Dzień Dobrego Słowa czerwiec 2015

4

Cytryna_100x100_1a (3)Umysł, który otwiera się na nowe idee,
nigdy nie wraca do pierwotnego rozmiaru

Albert Einstein

 

Dziś postaram się odpowiedzieć  na pytanie, które zadała mi młoda kobieta: Jak stać się agentem pozytywne j zmiany we własnej firmie? Jak wpływać na koleżanki i kolegów, czasem również na swoich przełożonych, aby zaczęli posługiwać się dobrym językiem?

Cieszę się, że dostałam to pytanie, ponieważ brakuje mi już pomysłów o czym pisać w ten wyjątkowy dzień.  Przez kilka lat co miesiąc piszę 13. każdego miesiąca  tekst o tym, że warto posługiwać się w życiu dobrymi słowami, wyjaśniam czym one są i podaję powody, dla których potrzebna jest troska o słowo. Napisałam na ten temat książkę Powiedz to dobrym słowem i już 25 i 26 września w czasie V Dni Siły będzie można ją kupić. Mówiąc krótko: jestem wypisana. Wydaje mi się, że już wszystko na ten temat powiedziałam. Dlatego bardzo proszę Wszystkich Czytelników o ewentualne pytania dotyczące wszystkiego, co może się łączyć z dobrym słowem.

Jak stać się agentem pozytywnej zmiany?

Już sam fakt, że ma się na to ochotę, jest obiecujący. Podkreślam: aby dobrze wypełniać swoją rolę, trzeba naprawdę chcieć być takim agentem. Potrzebna jest silna motywacja ulepszania świata.  A żeby to się stało, trzeba naprawdę rozumieć znaczenie pozytywnego języka dla szczęśliwego życia i skutecznego działania i szczerze w to wierzyć. Wiedza i wiara są niezbędne do odpowiadania na pytania i nie zawsze przychylne komentarze.

 

Jeśli ktoś chce być popularyzatorem idei porozumiewania się dobrym słowem,
może zacząć od przeczytania zawartych w blogu tekstów na ten temat.

 

Drugi bardzo istotny rys takiej osoby to niemal ortodoksyjne przestrzeganie czystości, poprawności i pozytywnego wydźwięku własnego języka. Nie można być ambasadorem jakiejś idei, jeśli samemu nie jest się jej najlepszym i najwierniejszym użytkownikiem. Często już sam przykład, samo używanie pozytywnego języka powoduje, że przynajmniej w obecności takich osób, inni starają się również używać dobrych słów. Wiem jak bardzo starają się o to choćby osoby rozmawiające ze mną.

 

Ambasador dobrego słowa musi też mieć odwagę zwracania innym uwagi na ich sposób mówienia, gotowość podpowiadania, jakie słowa lepiej będą służyć szczęśliwszemu życiu. Przecież najczęściej ludzie mówią tak, ponieważ nie zdają sobie sprawy z tego, że to im nie służy. Trzeba im to zatem uświadamiać.

 

I wreszcie ostatnia sprawa: potrzebna jest wyrozumiałość dla innych ludzi i cierpliwość. Nie każdy będzie witał nasze uwagi, rady czy wyjaśnienia z wdzięcznością czy nawet akceptacją. Możemy się spotkać z różnymi, często wręcz niesympatycznymi reakcjami. Ileż to razy zdarzało mi się (i wciąż tak się dzieje) być obiektem żartów czy zniecierpliwienia powodowanego moją postawą w stosunku do języka. Jednakże równie często słyszę wyznania ludzi, którzy zmienili swój język i sami się przekonali jak inne stało się ich życie: lepsze, szczęśliwsze. I to jest właściwa nagroda za pracę! A Ambasadorów dobrego słowa jest coraz więcej!

 

 

Jako dodatek do tego tekstu dołączam Vademecum użytkownika (dobrego) słowa opracowane przez uczniów z Gołdapi pod opieką Pani Anety Wojnar – Konopki.

Dziękuję w swoim imieniu i wszystkich Osób zaangażowanych w ideę krzewienia dobrego słowa.

11426737_1004834766201758_483558996445289710_n

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. Pani Iwono, bardzo, ale to bardzo popieram Pani ideę popularyzowania posługiwania sie dobrym słowem. Sama doskonale sobie zdaję sprawę , jak ważne są słowa , które wypowiadamy. Jedno słowo może wynieść człowieka na piedestały, oby potrafił się na nim utrzymać , a inne potrafią zranić do szpiku kości, w dosłownym tego słowa znaczeniu , z którego rodzą się ogromne wewnętrzne ograniczenia , a nawet choroby. Jednakże słowa , które powstają są wynikiem wewnętrznej pracy umysłu. One najpierw powstają w umyśle, a ten transportuje je na zewnątrz. Znamy sytuacje, kiedy ktoś prawi nam komplementy, które pozornie brzmią pięknie, a jednak odczuwamy je jako nieautentyczne. Innym razem , ktoś nas zranił z takim wewnętrznym przekonaniem, iż wiemy , ze ta osoba o nas dokładnie tak myśli, co nie zmienia sytuacji iż istnieją osoby, które potrafią bardzo cicho i szczerze i z wewnętrznym przekonaniem potrafią nam , jak to Pani pięknie określa dmuchnąć w skrzydła i wiemy dokładnie, że ta osoba nas wspiera z głębi serca. Może być też na odwrót , ktoś jest zewnętrznym i pozornym wrogiem , a jednak czujemy, że nas lubi, wspiera i w razie potrzeby wyciągnie rękę.

    Do czego zdążam…, chodzi mi wewnętrzną spójność ?

    Przeczytałam to powyższe vademecum i nie wiem, kto jest ostatecznie autorem : uczniowie czy nauczycielka, ale pragnę podnieść małe veto.

    Czytając te punkty miałam nieco wrażenie jakbym się znalazła w bajce ” Mały książę”, w której dorośli zapomnieli jak to jest być małym dzieckiem i mieć przeogromny potencjał wyobraźni.

    Tak to pierwszy punkt wywołał we mnie wewnętrzny bunt i ograniczę się do niego .

    „Powstrzymaj się od zmyślania i koloryzowania” – Zmyślanie i koloryzowanie jest podstawą uczącego się umysłu dziecka . Fantazja i wyobraźnia jest podstawą życia, dzięki , której powstała nasza cała piękna cywilizacja , z której dobrodziejstw korzysta. Ustalenie reguł powstrzymujących rozwój u dziecka , szczególnie tego , co najpiękniejsze i najwspanialsze, dzięki czemu można się życiem i światem zachwycić , a dzięki zachwytowi wiele ożyciu nauczyć, jest ograniczające.

    Mój postulat : pozwól swojej fantazji wyobraźni na zmyślanie i koloryzowanie tyle ile potrafisz , bo to co tworzysz w umyśle jest twórczością własną i indywidualną, a tą można przekazać także dobrym słowem .

    • Pani Doroto, ja pierwszy punkt zrozumiałam: „nie kłam, nie zatajaj części prawdy, nie koloryzuj, żeby się wybielać. Kiedy trzeba przyznaj, że nie miałeś racji. Mów tak jak jest faktycznie.” Absolutnie w oderwaniu od niezwykłej mocy dziecięcej wyobraźni, dla mnie to osobny temat. Postulaty, w moim rozumieniu bardzo trafnie sformułowane, pokazują kierunek. No, ale „ile osób, tyle interpretacji”. Pozdrawiam serdecznie i słonecznie :)

  2. Pani Doroto… Jestem za fantazjowaniem… ale z zaznaczeniem. Małe dzieci często tego nie odróżniają, dlatego przestrzegam zawsze przed mówieniem do dzieci „nie kłam”. Sadzę jednak, że nawet tym najmłodszym warto dawać znać, że to co mówią, to fantazja i koloryzowanie. I cieszyć się tym, że tak ładnie potrfia to robić, jednakże uczyć odróżniania realiów.
    W tym prawie słowem koloryzowanie zastąpiono niezbyt miłe dla uch słowo kłamstwo.
    Choć sama nie idę tak daleko w idei dobrego słowa, myślę, że młodzież (bo to gimnazjaliści robili) mogła to zrobić. Takie vademecum absolutnie nie nadaje się dla małych dzieci. One tego nie zrozumieją. Zresztą dla maluchów w ogóle nie tworzy się tego rodzaju zestawień. :)
    Nawiasem mówiąc ten punkt ma właśnie przeciwdziałać choćby słowom niespójnym, nieprawdziwym, o których sama Pani pisze. Bardzo dziękuję za wsparcie i poważne zainteresowanie tematem. Tylko takie zainteresowanie wzywa czasem do interwencji, uzupełnienia, do zaproszenia do refleksji :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here