Jak pozbyć się niechcianych nawyków

14

Powód dla którego powstają jakieś nawyki jest prosty:
wypełniają jakąś potrzebę

 

Nancy Schimelpfening

 

 

Nawyk to każde działanie, które powtarzamy tak często, że staje się niemal naszą bezwolną odpowiedzią, reakcją na wywołujący je bodziec. Kiedy jest to ten rodzaj zachowania, którego nie chcemy, nie lubimy w sobie, nazywamy go złym nawykiem. Już samą nazwą może powodować obniżenie poczucia własnej – lub czyjejś – wartości. Dlatego ja nazywam takie nawyki po prostu niechcianymi.

 

W Polsce może nie jest to jeszcze takie popularne, bo wciąż mniejszość wierzy w siłę rozwoju osobistego i pracę nad sobą, ale w Stanach Zjednoczonych miliony ludzi spędzają wiele czasu i wydają mnóstwo pieniędzy, by pozbyć się różnych niechcianych nawyków.

Nie zawsze są zachwyceni wynikami, bo oczekują szybkich efektów, natychmiastowej poprawy podczas gdy tutaj trzeba popracować systematycznie i raczej bez fajerwerków…

 

Tak naprawdę sztuka oduczania się nawyków polega na tym
żeby z powrotem przenieść całe działanie do świadomości
i odzyskać zdolność do dokonania wyboru
zgodnego z tym jakiego byśmy sobie życzyli.

 

  • W tym celu najpierw trzeba się zastanowić co jest w tym co robimy takiego pociągającego… Dlaczego sprawia nam to taką przyjemność czy ulgę przynajmniej? Czego nam dostarcza? Jaka jest nagroda?

I proszę pamiętać, że zawsze jest jakaś nagroda, nawet gdyby wydawało nam się, że jej nie ma. Trzeba jej szukać tak długo, aż się ją znajdzie.

Na przykład jaka jest nagroda w krzyczeniu? Choćby na dzieci? Chwilowa ulga…

 

  • A teraz trzeba się zastanowić co się za to oddaje, co się traci, poświęca czy ofiarowuje. Wszak to z jakiegoś powodu nazywamy ten nawyk niechcianym. Najwyraźniej koszty przewyższają zysk.

Krzycząc na dzieci niszczymy samoocenę dzieci, ale także własną. Przestraszone czy bliskie płaczu dziecko także nie jest miłym widokiem. Nie chcemy tak naprawdę tego robić.

 

  • Trzeba teraz porównać te dwie sprawy. Co jest dla nas ważniejsze? Dobro dzieci czy chwilowa ulga. Zaufanie do siebie, do swojej zdolności panowania nad sobą czy wstyd z powodu kolejnego dowodu słabości (czymże bowiem jest krzyk)?

Przecież musi być inny sposób na objawianie swojego niezadowolenia i wyjmowanie negatywnego napięcia z siebie… A może można go nawet nie tworzyć?

 

  • Utrzymywanie tej świadomości może ułatwiać umieszczenie w zasięgu wzroku, albo gdzieś na ciele przypominających nam o tym znaków.

Mogą to być motyle na ścianach, albo jakaś opaska czy bransoletka na ręce.

 

  • Następnie trzeba znaleźć substytut – coś , co będziemy robili zamiast krzyczenia, a co nie będziemy uważali za niewłaściwe czy złe.

Była jakaś potrzeba, która spowodowała, że zbudowaliśmy ten nawyk, trzeba ją zaspokoić… lub zlikwidować.

W opisywanym przykładzie z krzykiem na dzieci – było to napięcie, które potrzebowało ujścia. Substytutem może tu być na przykład wyjście z pokoju, w którym ma miejsce akcja. Znam osoby, które tak robią.

 

  • Jeśli będziemy robić to systematycznie  przez pewien czas, wypracujemy nowy nawyk: wychodzenie z pokoju ilekroć chcemy krzyknąć… Tylko czy zredukujemy zwykłym wyjściem z pokoju napięcie, które w nas powstało? Chyba nie. Trzeba byłoby zrobić jeszcze kilka przysiadów czy pompek…
  • A co powiedzieliby państwo gdybyśmy w tym momencie spróbowali pomyśleć moja kochana córeczka czy mój kochany synek? Może wtedy zamienilibyśmy znak powstającego w nas napięcia.

I zamiast negatywnego, poczulibyśmy przypływ ciepła… A już na pewno nie bylibyśmy w stanie po takiej myśli krzyknąć na dziecko.

 

Od nas zależy co wybierzemy

 

Przy dostatecznie częstym powtórzeniu takich świadomych wyborów, wytworzy się jakby nawyk wyboru właściwego zachowania, a niekorzystne porównanie zysków i strat z powodu tego samego zachowania nie pozwoli nam popełniać błędu. Proszę jednak pamiętać:

 

Siła jest w czasie i w liczbie dobrych powtórzeń.

 

Bardzo pomaga w tym proaktywność i jeden z warunków jej osiągnięcia; zwolnienie, choćby na chwilę.

 

ZADANIE:

  • Proszę się zastanowić: czy mają Państwo nawyk zachowywania się w sposób, jakiego Państwo w sobie nie lubią?
  • Czy naprawdę chcą się Państwo z tym rozstać?
  • Jaki jest zatem kolejny krok?

 

P.S. O proaktywności mogą Państwo przeczytać w mojej nowej książce elektronicznej „Żeby zrobić coś”  albo we wcześniejszych wpisach na blogu.

 

TU JEST KSIĄŻKA

 

 

PODZIEL SIĘ

14 KOMENTARZE

  1. Pani Iwono,
    A co zrobić jeśli nasz niechciany nawyk wypływa z lęku? Mój przykład pochodzi ze sportu. Jeżdżę konno. Konie mają wielkie wyczucie nastroju jeźdźca i często z tego z korzystają. Tj. jeśli koń nie ma akurat ochoty współpracować i stawia opór, a mnie te jego formy stawiania oporu przestraszą, to nakręca się spirala – on czuje moje usztywnienie ciała i sam się napina, denerwuje jeszcze bardziej, ja wpadam w panikę i … zsiadam. Koń jest zadowolony bo się pozbył ciężaru. Następnym razem postara się go pozbyć szybciej…
    Próbowałam się przesiadać, popracować trochę na innym koniu, rozluźnić i wracać do tego, z którym mam problem, ale narazie bez efektów.
    Pozdrawiam i niechętnie idę do stajni,
    Ewa

      • I tu trafiła Pani w moje sedno:) Pewnie jest to temat na dłuższą rozmowę.
        Teraz jeżdżę bo mam nadzieję, że odzyskam odwagę, która kiedyś miałam, a która pozwalała mi się cieszyć galopami po polach.
        Poza tym lubię po prostu kontakt z końmi, lubię kontakt z tym 500-kilowym bio-polem, a jak już przyjadę do stajni, to z ‚obowiązku’ też wsiadam na konia.

        • Nie robiłabym takich rzeczy z obowiązku. Odwagi tego rodzaju także też nie musi Pani odzyskiwać. A kontakt z końmi można miec inaczej. Może się okazać, że kiedy odpuści sobie Pani nieco to napięcie, będzie inaczej. Pozdrawiam serdecznie. :)

  2. Pani Iwono dziękuję za dzisiejszy wpis. Kiedyś przeczytałam takie zdanie Briana Tracy: „Twój los zależy od twoich nawyków”. Super, tylko jak je zmienić? Nawykiem, który nie mogę wyplenić to impulsywna odpowiedź (zwykle krzyk, bądź co najmniej podniesiony ton głosu) na coś z czym się nie zgadzam, albo co mnie denerwuje, a jeszcze do tego jak rozmówca uwielbia wpadać w monolog to tym bardziej. Próbowałam przysłowiowe „ugryźć” się w język, ale to nakręcało we mnie spiralę jeszcze większą i efekt był taki, że wychodziłam, ale złość została i we mnie i w rozmówcy – bo nie chcę już rozmawiać, dopóki nie ochłonę i tak w koło Macieju do kolejnej rozmowy :(

  3. To może spróbuje Pani według mojej recepty i… popracuje nad proaktywnością. Pisałam o tym. Ale można kupić książkę Żeby zrobić coś…

  4. Dziękuję za odpowiedź. Ma Pani rację i muszę powyższą receptę zastosować do każdej osoby. Opacznie zrozumiałam powyższy przykład, bo nie mam dzieci i to dlatego. Kiedy ma się dziecko chce się dla niego jak najlepiej (bo ta osoba jest częścią nas samych) i to jest większy motywator do zmiany. Pomimo tego, że nie mam dzieci powinnam, a raczej chcę traktować rozmówców tak, jakbym sama chciała być traktowana. Dziękuję za receptę i biorę się do przemyślenia i pracy nad tym aspektem. Dziękuję za wskazówki.

  5. wczoraj pierwszy raz krzyknęłam na męża i dziecko, i czuję, że to był wyraz mojej słabości i bezsilności, Pani wpis jest dla mnie mobilizacją, żeby zastanowić się co zrobić, żeby się to nie powtórzyło…dziekuję

  6. Witam! Pani Iwono, mam strasznie głupi nawyk, którego nie potrafię się pozbyć. W sytuacji stresującej lub po prostu po ciężkim dniu odreagowuję stres obrywaniem końcówek włosów… Aż wstyd mi o tym mówić, moje włosy wyglądają nie najlepiej przez to co robię. Odczuwam jakąś niewytłumaczalną przyjemność z tego, przynosi mi to ulgę jednak nie chcę tego robić. Za każdym razem po fakcie mam wyrzuty sumienia… Robię to automatycznie, często nawet się nad tym nie zastanawiam tylko sięgam po włosy.

    • Pani Kasiu to faktycznie niezwykłe. Może proszę powiedzieć sobie Moje włosy są moją ozdobą. Często. A w tcyh momentach natychmiast proszę zająć się czymś innym. Trzeba przenosić świadomość na te zachowania. To jak szybko pozbywamy się nawyku zależy od tego jak długo to robiliśmy, a także od tego jak bardzo chcemy z tego zrezygnować. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  7. Dzięń dobry Pani. Ja zaczęłam wychodzić z pokoju ( kiedy ktoś mi wrzuci „szpilkę” np. mąż) i puszczam sobie muzykę która koi mi serce i nerwy, i wychodzę szczęśliwsza o nowe doświadczenie po trzech bardzo ładnych utworach. Już Pitagoras powiedział, że muzyka wchodzi do serca i ludzie stają się lepsi, tak przeczytałam. Mam już sposób na opanowanie emocji.

  8. Witam Pani Kasiu. Może pomogę tym, kiedy chce zwalczyć nawyk mówię sobie ,że paznokcie nie są do obgryzania za każdym razem jak wkładam palce do ust, i się oduczyłam. Wystarczyło dwa tygodnie takiego przypominania. Powodzenia.

    • A ja bym proponowała mówić: Paznokcie są moją ozdobą. To jest pozytywna afirmacja. Może jeszcze krócej pracowałaby Pani Pani Izo używając takiej afirmacji. Dziękuję za Pani wpisy :) Krótkie i treściwe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here