Harmonia

3

Jeśli wykonujemy pracę,
która pozostaje w harmonii z priorytetem naszego jestestwa w danym okresie
– z ciałem, emocjami, intelektem czy duchem –
nie grozi nam wypalenie.

 

Bywa, że ludzie, którzy jeszcze niedawno realizowali stawiane przed nimi cele, byli wprost niezwykle energetyczni i zarażali entuzjazmem… gasną. Nie tylko nie są już tak entuzjastycznie nastawieni do pracy i życia w ogóle, ale nie realizują celów zawodowych, robią się też drażliwi, często chorują… choćby na przeziębienia. Mówi się o takich osobach, że się wypaliły. One same również tak nazywają swój stan.

W pewnych firmach próbuje się im pomóc, oferuje szkolenia, nawet psychoterapeutę. W innych  – jeszcze wczoraj pieszczoszka przełożonych – zwalnia się w mniej lub bardziej elegancko. Niektórzy sami dokonują takiego wyboru: Zostawiają jedną firmę dla drugiej albo zakładają własną działalność.

 

To nie w firmie tkwi przyczyna wypalenia,
a w braku wewnętrznej zgodności, na to, co robimy.

 

Pracując u siebie, wypalamy się rzadziej. Najczęściej pracuje się więcej, ale ma się do tego inną postawę. Zwykle zakładamy firmę w dziedzinie, na której się znamy i którą lubimy. Już to zmienia sytuację. Wiele osób robi bowiem rzeczy, do których nie ma przekonania, znam i takie, co wręcz nie lubią tego, co robią.  Ma się też własną wizję, najczęściej również jakąś ideę, coś więcej niż tylko chęć zarabiania pieniędzy. To wszystko daje silny wewnętrzny ogień i inną motywację do pracy: Ja i moje dzieło, to wtedy jakby jedno.
Przestaje się liczyć godziny pracy, nie podważa zasadności decyzji szefa (czyli własnych), a jeśli robi się to, co się lubi i w zgodzie z własnymi zasadami, pozostaje się w jedności ze sobą.

Oczywiście zabraknie nam w końcu energii, jeśli systematycznie nie będziemy dbać o mądre, najlepiej codzienne,  odnawianie sił.

 

Nie to, co jest modne i polecane naprawdę regeneruje,
ale to, co wypływa z naszych upodobań.

Tu także dla odczuwania harmonii niezbędny jest kontakt z własnym wnętrzem.

 

Na obecnym etapie mojego życia, nie odnalazłabym harmonii biegając, odżywiając się wegańskim niedoprawionym jedzeniem, choć wiem, że dla niektórych osób właśnie w tym tkwi harmonia. Nie odnalazłabym harmonii na stoku narciarskim, a wiem, jak często doświadczają jej właśnie tam moje córki. I koncert na wielkich halach także nie przyczyniłyby się do regeneracji mojej energii, choć kilkoro moich przyjaciół tak się odnawia. Moja harmonia to jedzenie tak smaczne, że uśmiecham się z błogością, ruch, taki aby świat nie migał zbyt szybko i nie wymagał za dużo wysiłku, a tłum ludzi wokół osłabi mi siłę każdej muzyki.

 

Na świecie zaczyna się wprowadzać profilaktykę pozwalającą ludziom przejmować stery własnej siły fizycznej i psychicznej. Czasem jest to jeszcze odfajkowywanie strategicznych założeń, a nie prawdziwa troska o człowieka, ale są już pierwsze kroki w kierunku właściwego zrozumienia wagi harmonii.  Wiele może tu również zdziałać prawdziwy lider zespołu, a – jeszcze lepiej – firmy.  Od niego w znacznej mierze zależy, czy ludzie pracujący pod jego kierownictwem mają szansę na częste przeżywanie stanu flow – pięknego zatracenia w pracy oraz odczuwanie permanentnej harmonii, nawet wtedy, kiedy nie ma równowagi.

 

Dziś sprawdź czy Twoja praca zawodowa pozostaje w harmonii z Tobą. Jeśli jest dysonans, nazwij go i zacznij coś z tym robić.

 

Polecam moje szkolenie dla liderów, które może pomóc pracować samemu tak, by się nie wypalić i wspierać w tym innych.

Tutaj wszystko na ten temat: http://www.bcc.org.pl/Szczegoly-aktualnosci.192+M5316c3d858a.0.html

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. I znowu list do mnie. Jedna praca – jest moją wymarzoną. Poświęcam jej każdą wolną chwilę. Już przynosi dochód, chociaż na razie niewielki. Druga praca – była wymarzoną, dopóki jej nie otrzymałam, dopóki nie zrealizowałam celu. W drugiej męczę się, choruję, nie lubię jej, nie widzę w niej siebie ani za dwa lata, ani za pięć. A jednak trzymam się (bo wiadomo). Dlatego kilka dni wcześniej prosiłam o wpis związany z podejmowaniem decyzji. Sęk w tym, że jestem odpowiedzialna nie tylko za siebie. Że mój wybór, gdybym porzuciła drugą, przełożyłby się na jakość życia całej rodziny. Trwam w nieharmonijnym rozkroku. Pozdrawiam z czeluści kolejnej choroby.

  2. Zupełnie od niedawna odnalazłam Panią, wiem na pewno że przeczytam Pani wszystkie wpisy, sięgnę również do Pani książek, mam nieodpartne wrażenie że każdy pani wpis jest kierowany do mnie, że potrzebowałam tych słów, czuje że mam wielkie zaległości…
    Dziękuję Pani i pozdrawiam

  3. W pełni się z Panią zgadzam – pracuję jako menadżer zespołu sprzedażowego, który za chwilę może zupełnie przestać istnieć – kiedy goniliśmy cele narzucane nam przez pracodawcę – byłyśmy totalnie rozsypane i przewrażliwione – a teraz kiedy pracujemy tak naprawdę tylko dla siebie i dla naszych dotychczasowych i nowych Klientów – codziennie przychodzimy do pracy na pewno z większą radością i zapałem niż poprzednio. To taki paradoks – wychodzi nam lepiej, spójniej i łatwiej i jako jeden z nielicznych zespołów zostałyśmy jeszcze w komplecie, podczas gdy te „czarne konie wyścigu” już dawno przestały biec….. Pozdrawiam serdecznie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here