Dzień Dobrego Słowa

8

Słowa są po to, by można było lepiej – właściwiej i precyzyjniej – porozumiewać się z  ludźmi. Chodzi zarówno o to, by przekazać istotne dla nas i drugiego człowieka informacje, jak i o to, by okazać nasz nastrój i to, co czujemy, a także i o to, by spowodować jakieś konkretne działanie… albo zachowanie, jak śmiech, płacz, refleksję. Można chcieć wprowadzić określony nastrój u człowieka czy w grupie.  Po co jeszcze można mówić?  Żeby przedstawić się w jakiś sposób, spowodować określony odbiór własnej osoby,  czasem tylko po to, żeby zaistnieć, pokazać, że jestem tu.  Niektórzy mówią też po to, by wyrzucić z siebie emocje, no cóż, najczęściej te, niedobre, niepotrzebne, niechciane.  Robią to czasem bez względu na to czy ktoś słyszy czy nie… Osobą, do której mówią są oni sami. Czy ją szanują, skoro  używają przy niej wulgaryzmów lub jej wymyślają?

Dobre słowo to nie tylko słowo ładne, niosące pozytywny przekaz czy wyrażające dobre emocje i uczucia. To takie słowo,  które niesie właściwy komunikat dla danej osoby. Właściwy,  czyli zgodny z naszą intencją i dostosowany do jej sposobu odbierania świata, tak, by w możliwie najlepszy sposób odebrała tę intencję.

Są słowa klucze, o których wiadomo, co wyrażają, jak są odbierane. Magiczne słowa, które nieodmiennie wprowadzają taki sam nastrój czy wywołują określone uczucia, postawy lub kolejne słowa.  Mają nam ułatwiać sprawę, bo wiadomo, że w danej kulturze wszyscy rozumieją je tak samo. Ale uwaga! Kiedy ich brakuje, kiedy ktoś ich nie używa, to również rodzi określoną informację i nastrój.  Te słowa to: proszę, dziękuję, przepraszam, dzień dobry, smacznego.  To także całe formuły:  czy mógłbyś…, albo bądź tak dobry i…, czy mogę cię prosić o pomoc, pozwolisz, że…, czy mogę….

Nie trzeba mówić jakichś słów,
by spowodować u drugiego człowieka  niedobre emocje, myśli czy zachowania.
Wystarczy, że nie mówi się innych, tych magicznych…

Jest to ważne szczególnie w relacjach starszych – wiekiem lub pozycją –  z młodymi czy zależnymi od nich ludźmi. Dzieci – zwłaszcza w relacji z drugim mężem matki czy żoną ojca – są bardzo wrażliwe na brak tych istotnych słów; zauważają to pracownicy niżsi rangą, szczególnie młodsi czy osoby zawodowo obsługujące innych.

Jak to w życiu w ogóle, jeśli mamy do czynienia z osobami o dobrym poczuciu własnej wartości, nie zareagują one boleśnie na naszą niezręczność. Nie są wszak tak bardzo wyczulone na uchybienia innych.
Z drugiej strony osoba mająca poczucie własnej wartości zwykle posługuje się właściwym językiem.

Nie można brać całej odpowiedzialności za to,
co zrozumie rozmówca, także jego myśli i postawa mają w tym wielki udział.
Jednak to  po stronie osoby mówiącej jest podstawowa troska o słowo.

Skoro mówimy po coś, z jakąś intencją, jeśli chcemy spowodować określone, czasem bardzo konkretne, reakcje i zachowania słuchaczy,  powinniśmy świadomie sprawować kontrolę nad naszymi słowami. Dlatego w  ASDIMO mówimy o uświadomionej skutecznej komunikacji. Sprawowanie świadomej kontroli zaczyna się od pełnego zdawania sobie sprawy z tego o co nam samym chodzi, co chcemy osiągnąć określonym słowem. Trzeba wiedzieć jakie mamy potrzeby, czego oczekujemy od drugiego człowieka i jakie potrzeby chcielibyśmy, by pomógł nam zaspokoić. Nie jest bowiem łatwo posługiwać się słowami tak, by zapewniały nam właściwe relacje z ludźmi, jeśli tak naprawdę nie wiemy czego od nich oczekujemy – i od słów i od ludzi.

Aby przejąć pełną odpowiedzialność za słowo, trzeba też dawać sobie sprawę z jego roli i siły. To po to właśnie powołaliśmy do istnienia Dzień Dobrego Słowa i po to pracujemy dla tej idei.

Zmieniamy świadomość słowa.
Uświadamiamy jego rangę i siłę.
Namawiamy do świadomego używania słów.
To droga do mistrzostwa w dobrym słowie.

Mistrzostwo w posługiwaniu się słowem polega na tym, że bez udziału świadomości płyną od nas tylko słowa dobre, tylko słowa właściwe, tylko te, co służą nam i innym.
Ktoś, kto dobrze myśli o innych, kto zawsze posługuje się dobrymi słowami, kto nie pozwala sobie na niekontrolowane wybuchy złości i nie rzuca w eter wulgarnych słów , choćby był sam, kto nawet w sytuacji napięć, frustracji czy stresu nie używa słów, które mogłyby innych krzywdzić czy zniechęcać, może być pewny, że zawsze będzie używał tylko tych właściwych.

Inaczej mówiąc: jeśli włoży się nieco pracy w życie świadome i przez jakiś czas zapanuje nad słowem i rodzącymi je myślami, to potem będzie już można być pewnym, że nasza podświadomość będzie nas kierować we właściwą stronę, wszak jest dobrze zaprogramowana.
Jeśli zaś ktoś z niechęci do jakiejkolwiek pracy nad sobą, braku wiary w to, że można tak zaprogramować siebie, albo braku zrozumienia, że jest to dobra droga dla człowieka, nie chce włożyć  wysiłku w zaprogramowanie siebie, niech… choć dziś świadomie panuje nad słowem.

Zachęcam bardzo do tego byśmy dzisiaj ćwiczyli się w intencjonalnym używaniu choćby słów kluczy, byśmy nie skracali niepotrzebnie przekazu, tam gdzie może to zmienić jego intencję. Myślmy też dobrze o innych, to myśli rodzą słowa. I… jeśli mówimy do siebie samych, to także ładnie. Przecież zasługujemy na wszelkie dobro.

P.S. 13 września obchodzimy ogólnopolski Dzień Dobrego Słowa. Bardzo proszę: dołączcie do nas! Z góry dziękuję.

Polub, proszę, akcję Ogólnopolski Dzień Dobrego Słowa

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. Czytając Pani bloga z każdym wpisem po raz kolejny przekonuję się, że prawdy, które Pani przekazuje są uniwersalne, nieśmiertelne i, wbrew pozorom, bardzo proste. Jednak ludzie o tym zapominają. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy mają dość odwagi by zmieniać świat :)

  2. Prawdą jest, że słowa są bardzo ważne, wypowiadając je przekraczamy czasem granice które nie mają powrotu, bo choć powiemy coś złego tłumacząc, że to w złości to i tak już wpłynie to na psychikę naszego odbiorcy, rzutując na nasze wspólne relacje, choćby brakiem zaufania, w ten sposób odbiorca się asekuruje nie mówiąc wszystkiego aby nie byc kolejny raz zraniony słowem- dlatego tak ważny jest wzorzec – relacje pomiędzy matką i ojcem, wzajemny szacunek do siebie i bogactwo słow!- to daje silne, kulturalne fundamenty dziecku- ale jeśli ten wzorzec był jednak zachwiany to warto pamiętać że wszystko zależy od nas samych i można samemu nauczyć się kontroli oraz jakości wypowiadanych słów, warto choćby z szacunku do własnych uszu:) pozdrawiam serdecznie!

  3. ze słowami jak z napięciem elektrycznym powyżej pewnej granicy skutki bywają nieodwracalne. Ja stoję na stanowisku, że nic co ludzkie nie jest nam obce. Nie można być do końca sobą bez słów pięknych poetyckich i tych prostych wulgarnych pospolitych. Nie jesteśmy zeszytem z kolorowych karteczek, z których stworzymy tęczowe wyklejanki. Jesteśmy ludźmi czyli tymi z pogranicza zwierząt i gwiazd. Teorie, schematy może i dobre ale czy na całe życie? Co, gdy nagle gmach się zawali? Udawać, że się nic nie stało? Słowo takie miłe szczere ludzie i owszem, ale inne są jak wartość szwajcarskiej waluty – spekulowanie
    .

    • Bardzo Pana Proszę Panie Zbyszku, aby zechciał Pan Swoją filozofię życiową umieszczać na Swoim blogu. Nie wiem jakim zeszytem jest w tej chwili Pan, ja staram się być „zeszytem kolorowych karteczek” i wyklejać z nich piękny świat. Mam takie prawo. I ja i Czytelnicy mojego bloga. Uważam, że dostaliśmy wszystko do tego, by tak właśnie funkcjonować.
      Kiedy nagle gmach się zawala jest mnóstwo sposobów na wyrażenie swojego bólu bez wulgaryzmów i obrzucania innych ludzi słowami, które mogą ich krzywdzić. Parę razy gmach mi się zawalił i nigdy nie reagowałam słowami, które uważam za niszczące czy wprowadzające (także we mnie) złe emocje.
      Najwyraźniej moje słowa do Pana nie trafiają. Nie rozumie Pan intencji tego bloga, mimo iż starałam się ją Panu wyjaśnić. Ja nie mam intencji uszczęśliwiania na siłę, nauki udawania czy zmiany poglądów tych, którzy tego nie chcą… Chcę jedynie, by osoby, które myślą podobnie jak ja, miały swoje miejsce w sieci i w życiu.
      Jestem ostatnią osobą, która namawia do spekulacji czy nie szczerości. Może niech Pan poczyta tego bloga, znajdzie Pan tam wiele o tym, że warto kontrolować również myśli. Trzeba być spójnym wewnętrzni czyli mówić, to co się myśli i robić to, co się mówi… ale nie do bólu, ani własnego, ani czyjegoś.
      Gdybym ja chciała uwierzyć w Pańską koncepcję pozwalania sobie na mówienie do innych bez sita przesiewającego słowa, moja odpowiedź dla Pana mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
      Chcę Panu powiedzieć,że jeśli Pana wpisy będą w podobnej tonacji, będę je kasować. Nie widzę sensu polemizowania z Panem i zajmowania się sprawami, które tak naprawdę Pan opacznie rozumie. Widocznie moje słowo do Pana nie trafiają – nie znalazłam na to sposobu.
      Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie.

  4. Zgodzę się z panią Iwoną. Może i jesteśmy tylko ludźmi, ale to nie znaczy, że mamy się zachowywać jak zwierzęta.

  5. Ja też sobie cenię spójność wewnetrzną…..A wyrażanie emocji….moim zdaniem zawsze powinno być na ludzkim poziomie…..pozdrawiam serdecznie…..:0

  6. Dzisiaj oglądałam ze swoim 3,5letnim synem bajeczkę, której puenta była następująca „Twoje życie ma wpływ na innych Misiu, i trzeba się starać, aby nasz wpływ ma innych był tak dobry ja to tylko możliwe” i Misiu odpowiedział, „tak to chyba najważniejsza rzecz w życiu” Ależ ten niedźwiadek mądry:))))

  7. NO Faktycznie, bardzo mądry niedźwiadek. I mądry autor tej bajeczki… Chciałoby się powiedzieć to samo o innych, a nie zawsze się da. Zainspirowała mnie Pani do napisania tekstu na ten temat. Dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here