Dziewięć dni

14

Już czwarty dzień jestem na diecie. W sumie będzie ich dziewięć. Chcę oczyścić wnętrze z toksyn i niepotrzebnych złogów, które dodają wagi i objętości ciału, a także przygotować organizm do innego jedzenia. Piję dużo aloesu i dostarczam ciału w formie specjalnej mieszanki wszystkiego, czego ono potrzebuje: witamin, białka, minerałów i minimum węglowodanów. To nie jest tak, że pozbawiam je czegokolwiek.
Zaniedbałam nieco moje ciało przez ostatni rok, zafundowałam mu częstsze niż zwykle jedzenie w hotelach, mniej ruchu, a także czasami – tytułem rekompensaty –  baaardzo kaloryczne ciasta.   Filozofia w zgodzie, z którą żyję i pracuję, przywiązuje wielką wagę do troski o cztery obszary funkcjonowania: ciało, emocje, intelekt i duch. Każdy z tych obszarów potrzebuje dopieszczenia.

Ciało to, jak ktoś słusznie powiedział, świątynia ducha.
Trzeba o nie właściwie dbać,
żeby jak najdłużej nam służyło
i dawało owemu duchowi godne schronienie.

Ważne jest, aby ta świątynia, czy też oprawa naszego ducha, była ładna. Warto utrzymywać ciało na możliwie najwyższym poziomie estetycznym, jednocześnie nie raniąc go i nie sprawiając bólu.

Dlatego po raz kolejny w moim życiu poświęciłam 9 dni na to, by więcej niż zwykle myśleć o ciele, mądrzej się o nie troszczyć i dać mu to, co ono z wdzięcznością przyjmuje. Sporo osób kibicuje moim staraniom, udało mi się też pociągnąć kilka za sobą. I one zaczęły dietę.

Jednakże kilka razy słyszałam sceptyczne sformułowania, odcinające się od stosowania jakichkolwiek diet. Najlepszy jest sport, dużo ruchu, warzyw i owoców – mówią jedni. Inni proponują swoją dietetyczkę, która ustawiła im sposób odżywiania (a cóż to jak nie dieta?), a jeszcze inni w ogóle obruszają się na takie wymysły.
I właśnie o tym dziś chciałam napisać.

Kilka dni ograniczenia w jedzeniu, czy nawet (jak w moim wypadku) dwa dni niemalże głodówki, to nie tylko coś dla ciała. To także sprawa naszej psychiki: budowania siły woli, ćwiczenie spójności wewnętrznej.  Te dziewięć dni – a także  każda liczba dni poświęconych na inną dietę – wymaga od nas dostosowania się, zniesienia małych niewygód. Trzeba zmienić nieco nawyki, pamiętać o jedzeniu w odpowiednim czasie, o noszeniu wody (u mnie z aloesem) i różnych substancji wspierających ten proces. A przecież w tym czasie normalnie żyjemy: idziemy do pracy, na spotkanie, ba, na przyjęcie. Czyż nie jest to znakomite ćwiczenie wewnętrznej dyscypliny,woli? Nasz intelekt również zyskuje, wszak poddany detoksowi mózg pracuje lepiej, szybciej i… chętniej.

Nie tylko umysł jest jaśniejszy, również nasza duchowość wzrasta i wyraźniej daje nam o sobie znać. Każdy, kto był na kilkudniowej diecie oczyszczającej przyzna, że jest się wtedy jakby w lekkim stanie uniesienia.  Tak, odmawianie sobie pewnych rzeczy to dobre ćwiczenie duchowości. Szczególnie wtedy, jeśli połączy się to z jakimś celem.
Można bowiem te wyrzeczenia ofiarować w jakiejś intencji.
Czyż nie o to chodzi we wszelkiego rodzaju postach i wyrzeczeniach proponowanych przez różne wiary – o zrezygnowanie na chwilę z siebie na rzecz jakiejś ważnej sprawy?  

I tak oto dochodzimy do konkluzji:

Dieta – kilka dni niby tylko dla urody i samopoczucia – 
to  jednocześnie znakomite wzmocnienie
każdej ze sfer ludzkiego życia: ciała, emocji, intelektu i duszy.

A jak znakomicie wpływa na wzrost poczucia własnej wartości!
Każdego dnia czujemy, że po pierwsze robimy dla siebie coś dobrego, pod drugie wzmacnia się nasze zaufanie do siebie, utwierdzamy się w przekonaniu, że jesteśmy słowni, dotrzymujemy danej sobie obietnicy.
A po skończonej diecie wprost rozpiera nas duma. Do tego jeszcze lepiej się wygląda. Zyskuje sylwetka i cera. No i po kilku takich dniach nie ma już ochoty na jedzenie byle czego. Bardziej dbamy o swój organizm, o swoje ciało. To wzmacnia poczucie własnej wartości – nasze ja czuje się ważne i kochane. Dopieszczamy je, chętnie kupujemy sobie coś nowego albo… wreszcie mieścimy się w ładne dawne stroje, czy ulubione dżinsy.

Proszę zatem popatrzeć, jak wiele korzyści daje nam krótka dieta.

PODZIEL SIĘ

14 KOMENTARZE

  1. Kibicuję tej Pani diecie.Moje diety dotychczasowe spowolniły tylko metabolizm i ich skutki dżwigam. Natomiast teraz rozpoczęłam dietę umysłową.
    Uważam na to co myślę i jakie emocje temu towarzyszą i podobnie dążę do oczyszczenia ,aby naprawdę być obecną i uważną w TU i Teraz oraz bardziej świadomą siebie i innych poprzez nie oceniającą obecność.
    To jest cel i bardzo bym chciała ,aby dodatkowym efektem tej diety była tez świadomość potrzeb mojego ciała , w tym żywieniowych ,ruchu ,
    kontaktu z naturą w takim stopniu jak to wtedy czujnie i rozsądnie dla niego zrealizuję.Już zauważam ,że odrzuciłam tzw.ciężkostrawne potrawy,eksperymentuję z nowymi smakani,choć kucharzenie nigdy mnie nie interesowało.Dziwnym trafem mam w użyciu kawę ochudzającą ,otręby zsiadłe mleko,tak jakby przy okazji.
    Pozdrawiam i wspieram tych co są na jakiejkolwiek diecie

    • Podziwiam Panią, Pani Iwono i szczerze kibicuję. Pani, jako prawdziwy Lider, robi to, o czym mówi. To bardzo dobry dla nas przykład. Dziękujemy.
      Paweł
      Ps. My też nie próżnujemy. Również utrzymujemy reżim. Konkret – przestaliśmy słodzić. Zero Cukru. Dajemy radę.

  2. Pani tak pięknie o tym wszystkim pisze, że aż samemu się chce spróbować ;) Na razie jestem pod czujnym okiem ojca i babci (to typowi mięsożercy- ja za mięsem nie przepadam), więc nie mam zbyt wielkich możliwości na zmianę. Ale niedługo jadę na Kretę, może tam ojciec trochę odpuści? To będzie wspaniała przygoda dla duszy, ciała, emocji i intelektu :)

  3. Pani Iwono, szczerze kibicuję bo sama doskonale wiem jak to jest w czasie 9 dni clean’a :) Każdy kolejny dzień umacnia poczucie, że możemy więcej niż się nam wydaje. Daje bardzo dużo siły ale też inspiracji do różnych działań… ja na przykład zaczęłam w miarę regularnie biegać.
    Życzę więc siły i inspiracji;)
    Dziękuję za fantastyczny przykład.

  4. Jakie to piękne, że możemy się dzielić, a nawet mnożyć dobrymi przykładami. Czy to nie jest to, o co Pani chodzi, Pani Iwono? Idea szukania i znajdywania rozwiązań, przerabiania siebie i kreowanie siebie lepszego się rozprzestrzenia. Na ile właściwie czuję Pani zamysł?
    Paweł

    • Oczywiście Panie Pawle. To jest główny sens mojej pracy i działania ASDIMO. Bardzo się cieszę, kiedy widzę jak coraz więcej osób włącza się w takie działania albo choćby rozmowy. I jest to cudowne! Pozdrawiam

  5. Ja też Ci kibicuję (ileż aloesu się trzeba opić:-)Żałuję tylko,że nie przeczytałem tego tekstu zanim dobrałem sie do kabanosów no cóż nie ma tego złego następnym razem tylko na nie wyniośle popatrzę…

  6. Mądre powiedzenie (znam je w wersji angielskiej, tu tłumaczę)mówi: wszystko z umiarem, nawet umiar. :-) A zacząć można w każdej chwili. Aloesu trzy litrowe butle. :-)

  7. Trzymam kciuki:) Jak dobrze poczytać słowa, które dla mnie są detoksem dla ducha;). Osobiście stosuję jednodniową dietę oczyszczającą. Jest ona zawsze w piątek ( jestem praktykującą katoliczką ). Polega ona na jedzeniu samych warzyw i owoców oraz picia dużej ilości wody. Sprawdza się doskonale. Po każdym piątku mogę na nowo przenosić góry. Co ciekawe,w tygodniu coraz rzadziej zdarza mi się zjadać rzeczy tego typu jak chipsy. Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkiego dobrego;)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here