Kocham cie ryżu…

13

Przytul_słowemBez znajomości siły słów, nie możliwym jest większe poznanie

 

Konfucjusz

 

Kolejny Dzień Dobrego Słowa.  I kolejne dobre słowa ode mnie. W zasadzie ostatnie wpisy dotyczyły słów i mogłabym się zwolnić z tego zwyczaju, jednakże chcę aby tradycji stało się za dość. Można mówić już o tradycji, wszak już ponad sto trzynastych dni miesiąca zaakcentowałam swoim tekstem na temat wagi słów i roli świadomej, pozytywnej komunikacji. Dziś króciutko.

Może znają Państwo doświadczenia i ustalenia doktora Masaru Emoto? Jeśli nie, to odsyłam Państwa do wiedzy internetowej, a także do trzech przetłumaczonych na polski książek, w której opisuje on, podpierając się dowodami, jak wielką wagę ma słowo… jaką siłę.

 

Jego badania z całą mocą wykazały, że woda zmienia swoją strukturę pod wpływem słów, ich znaczenia. Pobłogosławiona prze buddyjskiego mnicha woda przybrała w swoich cząsteczkach piękny, regularny, wyraźnie ustrukturalizowany wygląd.  Cząsteczki wody, do której mówi się niedobrymi słowami, mają nieregularny kształt; nie wyglądają tak ładnie. Wiadomo to ponad wszelka wątpliwość.

 Kiedy zatem Majewska-Opiełka przedstawia wnioski płynące z wiedzy psychologicznej, z obserwacji ludzi i z tego, co wiadomo dotąd o podświadomości na podstawie zachowań, można  wierzyć albo nie w rolę słowa. Wszak to tylko psycholog niedysponujący narzędziami pozwalającymi na niezbite dowody w tej sprawie.  Kiedy jednak doktor Emoto przedstawia zdjęcia robione precyzyjnymi aparatami z pomocą mikroskopów, przedstawia metodologiczne zasady robienia tych eksperymentów, które są także prawidłowe… nie można wierzyć lub nie. To już jest udokumentowana wiedza.

Proszę oto zdjęcia różnych cząsteczek wody, gdzie do pierwszej mówiono dziękuję, a do drugiej zabiję cię.

 

 

Emoto- słowa

Woda jest podstawowym elementem składu chemicznego większości żywych organizmów a poza tym obecna jest wszędzie, otacza nas i mamy z nią wciąż do czynienia. Woda stanowi ponad 70 % składu człowieka!

Jaki z tego wniosek? Nawet jeśli tylko woda tak reaguje na słowa, to dzięki niej może się zmienić struktura wielu organizmów. Zaczyna być jasne dlaczego rośliny, do których przemawia się z miłością pięknie rosną. Jasne też może być to dlaczego ludzkie ciała traktowane z miłością, obdarowywane ciepłymi czy pełnymi zachwytu słowami pięknieją i zdrowieją a ich właściciele emanują siłą witalną

 

Badania idą dalej. Wiele osób, na swój prywatny użytek bada jak zachowuje się w tej sytuacji ryż. Liczne zdjęcia pokazują, że i tutaj są znaczne różnice. Dwie porcje ugotowanego ryżu wkładano do dwóch pojemników. Na jednym pisano na przykład kocham cię ryżu czy jesteś dobry i świetnie mi służysz. A na drugim nienawidzę cię ryżu albo głupi ryż.  I co? Po trzech tygodniach  ryż z dobrymi napisami nie zmienił się specjalnie z wyglądu, natomiast ten potraktowany niedobrymi słowami miał sporo pleśni.

 

Proponuję zrobić sobie taki eksperyment. Nic nie działa tak silnie jak własne, wyprodukowane dowody.

I może warto zacząć jeszcze poważniej traktować słowa jakimi obdarza się siebie i inne osoby. Przypomnijmy sobie przez ułamek sekundy doktora Emoto, albo co się stało z ryżem,.

 

Zrezygnujmy z cierpkich a tym bardziej niedobrych słów.
One mają moc destrukcji.
Zastąpmy je dobrymi, ciepłymi lub emocjonalnie obojętnymi słowami,
one mają moc tworzenia, uzdrawiania i rozkwitu.
          

 

P.S. Przepraszam za niedobre słowa w tym tekście… Czasem są niezbędne dla przykładu. Ale czyż nie stanowią dysonansu w moich tekstach?

 

 

                         

PODZIEL SIĘ

13 KOMENTARZE

  1. Będąc jeszcze na studiach udało mi się na własnej skórze doświadczyć mocy pisanego, pozytywnego słowa. Miałam do zdania egzamin, o którym krążyły legendy na uczelni w stylu, „że bardzo trudne treści, że egzaminator bardzo wymagający, że rzadko kto zdaje za pierwszym razem, że trzeba uczyć się na pamięć słowo w słowo itp.” Wszyscy znajomi z rocznika już jakiś czas przed egzaminem jak mantra powtarzali powyższe słowa nakręcając się negatywnie do tego co ich czeka. Ja zrobiłam zupełnie odwrotnie. Na okładce dość pokaźnego podręcznika, z którego uczyłam się na egzamin napisałam markerem, że kocham ten przedmiot, że wiedza w nim zawarta jest bardzo ciekawa i z pewnością przydatna mi się w pracy zawodowej. Za każdym razem jak się uczyłam najpierw z uśmiechem na twarzy czytałam sobie te słowa. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że świadomie działam na własną podświadomość, traktowałam to jak dobrą zabawę. Do egzaminu wcale dużo się nie uczyłam. Jak się potem okazało dużo mniej niż moje przestraszone koleżanki. Bardzo zdolne, ale negatywnie nastawione. W efekcie zdałam za pierwszym razem. Na egzaminie byłam spokojna, a pytania które wylosowałam okazały się dla mnie bardzo łatwe. Negatywnie zaprogramowane koleżanki nie zadały za pierwszy razem. Nauczona tym niesowitym doświadczeniem piszę teraz czasem liściki dla moich bliskich. Liściki z dobrymi, pozytywnymi słowami, życzeniami i podrzucam im do szkolnego plecaka, pracowniczej torby, czy śniadaniówki. Wszystkim czytelnikom bloga i jej wspaniałej autorce podrzuca dziś liścik z życzeniami „Dobrego dla WAS dnia z bukietem dobrych słów od dobrych ludzi” :)

  2. Gleboko wierze w wartosc slowa, w milosc miedzy-ludzka, w pozytywne myslenie, ale jako chemik musze zwrocic uwage ze srodowisko naukowe nie potwierdzilo rezulatow badan Dr. Emoto
    http://is-masaru-emoto-for-real.com/

    Sama jednak wiem ze podczas np. dlugiego biegu, kiedy dopuszcze negatywne emocje, albo slucham piosenek Eminem, pelnych bolu i okrucienstwa to zaraz zaczyna brakowac mi sil. Jednak, musze bronic dyscypliny i uczciwosci naukowej :):):)

    Obecna nauka operuje glownie w swiecie materii, i brak dowodow w tym obszarze absolutnie nie neguje potegi dobrego slowa, uczciwosci, uprzejmosci, solidnych wartosci!

    • Pani Marto zależy jakie środowiska… „Środowiska naukowe” to bardzo szerokie powiedzenie. Wiadomo, że eksperymentator ma wpływ na wynik eksperymentu, że cząsteczki różnie się zachowują z różnymi eksperymentatorami. Nie byłabym tak „ścisła” Proszę sobie zrobić doświadczenie z ryżem.:) A fizyka kwantowa potwierdza badania Emoto, choć z innej strony. To, że komuś nie udało się czegoś zrobić, nie świadczy, że tak nie jest. Czy to znaczy, że Emoto mówił nieprawdę? Że spreparował te zdjęcia? Chyba nikt nie postawił takiej tezy. Ja myślę, że czasami to my musimy się bronić przed nauką. Ona nie potwierdza sporej części tego, co z pewnością ma miejsce. Uczestniczyłam w wielu ćwiczeniach pokazujących siłę słowa. Moja znajoma robiła eksperyment z ryżem. Ja zrobię jak tylko skończę remont. Pozdrawiam serdecznie

  3. Z wielkim respektem sie tutaj nie zgadzam :) Nie mozemy sie bronic przed nauka bo dzieki nauce powstaja nowe materialy, nowe leki, pokonywane sa kolejne choroby. I w naukach scislych obowiazuje dyscyplina, potrzebna jest powtarzalnosc wynikow, potrzebne sa dowody. Jesli wynikow nie da sie potworzyc nie sa one miarodajne. Dlatego tak wazne jest aby powolywac sie na dowody z tzw. peer-reviewed ( czyli sprawdzonych) publikacji. Bardzo mi bliski temat bo jako osoba wierzaca z wyksztalceniem naukowym bardzo intersuje mnie jak powiazana jest np religia i nauka.

    Bardzo dobrze ujmuje to Amerykanska Akademia Nauk:

    In science, explanations must be based on evidence drawn from examining the natural world. Scientifically based observations or experiments that conflict with an explanation eventually must lead to modification or even abandonment of that explanation. Religious faith, in contrast, does not depend only on empirical evidence, is not necessarily modified in the face of conflicting evidence, and typically involves supernatural forces or entities. Because they are not a part of nature, supernatural entities cannot be investigated by science. In this sense, science and religion are separate and address aspects of human understanding in different ways. Attempts to pit science and religion against each other create controversy where none needs to exist.

    http://www.nas.edu/evolution/Compatibility.html

    Ale sama glowe oddam za wartosc dobrego slowa, i wszystkich wartosci opartych na milosci :):):):) Cenie ten blog i stad moja chec do wniesienia czegos do dyskusji – nie chodzi tutaj o moje ego i moja racje.

    • Pani Marto ja również z wielkim respektem, nie mniej uważam, że nie wszystko czym zajmuje się nauka, co robi i o czym donosi jest prawdziwe, jedyne i niepodważalne a nade wszystko … że dobrze służy człowiekowi. Uważam również, że nie wszystkim się zajmuje, na przykład dlatego, że nie potrafi zbadać a ponadto nie na wszystko są zamówienia podyktowane różnymi sprawami. Nie wszystkie wyniki badań są też publikowane. Nauka ma znaczny bezwład gdy chodzi o zmianę paradygmatów.
      Nie chodzi mi o bronienie się przed nauką w ogóle :) To raczej oczywiste :) Ale przed jej niektórymi ustaleniami i sposobem wykorzystywania. Jest Pani chemikiem, a czy podoba się Pani sprowadzanie miłości do chemii? A to, w jaki sposób się wykorzystuje badania neuroscience i jak określa człowieka? Jestem przeciwniczką redukcjonizmu jaki za sprawą nauki często ma miejsce. Pięknie pisze o tym Frankl, chyba w „Woli sensu”. Pani Marto wiem, że nie chodzi o ego. Mnie także nie. Mnie chodzi o sprawę, także o to, że by nie rezygnować z efektów pracy jednego człowieka tylko dlatego, że innemu nie udało się potwierdzić tego, co tamten stwierdził. Chodzi mi o to, by mieć więcej szacunku dla intuicyjnej wiedzy. Nie warto odrzucać za szybko czegoś, czego raz nie udało się potwierdzić. Wiele teorii uległo falsyfikacji albo uzupełnieniu. To co amerykańska Akademia tak ładnie ujęła, ksiądz, który dawał nam ślub, ujął równie ładnie prawie 40 lat temu: Nie pyta się szewca jak się gra na skrzypcach”. Zgoda co do religii. Ale my nie mówimy tu o religii. Wiele jest potwierdzeń różnych intuicyjnych odczuć i będzie ich coraz więcej. Głęboko w to wierzę, a liczne doniesienia to potwierdzają. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i ciesze się, że dzieli się Pani swoją wiedzą.

      • :):) Ja absolutnie nie odrzucam tego niezwykle waznego wymiaru w nas jaka jest nasza strona duchowa, i jesli ja osobiscie zaniedbam ten obszar u siebie widze natychmiast pogorszenie jakosci nie tylko mojego zycia, ale tez zycia ludzi wokol mnie. Ile razy zadzialalam wbrew swojej intuicji tyle razy cos tam bylo nie tak, dlatego wyostrzylam swoja uwage w kierunku sluchania siebie, znalazlam metody na to aby nawet w najwiekszym zawirowaniu nie stracic kontaktu ze swoja wewnetrzna madroscia, ( to wymaga czasu i wysilku!) dbam aby w tym moim naprawde zajetym zyciu byla cisza wewnetrzna i wiara – rezultaty tej dbalosci tlumacza sie na piekniejsze i ciekawe zycie. Pisze to dlatego ze mimo ze nie jestem przekonana o eksperymencie Dr. Emoto, to zgadzam sie w 100% w to ze nasz swiat nie ogranicza sie do materii ktora mozemy zmierzyc – ze strona duchowa i strona emocjonalna niesie olbrzymia energie. Nasze slowa sa odbiciem tego co sie u nas dzieje w tych obszarach. Uczucie ze idziemy ta wlasciwa droga w naszym zyciu jest bezcenne :) Usciski i dziekuje za ciekawa dyskusje :)

  4. Przepraszam, proszę usunąć ten komentarz, bo nie dotyczy treści powyżej, ale widzę, że tu Pani codziennie zagląda, więc wykorzystuję to jako szansę kontaktu. Ma Pani przepełnioną pocztę, przynajmniej taki komunikat odsyła moja poczta.

    Pozdrawiam,
    Monika

  5. Ja także wierzę w moc słów……..i bardzo mi przeszkadza , dy np. ludzie uzywają wulgaryzmów ….lub obraźliwych słów …..wręcz mnie to przeraża……Pozdrawiam jesiennie0:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here