Droga do siebie

3

Wśród listów jest jeden, na który chciałabym tu odpisać. Być może wyjaśnię także wątpliwości innych osób. Pani Agata pisze, że bardzo podoba Jej się styl mojego życia i sposób, w jaki staram się to propagować. Mówi o moim spokoju i czasie na refleksje (nawet przed świętami), uporządkowaniu wewnętrznym i zewnętrznym, konsekwentnym realizowaniu kolejnych celów. Pisze, że to jest to, czego ona bardzo pragnie. Czyta mojego bloga, książki i była na otwartym szkoleniu. Jednak po kolejnej nieudanej próbie przybliżenia mojego życia do tego ideału pojawiło się pytania:
Czy to jest możliwe dla każdego? Czy każdy może taki stan osiągnąć? Czy może to pani potwierdzić z absolutną pewnością? Czy zacząć jeszcze raz od początku czy może lepiej pogodzić się z faktem, że moje życie nigdy takie nie będzie, chociaż nie rozumiem dlaczego?

Moje życie nie jest aż tak zorganizowane i spokojne. Przecież piszę czasem o swoich wyzwaniach albo wręcz o niemocy. Jak każdy człowiek miewam zawirowania powodowane emocjami, stertę papierów koło biurka czy półkę (dziś na przykład z szalikami) w nieładzie, a ostatnie dwa tygodnie mieszkałam bez światła w przedpokoju, bo… nie wiedziałam jak kupić właściwą żarówkę.  Miewam rozterki i wątpliwości czy cel, który sobie obrałam, jest wart mojego wysiłku, a kiedy nie jestem w stanie pokonać słabości, rezygnuję z niektórych zadań, albo przesuwam je w czasie. Dwa miesiące nie gimnastykowałam się, ponieważ moje ciało wyniszczone antybiotykami i środkami przeciwbólowymi zbyt mocno się buntowało. Ale odnowiłam je, zatem  wracam do tego zwyczaju.
Czas przed Świętami na refleksję mam, bo uważam, że po to jest ten czas. To jest dla mnie w tym okresie najważniejsze. I zawsze tak było. Uwodzi mnie w taki sposób klimat przedświąteczny.  Nawet zapach gotującego się bigosu wyzwala we mnie wspomnienia i cofa do lat dzieciństwa, albo czasów, gdy moje córki były dziećmi. Na to chyba wpływu nie mam. Opanowałam też sprawne łączenie i wykonywanie różnego rodzaju zajęć. Logistycznie jestem rzeczywiście dobra. Dziś na przykład mam już zrobioną większą część potraw na Wigilię i Święta.  Zostanie mi smażenie ryby, pierogów i zrobienie sałatki oraz zupy grzybowej. Ale… zmieniłam też oczekiwania od siebie, co do pewnych rzeczy, a nawet podejście do porządku. Niektóre czynności, jak sprzątanie albo pewne zakupy, robią za mnie inni. I nie nazywam bałaganem kilku książek na stole czy słoików na blacie w kuchni, albo biżuterii leżącej na półkach w przedpokoju. Kiedyś bym nazwała.

Nie jestem ideałem. Mam pewne talenty, które rozwinęłam i które pozwalają mi lepiej radzić sobie z różnymi sprawami. Nade wszystko jednak mam pracę, którą kocham i która pociąga mnie tak bardzo, że chętnie wykonuję to, czego ode mnie wymaga. Nie muszę pilnować swoich celów w tej materii, gdyż to wizja ich spełnienia popycha mnie we właściwym kierunku. Umiem jednak wykorzystywać dobrze czas i pracować głównie w zakresie spraw, które są ważne choć niepilne. Dzięki temu, często  mam zrobione pewne rzeczy wcześniej. Kiedy przychodzi na nie czas – jestem gotowa. I tego można się nauczyć! Po to organizuję lutowe szkolenie, by pokazać, jak to robić.

Z drugiej strony może bardziej cenię świadome życie niż większość ludzi. Śpię maksymalnie 7 godzin.  Dzięki temu nie śpieszę się i nie pędzę. Jest 6.56. W ciemnej ścianie bloku naprzeciwko rzadko gdzie jest jasna plama okna. U mnie świeci się od ponad godziny, piorą się ręczniki, gotuje wigilijna kapusta, myją się wczorajsze naczynia, a ja sprawdziłam pocztę, odpisałam na niektóre listy i teraz piszę do Was. Za chwilę zjem przygotowane śniadanie, potem popracuję nad Siłą kobiecości, książką, którą przygotowujemy z GWP do druku. W planie mam wyjście do sklepu, na pocztę i do kwiaciarni po stroik świąteczny na stół. Nie zrobiłabym tego wszystkiego, co robię, gdybym wcześniej nie wstawała. Ostatnio skróciłam czas snu znowu o godzinę.

Czy to jest możliwe dla każdego?

Tak, życie pełne zrealizowanych pragnień możliwe jest dla każdego, tylko to mają być JEGO WŁASNY styl życia.

Czy mogę powiedzieć z absolutną pewnością, że każdy osiągnie taki stan rzeczy, jaki mam ja? Nie, ale też nie wiem dlaczego miałby taki osiągać.  Może osiągnąć inny – równie dobry jak mój. Ważne, żeby było to naprawdę to, czego pragnie jego dusza.
Czy zacząć od początku?
Jestem przekonana, że nie trzeba zaczynać od początku, jedynie mądrze kontynuować podróż drogą do siebie.

P.S. Pani Agato zapraszam na Zarządzanie sobą w czasie. Będziemy się uczyć jak to robić jeszcze lepiej.

PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. Dziękuję za odpowiedź na mój list. Nie wiem tylko, czy zostałam do końca dobrze zrozumiana. Absolutnie nie chodzi mi o kopiowanie Pani życia – mam swoje zupełnie inne: mieszkam gdzie indziej, mam inną sytuację rodzinną i zawodową. Podziwiając Pani życie chodziło mi raczej o pewien system – równowagę, jaki w nim dostrzegam. Chciałabym mieć takie poczucie panowania nad swoim życiem w ogólnym zarysie. I nie spodziewam się, że osiągnę stan idealny w życiu – zawsze wszystko będzie mi się udawać i perfekcyjnie się układać – wiem, że to jest niemożliwe i Pani też o taki stan niepodejrzewałam. Życie niesie wiele różnych niespodzianek, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć i nie chodzi o to, żeby ich unikać ale żeby umieć się w tym wszystkim odnaleźć.
    Pisze Pani: mam pewne talenty, które rozwinęłam. Właśnie o to mi chodziło, gdy pytałam, czy takie zrównoważone życie jest dla każdego.
    A jeżeli ktoś nie ma takich talentów, jak Pani? Rodzimy się z określonymi cechami psycho-fizycznymi. Cech fizycznych w wielu wypadkach nie da się „przeskoczyć” – jak ktoś ma wadę wzroku, nie zostanie pilotem wojskowym, jak ma 150 cm wzrostu nie zostanie modelką na wybiegu w Paryżu czy Mediolanie. Zastanawiam się jak to jest z cechami psychicznymi – czy wszystko można wypracować czy jak zabraknie pewnej cechy czy zdolności, to tak jak w przypadku cech fizycznych może to być barierą nie do przebycia? Pozdrawiam.

  2. Jeżeli ktoś nie ma takich talentów jak Pani Iwona to ma inne własne, możliwe, że jeszcze nierozwinięte. A jeżeli ktoś uważa, że nie ma w ogóle talentów to najlepiej skupić się na jednej rzeczy na tym co się lubi robić, a robiąc to i wkładając w to całe serce talent sam przyjdzie :). Ale ważniejsze niż talent jest spełnienie w tym co się robi i jak się żyje.

    Z ograniczeniami fizycznymi po części się zgadzam, a po części nie.
    Dawniej myślałem że faktycznie np: człowiek nie mający nóg nie może realizować się w bieganiu i tak bym myślał nadal gdybym nie usłyszał i nie zobaczył Oscar’a Pistorious’a.
    To była moja zmiana paradygmatu. Zresztą zobacz sama http://tnij.org/oscarbieg
    Tak więc po części te bariery stwarzamy sobie sami, czasem tylko we własnej głowie.
    Jak mówi cytat „Kto chce – szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu”.

    Po drugie wiele osób przerzuca odpowiedzialność za brak szczęśliwego życia czy brak samorealizacji na to czego nie mają (np: gdybym był bogaty, młodszy, starszy; miał talent, 180 cm wzrostu, dobry wzrok itd., itp.)
    Zamiast tego można się skupić na tym co się ma i pomyśleć jak to najlepiej rozwinąć i wykorzystać.
    W niektórych przypadkach jest to uświadomiona wymówka i to boli najbardziej.
    W większości jednak przypadków ludzie nie są tego świadomi, dlatego warto czytać książki czy brać udział w szkoleniach o tematyce rozwojowej, aby szukać inspiracji, aby przeżywać swoje momenty AHA! (zmiany swoich paradygmatów).

    Co do cech psychicznych to na pewno można, a nawet powinno się nad nimi pracować (wiem bo sam pracuję).
    Jednak nie ma potrzeby wypracowywać „wszystkiego”, najlepiej skupić się na jednej czy dwóch cechach, które najpierw chcielibyśmy w sobie poprawić i nad nim pracować, zamiast skupiać się na całości. Słonia najłatwiej zjeść kęs po kęśle, w całości nie da rady :)

    Pozdrawiam
    Gustaw
    blog.czerwpnyszlak.pl

  3. Droga Pani Agatko,
    Nie cały list Był skierowany do Pani, nie sądzę by tak właśnie Pani myślała. Ja piszę do wszystkich, czasami tylko dotykam czegoś konkretnego. Są ludzie, których uwodzi życie innych i próbują żyć tak samo, a to nie warto, po prostu nie warto. Gubi się coś własnego, indywidualnego, niepowtarzalnego.
    Nie uważam, żeby wszyscy we wszystkim mogli być jednakowo dobrzy i nie uważam, że wszystkiego można było się nauczyć. Jednakże te ograniczenia są znacznie mniejsze niż sądzimy. To jest tak, jak pisze Gustaw. Zresztą niech Pani popatrzy na taki Taniec z Gwiazdami… Nie każdy zdobywa Kryształową kulę, ale każdy (nawet Andrzej Gołota, którego talenty wyraźnie leżą gdzie indziej) uczy się lepiej tańczyć. Rzecz w tym, czy się tego chce, czy jest w nas to pragnienie.
    Wątpię, by niewidomy od urodzenia człowiek chciał być pilotem. On zwyczajnie nie będzie miał w sobie takiej potrzeby. Moim zdaniem czegokolwiek naprawdę się pragnie – można mieć.
    Jeśli ma się jakieś talenty, to na pewno na nich trzeba się skupić, a nie koniecznie każdą swoją cechę dopasowywać do ideału. Gdyby Gołota chciał zostać tancerzem, straciłby mnóstwo czasu i przestałby pewno być dobry w boksowaniu.
    Chodziło mi o to, że czasami stawiamy sobie zbyt wysokie standardy. w stosunku do wszystkiego, co robimy. Pisała Pani o harmonijnym życiu, starałam się zatem pokazać, że ta harmonia może być różna.
    Dla wielu ludzi mój styl życia jest na przykład za mało usportowiony… A ja nie lubię jeździć na nartach ani biegać. W zasadzie nie lubię się fizycznie męczyć. Tylko dlatego, że ostatnio sądzi się,że narty, basen i bieganie to godny naśladowania styl życia, nie zmienię swojego. Wole iść na spacer i… poczytać.
    Jak wszędzie, tak i tu, trzeba wybierać.
    Co do umiejętności takich jak organizowanie życia i zarządzanie sobą w czasie – tak, KAŻDY MOŻE się tego nauczyć i nawet w tym w ASDIMO pomagamy. 1 lutego jest szkolenie Zarządzanie sobą w czasie czyli sztuka życia. Prowadzimy też indywidualne treningi i konsultacje. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here