Jaki jest Twój koń?

10

koń_jaki_jest

Koń, jaki jest każdy widzi

 

Edmund Husserl

 

Wczoraj dostałam list, który był kolejnym zastrzykiem wiary w to, co robię. Autorka napisała, że mnie przeprasza i dziękuje. Spotkałyśmy się na szkolenie. Nie podobało Jej się wówczas moje podejście do życia oraz entuzjazm tych, co przyjmowali je z otwartością. Minęły trzy lata i sama jest entuzjastką idei, że człowiek jest kowalem własnego losu, że od jego spojrzenia na życie i w następstwie tego jego działań, zależy to, co przezywa i jak przeżywa.   To wspaniałe, że napisała taki list. Jestem Jej głęboko wdzięczna. Nie każdy zdobyłby się na taki gest.

A mnie jest to bardzo potrzebne. Jestem głęboko przekonana o prawdzie każdej myśli, którą przekazuję. Dookoła jednak tyle innych postaw, podejść, tyle zwątpienia i przekonania o braku siły, a nawet nadziei, że taki głos kogoś, kto się zmienił, zrozumiał, komu potrzeba było tylko nieco czasu jest niezwykle cenny.

Wciąż spotykam ludzi którzy uważają, że rzeczywistość jaka jest każdy widzi a ona skrzeczy. Pozwoliłam sobie z sparafrazować nieco i połączyć Wyspiańskiego z cytowanym na początku powiedzenie  Edmunda Husserla. Po raz pierwszy usłyszałam je w wersji kabaretowej i długo myślałam, że to autorskie zdanie satyryków. Już to świadczy o tym, jak bardzo inna może być rzeczywistość od tego jak ją pojmujemy.

Husserlowi chodziło o to, by w postrzeganiu rzeczywistości, w jej analizie wyzbyć się intencjonalności, która występuje w naturalnym postrzeganiu świata. Stwierdził, że nie wszystkie myśli i działania mają swoją intencję, że niektóre stany ducha czy nastroje nie są na nic nakierowane, ot po prostu są, istnieją. Proponuje aby analizując rzeczywistość, wyzbyć się wszelkich założeń.

Nie czuję się na siłach, by dyskutować z jednym z najwybitniejszych przedstawicieli fenomenologii. Na poziomie świadomości pewno tak jest i tak długo, jak długo rozpatrujemy rzeczywistość świadomie można odłożyć wszelkie założenia, zbierać dodatkowe wiadomości, informacje i starać się poznać obiektywną rzeczywistość. Starać… ponieważ fizyka kwantowa pokazuje, że nawet pomiędzy badanymi cząsteczkami elementarnymi a eksperymentatorem zachodzą relacje, czyli eksperymentator bezintencjonalnie wpływa na wyniki eksperymentu. Można zatem wysnuć wniosek, że możemy mieć różne wyniki eksperymentu w zależności od eksperymentatora.

 

Można zatem mieć tyle rzeczywistości, ile ludzi

 

Człowiek, który opisuje rzeczywistość podlega jakimś programom, jakiejś wiedzy – świadomie bądź nieświadomie. Bardzo często ci, którzy buntują się przeciw jakiejś prawdzie, kierowani są ruchami ego, które w ten sposób broni się przed niewygodną prawdą. Gdyby ją bowiem przyjąć trzeba byłoby przyjąć prawdziwą odpowiedzialność za własne życie, która jednak trochę waży. Czasem lżej jest zwalać winę na świat, okoliczności, obiektywną rzeczywistość i mówić, że każdy widzi jaka ona jest.   

Tak, każdy widzi jaka jest rzeczywistość i każdy widzi właśnie tak z jakiegoś powodu. Widząc tę rzeczywistość w określony sposób, odczuwa się adekwatne stany, rodzą się pewne postawy i postępuje się w zgodzie z nimi… czyli de facto w zgodzie z tą wiedzą. Tylko czy ta wiedza jest prawdziwa?

 

Może gdybyśmy naprawdę potrafili odrzucić wszystkie intencje i założenia, moglibyśmy dojść do nieprawdopodobnych wniosków, a nawet zacząć tak działać. Może mogłoby się okazać, że moja wiara i podejście do życia to tylko maleńki fragmencik tej siły, jaką naprawdę mamy? Kto wie? Jest to jednak póki co pytanie graniczące z utopią. Nie możemy odrzucić wszystkich założeń, bo czasem ich nie znamy, nie uświadamiamy ich sobie i nie podejrzewamy nawet, że rządzą naszym postrzeganiem rzeczywistości i naszym życiem w ogóle.

 

Na dziś uważam jednak, że pewne założenia warto świadomie przyjmować przy postrzeganiu rzeczywistości, ponieważ kierunkują one nasze postrzeganie w tę stronę, w którą chcemy.

  • Jeśli wychodzę z założenia, że moje życie zależy ode mnie, będę bardziej skłonna zauważać takie fakty niż inne…
  • Jeśli wychodzę z założenia, że charakter człowieka i jego nawyki kształtują się przez całe życie, a nie stawiam granice jakiegoś wieku, to łatwiej znajduję z życiu potwierdzenie tej prawdy i dodaję sobie siły do działania
  • Jeśli wychodzę z założenia, że diagnoza choroby nie jest wyrokiem, to szybciej zauważać będę poprawę zdrowia i koncentrować się na pozytywnych doniesieniach związanych z chorobą. Więcej mój system immunologiczny będzie miał dodatkowe pozytywne wsparcie z mózgu.

 

Pozostaje pytanie:

 

Czy chcemy badać rzeczywistość

czy chcemy ją przeżywać w najlepszy z możliwych sposobów?

 

Myślę, że w zależności od odpowiedzi na to pytanie możemy przyjmować różne podejście a nasze postrzeganie dostarczy nam potwierdzenia na to, że nasze myślenie jest właściwe. Nawet się nie obejrzymy, a  zobaczymy prawdziwego konia.   

 

P.S. Konkurs, który ogłosiłam we wpisie „Moc i siła” trwa… i będzie trwał do 15 sierpnia. Zachęcam do udziału. Do szukania na stronach mojego bloga odpowiedzi na to pytanie. Dotąd wpłynęło kilkanaście prawidłowych odpowiedzi. Szansa na wygranie udziału w DNIACH SIŁY   jest duża. 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

10 KOMENTARZE

  1. Dobre słowa, dobre pytania :) Inspirujący artykuł dający dużo do myślenia – dziękuję za niego i życzę miłego dnia :)

  2. Do niedawna więcej badałam, mniej przeżywałam. Logodydaktyka w praktyce pozwoliła mi więcej przeżywać i cieszyć się tym, co mnie w życiu spotyka, a mniej badać. Widzę ogromna różnicę w moim postrzeganiu rzeczywistości, macierzyństwa. Szczególnie uświadamiam sobie to podczas rozmów z innymi ludźmi, rodzicami. Staram się zarażać innych tym wspaniałym podejściem do własnego życia i cieszę się, że inni powoli, tak jak ja, zmieniają swoje życie na lepsze. Synergia, puzzle z siły ludzkich charakterów :) Cudowne wrażenie jak się go doświadcza i dostrzega wokół siebie. Spróbujcie, bo warto.

  3. Zapomniałam dodać, a bardzo chciałabym się z Wami podzielić. Koń- moje ulubione zwierzę. Uwielbiam je obserwować i szkicować, jak mam okazję. Dla mnie koń to symbol wolnych, mądrych wyborów. Z jednej strony ma siłę i energię, a z drugiej potrafi być spokojny i refleksyjny.

  4. Mój koń symbolizujący wiarę w kreowanie własnego losu i w założenie, ze pasja i wiara w siebie jest jedyną polisą ubezpieczeniową ma się nijak do brutalnej polityki rynku.\
    Jestem lektorką języka niemieckiego – pracowałam za stawki 35, 40 złotych. Z pasją, wiarą (rekomendowano mnie) w wyżej publikowane treści. Ale przestaję w nie wierzyć, ponieważ korporacje i klienci indywidualnie wykorzystują prawa rynku. Ceny szkoleń językowych w korporacjach lecą na łeb, na szyję. Ostatnio widziałam ofertę 25 zł wynagrodzenia za 45 min. Po takich stawkach ludzie będą pracować jako freelancerzy, ponieważ wszystko idzie w tym kierunku. Prawo rynku. Szkoły bardzo zjechały z marży, dobrze, doświadczeni lektorzy odchodzą z zawodu, ponieważ pracują na umowę zlecenie. Muszą zarobić na Zus i na życie. Rusycyści, germanisci i romaniści mają jeszcze gorzej – stawki są mniej więcej takie same dla każdego języka, ale liczba godzin inna. Germanista ma mało godzin, przynajmniej ja. W wakacje pracuję po obniżowej dodatkowo 10% stawce, ponieważ szkoła zarabiająca na obrocie ma przestój i żeby pokryć koszta stałe, obniża każdemu ile sie da. jak tu przy prawach rynku wierzyć temu, o czym Pani pisze?
    Jestem ok. 10 lat w zawodzie, jak każdy bez etatu, z zarobkami ledwie starczającymi na zapłacenie ZUSu.

    Proszę, błagam o wpis, o słowa otuchy i choćby minimalne wskazówki…… Czy proszę o zbyt wiele? Wczoraj po sprawdzeniu, jak firmy wykorzystują sytuację, zastanawiałąm się czy nie wejść na czerwonym przy Oh-Teatrze, bo to w co wierzyłam zaprowadziło mnie do totalnego zwątpienia. Mam wrażenie, że coaching jest dla bogatych, którzy będą dzięki niemu jeszcze bogatsi.

    • Pani Justyno. Serce wyjęłabym aby pokazać, że jest jeszcze inna twarz świata… Znam sporo ludzi którzy skończyli studia językowe i radzą sobie, czasem lepiej niz dobrze, a nierzadko znakomicie. Trzeba zacząć od zmiany spojrzenia. Potem zmienić działanie. Przychodzą do mnie różni ludzie… Książki póki co można wypożyczyć. Na Pani miejscu nie utwierdzałabym się tak bardzo w oglądzie świata. To jest Pani koń, to nie jest koń.
      A kiedy ja zaczynałam się uczyć moja sytuacja mogła być dla nie jednej osoby gorsza niż ta, którą Pani opisuje. Ja wierzyła, działałam i widziałam szansę. Za każdym razem, kiedy staje przed niełatwa sytuacja tak właśnie robię. Nikt nie ma życia usłanego różami. „Bogaty” to bardzo względne pojęcie. Na pewno jest w Pani życiu coś, co mozna nieco zmienić, udoskonalić… niezależnie od spojrzenia. Proszę spróbować popracować z moim blogiem… To nic nie kosztuje.
      Pozdrawiam serdecznie i wysyłam ciepłe myśli.

      • Pięknie Pani dziękuję i obiecuję, że skorzystam. Ciepłe słowo znaczy bardzo wiele, zwłaszcza kiedy jest trudno, a otoczenie zachowuje obojętność. Odpowiedz z Pani strony jest tak znacząca, ponieważ dodaje otuchy, podsyca płomyk wiary i nadziei, że istnieją osoby, które tak jak czują, myślą tak też żyją i działają.
        Jestem w głębi ducha waleczna, nie idę tak do końca wydeptaną drogą. Jestem zdecydowana walczyć o moje życie i o wartości. Dlatego bardzo pokornie, z otwartą głową będę chłonąc wiedzę, wdrażać i być może wyjdzie z tego coś pozytecznego dla mnie i kursantów. Trafili mi się tak na marginesie świetni ludzie.

        Dziękuję jeszcze raz.

        Ewa, ale Justyna też mi się podoba i jeśli Pani się podoba, to mogę pobyć trochę Justyną.

        Pozdrawiam
        Każdy dostał w spadku konia, ale grunt to zdać sobie sprawę, że to jedynie desygnat i że mozna popracować nad denotatem, co też czynię.

  5. Dobrze by było, gdyby właśnie tak się działo, że :”Jeśli wychodzę z założenia, że diagnoza choroby nie jest wyrokiem, to szybciej zauważać będę poprawę zdrowia i koncentrować się na pozytywnych doniesieniach związanych z chorobą. Więcej mój system immunologiczny będzie miał dodatkowe pozytywne wsparcie z mózgu”
    Zauważam najczęściej, że choroba prowadzi do lekarza , a następnie do apteki aby serwować sobie różnorodne medykamenty. Takie zachowanie nie ma wsparcia z mózgu a system immunologiczy raczej się osłabia.Co można zrobić, aby uczyć ludzi odczytywać sygnały pochodzące od ciała. Co się musi wydarzyć, aby powstała potrzeba zaglądania w kierunku likwidowania przyczyny a nie symtomów? Jest to dla mnie duża zagadka.

  6. Pani Elżbieto. Jest dokładnie tak, jak Pani napisała, że dobrze by było. Tylko to się musi dziać naprawdę. Jednakże lekarz i medykamenty są częścią procesu uzdrawiania. I tylko tak je trzeba traktować. Ludzi się nie da do tego skłonić inaczej niż miłością, pokazywaniem… I nie każdy to natychmiast pojmie. A przyczyny są tak bardzo złożone, że nie jest znowu takie łatwe ich odczytanie. To często jest sens istnienia. Składają się na nie nie tylko lata życia ale w ogóle społeczna mentalność, energia zbiorowa świata. Nie liczyłabym tak bardzo tylko na siebie w kwestii zdrowia i na swoje zrozumienie tego, co się dzieje w moim ciele. Już to gdzieś pisałam, ale napiszę raz jeszcze: Dali Lama też umiera… I mnisi i niezwykle świadomi siebie jogini… I święci. Pozdrawia serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here