie chodzi tu o nasze starania, ale o to, na ile jest to istotne dla tej osoby. Czasem jest tak, że ktoś wkłada sporo starań w zrobienie czegoś, co dla tego drugiego człowieka nie jest specjalnie ważne, nie ma znaczenia.  Trzeba strać sięgo  poznać  i działać w zgodzie z wiedzą o nim.

 

Patrzę czasem na prezenty jakie ludzie dają sobie nawzajem. Wcale nie świadczą one dobrze o obdarowującym. Widać, że  albo nie postarał się aby poznać daną osobę, albo nie dołożył starań, by zdobyć dla niej coś, co sprawi jej prawdziwa radość.

Czasami prezent może być wręcz wypłatą z konta. Bywało, że wręcz przykro mi się robiło, kiedy dostawałam od bliskich mi ludzi rzeczy, które nie miały nic wspólnego ze mną, szczególnie wtedy, kiedy podpowiadałam nawet co chętnie bym przyjęła.

I dotyczy to wielu innych spraw. Jeśli chcemy zrobić coś dobrego dla naszego dziecka, to nie to, co nam się wydaje dla niego dobre, ale to, co on za takie uważa, co lubi.

Wiele kobiet uważa na przykład, iż fakt ,że robi mężowi jedzenie jest wkładem na jego konto emocjonalne, że robi mu dobrze. A ja wiem, że tak nie jest. Niektórzy chętnie jedliby na mieście, a wielu z nich pragnie zupełnie innych wkładów na ich konto: dobrej rozmowy właśnie, docenienia, zrozumienia dla ich pasji…

 

Dotrzymywanie danych obietnic, wywiązywanie się z prostych zadań, codzienna pomoc, uśmiech i dobre słowo – to wszystko to drobne akty wkładów na emocjonalne konto bankowe. One powodują, że w wyniku wysokiego stanu konta rodzi się zaufanie – niezbędne do komunikacji.

 Jeśli nawet w naszej komunikacji pójdzie coś nie tak, jeśli zrobimy solidną wypłatę z konta, wciąż będzie na nim wystarczająco dużo środków, by współdziałać dalej, by słuchać, by się komunikować.

To ważna wiadomość dla liderów, dla rodziców, nauczycieli, przełożonych  

 

  • Jakie saldo na naszym koncie emocjonalnym maja poszczególni przedstawiciele rządu?
  • A nasi partnerzy?
  • A dziennikarze?
  • A lekarz?
  • A sprzedawca w sklepiku, do którego często wchodzimy?
  • A przyjaciel czy przyjaciółka?
  • A wiemy jakie saldo możemy my mieć u nich?

 

Warto zadbać o to, by włożyć na coś na konto ważnych dla nas osób. Czasami debet jest tak solidny, że to musi trochę potrwać. Jednak kiedy się o to zadba, wchodzi się na inny poziom komunikacji i dzialania. Znaczenie wyższy.

 

ZADANIE:

Proszę odpowiedzieć na pytania:

  • Czy naprawdę chcę i będę pracować nad polepszeniem własnej komunikacji?
  • Jakie osoby poinformuję o tym?
  • Od czego zacznę?
  • Jak przedstawia się moje konto emocjonalne z osobami, z którymi komunikuje się najczęściej?
  • Co zrobię w najbliższym czasie, aby do konać wkładu na to konto?

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. Przeżyłam ostatnio rozmowę ze swoimi przełożonymi, którym chciałam zakomunikować że agresją i złośliwościami nie uzyska się pożądanych efektów. W odpowiedzi na swoje zachowanie usłyszałam ze jeżeli „moja współpraca z nimi ma tak dalej wyglądać to oni sobie tego nie wyobrażają”. Poprosiłam więc żeby porozmawiać spokojnie o całej tej sytuacji po moim powrocie, jednak siedząc w domu każdego dnia zastanawiam się czy to ma sens i czy nie zaszkodzę sobie taką rozmową jeszcze bardziej. Może lepiej jest nie manifestować swoich potrzeb gdy do czynienie ma się z ludźmi niereformowanymi, którzy każdą prośbę o szacunek odbierają jako bezczelne zachowanie. Czytałam dzisiejszy Pani wpis i uświadomiłam sobie że w moim środowisku uświadomienie komuś „prawa kury i złotego jajka” jest chyba nieosiągalne. Pani Iwono czy może mi Pani podpowiedzieć co robić w takiej sytuacji? czy myśli Pani że istnieje jakaś szansa na zmienienie całej tej sytuacji?

  2. Pani Anito zawsze istnieje szansa na zmianę sytuacji. I często związane jest to z jakimiś kosztami. Trzeba być gotowym na ich poniesienie. Pytanie jak bardzo to Pani przeszkadza i na ile jest Pani gotowa do przeprowadzenia rozmowy w duchu wygrana-wygrana.
    Może warto się do tego przygotować.
    A co zrobiłaby Pani gdyby okazało się, że faktycznie nikt tego nie rozumie i nie ma Pani co liczyć na szacunek? Bardzo interesuje mnie odpowiedź na to pytanie. Pozdrawiam serdecznie. :)

    • Kiedy dostałam się na doktorat byłam szczęśliwa że będę mogła się rozwijać -byłam po prostu z siebie dumna że wymagam od siebie więcej . Teraz, ponieważ nie jest dobrze w naszym zespole zastanawiam się czy dobrze zrobiłam i czy to wytrzymam czy koszty jakie niekiedy muszę ponosić są tego warte. Przerażające jest również to że moim przełożonym udało się świetnie wzbudzać poczucie winy ze to ja coś źle zrobiłam i ze to ja odpowiadam za tą niemiłą atmosferę. Zawsze jednak gdy przychodzi taka chwila załamania i poddania się powtarzam sobie słowa które kiedyś Pani napisała „Nie musisz mnie lubić jedyne o co proszę to żebyś mnie szanował jako ludzką istotę”. A odpowiadając na Pani pytanie myślę ze gdyby po mojej rozmowie nic się nie zmieniło to wybrałabym albo drogę „nie kopania się z koniem” lub tez przerwałabym realizacje swoich marzeń i zaczęłabym szukać pracy. Choć według wielu moich znajomych wszędzie tak jest(bark szacunku i wyzysk), mnie jest trudno to zweryfikować ale czytając Pani codzienne wpisy wierzę ze nie WSZĘDZIE.

      Pani Iwono DZIĘKUJĘ za te codzienne wpisy są one dla mnie bardzo ważne i niezmiernie potrzebne :)) Pozdrawiam :)

  3. Pani Anito Droga. Nie tylko pracodawca nas wybiera, ale i my pracodawcę. Szefa również, grono kolegów także. Skuteczne działanie to takie, kiedy koszty – w tym emocjonalne także – są właściwe, do zniesienia. Dlatego dla własnego dobra trzeba czasem odejść. Oczywiście najpierw starając się zadziałać we własnym kręgu wpływu (proaktywnie) i coś zmienić.
    Cieszę się, że się przydaję. :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here