Dzień Dobrego Słowa

13

dzieńdobregosłowa_megafonz motylami
Słowa są głosem serca.

Konfucjusz

 

Czas już nie biegł mi tak szybko. Nie jestem zdziwiona, że już znowu jest Dzień Dobrego Słowa… Przeciwnie, trochę na niego czekałam. Może dlatego, że żyję znowu w normalnym dla mnie tempie – aktywnie, szybko ale bez natłoku zdarzeń i wydarzeń. Mam czas na wszystko, co ważne, choć niepilne. Życie znowu wypełniają mi różnorodne ważne dla mnie zajęcia, powodujące, że dni już nie galopują, a po prostu mijają. Zdziwiłam się nawet trochę,  że tak długi okres minął między jednym a drugim Dniem Dobrego Słowa, choć to miesiąc, jak zwykle. Tak, czas jest względny.

 

Zatem jak co miesiąc tekst na temat wagi słów.

Słowa mają wielką moc. Wpływają na nas samych, ale  również na ludzi, do których je kierujemy, a nawet na tych, którzy są przypadkowymi odbiorcami naszych słów.

 

Słowami możemy ludzi budować, uskrzydlać,
ale możemy również ich osłabiać i niszczyć.
Dlatego tak ważne jest
jakie komponujemy z nich wypowiedzi.

 

Wiele lat temu na szkoleniu Susan Jeffers obserwowałam po raz pierwszy siłę słów. Na środku sali stała osoba z rozpostartymi ramionami, zaś inna próbowała jej te ramiona opuścić. Na co ona oczywiście miała nie pozwolić. Obie osoby były wyłonione z uczestników. Wokół tej dwójki stało kilkoro uczestników, którzy najpierw mówili rzeczy w rodzaju: słabeuszu to ci się nie uda, nie dasz rady się obronić, zobacz jaki on jest silny; widać, że już nie możesz wytrzymać, poddaj się,  przegrywasz… już przegrałeś. I faktycznie mężczyzna opuszczał ramiona. W drugim wypadku grupa osób zachęcała mężczyznę do dodatkowego wysiłku: dasz rade, wytrzymaj, zrobisz to, widać to w twoich oczach, jesteś silny, potrafisz mu się przeciwstawić, jesteśmy z Tobą, jeszcze chwila i zwyciężysz. A on zwyciężał, nie poddawał się.

Susan Jeffers twierdziła, że to sprawa słów: Te pierwsze osłabiają starająca się osobę, te drugie – wzmacniają, dodają siły. Jak widać przekłada się to na efekty tych starań, na konkretne zachowanie. Kilkakrotnie obserwowałam taki efekt słów. Sama się temu poddałam, żeby mieć pewność, że istotnie tak to działa.

 

Słowo powiedziane w odpowiednim momencie,
może pomóc wznieść się na najwyższe poziomy
własnych możliwości czy wytrzymałości,
uruchomić nieznane dotąd zdolności czy wręcz talenty,
ba, nawrócić człowieka na zupełnie inne życie.  

 

Erickson opisuje historię młodego mężczyzny, który od 12 roku życia większość życia spędził w zamkniętych zakładach karnych i wychowawczych. Po wyjściu z jednego z nich znalazł się w małej osadzie, gdzie już zdążył okraść sklep. Ujrzał dziewczynę na koniu, która ogromnie mu się spodobała i zapytał nie licząc na zgodę:

Pójdziesz ze mną wieczorem na tańce?

Jeśli jesteś dżentelmenem, to pójdę. Odpowiedziała.

Poszli na tańce. Joe oddał skradzione produkty. Ożenił się z piękną (i majętną) kobietą, stał się nie tylko uczciwym człowiekiem, ale pomagał w resocjalizowaniu poprzez pracę ludzi, do których sam kiedyś był podobny. A co by było gdyby ta dziewczyna powiedział: no nie wyglądasz mi na kogoś z kim można się pokazać…?

 

Wyrażone komuś zaufanie, słownie potwierdzona wiara w niego czy inna słowna forma uznania może znakomicie motywować i jednocześnie dodawać siły. Może także się zdarzyć, że ktoś dzięki naszym słowo poczuje się po prostu lepiej. Komplement na dowolny temat, nie tylko na temat wyglądu, słownie wyrażone zaufanie, wiara czy docenienie czyjejś pracy spowoduje, że drugi człowiek poczuje się lepszy, bardziej wartościowy, że zwyczajnie – ucieszy się.

 

Sprawmy dzisiaj, żeby przynajmniej jedna osoba poczuła się lepiej dzięki naszym słowom.

 

Jeśli każdemu z nas uda się to zrobić choćby w stosunku do jednej osoby, sporo dobrego pojawi się w naszym wspólnym świecie. Do dzieła!

 

 

P.S. Zapraszam do zapoznania się z terminami spotkań Klubu Skutecznego Działania. Wrocław, Warszawa i Sopot, to w tym miesiącu miasta, w których odbędą się spotkania.

 

 

 

PODZIEL SIĘ

13 KOMENTARZE

  1. Właśnie słowa życie tworzą,sa naszym bólem lub przepiękną zorzą.To z nich budujemy siłę naszych marzeń,a naszemu sercu dają niezapomnianych wrażeń…..

  2. To ja zaczynam od Pani, Pani Iwonko :) Pani słowa sprawiają, że i ja wierzę w to, że wiele można. Można mimo niełatwych spraw. Dobre słowa dają nadzieję, dają wiarę, dają siłę. Budują, tworzą, dają energię. Dziękuję, Pani Iwonko !!!!

  3. Mam przyjaciółkę, która mieszka daleko ode mnie. Znalazła się w trudnej sytuacji i potrzebuje wsparcia. Jakże przydatna okazała się wiedza, którą już posiadłam, dzięki Pani. Coraz częściej potrafię doradzić, a jak trzeba, to tylko wysłuchać:) Jestem pewna, że gdyby nie ja, gdyby nie moje dobre słowa, przyjaciółka czułaby się o wiele gorzej. Dłużej trwałoby znalezienie wyjścia z danej sytuacji…cieszy mnie to i chciałam się tym pochwalić:)))

    • Mnie też to cieszy! Wspaniale, że dzieli się Pani własna wiedza i zdobywanym doświadczeniem. O to chodzi! :)

  4. Zabłądziłam niedawno w te strony…Przeczytałam wszystko,kupiłam książki i w pierwszej z nich znalazłam poszukiwaną odpowiedź.Pytanie brzmi-czy można tak poprostu pójść za swoim głosem?Po latach romansów mojego męża,piéknych kłamstwach,alkoholu,wielkich obietnicach.Teraz kiedy on zaczyna się zmieniać,rozumieć-czy można?Można!-jak pisze p.Iwona rozstać się z powodów różnic życiowych celów,pragnień,wrażliwości.Jedno zdanie z początku książki -słowo pisane…a skrzydła rosną.Wybaczyłam Jemu dla siebie ale nie wybaczę sobie,że nie szukałam siebie…

    • Pani Iwo Droga, prosze zacząć szukać. I wybaczyć sobie. To w sumie dzięki temu, co sie stało, moze Pani zyc pelniej. :) Powodzenia. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Dzień dobry Pani Iwono, mam takie pytanie. Wysłałam Cv i List motywacyjny do firmy do której bardzo mi zależy, aby zostac zaproszona na rozmowę kwaligikacyjną. Pisałam ten list pod wpływem emocji, pisałam to co myślałam, teraz kiedy już dokumenty wysłałam zauwazyłam, że zrobiłam dwa byki ortograficzne. Na nowym stanowisku, raczej nie można popełniać takich błędów bo to jest praca papierkowa. Myślałam, żeby wysłac poprawiony list z wyjaśnieniami.
    Pani Iwono co mam zrobić w takiej sytuacji, czuję się zagubiona i strasznie zła na siebie.
    Będę wdzięczna za słowa wsparcia.
    Kasia

    • Dzień dobry. Wesprzeć to ja Panią mogę, oczywiście: wszyscy popełniamy błędy, także ortograficzne. Ważne czy wyciagamy z nich wnioski. Zdziwiłabym się gdyby jednak odezwano się do Pani. Praca „papierkowa” (każda zresztą) wymaga jeśli nie dokładności, to przynajmniej solidności. SPRAWDZA SIĘ to co się robi Pani Kasiu. Jeśli nawet napisze Pani list, to i tak wiadomo będzie, że nie jest Pani specjalnie ortodoksyjna, jeśli chodzi o szczegóły… a to swiadczy o kompetencjach.
      Praca dla nas to nie tylko ta, której my chcemy, ale i ta co do której posiadamy odpowiednie kwalifikacje. Może spróbuje Pani wykorzystać tę lekcje i kiedy znowu pojawi sie okazja, podejdzie Pani do tego z większa dokładnością. Pozdrawiam serdecznie. Okazja sie pojawi!

      • Pani Iwono, biegnę z nowiną. Przed chwilką odebrałam telefon od pracodawcy do którego wysłałam list motywacyjny z błędami. Ale po namyślę, wysłałam jeszcze raz poprawiony z wyjaśnieniami.
        Zostałam zaproszona na rozmowę 8 maja :D

    • Tylko dlaczego ze spuszczona głową Pani Kingo. Uczymy się przez całe życie i jeśli potrafimy wyciągnąć z tego wnioski, to jest zwycięstwo. Zbliża nas to tak naprawdę do tego, czego pragniemy. Pozdrawiam i życzę powodzenia. :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here