Dzień Dobrego Słowa – sierpień 2015

5

Powiedz to dobrym słowemMilcz, albo nadaj słowom
większą wartość niż ma milczenie

Pitagoras

 

Znowu 13. dzień miesiąca. Obchodzimy sierpniowy Dzień Dobrego Słowa, zatem tradycyjnie piszę coś na blogu. W zasadzie już tylko tego dnia pojawia się teraz mój tekst. Jeśli mają Państwo ochotę na codzienny kontakt ze mną, zapraszam na Facebooka. Krótkimi, zawsze dobrymi słowami, staram się codziennie wnieść w życie Tych, co zaglądają na moją stronę, porcję pozytywnej energii.

 

Dziś dam nieco konkretnych przykładów na stosowanie słów dobrych, właściwych i tych, których lepiej nie używać. Dla wielu osób bardzo uciążliwym uczuciem jest pośpiech. Tymczasem jest to najczęściej efekt wewnętrznego nakręcania się. Nie chodzi o sam fakt szybszego robienia różnych rzeczy, ale o towarzyszące mu wewnętrzne napięcie. Co do tego odczucia panuje zgoda wśród lekarzy i psychologów, a także osób, które go doświadczają, że jest potężnym źródłem stresu. Ponieważ występuje regularnie, często może być przyczyną dystresu, a co za tym idzie – chorób ciała i duszy. A tak łatwo nad nim zapanować za pomocą właściwych słów kierowanych do siebie i do innych. Abstrahując od tego, że można wcześniej wstać i wykonać we właściwym czasie wszystko to, co było do zrobienia, istotne jest, jak będziemy mówić do siebie i innych.

 

A jak mówimy najczęściej?

 

O matko (albo przywołując inne znaczące osoby), jak późno! Nie zdążę, Znowu się spóźnię. Czemu też nigdy nie mogę wstać, kiedy trzeba?, Znowu zaspałem! Szybko, szybko! Jeśli w domu są inne osoby, to i je poganiamy, wprowadzając atmosferę pośpiechu i zdenerwowania. Dotyczy to zwłaszcza dzieci. Pospieszcie się, Nie marudź, bo się spóźnisz, Szybko, bo przez was się spóźnię. Zwraca tu uwagę sformułowanie przez was – nie widzimy własnej odpowiedzialności. Potem tylko wzmacniamy nastrój pospiechu. W samochodzie mamy pretensje do tych, co nie zjeżdżają nam z drogi, do miasta, że niewłaściwie zarządza sygnalizacją świetlną, w końcu do rządu… To wszystko powoduje, że napięcie w naszych trzewiach rośnie, pojawiają się kolejno wszystkie objawy stresu. Świetny początek dnia! A nasze słowa i tak nie mają wpływu na to, czy zdążymy czy nie, choć raczej byłabym skłonna uznać, że spokojne wykonywanie kolejnych czynności nie tylko uspokaja, ale także zwiększa naszą kontrolę nad tym, co się dzieje. A jeśli tak jest codziennie lub kilka razy w tygodniu?

 

Znacznie lepiej uspokajać się w takich sytuacjach, zarówno słowami, jak i myślami,
nakazać sobie normalne działanie, ewentualnie zrezygnować z jakiejś czynności:
Spokojnie, to tylko praca. Jutro wstanę wcześniej. I pójść za tymi słowami – czynem.

 

Z pośpiechem, z codziennymi wyzwaniami wiążą się również poczucie przeciążenia, przytłoczenia, przepracowania i wrażenie, że mamy wiele na głowie, więcej niż inni. To zwykle rodzi też poczucie niesprawiedliwości i zabiera radość życia.

 

Agata nie potrafi odnieść się do kolejnej porcji pracy czy do nowego zadania bez narzekania na ogrom zajęć. Zapytana, nawet zdawkowo, co słychać, zaczyna opowiadać o tym, jakie mnóstwo rzeczy ma do zrobienia i w domu, i w pracy, i jak ją to pochłania, nie pozwalając jej cieszyć się życiem. Oczywiście przy okazji wspomina, że nie ma nikogo do pomocy, że jest sama, że nie stać jej na opiekunkę do dziecka i że jest za dobra, by odmawiać tym, co proszą ją o różne rzeczy, że ma już dosyć. I nie mówi tego takimi obojętnymi słowami, ale wkłada w to emocje, wartościowanie. Jednak wyraźnie widać, że choć Agata często dokłada sobie niepotrzebnych zajęć, nie ma ich więcej niż niejedna kobieta, która posługuje się innym językiem. Można się zastanawiać, do czego jest jej potrzebne takie ciągłe utyskiwanie, objawiana światu rola pracusia i cierpiętnicy. Pewnie przydałaby się jej psychoterapia, a przynajmniej dobry coaching. Jednakże jestem przekonana, że gdyby tylko Agata zmieniła słownictwo i sposób, w jaki mówi do siebie i do innych, jej postrzeganie życia by się poprawiło. A zatem lepiej by się czuła.

 

Zwróć, proszę, uwagę na sposób, w jaki mówisz o swojej pracy, o zdrowiu, o zmęczeniu albo o wyzwaniach związanych z rodziną. Używaj słów, które raczej lepiej (niż gorzej) nazywają twoją rzeczywistość, a w ostateczności mów jedynie o faktach. Szybko się przekonasz, że twoje samopoczucie podąża za słowami, a twoja rzeczywistość staje się taka, jak ją nazywasz. Zastąp słowa, które nie są dobre, lepszymi. Stwórz własny język skutecznej komunikacji ze sobą i światem, język transformacji.

Oto przykłady, które mogą Ci pomóc:

  • Nienawidzę tego zamieniamy na To nie należy do moich ulubionych czynności, Nie przepadam za tym czy Nie lubię tego (jeśli już musisz).
  • Nienawidzę jejNa dziś nie mogłabym się z nią zaprzyjaźnić, Nie łaknę jej towarzystwa, Irytuje mnie, nie wiedzieć czemu.
  • Jestem przeciążony pracąPraca mnie lubi, Mam sporo do zrobienia i już się za to biorę (wypisz, co masz do zrobienia, a zaraz się okaże, że mniej niż myślałeś) albo – jak mawia moja dobra znajoma – Jest płaca, jest praca, To chyba normalne, że się pracuje.
  • Jestem zawalony pracą –Moje zajęcia proszą się o uporządkowanie.
  • Jestem wykończona –Potrzebuję odpoczynku i zamierzam odpocząć, Czuję, że powinnam lepiej zorganizować działania.
  • Nie mam czasu – jeśli tak mówisz, koniecznie dodawaj, na co nie masz czasu, bo masz go z pewnością tyle, co wszyscy.

W ogóle nie warto opowiadać o swoim zmęczeniu, niedobrym samopoczuciu i zniewoleniu przez innych czy przez bezosobową pracę, gdyż to tylko zwiększa poczucie dyskomfortu. Trzeba po prostu odpocząć, uporządkować, zmienić, dokonać innych wyborów. Zwykle zaczyna się to od wyboru innych słów.

Co można zrobić? Zadbać o język. Wprowadzić rytuał pytań porannych i wieczornych, używać słownictwa transformującego. Można najpierw pochylić się nad tym świadomie, a potem wdrukować do podświadomości to, co się chce.

 

PODZIEL SIĘ

5 KOMENTARZE

  1. Och , Pani Iwonko :) Wielka jest siła w Pani i w Pani przekazie …i wszystko jest takie właśnie w ” tym czasie ” i ” o tym ” czego mi w danym momencie potrzeba :). Wpis tym bardziej na czasie , gdyż za 2 tygodnie zabrzmi ponownie dzwonek :) ale to jeszcze 18 pięknych , letnich , prawie beztroskich dni dla rodziców :) .Baaardzo dziękuję i jestem niezmiennie wdzięczna za Panią :) violka

  2. W pełni się zgadzam z tym co pani napisała pani Iwono-tylko już o tym zapomniałam. Dziękuję za przypomnienie:)

  3. Pani Iwono w pełni się zgadzam o czym Pani pisze. Takie pozytywne myślenie i mówienie do siebie daje efekt na wzór lustrzanego odbicia. Jeśli są problemy i nerwowe sytuacje to pozytywne słowa i postawa które na początku wydają się nie pasujące do sytuacji sprawiają że nagle sytuacja się odwraca.Trzeba natomiast sporo pracy wykonać aby w takich sytuacjach filtrować źle emocje które często chcą przejąć nad nami kontrolę. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Pospiech jest też metodą. Jeżeli nie mogę „naprawic rzeczywistosci” próbuje ją „zagonić”, nakładając na siebie większe obowiązki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here