Gdzieś między siłaczką a mimozą

6

buliet motyli

Kobieta powinna spełniać dwa warunki:
być KIM chce i CZYM chce

Coco Chanel

 

Dzień Kobiet. Ja go obchodzę. Obchodzę wszystkie święta jako dzień większej świadomości danego tematu.  Życzenia chętnie przyjmuję, jednak głównie sama tego dnia myślę o sobie w roli kobiety, a także o kobiecości w ogóle.

Kiedyś te tematy były prostsze, łatwiej było określić co jest atrybutem kobiecości i jakby więcej było w tym temacie pewności i zgodności. Dziś, w świecie postmodernistycznej względności nawet tak kiedyś oczywisty termin jak płeć nabrał znamion relatywnych. 

Jak zatem w takim świecie mówić dziś o kobiecie?

Ja oczywiście powiem z serca tak, jak to czuję i rozumiem, jednakże w oparciu o doświadczenie wielu lat w roli kobiety i obserwatorki innych kobiet ( w tym dwóch córek feministek) a także psychologa i badacza tematu.

 

Bycie kobietą to dla mnie zaszczyt i przywilej.

 

Jestem szczęśliwa, że urodziłam się – zdaniem Freuda i jego epigonów – z… pewnym brakiem, wiadomo jakim, z którego to powodu czuć się będę nie najlepiej, żeby nie powiedzieć gorzej niż ci, co to posiadają. Na szczęście nigdy w to nie uwierzyłam, nie poczułam się też gorzej, a także nie schlebiały mi szczere wyznania moich męskich przyjaciół, że mam jaja. Powiem więcej, traktowałam to raczej jak ostrzeżenie…

Przed czym? Ano przed tym, że może za bardzo idę w stronę… siłaczki, twardziela czy inaczej nazwanej kobiety silnej, niezależnej, samowystarczalnej i w ogóle super.

Sama zresztą widziałam okresy, w których się utwardzałam. Oczywiście działo się tak za sprawą życiowych okoliczności, które mogą powodować to, że jakieś cechy osobowości stają się bardziej dominujące… zwłaszcza gdy brakuje poczucia własnej wartości,  czy kompasu osobistych wartości i pryncypiów.

Wkłada się wtedy często strój maskujący wszelką delikatność, wrażliwość czy subtelną kobiecość sportowym, męskim albo wyzywająco seksowny stylem.  Łatwo sięga po mocne słowa, po nieelegancki język i ton wykluczający sprzeciw. Często pojawiają się ułańskie zachowania (choć wiadomo, że nie było kobiet wśród ułanów) i działania ponad siłę, które mają odciągać uwagę obserwatorów od prawdziwego ja. Zresztą, prawdziwe ja też może być skryte gdzieś w dziesiątkach przybieranych masek. Jedna z nich to ta traktująca mężczyzn lekceważąco, z góry, nawet z pogardą albo z nienawiścią.

Jak nie byłam siłaczką, to zołzą. Nie lubię tytułu książki Dlaczego mężczyźni kochają zołzy, który usprawiedliwia niejako takie zachowania, choć z treści książki wynika, że niektóre z cech przypisywane zołzie w istocie są cechami kobiety świadomej siebie i swojej kobiecości.

Pojawiają się też pytania czy istotnie mężczyźni kochają takie kobiety? Może podziwiają, szaleją za nimi czy może takie kobiety ich pociągają, ale raczej nie kochają zołz. A jeśli tak, to pojawia się inne pytanie:  na co mi miłość mężczyzny, który kocha we mnie ciemniejszą stronę?

 

 Mnie samej zawsze obca była mimozowatość, albo postawa, którą nazywam też kobieciątkiem, jednakże wiele kobiet sięga po taką pozę. Udaje, że  w ogóle nie ma siły i robi to na tyle skutecznie, że w końcu nie ma jej naprawdę.  Takie kobiety to sama wrażliwość, wręcz nadwrażliwość, łagodność granicząca z uległością i kompletny brak pomysłu na siebie. Nie wiem jak, nie umiem i na pewno się nie nauczę, sama nie dam rady, pomóż mi – to najczęściej wypowiadane zdania, które oczywiście utrwalają w nich taką postawę. To powoduje, że łatwo się podporządkowują innym, co niektórym mężczyznom bardzo się podoba… choć skłonna jestem zgodzić się z Sherry Agrov (autorka wspomnianej książki) że może ich tak bardzo nie pociągać. Znane są – nie tylko mnie – sytuacje, kiedy w domu hołubi się kobieciątko i spędza z nią całe życie, podczas, kiedy seks i ta bardziej ekscytująca część życia realizowane są przy pomocy siłaczki w stadium zołzy.

 

Żaden z tych portretów nie wydaje mi się spełniać warunków tego, co ja nazywam kobiecością. Kobieta – świadoma, spokojnie pewna siebie i swojej kobiecości – to dla mnie kobieta środka, taka jąka coraz częściej jestem przez 24 godziny na dobę (powie ktoś może, że trochę późno, ale zawsze lepiej późno… niż później). Nawet szkoda mi mężczyzn z mojej historii, że nie mogli mnie takiej kochać… może wtedy byłoby im łatwiej. 

Taka kobieta ma poczucie własnej wartości zarówno jako człowiek jak i kobieta. Nie ma zatem potrzeby udawać ni nikomu niczego udowadniać, żyje w zgodzie ze sobą i swoimi pragnieniami, licząc się jednocześnie z innymi ludźmi  w stopniu pozwalającym na ich realizację. Nie bierze na siebie zatem zbyt wiele i potrafi prosić o wsparcie, kiedy go potrzebuje. Kobieta środka jest dobrze nastawiona do siebie i świata i używa pozytywnego języka – dobrych słów. Jet samodzielna, jednak potrafi współpracować i ma nawet taką potrzebę. Taka kobieta szanuje mężczyzn i nie próbuje ich formować na obraz i podobieństwo Ewy, daje im też przestrzeń dla samych siebie i wolność. Wymaga również dla siebie przestrzeni, wolności i szacunku. Ubiera się ładnie, w zgodzie z własnym gustem, podkreślając swoją urodę, jednak nie robi tego w sposób wyzywający.  Kobieta w pełnej krasie kobiecości uśmiecha się często, pomaga, służy z przyjemnością, kiedy może i nie jest to dla niej uwłaczające. Pamięta też jednak o tym, aby odpocząć, znaleźć czas tylko dla siebie i zadbać o swoje ciało, emocje, umysł i ducha.

 

Spełnioną kobietę można poznać po oczach, po tym, co w nich widać.

 

Spójrz zatem kobieto w lustro albo oczy swojej przyjaciółki. Co tam widzisz? Czy możesz pomóc sobie, aby stać się kobietą środka? A może możesz pomóc swojej przyjaciółce?

A Ty mężczyzno spójrz w oczy kobiety, którą kochasz. Może jej także trzeba pomóc stać się kobietą. Może Ty właśnie możesz jej w tym pomóc?

 

 

Drogie kobiety 
życzę nam wszystkim
abyśmy zawsze
znajdowały w lustrze
odbicie szczęśliwych oczu

 

 

 

 

PODZIEL SIĘ

6 KOMENTARZE

  1. Cuuudne. Fajnie być „kobietą środka”. Ślę kobiecy uśmiech do siebie i do wszystkich Pań, które już za 1,5 godziny będą obchodziły swoje święto :)

  2. Niełatwo w wieku 17 lat mówić o byciu spełnioną kobietą, ale wiem, że kiedyś na taką wyrosnę, bo już teraz dążę do tego celu. Miłego dnia życzę wszystkim kobietom:)

    • Karolinko jestem pewna, że tak będzie. Obserwuję już dwa lata jak wspaniale się rozwijasz w tym kierunku. Tak trzymaj młoda, mądra kobietko. :)

  3. Wspaniały tekst, idealny na dzień kobiet. Bardziej kobiecej, ciepłej i mądrej kobiety chyba nie znam :) Bywam taka, ale nadal zbyt rzadko. Dziękuję Pani Iwono.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here