Ja i słowo

9


Może słowa potrzebują ciepła,
gdy się rodzą od nowa.

Wiesław Myśliwski Traktat o łuskaniu fasoli

 

Wczorajszy tekst był taki nieco inny… Nie ja go pisałam. Napisał go Gustaw, mój współpracownik. Powiem jednak, że kiedy go czytałam, tak bardzo się wzruszyłam, że łzy zdołały opuścić najbliższe środowisko oczu i znalazły się na policzkach. To drugi stopień wzruszenia. Trzeci jest taki, że łzy płyną mi strumieniem, a przy pierwszym wypełniają oko, ale nie wychodzą poza jego oprawę.
Gustaw mnie wzruszył. Wzruszyła mnie Kasia. To dwójka moich współpracowników i przyjaciół, którzy zatroszczyli się o tę sprawę z blogiem, o ten konkurs… Kasia powiedziała, że jest coś takiego, jak ten konkurs Blog Roku, Gustaw się zatroszczył, by przygotować wszystko do tej akcji i postanowił, że wygram ten konkurs i pojadę na piękne wakacje. Wakacje się przydadzą. Wiem nawet, gdzie bym poleciała, gdybym wygrała, jednak… Najważniejsze byłoby dla mnie to, że ktoś… a tam – mnóstwo ktosiów rzeczywiście chciałoby oddać na mnie głos, że uznaliby, że warto. To dziwny konkurs. Często nie zna się innych osób w nim uczestniczących… Nie porównujemy. Po prostu dmuchamy i już. Jeśli oczywiście uważamy, ze warto. To faktycznie dmuchnięcie w skrzydła. Gustaw bardzo ładnie to określił. Zatem, jeśli uznają Państwo za stosowne, będę wdzięczna, jeśli dmuchniecie mi w skrzydła wysyłając na mnie głos. To głos dla mnie ale i głos za jakąś sprawą, za pewną ideą.
Ale wracamy do normalności. Konkurs konkursem, a tu są zobowiązania. Nie napisałam wczoraj specjalnego tekstu na dzień słowa, bo Gustaw uprzedził mnie, że będzie ta informacja o konkursie. Dziś jednak napiszę o słowie.
I napiszę coś, czego się pewno Państwo nie spodziewają – o mojej pracy ze słowem.

Doskonale wiem jak to jest ważne, świadomie pracuję nad tym, by używać słów dobrych, pozytywnych i niosących dobre emocje, a jednak… A jednak wychodzą z moich ust wyrazy, których nie chciałabym słyszeć. Nie, nie… nie są jakieś bardzo negatywne albo wulgarne, jednak mają trochę takie zabarwienie. Sama jestem zdziwiona, kiedy je słyszę. I naprawdę zastanawiam się skąd się biorą.
Nie należą do nikogo innego. Nie są zasłyszane. Nie znalazły się w mojej podświadomości przypadkowo. Wiem, że gościły w moich ustach kiedyś, wiele razy… Ale przecież teraz ich nie potrzebuję, nie chcę… Dlaczego zatem się pojawiają?
Wiem dlaczego. Jestem w końcu psychologiem i specjalistką od tych spraw.

 

Otóż nasza podświadomość działa niczym twardy dysk w komputerze.
Jest w niej wszystko, co istniało w naszym życiu, co mogło wejść… i weszło.

 

Są zatem te moje słowa nieładne i słowa wypowiadane przez różne osoby w moim towarzystwie. Wszak podświadomość wchłania wszystko, co rejestrują zmysły. Nawet świadomość nie musi tego zauważyć, a słyszane słowa i tak wejdą do podświadomości. I po latach, kiedy zaistnieje jakiś sprzyjający zestaw bodźców, dojdą do głosu… Zaistnieją. Otóż to. Musi być jakiś sprzyjający tym niezbyt dobrym słowom klimat, albo nawet pojedynczy bodziec. To może być coś, co powie ktoś inny, moje jakieś bardzo specyficzne emocje, albo jeszcze jakiś inny sygnał z zewnątrz lub z mojego wnętrza. I to dotyczy wszystkich ludzi i wszelkich naszych niechcianych słów i reakcji. Nie tylko ja tak działam…

Co można zrobić w takiej sytuacji?
Zadbać jak najbardziej świadomie o to, co mówimy. Zauważyć niechciane słowo. Przeprosić, poprawić się i nastawić się uważniej do tej sytuacji. Zauważyć miejsce, w którym to się dzieje. Ja już wiem, gdzie mi się to wymyka nieco spod kontroli. Będę myśleć o tym, dlaczego ma to miejsce właśnie tam i będę się strać kontrolować wszystkie dochodzące do mnie sygnały, żeby zrozumieć, gdzie jest ten jeden, który uruchamia tę niechciana reakcję.
Wiem też, że muszę włożyć do mojej podświadomości dużo, bardzo dużo dobrych słów, żeby zwyciężyć tamte – dziś niepotrzebne. Może mniej ich ostatnio wkładam niż kiedyś… czyli mniej ich wypowiadam. Może w moim otoczeniu więcej ich dziś niż kiedyś słów niezbyt dobrych… Nie wiem… ale będę wiedziała.

 

I zapanuję nad swoim językiem i słowami, których nie chcę.
Będą tylko te, które są ze mną w synchronii.

Zadanie:
Można się przypatrzyć własnemu sposobowi wypowiadania się i – tak na początek ocenić go na skali zadowolenia od 0 (w ogóle nie jestem zadowolona/y) do 5 (całkowicie jestem zadowolony/a). To będzie dobry początek, w kwestii troski o słowo.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

9 KOMENTARZE

  1. Dzień dobry. Cieszę się, że z tego tekstu, bo porusza bardzo ważny aspekt mojej codzienności. Wszak to słowa i emocje które im towarzyszą kreują moje doświadczenia. Był moment, kiedy miałam ochotę ocenić sposób wypowiadania się na czwórkę, lecz zauważyłam ze mój twardy dysk jest nafaszerowany tyloma ‚smaczkami’, że czasami przyciągam sytuacje, ludzi, w których ‚uszy więdną’ i ‚ściska w dołku’, ba, nawet od czasu do czasu jeszcze wymsknie mi się automatycznie słówko, przy którym czuję się zawstydzona. ‚Przepraszam’ doraźnie wprowadza równowagę do mieszających się uczuć i pokazuje, jak więcej uważności potrzebuję w momencie otwierania się ust, jak wiele uważności i dystansu potrzebuję, kiedy słucham i słyszę rozmowy w autobusach, na przystankach, w urzędach, w sklepach, a czasem podczas bezpośrednich rozmów z Innymi. Podsumowując: przyglądam się uważnie słowom wypowiadanym i tym, które przyciągam, i w skali 1-5 przyznaję sobie trójkę.
    :)
    Właśnie spadł śnieg. To jest ładny i dobry dzień. Za dwie godziny w Radio Zielona Góra będziemy rozmawiać o Mapie Marzeń i Mapie celów oraz o Klubie Skutecznego Działania. Zapowiada się interesująco. Pozdrawiam!

  2. W zasadzie jestem zadowolony, gdyby nie to, że czasem miotnę przekleństwo. Jestem impulsywny i są rzeczy, które wyprowadzają mnie z równowagi bardzo szybko i bardzo mocno. Zastanawiałem się nad tym i potrafię w zasadzie skontrolować, kiedy „podnosi mi się ciśnienie”. I potrafię się powstrzymać. No, w każdym razie intensywnie się tego uczę. Natomiast jest jeden bodziec, którego nie potrafię przeskoczyć i tym bodźcem jest przemoc wobec słabszych – dzieci, zwierząt, kobiet. Staram się unikać takich artykułów, reportaży, ale czasem trafię. I „pozamiatane”… Co więcej – to jedyny rodzaj przypadków, kiedy zupełnie nie mam poczucia, że robię coś niewłaściwego, niezdrowego. Wczoraj usłyszałem zdanie, że osoba proaktywna reaguje zgodnie z własnymi zasadami. Zatem – moje zasady każą mi nie akceptować przemocy w ogóle, a cóż dopiero przemocy wobec słabszych, każą mi buntować się przeciw temu. A że przeważnie nie można powiedzieć sprawcy, co się o nim myśli, mówi się to do telewizora, gazety, czy monitora…
    Z całą resztą bodźców jakoś sobie radzę :-)

    • Słuchała pani? Oj, jak się cieszę. Ciekawam jakie ma Pani wrażenia.
      :)
      Ufam, że wiarygodnie wypadła Mapa Marzeń. O klubie Skutecznego Działania nie opowiedziałam tyle, ile chciałam, i umówiłam się na kolejne rozmowy, jeśli będziemy znać termin pierwszego w tym roku spotkania KSD, miejsce i tematykę. Najważniejszym celem jest oswoić jak największą liczbę osób z nazwą, ideą i celem działania Klubu, ASDIMO. Tak myślę. Niebawem się spotkamy, prawda?
      Pozdrawiam

  3. Ja mam inny problem – tyle lat pracowalam nad jezykiem angielskim, ze zaniedbalam jezyk polski. Od jakiegos czasy pracuje nad starannym mowieniem w jezyku ojczystym, przede wszystkim zeby nie mieszac dwoch jezykow. Czesto wiec korzystam ze slownika angielsko-polskiego. Dlatego miedzy innymi lubie bywac na tym blogu, bo ucze sie wielu nowych slow, slow ktore nie istnialy, kiedy mieszkalam w Polsce. Jestem swiezo po rozmowie telefonicznej z moja mama, gdzie musialam olbrzymi wysilek wlozyc w przekierowanie rozmowy na pozytywny, konstruktywny ton. Zdaje sobie dobrze sprawe ze sytuacja w Polsce dla emerytow jest trudna, ale zdrowie, stabilnosc materialna, ciekawe miejsce zamieszkania, kochajace dzieci i wnuki – to przeciez cala masa powdow do radosci, prawda? I mozemy wybrac przeciez – czy cieszyc sie z tego co mamy, pracowac nad tym co lezy w zasiegu naszych mocy, traktowac trudne sytuacje jako takie, ktore nas ucza czegos nowego. Troche nie na temat, wiem :)

  4. Moja skala zadowolenia to 4+….nie mam z tym większego kłopotu…choć czasem w stronę męza zdarza się ,że wypowiadam słowa nieco ostrzej(ale nie wulgaryzmy).Pozdrawiam .Magda.

  5. Pani Doroto z zaciekawieniem sluchałam audycji radiowej i gdy opowiadała Pani o Mapie Marzen to wyobrazałam sobie jak rysuje moja mape, ktorej jeszcze nie stworzyłam. Pozdrawiam:)

  6. Niełatwo mi jest postawić sobie samemu ocenę, właśnie z powodu tych sytuacji, bodźców, które aktywują te niechciane słowa/komunikaty, z których zdaję sobie sprawę dopiero po ich wypowiedzeniu.
    Czasami oceniam na 5 i jestem bardzo zadowolony z siebie, że mogłem coś tak fantastycznie powiedzieć/napisać, a czasami na 1 i dziwię się, że mogłem coś takiego powiedzieć/napisać chociaż, nie myślałem w taki sposób.
    Więc średnia wychodzi 3 :-)
    P.S.
    Na szczęście, średnia to w tym przypadku nieodpowiednie narzędzie, dominanta wypada (tak czuję) na 4 :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here