Dzień Dobrego Słowa

8

dzieńdobregosłowa_megafonz motylamiGranice mojego języka, są granicami mojego świata

 

Ludwig Wttgenstein

 

 

Piszę dziś nieco później niż zazwyczaj w Dzień Dobrego Słowa.  Od rana mam kolejkę rzeczy do zrobienia i – niestety – były w niej takie, które trzeba było zrobić wcześniej. Doczekać się jednak nie mogłam, kiedy podejmę mój ulubiony temat – rolę słów w działaniu, tak własnym jak i działaniu innych ludzi.

Poprowadzę dziś szkolenie dla ambitnej grupy Pracowników jednej z korporacji. Temat: komunikacja.  Temat dzisiejszego wpisu przyszedł mi do głowy w związku z przygotowywaniem się do tego szkolenia.

Zauważyłam, iż sporo ludzi przyjmuje informacje na temat pozytywnego języka i dobrego słowa jako takie jakby… dodatkowe, umilające życie, tworzące dobrą atmosferę, owszem, ale… nie łączy tego ze skutecznością działania, z twardymi wynikami w pracy czy efektami własnych działań: na przykład wychowania.
Status dobrych słów i pozytywnego języka jest jakby opcjonalny.

To nie tak.

 

Pozytywny język czyli używanie słów,
których zakres emocjonalny jest pozytywny lub obojętny,
a także posługiwanie się dobrymi sformułowaniami i używanie miłych określeń
wpływa w znaczny sposób na skuteczność komunikacji.
Komunikacja zaś jest podstawą skuteczności w działaniach zespołowych
a także społecznych

To od tego zależy czy członkowie rodziny, współpracownicy i inni ludzie, na których chcemy oddziaływać będą mieli chęć współpracować z nami. O tego także zależy ich moc.

Skuteczne działanie zakłada wszak niezbędną moc produkcyjną każdej osoby do wykonania konkretnych zadań.

 

Człowiek musi chcieć i móc zrobić pewne rzeczy.

 

 

Co powoduje, że chce? W znacznej części indywidualna wewnętrzna motywacja każdej osoby, jej cele, marzenia, jej odpowiedź na pytanie po co i dlaczego ma coś robić. Jednakże w wymiarze zewnętrznego motywowania to właśnie język ma znaczenie. Słowa motywują przez  oddziaływanie na świadomość motywowanej osoby ale także podświadomie – tworząc nastrój, postawy czy w ogóle – emocje.

Słowa mają również wpływ na to, żeby dana osoba mogła coś zrobić, żeby wydobyła z siebie moc. Pełne wiary pozytywne stwierdzenia na czyjś temat wzmacniają samoocenę, utwierdzają poczucie własnej wartości. Powodują też zwyczajnie to, że ktoś uświadamia sobie swoją moc, na przykład zdolności, o których nie wiedział czy przydatność do jakiejś aktywności, której sobie nie uświadamiał. To właściwe słowa, pochwały, czy wskazywanie na konkretne cechy stwarzają tę nową możliwość.Więcej, poprzez właściwe słowa my sami uświadamiamy sobie moc innych ludzi.

 

Miła, serdeczna atmosfera tworzona za pomocą słów powoduje również, że ludzie chętniej dla nas coś robią. Wielokrotnie udowodniono, że chętniej współpracujemy, robimy interesy i pomagamy osobom, które lubimy.

Nie bez znaczenia i tutaj jest kontekst podświadomy. Czasami nie wiemy nawet dlaczego w czyimś towarzystwie jest nam tak dobrze… Tymczasem przyczyną mogą być właśnie słowa, język. To są nośniki dobrej energii.

 

Dlatego właśnie logodydaktyka podkreśla wagę słowa (logos) i uważa je za integralny składnik Uświadomionej Skutecznej Komunikacji.

 

Mam dla Państwa na dziś zadania. Może zechcą je Państwo tego wyjątkowego dnia wykonać. Oto one:

 

  • Proszę zapytać osoby, z którymi się Państwo komunikują najczęściej co sądzą o języku, jakiego Państwo używają? Co im się podoba w tym języku? A może jest coś, co im przeszkadza?
  • Jeśli ktoś używa jeszcze wulgaryzmów … niech zapyta czy to im się podoba?  
  • Proszę się przyjrzeć czy nie mają Państwo nawyku mówienia skoncentrowanego raczej na negatywnych  aspektach rzeczywistości niż na jej pozytywach. Jeśli dojdą Państwo do wniosku, że tak jest, to… połowa zwycięstwa. Teraz tylko trzeba zmienić ten nawyk.

 

 

PODZIEL SIĘ

8 KOMENTARZE

  1. To prawda, że wypowiadając słowa przyjemne dla ucha, niosące sobą pozytywną treść niejako sami się zmuszamy do przyjęcia odpowiedniej postawy. Chwyciłam więc byka za rogi i osobom z których zdaniem się liczę poprosiłam o odpowiedź na kilka pytań dotyczących mojego sposobu wypowiadania się. Nie sądzilam, że potraktują sprawę tak poważnie, że poproszą o „przespanie się z tematem”. Ciekawe doświadczenie. Jestem też wdzięczna, że takie osoby w okół mnie są. Dobrego dnia dobrego słowa. J

  2. Ostatnio ktoś powiedziała mi, że kończąc wypowiedź często używam sformułowania „Rozumiesz o co chodzi?”. Z jednej strony to dobry nawyk, bo sugeruje, że zależy mi na zrozumieniu przez odbiorcę, a z drugiej jak tego jest za dużo może męczyć. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Podziękowałam za tą uwagę, bo sama tego nie słyszałam. Teraz słyszę i pracuję nad ograniczaniem. A co do USK, to książka „Jak mówić, by nas słuchano” Pani autorstwa jest często odwiedzaną przeze mnie pozycją. Krótka, zwięzła i bardzo, bardzo na temat. Pozdrawiam :)

  3. Dziękuję za te dobre słowa. Przygotowuję szkolenie dla rodziców dzieci dwujęzycznych – już biegnę przeczytać jeszcze raz – czy wydźwięk słów, które dobrałam jest pozytywny… I będę się starała, aby samo szkolenie przesycić miłą atmosferą. I może poproszę potem tych rodziców o zdanie, co sądzą o języku mojej wypowiedzi. To jest pomysł!

  4. Słowa – ich moc chyba najjaskrawiej widać w przypadku dzieci. Dzieci reagują spontanicznie, bez cenzury, nie są jeszcze przyuczone do tego aby udawać, że to ich nie dotyka, nie boli, że jest obojętne. W relacji z nimi najlepiej widać, co może uczynić dobre słowo i jak podciąć skrzydła to złe – krytyka, zawstydzenie, porównanie z innymi.
    Dorośli – kiedyś miałam problem z mówieniem wprost pochwał, w obawie uznania za tego za chęć przypodobania się, uzyskania czegoś… Teraz je mówię i piszę, bo wiem, że często są one dla tej osoby prostym potwierdzeniem tego, że to co robi ma sens dla innych, dla świata.

  5. Słowo – to jedno. Kontekst – to drugie. Sposób wyrazu – to trzecie. To samo słowo ma wiele znaczeń. W zależności od tego, JAK jest użyte i do kogo trafia, może dodać skrzydeł lub zabić. Słowa mają niezwykłą siłę, a większość z nas, po prostu, je „plecie” – bez świadomości, jaki wpływ mają na innych. Poza tym, mowa ciała „idzie” przed słowami. Trzeba mieć dobro w sobie i nim emanować, bo same słowa nie wystarczą.

    • Pani Beato wszystko to prawda oczywiście. Słowa jednak tworzą również dobro w człowieku i dobra energię.
      Mowa ciała nie idzie przed słowami. Jedynie wtedy, kiedy nasz przekaz słowny jest
      niespójny z przekazem mowy ciała, ludzie są bardziej skłonni zaufać mowie ciała.
      Pozdrawiam serdecznie

  6. Pani Iwono, na moim blogu nominowalam Pania do nagrody blogowej. Zdaje sobie sprawe ze ta nominacja blogowa to moze byc klopot, ale chce aby Pani wiedziala o tym. Rozumie oczywiscie jesli nie bedzie Pani chciala pociagnac tej zabawy!

  7. Pracuję nad tym aby myśli i pozytywne słowa były we mnie – ważne, że mam taką świadomość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here