Jak schudnąć. Przepis w odcinkach (ostatni)

0

Ten temat to tak naprawdę kolejny pretekst, by pokazać, jak wiele zależy od nas; i to nie tylko od naszych bezpośrednich zachowań, ale od całego ich podłoża.
Myśli, słowa, wybory – to wszystko w jednakowym stopniu wpływa na naszą… sylwetkę. To tworzy też nasze życie.
Jeżdżę pociągami po Polsce. Jak wiadomo podróże kształcą. Szczególnie, kiedy – jak ja – świadomie się do nich podchodzi. Zwykle w pociągu czytam, ale obserwuję też ludzi, a ci dostarczają mi nie tylko okazji do przemyśleń, ale i przykładów zachowań. Ostatni taki miałam w ekspresie na trasie Katowice Warszawa. Przede mną siedziała Pani prawdopodobnie w moim wieku – choć chcę wierzyć, że ja wyglądam młodziej – i czytała książkę. Jak zwykle usiłowałam zobaczyć co. Mam pod tym względem niepohamowaną ciekawość, graniczącą z wścibstwem. Pogodziłam się z tą słabością, a nawet ją polubiłam. W końcu zobaczyłam – Nie potrafię schudnąć. Znam te pozycję Pierre Dukana, wszak interesuje mnie różne podejście do tego zagadnienia różnych osób.
Pani, w istocie korpulentna mocno, czytała książkę z zainteresowaniem na poziomie 2 – w skali od 1 do 5. Już to samo mnie zdziwiło. Po co czytać takie książki, jeśli nie wywołują one pożądanych emocji? Powinna ją czytać z zainteresowaniem, z zaangażowaniem, nawet notując. Wtedy w mózgu człowieka zachodzą procesy fizjologiczne, które uruchamiają pragnienie, a także – w następstwie – celowe działanie. Wzrasta zawartość pozytywnej chemii w organizmie (dopamina, serotonina, oksytocyna, adrenalina w odpowiednich ilościach, a nawet endorfina), podnosi się poziom energii. Zainteresowanie książką czy myślenie o tym, jak będziemy wprowadzać w czyn zawarte tam rady powoduje, że nie czujemy się głodni. A potem utrzymujący się poziom pobudzenia ułatwia pierwsze sukcesy, które z kolei przyspieszają następne. Tylko trzeba zaskoczyć. Wybrać zaangażowanie, wiarę i podjąć decyzję – zaczynam, teraz, już. Już chudnę, już szczupleję, już wybieram swoje zachowania związane z ciałem – było, nie było – własnym.
Mózg to także ciało, ale to ciało niejako nadrzędne. To mózg decyduje o tym, co dzieje się z resztą.
Reaguje oczywiście na impulsy płynące z wszelkich narządów. Ale, jak już była mowa wcześniej, te impulsy równie dobrze wywołać można za pomocą chemii samoistnych przeżyć organizmu jak i myśli. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie w czytaną książkę,ba, we wszystko, co się robi. Z zaangażowaniem łączy się wybór.
Jeśli podejmuje się jakąś decyzję z przekonaniem i siłą wspierającego ją entuzjazmu, to łatwiej dokonać pożądanych wyborów, łatwiej oprzeć się pokusie.
Kiedy zaś tak działamy, wzrasta nasze poczucie kontroli nad swoim ciałem i życiem i dostarcza nam pozytywnych bodźców. Trzeba jednak z tym uważać, bo to samo poczucie kontroli, u osób, które mają niewielkie poczucie własnej wartości i problemy z zaakceptowaniem siebie, a nie mają wypełniającej ich pasji do działania, powodować może przegięcie w drugą stronę – anoreksję czy bulimię.
Wybór to kluczowe słowo w odchudzaniu i w ogóle w szczęśliwym, pełnym sukcesów życiu.
Wybieramy co czytamy i po co to robimy. Wybieramy swoje myśli, poziom entuzjazmu i zaangażowania. Wybieramy swoje słowa, sposób określania rzeczywistości. Wybieramy własne zachowania. Wybieramy filmy, które oglądamy. Wybieramy przyjaciół i znajomych. Wybieramy miejsce pracy i to miejsce na świecie, w którym żyjemy. Wybieramy rzeczy, którymi chcemy się otaczać. Nawet fryzurę codziennie wybieramy. Wybieramy co i kiedy jemy.
Moja Towarzyszka Podróży wyszła na chwilę (to wtedy dowiedziałam się, co czyta, położyła książeczkę tak, że mogłam to zobaczyć) i wróciła… z batonikiem, takim chyba najbardziej kalorycznym. Czytała książkę jedząc go zachłannie. Wreszcie robiła coś z entuzjazmem! Znakomicie! Tylko dlaczego w takim razie nie pogodzić się ze swoją słabością? Dać sobie spokój, nie mieć wyrzutów sumienia, nie składać sobie i innym obietnic. Na pewno to jest lepsze. Byłaby milsza i nawet mniej by pewno tyła. A naszej Pani widocznie spadło poczucie własnej wartości po tym batoniku, i kiedy dopamina z czekolady przestała już działać, zaczęła wyładowywać swoją frustrację i pretensje do siebie… na konduktorze, czyniąc go odpowiedzialnym za wszystkie niedociągnięcia PKP.
Para w gwizdek Panie doktorze Dukan!

P.S. W tym tygodniu pojawi się w zakładce Aktualności informacja o Akademii Akademii czyli mojej szkole trenerów i metorów. Zachęcam do zapoznania się z tym programem i dokonania właściwego dla Siebie wyboru.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here