Komu podwyżkę

3

Przed każdym ważnym spotkaniem w interesach
pan Onassis wypowiadał na głos wszystkie pytania,
na które będzie musiał przypuszczalnie udzielić odpowiedzi. (…) Zrozumiałem, że pan Onassis, niczym aktor przed przedstawieniem, ćwiczy rolę, usiłując przewidzieć kwestie swoich partnerów.

Ch. Cafarakis (współpracownik Aristotelesa Onassisa)

 

Różne prawa regulują kwestię podwyżek w firmach. Dlatego jako pierwsze zadanie sugerowałabym zebranie wiarygodnych informacji na ten temat. Nie od koleżanki, nie przy kawie, ale prosząc o właściwy dokument regulujący te zasady, albo rozmawiając z przełożonym jakie warunki trzeba spełnić żeby podwyżkę dostać. To zresztą zawsze warto wiedzieć, a kiedy zaczynamy się przymierzać do podwyżki, trzeba o to po prostu zapytać.

Nawet, jeśli dostaniemy informację, że to jest raczej niemożliwe, że dostaje się ją po odgórnych decyzjach zarządu na podstawie wyników finansowych i prognoz na przyszłość, to i tak warto stworzyć swój własny, indywidualny program starania o podwyżkę. Może się jednak okazać, że szef powie nam dokładnie co trzeba żebyśmy zrobili, aby zarabiać więcej.
W takiej sytuacji sprawę mamy jasną.

 

A w innych sytuacjach?

Najpierw proszę odpowiedzieć sobie na pytanie w taki sposób, by osoba odpowiedzialna za ten fakt, rzeczywiście uznała usłyszane argumenty. Może warto się w tym momencie postawić w jej sytuacji.

 

Komu my sami przyznalibyśmy podwyżkę?  

 

Dodatkowe pieniądze łączą się z większą lub dodatkową odpowiedzialnością, z wyższymi wymaganiami od danego stanowiska pracy, z większą dyspozycyjnością, z wyższym stanowiskiem, z wyjątkowym zaangażowaniem czy takowymi osiągnięciami. Czasami może się to łączyć także ze wzrostem kosztów związanych z wykonywaniem pracy, powodowanymi przez pracodawcę. Może na przykład używa się osobistego telefonu, samochodu czy innych własnych przedmiotów do pracy? Może zaistniała potrzeba bardziej reprezentacyjnego ubierania się…

 

Proponuję zatem, by sprawdzić czy ma już miejsce któryś z powyższych punktów, aby móc się ubiegać o podwyżkę.
Mieć powód to jedno, a umieć to udowodnić czy unaocznić, to drugie.

 

Do prośby o podwyżkę trzeba się przygotować.
Czasem nawet przez dłuższy czas.

 

Obowiązuje to każdy poziom w hierarchii firmy. Pamiętam jak po taką poradę przyszła do mnie osoba znajdująca się na jednym z kluczowych stanowisk znanej firmy logistycznej. Dla niej także przygotowywaliśmy odpowiednią strategię, która zresztą spełniła swoje zadanie.

Na czym polega przygotowanie?

Przede wszystkim proszę znaleźć te autentyczne powody, które Państwo spełniają. Trzeba umieć to pracodawcy pokazać w czasie rozmowy i być przygotowanym do tego, że może poprosić o nie na piśmie. Należy to ładnie wyliczyć.

Po drugie należy prowadzić rejestr wykonywanych prac. Kalendarz FranklinCovey, którego używam ma specjalne miejsce do tego typu działań, ale można zrobić to w każdym kalendarzu. Takie zapisy przydają się do wielu rzeczy, także do tego, by udokumentować, że nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej pracy. Ale to inna sytuacja i inna rozmowa. W tym jednak wypadku pokazujemy przełożonemu jakie prace wykonywaliśmy i mamy zamiar wykonywać dalej, które są nowe, czy inaczej klasyfikowane niż to wyglądało w momencie przejmowania stanowiska. Chodzi o to, by być naprawdę wiarygodnym, a ponadto to objaw dobrego zorganizowania i samokontroli, czym również można się przed szefem wykazać.

Krótko mówiąc idąc po podwyżkę trzeba udowodnić, że się:

  1. zasługuje (zasłuży) na nią
  2. zapracowało (zapracuje) na nią
  3. przyczynia się do wytwarzania zysku przez firmę i przyczyni się w jeszcze większym stopniu
  4. przychodzi się w dobrym momencie
  5. angażuje się w sytuację firmy i odpowiada właściwie na pojawiające się wyzwania
  6. zatrudnienie kogoś innego na naszym miejscu nie będzie się firmie opłacać

Punkt 6 jest szczególnie ważny.
Oczywiście łączy się to z naszą gotowością do szukania innej pracy (można ją nawet wcześniej mieć na oku) w wypadku niedocenienia nas przez pracodawcę.
Wiem, wiem, powiedzą Państwo: To nie takie proste. Tak, to nie jest proste ale i tak nie będziemy pracować z entuzjazmem, jeśli poczujemy się niedoceniani, zatem kto wie czy nie lepiej zrezygnować z firmy. Może się bowiem okazać, że wkrótce to z nas zrezygnują.

A co jeśli jest ktoś, kto zrobi to samo co my za mniejsze pieniądze?
No cóż… wtedy nie warto prosić o podwyżkę.
Pisałam, że o tym, ile się zarabia na różnych stanowiskach decyduje rynek.

 

Trzeba zadbać o to, aby być dobrym w tym, co się robi,
i oferować coś, co nie jest łatwe do zaoferowania przez każdego.

 

I o tym mniej więcej jest mój blog i działania ASDIMO.

 

Zadanie:
Proszę sprawdzić czy znają Państwo odpowiedzi na następujące pytania:

  • Jakie zasady kierują podwyżkami w Państwa firmie?
  • Czy myślał/a Pan/i o poproszeniu o podwyżkę
  • Czy przygotowywaliby się Państwo do niej tak, jak tu piszę?
  • Czy moje rozważania na coś się przydały? Na co?

Proszę szczere odpowiedzieć sobie na kolejne pytanie:

Czy zasługuję na podwyżkę?

 

Jeśli tak, to proszę się dowiedzieć, co trzeba zrobić, by ją uzyskać.

 

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Bardzo mi się spodobał dzisiejszy wpis :) nie ukrywam, że to temat na który ostatnio często rozmawiam, dlaczego? ano dlatego, że uważam, że podwyżka mi się należy – od razu pada pytanie – dlaczego? ano dlatego, że przyniosłam wiele korzyści (entuzjazm, pozytywna energia, nowy lepszy sposób pracy, ambitne podejście do pracy) i dochodu dla firmy, mało tego od momentu przyjścia do teraz podniosłam wyniki w moim obszarze dwukrotnie, a to moim skromnym zdaniem rewelacyjny wynik. Z pewnością padnie pytanie ile mi to zajęło? Ano zajęło 2 lata (w tym wdrożenie do firmy i nauka od zera, gdyż nie posiadałam wiedzy na ten temat czym się zajmuję), jaka reakcja przełożonych – owszem otrzymałam premię, lecz podwyżkę tak śmieszną, że wstyd mi się przyznać. Kolejny rok już nie był owocny, gdyż tak jak Pani pisze – brak entuzjazmu, wręcz czułam się wykorzystana, ponieważ nałożono na mnie plany jeszcze wyższe od moich wyników, a podstawa -hmmm… no cóż wstyd o tym mówić. Nie ukrywam, że lubię to co robię, lecz buntuję się w sobie, że pracuję bardziej intensywnie niż inni, a oni jak i ja mam to samo wynagrodzenie, albo i gorsze. Czy to czas by zmienić pracę? Czy porozmawiać o wynagrodzeniu?

    • Przepraszam, że nie odpowiadam, ale staram się robić po kolei wszystkie ważne rzeczy. Ja porozmawiałabym szczerze o tym. Trzeba sie tylko do tego dobrze przygotować.

  2. Dodam nawet więcej, że wśród pracowników często sprzedawców i handlowców jest przekonanie, że nie warto dawać z siebie wszystkiego bo w kolejnym okresie podniosą poprzeczkę wyżej. Dodatkowo smutne jest takie samo podejście przełożonych lub właścicieli firm, ostatnio z takim rozmawiałem i się go pytam czy jeżeli pracownik zrobi plan ponad limit tzn. sprzeda więcej to i Ty i on zarobi więcej i dla pracownika będzie to zadowalające. Odpowiedź właściciela brzmiała, że i tak będzie musiał się dalej starać, bo w kolejnym miesiącu podniosę mu poprzeczkę, aby zarobił tyle samo. Oczywiście nie we wszystkich firmach tak jest i takich warto szukać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here