INSPIRACJA

8

Rozwój – odmieniam to słowo od kilkudziesięciu lat przez wszystkie przypadki. Moje książki i inne teksty na ten temat przeczytało tysiące ludzi. Wielu innych autorów namawia do rozwoju.
Cóż to jest rozwój? Słownik języka polskiego mówi, że to proces stopniowego wzrostu lub kształtowania się czegoś w formie coraz bardziej złożonej, bardziej intensywnej lub doskonalszej. Trwa niezależnie od tego czy jesteśmy gotowi wspierać go świadomymi działaniami czy korzystamy jedynie z tego, co podsuwa nam życie. A życie podsuwa nam zadania niezwykłe: chorobę własną lub najbliższych nam ludzi, emigrację, możliwość zaistnienia w najdziwniejszych sytuacjach, często w społecznych trudnych wydarzeniach.

Wszyscy się rozwijamy, rzecz w tym by widzieć ten rozwój i ukierunkowywać w zgodzie z własnymi pragnieniami i umową społeczną.

Niełatwo jest ocenić czyjś rozwój i nie wiem nawet czy jest taka potrzeba. Na dobrą sprawę ktoś, kto stosuje coraz bardziej wyrafinowane metody wykorzystywania innych dla własnych celów w jakimś sensie też się rozwija; ktoś, kto do perfekcji doprowadził  pasożytniczy tryb życia – również. Jednak czym innym jest jego rozwój w stosunku do tego, co dzieje się z matką, która przez lata wypracowuje sobie coraz sprawniejsze sposoby radzenia sobie z chorobą dziecka,  uczy się tolerancji, cierpliwości i wielkiej pokory, a także radości z jego najmniejszych sukcesów. W przypadku takiego dziecka rozwój również znaczy co innego niż ten, jakiego oczekuje się u zdrowych dzieci.

Jestem głęboko przekonana, że pracując wiele lat nad sobą – swoim rozwojem osobistym i zawodowym –  wiele mogłabym się nauczyć od matki takiego dziecka. Wiem, że ktoś, kto otarł się o zagrożenie własnego życia i wyszedł z tego zwycięsko, rozumie coś, czego być może ci, co tego nie przeżyli, nie zrozumieją nigdy.
Najtrudniejsze dlatego są dla mnie oczekiwania tych, których ja postrzegam jako mistrzów. Dostałam ostatnio taki list.
Pani Iwono bardzo bliska jest mi Pani idea pracy nad charakterem. Pani książka Droga do siebie od kilku lat leży na nocnym stoliku i chociaż książki przeczytane odkładane są na półkę, ta jest ze mną zawsze. Niestety, mimo, że zaczytana do niemożliwości , praca z nią nie daje takich efektów, jakie powinna. Z jednego prostego powodu – mam ogromne problemy, wręcz nie potrafię określić wizji swojego życia, a co za tym idzie jego misji.
I tu następuje opis chorób dwójki dzieci i własnych zmagań z problemami zdrowotnymi, którymi można byłoby obdzielić kilka rodzin. Dalej ta wspaniała kobieta pisze:
Nie skarżę się, takie mam życie, ale ponieważ widzę ogromny sens w pracy nad sobą chciałabym ruszyć z miejsca i dlatego ośmielam się Panią niepokoić. Mój Boże jak ja żałuję, że jest Pani tak daleko, tak bardzo marzą mi się prywatne konsultacje z Panią. Od półtora roku chodzę na terapię psychologiczną, ale moja skądinąd wspaniała pani psycholog, nie zajmuje się bliżej tego typu rozwojem. Mówi, że na to przyjdzie czas, a mnie coś podpowiada, że to może iść w parze. I chce podjąć to wyzwanie, tylko, proszę mi pomóc zacząć. Proszę mi podpowiedzieć na czym, w moim konkretnym przypadku, powinnam skupić się, jakie pytania powinnam sobie zadać, aby osiągnąć cel jakim jest stworzenie własnej wizji i misji?.
Tyle Pani Joanna – autorka listu.

Mój Boże, jakże ja żałuję, że nie mieszkamy gdzieś blisko siebie! Wiem, że wiele skorzystałabym z tych wzajemnych kontaktów. Choć jestem głęboko przekonana, że Autorka listu rozwija się – i wciąż i głęboko, a psychoterapia w jej sytuacji na pewno jest wielką pomocą i potrzebą,  zgadzam się że  można ją łączyć ze świadomym rozwojem. Czasami jest tak, że do szybszego czy bardziej właściwego rozwoju potrzebna jest  psychoterapia, ponieważ lęk, gniew czy inne blokady emocjonalne mogą kierować rozwój na niedobre tory. Nie znaczy to jednak, że  równocześnie nie można podejmować działań zmierzających do pełniejszego życia.
Pani Joanno chylę przed Panią głowę i podziwiam, że w sytuacji, w jakiej Pani się znajduje, ma Pani taką świadomość i chce tę pracę podjąć.

Kochani nie będę doradzać Pani Joannie na blogu. Będę się z Nią kontaktować osobiście i wierzę, że znajdziemy  drogę do tego, by świadomie nadała Swojemu życiu więcej blasku i jeszcze więcej znaczenia, bo że jest ono znaczenia pełne nie ma wątpliwości.
Przytoczyłam ten list, by uświadomić osobom, które sądzą, że mają za dużo problemów, by móc zająć się sobą i skierować rozwój na upragnione tory, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach można podejmować takie starania. Zrobiłam to po to, by ci, którzy pogrążyli się w bieżących czynnościach i sądzą, że nie mają prawa czy możliwości sięgać po więcej i marzyć o przyszłości, zobaczyli światełko w tunelu niemocy.

Zawsze może być lepiej, zawsze można wieść piękniejsze życie. Zawsze można marzyć i przynajmniej część tych marzeń zamienić w rzeczywistość.

Dziękuję Pani Joanno za inspirację. Czymże są moje wyzwania wobec tych, którym Pani codziennie potrafi sprostać.

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. oczywiście ,że w każdym momencie można się rozwijać, nawet w dramatycznej sytuacji, czasem bardzo boimy się zmiany,
    współczuję i podziwiam Panią Joannę,
    tak często nas dopada jakieś „wykrętitis” od NIE robienia
    czegoś ze swoim życiem:(

    • Pani Iwonko, jak zawsze ma Pani rację. Zawsze może być lepiej i w każdym momencie swojego życia można rozpocząć drogę rozwoju. W jaki celu? Właśnie w tym, aby żyć piękniej i być szczęśliwym. Jestem tego najlepszym przykładem. Wiele przeszłam w swoim życiu, już jako dziecko. A jednak potrafiłam podjąć wyzwanie i wkroczyć na drogę własnego doskonalenia. Zresztą wiele razy z niej uciekałam ale po jakimś czasie wracałam. Kroczę już nią nieprzerwanie od kilku lat. Od przeszło roku jest Pani obecna na tej drodze i stale wspiera mnie Pani w moim rozwoju. Jestem Pani za to serdecznie wdzięczna, szczególnie za to że ufa Pani ludziom.
      Serdecznie pozdrawiam Panią Joannę i jeżeli mogę pomóc, to jestem otwarta na wszelkie sugestie, w jaki sposób mogłabym tego dokonać.
      Katarzyna z Gdańska

  2. ,,Iść ciągle iść w stronę słońca……”to z jakiejś piosenki….>>> najważniejsze to nie ustawać w drodze …….nawet jeśli zdarzy nam się chwila postoju…Pozdrawiam:)

  3. Pani Iwono,
    tak sobie „wpadam” do Pani czasami na pogawędkę .To znaczy gada oczywiście Pani,ale chodzi o wrażenie jakie odnoszę czytając .
    Jakbyśmy się znali od lat . Chyba nie muszę Pani czytać , ale tym chętniej to robię. Tak, żeby czasem nie utknąć na jakiejś mieliźnie….

    Życzę powodzenia Pani Joannie.
    Tak mi się coś zdaje, Pani Iwono,że nie napracuje się Pani zbytnio w jej sprawie :)

  4. Panie Piotrze,
    Rozumiem, że chodzi o to, że Pani Joanna da sobie znakomicie radę, że doskonale czuje o co chodzi tak naprawdę w życiu. Jeśli taka była Pana intencja, to zbieżna jest z moim zdaniem na ten temat. Niech Pan dalej zagląda. Zapraszam. Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here