Dzień Dobrego Słowa

11

To już kolejny dzień, w którym przypominam, że warto jest używać języka pozytywnego – dobrego i ładnego, a jednocześnie polskiego. Już od kilku dni zastanawiam się o czym napisać, bo nie jest łatwo nawet raz w miesiącu pisać coś nowego na ten sam temat.
Zainspirowała mnie chyba wczorajsza rozmowa z dwiema wspaniałymi kobietami, mówiącym mądrze i pięknie – Ireną Koźmińską i Elżbietą Olszewską – autorkami książki Z dzieckiem w świat wartości. Obie Panie są również animatorkami akcji Cała Polska czyta dzieciom.

Nie ulega wątpliwości, że bogactwo języka, zdolność zastępowania jednych słów innymi, tworzy się w wyniku rozmowy z pięknie mówiącymi po polsku dorosłymi oraz czytania. Dziecko w ogóle inaczej nie zdobędzie swobody w posługiwaniu się słowem. Ale i dorośli, jeśli chcą zadbać o swój język, winni czytać… czytać książki i to takie, które ten język budują.

Powtarzam to bardzo często, ale  nawet osoby, które słyszały ode mnie to wiele razy, nie do końca zdają się rozumieć jak ważne jest, by wszędzie tam, gdzie da się użyć dobrego słowa – robić to.

Kiedy mówię dobre słowo mam na myśli słowo polskie,
nie wulgarne i niebędące  nowym tworem pośpiechu i miałkości,
a także mające pozytywną wartość emocjonalną.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak słowa drastycznie opisujące nasz stan czy rzeczywistość wpływają na pogłębienie takiego odbioru wrażeń. Nie zrobi nam się lepiej od dosadnego nazwania sytuacji, ani psychicznie, ani w wymiarze realnym . Po co zatem używać tych wyrazów?

Trzeba o to dbać świadomie,
bowiem nasza podświadomość  ociera się w codziennym życiu
o różne programy dla języka.
Chcemy czy nie – ulegamy im.

Telewizja, młodzież, która  używa  uproszczeń, skrótów i nowotworów słownych, radio w samochodzie,  przechodnie czy towarzysze podróży do pracy, niewybredny w doborze słów szef, niefrasobliwie posługująca się mową koleżanka,  czy wreszcie klient, który tylko tak potrafi wyrazić swoje niezadowolenie.

W czasach, kiedy ja dojrzewałam, w radiu czy telewizji można było liczyć na język poprawny, często piękny. Prasa także dbała o słowo.
Dziś nieliczni dziennikarze radiowi czy telewizyjni  – ich rozmówcy równie rzadko –  posługują się takim językiem.  Prasa raczej także nie dba o polszczyznę i bogate słownictwo, ba, o gramatykę nie dba czy zasady kompozycji zdania.
Pozostają książki. One są skarbnicą nie tylko wiedzy i najrozmaitszych doznań emocjonalnych, są również, a może przede wszystkim,  źródłem dobrej polszczyzny.

Dlatego czytajmy głośno dzieciom, czytajmy głośno w szkole,
czytajmy głośno w rodzinie…
czytajmy gł cicho…
Czytajmy książki.

Nie tylko wzbogaca naszą wiedzę, rozwiną horyzonty i podniosą poczucie pewności siebie (tak, tak), ale rozbudują słownik  i ułatwią nam poruszanie się w świecie wyrazów.  Mając w podświadomości pamięć czytanych książek, łatwiej nam będzie świadomie zastępować niepożądane, czy niechciane, słowa – właściwymi. Będziemy także precyzyjniej potrafili wyrazić to, co myślimy, czy czujemy, dzięki czemu pozbawimy nasze wypowiedzi niepotrzebnych wstawek.  Mowa stanie się płynna i piękna. Przyjemnie będzie nas słuchać. Nam samym lepiej będzie ze sobą.

Pięknie wyraził to Słowacki:

Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa…
Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

Jest lato, urlopy, wakacje, a nawet w pracy u niektórych lekkie spowolnienie… Nic nas zatem nie tłumaczy dlaczego nie czytamy. Do książek!

Proszę podzielcie się tutaj tym, co ostatnio przeczytaliście…

No i odwiedźcie proszę naszą stronę Dzień Dobrego Słowa na Facebooku i polubcie ją. Dziękuję!

PODZIEL SIĘ

11 KOMENTARZE

  1. Zdecydowanie się zgadzam, że duży zasób słownictwa, oczytanie wpływa na poczucie własnej wartości. W ogóle na temat czytania książek można by napisać niejeden esej, bo przecież często literatura wpływa na nasze życie, na to jak postrzegamy pewne sytuacje.
    Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale jednak ma znaczenie co czytamy… Ostatnio przeczytałam tzw. Trylogię husycką A. Sapkowskiego, który moim zdaniem używa bardzo bogatego słownictwa i pisze kwieciście, i jak potem sięgnęłam do „lekkiej literatury”, to wydało mi się, że te zdania są takie proste, oczywiste…
    Popieram apel, sięgajmy po książki i od czasu do czasu zmierzmy się z nieco „trudniejszą” literaturą:)
    Pozdrawiam

  2. Ja ostatnio przeczytałem „Kochanka Śmierci” Borysa Akunina i Paulo Coehlo „Weronika postanawia umrzeć” i uważam,że „Weronika” jest całkiem niezła dużo bardziej mi sie podobała niż słynny „Alchemik”.
    A teraz czytam „Pokochaj siebie” Dyera – to pożyteczna lektura choć miejscami może trochę kontrowersyjna, on chyba z wiekiem złagodniał.
    Wogóle tyle mam planów czytelniczych,że mi chyba do zimy starczy:-)

    • „Weronika….” piękna książka. Przypomniał mi Pan o niej, chyba przeczytam jeszcze raz:))
      Ja teraz czytam coś dla duszy „Zakochaj się w życiu”
      Pozdrawiam

  3. Ze wszystkich książek Coehlo najbardziej podoba mi się właśnie „Weronika postanawia umrzeć”. Znakomicie Panie Michale. Rozumiem, że czytanie towarzyszy innym aktywnościom… :-)

  4. Obecnie czytam książkę Szymona Hołowni ,,Monopol na zbawienie”. Nie spodziewałam się, że będzie tak dobra:). Wyjaśnia pewne sprawy kościelne, ale co najważniejsze, nie umoralnia. Pozdrawiam wszystkich miłośników książek;)

  5. Wróciłem kilka dni temu do „Bogaty albo biedny” – uwielbiam tę książkę T.Harv’ a Eker’ a. Wróciłem, aby więcej skorzystać. Moglibyście mnie skrytykować, widząc moje książki. Są całe pozaznaczane i pomazane. Pomnożę się z Wami ( czytającymi tego wspaniałego bloga Pani Iwony )moim radosnym doświadczeniem: Mam książki, które czytałem po kilka razy. Zawsze zakreślam w nich ważne dla mnie fragmenty. Moim sposobem jest oprócz odpowiedniego zakreślania, stawianie krzyżyków na brzegu kartki. Jeden krzyżyk stawiam przy interesującym fragmencie, dwa krzyżyki przy super ciekawym, a trzy przy bardzo, bardzo dla mnie ważnym.
    Złapałem się na ciekawym procesie. Przy pierwszym czytaniu zakreślam moim sposobem dane fragmenty. Jednak przy kolejnym ( np po roku )czytaniu tej samej książki zakreślam zupełnie inne fragmenty. To jeszcze nic. Czytam za jakiś czas tę samą książkę po raz trzeci i mówię sobie: – Paweł, Ty idioto, jak mogłeś zaznaczyć te fragmenty, jako ważne? Przecież te naprawdę ważne są tu. ( jeszcze nie zaznaczone ). Zgadnijcie, co będzie za kolejnym razem. Frustracja.

  6. Panie Pawle też czytałem Ekera- jak dla mnie ciut za powierzchowna i ta duża reklama jego kursu co parę stron trochę mi nie przypadła do gustu.
    A co do zaznaczania to dlaczego to ma być takie złe? Myślę,że trochę żle rozumiemy szacunek do książek.Ja mam praktyczne podejście.
    Szanuję treść książek a nie papier na którym je wydrukowano.Też zaznaczałem w książkach (w swoich książkach)głównie podręcznikach.
    To że zaznaczamy różne fragmenty jest naturalne-przecież w różnym czasie na inne rzeczy zwracamy uwagę inne rzeczy są dla nas ważne.
    I mam do Pana prośbę- proszę do siebie nie mówić „Paweł ty idioto” nawet tak nie myśleć bo wie Pan, to szkodzi.Bardzo.pozdrawiam:)

  7. Uwielbiam Czytelników mojego bloga! Bardzo Państwu dziękuję za te komentarze. I za to, że tak wiele wynoszą Państwo i z tego, co ja piszę i z czytanych książek. O to chodzi!
    Ja również zaznaczam fragmenty w książkach. I podobnie jak Pan – Panie Pawle zastanawiam się potem o co mi chodziło. Ale ie mówię do siebie tak nieładnie. Jesteśmy mądrymi ludźmi – poszukujemy dla siebie najlepszej drogi i sposobów na lepsze funkcjonowanie. A nasze poglądy ewoluują, ot, co.

  8. Oj książki – mniam, mniam – zajadam się nimi codziennie :). Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Zazwyczaj czytam dwie równolegle. Jedna z nich jest „bardziej lekka”, druga do przemyśleń.
    Ludzie często tłumaczą swoje nieczytanie brakiem czasu. Tym wszystkim polecam audiobooki, które można słuchać np. w samochodzie, czy myjąc naczynia. Jest to oczywiście inny rodzaj obcowania z książką. Nie można zaznaczać swoich ulubionych fragmentów, ale za to można niejednokrotnie słuchać pięknej interpretacji lektora. Polecam :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here