I zasługuję

2

Zasługuję na miłość

Sondra Rey

 

Kocham siebie i szanuję,
wiem , że potrafię i zasługuję

ASDIMO

 

Na jednym ze spotkań Klubu Skutecznego Działania jedna z uczestniczek powiedziała: Nie podoba mi się afirmacja: Zasługuję na miłość, bo ja nie chcę zasługiwać.

 

Ależ tego właśnie dotyczy ta afirmacja. Sondra Ray napisała książkę pod  tytułem Zasługuję na miłość właśnie po to, by nauczyć czytelników pracy z afirmacjami zwiększającymi poczucie własnej wartości. To zdanie włożone do podświadomości pozwala nam uwierzyć, że nie musimy na tę miłość zasłużyć. Ona jest nasza od momentu narodzenia.

 

Każdy z nas zasługuje na wszystko, co w życiu dobre:
na miłość innych ludzi, na godne życie, nawet na dobrobyt;
każdy zasługuje na to, by być szczęśliwym.

 

Zasługiwać to znaczy, że  nie trzeba się o to starać bardziej niż normalnie. Nie muszę zasłużyć. Już zasługuję.

 

Oczywiście nie chodzi o to, że bez pracy dostanę pieniądze czy będę szczęśliwa, nie robiąc niczego w tym kierunku. Trzeba pracować, trzeba dbać w własne szczęście, ale przede wszystkim trzeba być prawdziwie otwartym na przyjęcie nagrody.

 

Czasami ludzie mają gdzieś w podświadomości blok, który nie pozwala im na to, by spokojnie dali się pokochać czy nawet… mieli pieniądze.
Pozbawieni poczucia własnej wartości nie czują, aby byli godni przyjęcia tak wspaniałych darów. Starają się na nie zasłużyć, szczególnie na miłość, robiąc czasami wszystko (a nawet więcej) czego życzy sobie ukochana czy ukochany.

 

Spotkałam na swojej drodze ludzi, którzy nie czuli, że zasługują na różne rzeczy. Czasami na poziomie świadomości używają wtedy sformułowania powinnam czy powinienem. Powinnam jeszcze zrobić to i tamto, albo trzeba coś robić, podczas kiedy wszystko, co powinno się w danym momencie powtarzać to zasługuję na odpoczynek, mam prawo do nicnierobienia.
I zasługuję…
Mam przyrodzone mi prawo człowieka do wszystkiego, co najlepsze, na czym mi zależy, czego pragnę.

Mam prawo po to sięgać odważnie i z wiarą, że to otrzymam czy zdobędę.
Nie muszę zasługiwać w żadnym innym sensie.

 

Pytamy siebie często, jeśli nie świadomie, to w podświadomości: kim ja jestem, aby zasługiwać na takie piękne życie, na tę miłość, na komfort, na którym mi zależy w jakiejś sytuacji?
Parafrazując nieco Mariann Williamson można powiedzieć: Właściwie kim nie jesteśmy żeby nie zasługiwać? Jesteśmy dziećmi Boga. Udawanie małego, niewiele znaczącego, nie służy światu.

 

I nam samym także nie służy. Ograniczamy wtedy swoje życie do znacznie mniejszego poziomu niż zasługujemy jako ludzie, najwyższa kreacja na Ziemi.
To zaś może powodować nie tylko brak poczucia szczęścia ale nawet frustrację, która z kolei może powodować cały szereg niepożądanych zachowań w stosunku do innych i świata.

 

Znam takich ludzi. Nie dają sobie prawa do myślenia w kategorii zasługuję, a potem mają żal lub pretensje do całego świata, że czegoś nie dostają. Nie wierzą w to, że po prostu mają prawo, a potem tym, co w to wierzą i sięgają po pewne rzeczy – zazdroszczą… Chyba że uda im się wcześniej podciąć im skrzydła.

 

Zasługujemy na wszystko, czego pragniemy.
Samo pragnienie jest tego dowodem.
Mamy prawo do tego dążyć i tego oczekiwać.
Kropka.

 

 

ZADANIE:

 

Tylko Państwo wiedzą, czego mogą sobie podświadomie odmawiać lub nie wierzyć, że na to zasługują.

Proszę stworzyć afirmacje uwzględniające te wartości i napisać afirmacje

Zasługuję na…………

I powtarzać – codziennie przynajmniej 10 razy.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here