Już za rok matura…

10


Już po wszystkim… Chyba teraz zostało jedynie czekanie na wyniki. Ale co to się działo w domach tegorocznych maturzystów, kiedy w Polsce odbywały się egzaminy maturalne! Skala stresu Thomasa Holmsa i Richarda Rahe’a SRRS zawierająca 43 najbardziej stresujące wydarzenia w życiu, umieszcza początek lub koniec szkoły na 27 pozycji, przyznając jej 26 punktów na skali od 1 do 100. Naukowcy z Seatle mają raczej na myśli osobę, która tę szkołę zaczyna lub kończy, ale… nie znają polskich rodziców i polskiej szkoły. Myślę, że poziom stresu polskiego rodzica, którego dziecko zdaje maturę jest wyższy.

Bo też i szopki niezwykłe są wokół tej matury i nie takie jak trzeba przekonania jej towarzyszą. Po pierwsze rodzice (i nie tylko) ogromnie się lękają, że dzieci nie zdadzą tej matury i… stracą rok.  To jest prawdopodobnie najsilniejszy czynnik stresujący.
Cóż to znaczy stracą rok? Czy nie będą żyły w tym czasie? Czy nie mogą się uczyć w sposób zinstytucjonalizowany w jakiejś szkole? Czy nie mogą pracować, ucząc się realiów dorosłego życia, innego rodzaju odpowiedzialności i współdziałania? Czy nie mogą uczyć się życia – wyjechać zagranicę, poznać nieco inny świat, innych ludzi?

Ja sama zaczęłam studiować tak naprawdę dwa lata po skończeniu liceum, mojej młodszej córce zajęło to tyle samo. Udało mi się w życiu coś zrobić. Weronika od września zaczyna studia doktoranckie. Jeśli ktoś pamięta moją małą Weroniczkę z opowieści choćby w Ku doskonałości, może być lekko zdziwiony tym faktem. Ja nie jestem. Starsza córka poszła na studia zaraz po ukończeniu szkoły średniej, skończyła je  w terminie i dziś zawodowo robi zupełnie co innego. Ale robi to odpowiedzialnie i na najwyższym poziomie swoich możliwości.

Inne niewłaściwe paradygmaty postrzegania sytuacji okołomaturalnej to takie, że ta matura naprawdę coś ważnego sprawdza, daje jakąś licencję. W takim wydaniu, jaki dziś obserwujemy, nie spełnia tak naprawdę roli, którą spełniać powinna. Może nieco inaczej mogłoby to wyglądać, gdyby przygotowania do matury odbywały się według innego podejścia.

Na co dzień spotykam absolwentów znakomitych uczelni, którzy w terminie zdali maturę, a potem ukończyli studia i… nie radzą sobie w relacjach z pracownikami i szefami, nie potrafią przejąć prawdziwej odpowiedzialności… Nie czuje się żeby byli dojrzali.

Kiedyś nazywano maturę  egzaminem dojrzałości… Czy ktoś tak jeszcze mówi o maturze? Pewno nie. Bo cóż to za dojrzałość, kiedy potrafi się rozwiązać prawidłowo test badający przyswojenie informacji (bo nie wiedzę) albo napisze esej (kiedyś to się nazywało wypracowanie albo rozprawka), który nie wymaga szerszego spojrzenia czy  prawdziwej znajomości poruszanych w czasie kilku lat w szkole zagadnień.

Maturzysta tak naprawdę powinien wykazać się wiedzą, a nawet pewną dozą mądrości, która pozwoliłaby mu lepiej wejść w dorosłe życie.

Ostatnio po moim szkoleniu Siła charakteru, jedna z kursantek, która uczestniczyła również w rocznym programie dla trenerów stwierdziła, że to szkolenie to takie ukoronowanie i podsumowanie roku pracy. Trafne spostrzeżenie. Myślę, że egzamin dojrzałości i to wszystko, co się wokół niego dzieje, powinno być właśnie takim podsumowaniem nauki, a także ogólnego rozwoju, jaki miał miejsce w szkole.

Myśląc w taki sposób o maturze i potrzebach maturzystów napisałam książkę Już za rok matura.

Jej akcja zaczyna się właśnie teraz – w maju, w momencie, kiedy starsi koledzy zdają maturę. Chciałam pomóc nią młodym ludziom nie tylko stopniowo przygotowywać się do matury w wymiarze akademickim, ale również w wymiarze charakteru i zasobności psychologicznej.
Podpowiadam jak podzielić program, jak zarządzać sobą w czasie, jak świadomie uczyć się także w wakacje, nie czując wcale, że się uczy…
Czytelnik (albo słuchacz, bo jest również w wersji książki do słuchania) znajdzie tam także pomoc w budowaniu wyższego poczucia własnej wartości, tak potrzebnego nawet w czasie egzaminu, pozytywnego myślenia, przejmowania odpowiedzialności czy spójności.

Wiem, że są nauczyciele, którzy przerabiają niektóre tematy z tej książki na godzinach wychowawczych… Najlepiej jednak, kiedy uczeń robi to sam ze sobą.

Kilkanaście lat temu prowadziłam kilkugodzinne zajęcia dla uczniów przedmaturalnej klasy. Mówiliśmy o misji życia, o wartościach, jakie mają młodzi ludzie i o budowaniu poczucia własnej wartości.
Kilka tygodni temu jeden z tych uczniów był moim klientem. Zamówił u mnie wykład dla najwyższej kadry samorządowej. We wstępie wyjaśni zaproszonym gościom, że tak bardzo poruszyło go to, co wówczas robiliśmy, że postanowił do mnie dotrzeć i zaprosić na to spotkanie.
Chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa i nigdy nie dostałam tak istotnego dowodu, jak ważna jest mądrość zawarta w  koncepcji logodydaktyki, którą żyję i według której uczę.

Myślę, że książka Już za rok matura jest silniejsza w wymowie niż tamto spotkanie… i więcej daje.

P.S.
Dlatego Kochani Rodzice podarujcie dzieciom tę książkę lub płytę (najlepiej jedno i drugie), przeczytajcie też książkę sami. Nam także przydają się takie odświeżenia dojrzałości. I spróbujcie razem przerobić ten roczny program – program dojrzewania i przygotowania do matury.
I książkę i płytę można kupić na stronie  w ASDIMO. Można jednak kupić ją w księgarni (zamówić, jeśli nie ma) albo przez internet.
Przekonają się Państwo, że ona pomoże. A może ktoś z Czytelników bloga miał już z ta książką do czynienia?

PODZIEL SIĘ

10 KOMENTARZE

  1. Szanowna Pani,
    Podczytuję Pani bloga, przeczytałam też kilka Pani książek – w tym także wspomniane „Ku doskonałości” – doskonałości, której wciąż szukam i nie mogę odnaleźć :( W tym roku mija 20 lat od mojej matury – wspominam ją koszmarnie – egzamin dojrzałości wprawdzie zdałam, lecz świadectwa wstydzę się pokazywać. Niestety dojrzałości zawodowej nie osiągnęłam do dnia dzisiejszego :( Miesiąc temu zostałam zwolniona z pracy (już po raz trzeci w życiu) i po raz kolejny czuję, że przegrałam swoje życie. Zawsze byłam pracownikiem słabo zarabiającym (praca w biurze), co wywoływało moją frustrację, że sobie nie radzę, że jestem nieudacznikiem zawodowym… Postawiłam na męża, bo wydawało się, że jest bardziej obrotny, lecz Jemu też się nie wiedzie zawodowo :( Obecnie mąż także stracił pracę (chyba już po raz 10-ty) i nie uzyskał wynagrodzenia za 3 miesiące wstecz… Jest człowiekiem, który momentami dobrze zarabia, ale przerwy w pracy wpędzają nas w długi. Odkąd pamiętam, wciąż mamy problemy finansowe – jesteśmy jak małżeństwo nieudaczników… Często sobie myślę, że zawiodłam, bo wciąż jestem taka bezradna wobec przeciwności losu… Nie wiem, jak to zmienić… Za 20 dni mamy spotkanie klasowe, aby uczcić 20-lecie matury,a mnie nie stać, żeby na nie pojechać. Wszystkim się udało – są lekarzami, dyrektorami – wszyscy odnaleźli się w życiu tylko nie ja :( Nie znoszę tej bezradności :((( Chciałabym cofnąć czas i móc przeczytać Pani książkę „Już za rok matura”, aby mądrze pokierować swoim życiem…

    • Pani Marzeno, zawsze można udoskonalić swoje życie. Trzeba jednak zacząć od zmiany schematów myślowych i… języka. Chętnie z Panią porozmawiam. Może odezwie się Pani do mnie? Pozdrawiam.

      • Wiem, wiem – takie złe schematy myślowe mogą całkiem nieźle utrudniać życie… Mnie one szczególnie dopadają w czasie kryzysów finansowych… Ten brak pieniędzy blokuje mnie… Chciałabym coś zrobić, lecz nie mogę, bo to kosztuje i tak w kółko. Żeby zmienić swoją sytuację zastosowałam (kiedy jeszcze pracowałam) afirmację, którą zaczerpnęłam z Pani książki, a która brzmi: „Mam pieniądze na zaspokojenie wszystkich moich potrzeb i pragnień.” (zapisałam ją także na pierwszej stronie kalendarza). Po kilku dniach straciłam pracę, a w moim życiu pojawiły się ogromne kłopoty finansowe :((( A teraz zaczęłam się bać ją w ogóle wypowiadać… Wiem, że ten strach jest irracjonalny…
        Bardzo chętnie bym z Panią porozmawiała Pani Iwono, lecz niestety nie stać mnie na konsultacje u Pani (czego bardzo żałuję), dlatego jak napisała Pani Agnieszka „pozostaje ten blog i książki”.
        I jeszcze jedno. Napisała Pani: „Trzeba jednak zacząć od zmiany (…)i… języka.” Nie bardzo rozumiem :( Czyżbym popełniła błędy językowe? Czy może chodzi o to, że nie powinnam używać wobec siebie takich sformułowań jak: „nie mogę”, „nie osiągnęłam”, „bezradna”, „nieudacznik”, bo mają one zdecydowanie negatywny wydźwięk? Z czego sobie oczywiście doskonale zdaję sprawę, lecz niestety w porównaniu do innych, ja tak się po prostu czuję :(

        • Pani Marzeno, nawet Pani nie wiek jak mnie Pani ucieszyła , wydawało mi się, że jestem sama taka nieporadna na tym blogu, wszyscy tacy szczęśliwi, mądrzy. A jednak czuję w Pani „bratnią duszę ” bo jest Pani w takim samym punkcie jak ja . Pomimo trudów dnia codziennego jedno jest pewne : jesteśmy w odpowiednim miejscu, wierzę ,że nam się uda i marzę abyśmy za kilka miesięcy znowu spotkały się tutaj na tym blogu w innej, lepszej sytuacji :) Pozdrawiam Panią serdecznie .
          Pozdrowienia również dla Pani Iwony – dziękuję za wszystko.
          Jeżeli mogę coś dodać od siebie to ja też swego czasu pracowałam z afirmacjami i niestety „poległam ” tak jak Pani. Teraz już wiem, że lepiej jest napisać coś co jest bardziej „bezpieczne ” bo bardzo łatwo można się zawieść.Na przykład zamiast „mam pieniądze ” może spróbować „mam świetną pracę ” ,lub :”wszystko mi sprzyja ” z tego co wiem pieniądze same z nieba nie spadną ,no chyba że jakaś wygrana ;) No i czas….. jest bardzo ważny, trzeba byc cierpliwym, choć to bardzo trudne

    • Bardzo ucieszył mnie wpis pani Marzeny, bo poczułam się ,że nie jestem „TU” sama. Czytam regularnie bloga Pani Iwony, kilkakrotnie komentowałam wpisy, czytam regularnie książki – pierwszą jaką był „Czas kobiet ” – książka, która wniosła do mojego życia mnóstwo dobrej energii i polecam ją serdecznie wszystkim znajomym i nie tlyko. Pomimo tego, że ostatnio nie uzyskałam żadnej odpowiedzi na moje komentarze nie zniechęcam się. Jestem podobnie jak Pani Marzena w bardzo cięzkiej sytuacji ale bardzo chcę ją zmienić.Chętnie wzięłabym udział w szkoleniach organizowanych przez Panią Iwonę , niestety nie stać mnie na nie, dlatego pozostaje ten blog i książki . Chciałabym bardzo móc uzyskać odpowiedzi na mnóstwo pytań, jak wyrwać się z niemocy, dna, dołka i zacząć „życ normalnie ,szczęśliwie „. Mam nadzieję, że je tutaj kiedyś dostanę.

      • Droga Pani Agnieszko, Droga Pani Marzeno
        Ja nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania. Niestety też nie tylko pytania i najlepsze na nie odpowiedzi decydują o tym, co dzieje się w ludzkim życiu. Trzeba przede wszystkim zacząć NAPRAWDĘ inaczej myśleć i postępować. Sporo również zależy od oczekiwań od życia w proporcji do tego, co sami chcemy włożyć.
        Każdy przypadek jest indywidualny. Myślę, że każdy może mieć szczęśliwsze życie.Tylko… czasami powrót na właściwą ścieżkę trwa dłużej niż by się chciało. Nie znam sytuacji obu pań (Pani Agnieszki trochę lepiej), wiem jedno: trzeba zacząć od sposobu, w jaki patrzy się na siebie i świat i trzeba robić WSZYSTKIE polecane przeze mnie ćwiczenia. Często cała praca nad sobą sprowadza się u ludzi do optymistycznego patrzenia w przyszłość. To za mało. Nie mogę pomóc Paniom na odległość, niestety. A samo szkolenie również nie pomoże. Ono daje tylko wiedzę, instrukcję i energię, by zacząć. Może niech Panie spróbują jeszcze raz – spokojnie, systematycznie, zaczynając od początku: kim jestem, co potrafię, czego pragnę i co potrzebuję, by znaleźć się tam, gdzie pragnę być? To najważniejsze pytania. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Przeczytałam tę książkę rok temu. Mimo, że miałam wtedy 2 lata do matury, to ta książka wiele mi dała. Nawet nie w kontekście samego przygotowywania się do matury, ale w ogóle do dorosłego życia. Dzięki niej zmieniłam nastawianie do nauki… i nie tylko. Myślę, że to dobra książka dla każdego, kto zaczyna dopiero szkołę średnią i powoli przygotowuje się (chociażby myśląc o tym) do egzaminu, który czeka go po ukończeniu szkoły. A jak ma się już tylko rok do matury, to można przeczytać ją raz jeszcze (już trochę inaczej) i pracować razem z nią.
    Po przeczytaniu tej książki matura nie wydaje się już taka straszna. Ja nawet nie mogę się jej już doczekać. :-) Nie zdam jej w terminie, ale to nie ważne. Ważne jest, żeby robić w życiu to, co się kocha i robić to najlepiej jak się potrafi. Trzeba iść własną drogą i własnym tempem, a nie cudzą i byle w terminie.
    Bez względu na to jak wygląda dzisiaj matura i czego wymaga od ucznia, to jeżeli będzie się miało do niej podejście takie o jakim Pani pisze w tej książce i wykorzysta się w praktyce zawartą tam wiedzę, to swoją maturę będzie można nazwać egzaminem dojrzałości.
    Pozdrawiam,
    Marta

    • Droga Marto,
      Takie listy jak ten Twój pokazują prawdę idei, o której mówimy tu na blogu na różne sposoby, a Ty jesteś żywym dowodem tego, że młodzi ludzie mogą być w odpowiednim momencie dojrzali… i wciąż młodzi.

      P.S. A to do Wszystkich Czytelników:
      Znam Martę, poznałyśmy się na moim szkoleniu, a teraz wspólnie robimy coś, co jest jeszcze niespodzianką. Marta co krok zadziwia mnie Swoją dojrzałością.W Swoim tempie i własną drogą na pewno dojdzie tam, gdzie naprawdę będzie chciała. Jestem dumna, że mam w tym maleńki udział.

  3. Bo kiedy wypowiada się te magiczne słowa : „Mam pieniądze na zaspokojenie wszystkich moich potrzeb i pragnień.”, trzeba się liczyć z tym, że nagle wszystko zaczyna w życiu się kotłować, stawać do góry nogami. W moim przekonaniu każda zmiana na lepsze poprzedzona jest chaosem, którego rozmiary zależą od rozmiarów tych magicznych słów. Kiedy w moim życiu zaczyna się kotłować, wtedy zadaję sobie pytanie: Ciekawe co teraz Bóg mi chce sprezentować?
    Pozdrawiam.

  4. W nawiązaniu do wpisu Justyny,możliwe ,że tak jest i zmiana ma mieć pozytywny skutek,dla pewności można dopytać siebie o przyczynę tego poprzedzającego chaosu np.zadać sobie pytanie dlaczego mam mało pieniędzy i odpowiedzi pisać przez piętnaście minut.Te ostatnie będą już od naszej intuicji[tak wczytałam kiedyś].
    Ponadto afirmacje formułować ja imie…ty imię…ona imię…
    Czasem to co twierdzą inni ma w tej sprawie dla danej osoby większe podświadome znaczenie .Podaję to co wyczytałam,nie jestem expertem tylko ekperymentuję lecz mam do tego dystans,ale coś w tym jest i 
    łatwiejsię przełamują się i wychwytują owe schematy destrukcyjne,zaczyna dziać nowe.
    uściski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here