K jak kariera

16

 
Tylko praca daje okazję odkryć nam nas samych,

pokazać to, czym naprawdę jesteśmy,
a nie tylko to, na co wyglądamy.

Joseph Conrad


Kariera to piękna rzecz, ale nie możesz się do niej przytulić w zimną noc.
Powiedziała Marilyn Monroe.
Dlatego u nas mówimy o niej po udanym życiu emocjonalnym. Kariera to rozwinięcie kolejnej litery słowa sukces.

 

Tego, że kariera zawodowa jest elementem sukcesu, raczej nie trzeba uświadamiać. Większość ludzi koncentruje gros swoich działań w kierunku osiągnięcia sukcesu właśnie na tym obszarze życia. Jest to zrozumiałe – w pracy zawodowej spędzamy 1/3 życia, zatem dobrze byłoby, aby ta część była pięknie zagospodarowana. Druga sprawa – sukcesy w pracy zawodowej łatwo można szybko dostrzec. Są też – co ważne – zwykle nagradzane.

 

Sądzę natomiast, że wyjaśnienia wymaga słowo kariera. To bardzo ważne jak się to rozumie. Kiedy pytam na swoich zajęciach jak ich uczestnicy rozumieją to słowo, często jest cisza. Dopiero moje pytanie: z czym na pewno łączy się kariera otwiera odpowiedzi: Z pieniędzmi – mówią niektórzy, z zadowoleniem, z uznaniem, z rozwojem

Każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa. Jednak dla naszego zrozumienia najwartościowsze jest tu słowo rozwój. Otóż to:

 

Kariera zawodowa to ciągły rozwój, różnie rozumiany.
To mogą być większe pieniądze, wyższe stanowisko, większe kompetencje,
ale także poszerzanie wpływu, docieranie do nowego klienta, dołączanie nowych usług,
zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności,
wzrost satysfakcji z wykonywanej pracy.

 

Częściowo dba o to firma, w której zatrudniona jest dana osoba ale zawsze jest to odpowiedzialność jednostki.

 

To my jesteśmy odpowiedzialni za naszą karierę.

 

Ważna jest także właściwa odpowiedź na pytanie: Dlaczego tak rozumiana kariera zawodowa jest istotna dla pełnego odczuwania sukcesu?
Otóż jeśli nie będziemy czuli, że się rozwijamy, popadniemy w rutynę, która wcześniej czy później musi doprowadzić do braku satysfakcji z pracy i… spadku poziomu wykonania. Za tym mogą pójść kolejne niepożądane sytuacje.

 

Tak rozumiana kariera zapewni nam również w pewnym momencie uznanie w środowisku i możliwość większych zarobków, co także przyczyni się do lepszego zagospodarowania innych literek wyrazu sukces.

Dla mnie rozwój kariery to pewien imperatyw moralny. Jeśli stoję w miejscu, nie uczę się, nie poznaję nowego i nie działam na najwyższym poziomie swoich możliwości, w jakimś sensie sprzeniewierzam się pracodawcy lub/i sobie. Czasy się zmieniają, zatem i my winniśmy się dopasować.

 

Więcej, to my jesteśmy zmianą, to my zmieniamy czas.

 

Dziś zastanów się:

  1. Czy jesteś zadowolona/y z przebiegu swojej kariery?
  2. Czy lubisz swoją pracę?
  3. Co możesz zrobić żeby poczuć, że się rozwijasz?
  4. Co możesz zrobić, żeby naprawdę się rozwinąć?
  5. W jakim kierunku chciałbyś pójść w najbliższym roku?
  • Możesz już dziś postawić konkretne rozwojowe cele.
  • Możesz zapisać, kiedy zrealizujesz zadania prowadzące Cię do tych celów
  • Możesz zmienić nastawienie, że nic się nie da zrobić w tej sprawie.
  • Możesz zrobić COŚ.

 

Bardzo może w tym pomóc „Mapa marzeń – mapa celów” – szkolenie organizowane 4 grudnia w Warszawie11 grudnia w Gdańsku.

 

To jedyna taka okazja w najbliższym czasie,
aby stworzyć nie tylko wizję swojej kariery, ale sukcesu – w ogóle.

 

Po tym szkoleniu dzieją się cuda. Zapraszam.

 

 

PODZIEL SIĘ

16 KOMENTARZE

  1. Kariera bardzo ważny składnik naszego życia. Czasami zaślepia inne wartości, doprowadza do choroby, niezdrowej rywalizacji i to jest tez niestety istotny czynnik tej działalności. Dlatego uważam, że w niedzielę, kiedy mamy dystans do naszej pracy, tak jak pisała Iwonka, spójrzmy na naszą karierę i przeanalizujmy ten blog, bo to naprawdę bardzo ważne w naszym życiu. A ja czytam jeszcze raz i odpowiedzi sobie zapisuje, bo tak od dzis chce pracowac z blogiem Iwonki, sadze,ze powstana dzieki temu wskazowki do mojego zycia.Moj komp dostal wirusa i nie chce pisac polskich liter, musze zaraz na niego zadzialac.

    • Ja też staram sie wykonywac te zadania, ale czasami nie chce znac odpowiedzi,
      sa zbyt uciazliwe, po co komplikowac
      ale p.Iwona kiedys powiedziala,ze nie ma dróg na skróty
      ech..ciągle sie czegos uczę, ciagle..

      • No tak, nie chcemy znać odpowiedzi, bo jak się je zna… to wypadałoby coś zrobić. Tylko… czy to jest komplikowanie?
        Ważna sprawa: możemy wybierać. Możemy się oszukiwać, jeśli chcemy. Tylko z doświadczenia wiem, że wcześniej czy później trzeba będzie zdać sobie z tego sprawę. :-( Pozdrawiam.

        • Michael Jakson tez chcial byc bialy…mimo,że byl murzynem.
          Oszukiwanie siebie czy brak sp ójnosci wewnetrznej i nieznanie siebie,
          czasem samo sie cos wydarza bez naszego udzialu,albo
          a moze po prostu to tylko dobre pierwsze wrażenie,
          dziękuje za wszystkie fajne cwiczenia, za tego bloga
          za to,ze mimo roznych klopotow daje mi nadzieje
          juz kiedys powiedzialam,ze ten BLOG JEST JAK WIOSENNE SLONKO

  2. Dzięki Violetko (przepraszam za brak jednego t, ale mi jakoś nie pasuje) za ten głos. Właśnie o to chodzi, żeby pracować codziennie z tymi zadaniami. Wszystkie teksty nowej serii „Liczy się dzisiaj” znajdują się pod tym wydarzeniem na Facebooku.
    A tak przy okazji:

    BARDZO PROSZĘ PAŃSTWA, KTÓRZY CZYTAJĄ MOJE TEKŚCIKI O KLIKNIĘCIE NA FACEBOOKU „WEZMĘ UDZIAŁ” W WYDARZENIU „LICZY SIĘ DZISIAJ” . WSZAK ISTOTNIE BIORĄ PAŃSTWO UDZIAŁ W TYM PRZEDSIĘWZIĘCIU. WSZYSTKO JEST OPISANE NA MOIM PROFILU. BARDZO MI ZALEŻY, BY DOŁĄCZAŁO DO NAS JAK NAJWIĘCEJ OSÓB. DZIĘKUJĘ.

  3. Jak pracować nad „karierą” jeśli jest nią przede wszystkim opieka nad własnymi dziećmi. Co zrobić by się rozwijać? Przychodzi mi do głowy jedna myśl ….uspić wcześnie maluchy i na początek pobiegać systematycznie, co wieczór.

    • No wlasnie Pani Iwono a moze cos dla takich kobiet ,ktore z roznych powodow zostaja w domu z dziecmi(czasami musza niestety) i ktore robia ta „domowa kariere”.
      Czesto mam wrazenie,jakby w naszym kraju wszystko byl przeznaczone dla wyksztalconych,bogatych i bezdzietnych robiacych kariere a zapomina sie o ludziach z srednim wyksztalceniem,srednio zamoznych,ktorzy nie moga na wiele sobie pozwolic i majacych male dzieci a chcialyby sie rozwijac…
      Staram sie pracowac nad soba,staram sie robic cos dla siebie ale czesto niestety pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyc…bo male dzieci,bo brak pomocy,bo brak pieniedzy….
      Co wtedy???

  4. Pani Marysiu,
    Matka, choć jest niezwykle ważna i odpowiedzialna rolą nie jest karierą. To łączy się z praca zawodową. Nie wiem czy Pani pracuje? Jeśli nie, to może się Pani przygotowywać opiekując się dziećmi do pracy. Mnie bycie matka nie przeszkadzało w studiach. Urodziłam Magdę na pierwszym roku dziennych studiów. Ja miałam tylko jedno dziecko, ale jedna z koleżanek – rok niżej – miała ich dwoje. Myślę, że przede wszystkim trzeba wiedzieć czego się chce, czego pragnie. I do tego dostosowywać swoje cele. A zacząć od biegania troskę o siebie warto. :-)

  5. Zgadzam się ,że trzeba wiedzieć czego się chce……:) :) Choć sama wiedza…..to dopiero….poczatek…….:)Pozdrawiam jesiennie 0:)

  6. Zabiorę dziś głos w obronie tych słabszych momentów, trudnych chwil mocowania się z problemem, czasem ze sobą. To dzięki tym dłuższym, krótszym czasom, w których mamy często poczucie natężenia emocjonalnego i pracy intelektualnej pozornie zmarnotrawionej na martwienie się, na zogniskowanie przeczuć i myśli na negatywnych konsekwencjach, na opłakiwanie czy godzenie się z faktami, które są dla nas katastrofą, złym snem i oddałoby się wszystko by cofnąć czas i jakoś je wyminąć, uniknąć, to dzięki nim w ogóle możemy docierać w sobie do potrzebnych nam kierunków. Boli, czujemy załamanie, zranienie słowami zbyt mocne, bo od najbliższej nam osoby w ważnych okolicznościach, w których nie te miały paść. Czasem gaśniemy z dobrej formy, jak ekran monitora przechodzimy, w stany czasowego wygaszenia, na które sami jesteśmy źli i nieznośnie zaniepokojeni, podrażnieni własną bezczynnością, marnotrawieniem zasobów. Ale to dzięki temu skomplikowaniu wrażliwości, chwytamy wewnętrzny kompas (nie biczujmy się dodatkowo za słabsze dni ;) ). Te straszne dołki, dotkliwe dojmujące przeciągające się nie raz trucizną na lata pokazują jak są potrzebne do rozwoju i jak silni jesteśmy odradzając się po nich w cichości wnętrza mocą, umacniają. Uczą dziękować za samego siebie. Wreszcie uczą dziękować za nie. Za trening przetrwania, wcale nie gorszy niż samotna podróż przez Tybet. Może równie owocny duchowo? Tak to widzę, trudne momenty rodzą momenty z wyższego piętra rozwoju energetycznego. Ciężkie przejścia rozwijają duchowo, uzmysławiają jak wiele w człowieku pięknej, powalająco pięknej siły do walki o coś – o coś najistotniejszego. Pewnie pominęłam tu wiele jeszcze ważnych rzeczy, o których chciałam napisać. Nie nastawajmy na siebie za to, co w naszym mniemaniu nie wyszło czy może nie wyjść. Żyjmy tak by kariera była czymś co cudownie wydarza się niejako samoczynnie, obok czerpania z życia, obok mądrych refleksji i słusznych kierunków. Chwytajmy życie takim jakie jest :) i nie wstydźmy się, nie biczujmy, nie przepraszajmy, a bądźmy z nimi, akceptujmy cień i mrok tego co za kulisami kariery.

    • Droga Dżo-ann, pisze Pani tak pięknie, że być może niektórych same słowa koją.
      Ja sama jakoś czuję trochę mroku i sporo takiej fatalistycznej zgody (przyjmowania, bo jest). Jestem raczej z gatunku tych, co nie godzą się zbyt szybko na to, co im nie odpowiada, jeśli tylko mają na to wpływ; także na wygaszenie ekranu. Obawiam się, ze można stosować takie momenty nie tylko do rozwoju, ale także do samooszukiwania. I znam przykłady.
      Naturalnie każda praca ma swoje ciemniejsze strony, a w życiu są momenty wyłączenia ekranu.
      To pierwsze jest normalne, drugie – wręcz potrzebne – dla refleksji, oceny, zastanowienia się i skumulowania wiedzy, także… dla świadomości tego, jak to jest kiedy jest lepiej, a kiedy gorzej. :-)
      Kariera może się wydarzyć samoczynnie wtedy, kiedy mamy cele, kiedy robimy to, co kochamy czyli mamy pasję i kiedy działamy każdego dnia na najwyższym poziomie swoich możliwości (aktualnych, kiedy ekran jest wygaszony – także; tyle że te możliwości będą wtedy mniejsze) i kiedy każdy dzień będziemy traktować tak, jakby liczył się on właśnie. Ale cel jest potrzebny i świadoma ocena również…
      Jeśli ktoś patrzy na rzeczywistość tak, jak Pani, pięknie sobie poradzi. Myślę jednak, że ktoś, kto sobie jeszcze nie radzi i patrzy nieco inaczej, może poczuć się nieco uśpiony Pani słowami. Jeśli ktoś rozumie, że moment trudny, to moment wznoszenia się na wyższe piętro rozwoju energetycznego… to jest już mistrzem.I na pewno robi coś (choćby – myśli odpowiednio), by temu pomóc. Pani zapewne tak ma. Ale jeśli ktoś się z tym pogodzi jedynie to… pewno będzie miał lepiej, ale…czy w tym życiu? Tak powiało mi trochę hinduizmem. Pozdrawiam serdecznie.

  7. Dzo-ann – doskonala i bardzo gleboka refleksja. Nie tylko nie biczujmy sie, ale wlasnie badzmy dla siebie cierpliwi, milosierni wlasnie w tych najbardziej trudnych chwilach, i rozumiejmy ze wlasnie one daja nam olbrzymi potencjal do rozwoju :)

    • Ale na Boga, róbmy coś. :-) I bądźmy ze sobą szczerzy. Z określeniem „nie biczujmy się” nie sposób się nie zgodzić. Jest tak silne. Ale radziłabym brać odpowiedzialność za to, co się dzieje i z całym rozumieniem chwil niełatwych, wykorzystywać je w myśleniu i działaniu. Jeśli działamy zawsze na poziomie swojej świadomości (odbierania i rozumienia rzeczywistości), to jesteśmy w porządku, ważne aby tak było. I wciąż trzeba życie dostosowywać do poziomu swojej świadomości. Dlatego liczy się dzisiaj. Nie myślmy o przeszłości , o błędach… Tylko postępujemy inaczej. Od dziś.

  8. Tak to my jesteśmy odpowiedzialni. Tak jest rzeczywiście. Ja potrafię brać odpowiedzialność za siebie. Nie wiem jak sobie poradzić, kiedy jest coś na co nie mam wpływu. Tutaj z odpowiedzialnością sobie nie radzę. Proszę o pomoc i odpowiedź, jeśli to możliwe na mój e-mail.Jestem bardzo sfrustrowana . Nie wiem jak można napisać do Pani na priv. Proszę zapytać Panią Karolinę Maj o to, dlaczego moje zakłopotanie jest tak duże. Będę wdzięczna za zainteresowanie moją sprawą. Sądzę, że ma to duży związek z tym o czym Pani tak pięknie pisze.
    Pozdrawiam serdecznie i liczę na konstruktywną pomoc

  9. ale proszę powiedzcie mi jak tą wymarzoną pracę dostać? skończyłam jedne studia, zaczęłam podyplomowe, uczestniczę w wielu warsztatach, szkoleniach, konferencjach i rozwijam się w tej dziedzinie- nie robię tego z przymusu ale z zainteresowania,uwielbiam to, jedyne co do szczęscia mi brakuje to własnie pracy- chodzę osobiście, pytam, wysyłam emaile i cisza- a jak już rozmowa się pojawi to słyszę ze woleliby zatrudnić młodszą osobę( mam 30 lat!) lub z góry ktoś uważa że będę mało dyspozycyjna bo mam małe dziecko-dlaczego tak łatwo skreśla się człowieka nawet go nie poznając?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here