Docenić czyjeś starania…

10


Nie zapominajmy,
że największą emocjonalną potrzebą każdej osoby
jest czucie się docenionym

H. Jackson Brown Jr

w

Life’s Little Instruction Book: 511 Suggestions, Observations, and Reminders on How to Live a Happy and Rewarding Life

 

Popłakałam się. Znajomy, nie tylko z Facebooka, w swoim profilu umieścił dla śmiechu i żartu ogłoszenie Piło motorowo potne drzewo. Tadeusz. Było napisane ręcznie niewprawnym charakterem pisma. Ów znajomy skomentował, że piło się piło, czy coś w tym stylu.
A ja zobaczyłam biednego człowieka, który siedzi przy stole i pracowicie wypisuje ogłoszenie. Obok gromadka dzieci, może żona… I łzy mi napłynęły do oczu. Człowiek próbuje zarobić pieniądze. Przynajmniej się stara coś zrobić. Najlepiej jak potrafi. Nie wiem dlaczego robi błędy, czy nie mógł się uczyć, czy ma dysleksję… Czy może nawet nie chciał się uczyć? To było kiedyś. Teraz chce utrzymać swoje dzieci.

Nie wiem czy najważniejsze w tym ogłoszeniu jest to, że zrobił błędy. Ja żałuję, że nie mam niczego do pocięcia i że nie mogłam dać temu człowiekowi szansy na uczciwe zarobienie pieniędzy.

 

Inny obrazek, zobaczony również za sprawą Facebooka – dwaj mężczyźni coś mówią do mikrofonu, a dookoła przy okrągłych stołach siedzą wyraźnie zadowolone osoby. Ktoś, kto to wkleił, chciał pokazać, że odbyło się takie spotkanie jakiejś grupy biznesowej i on na nim występował.

I komentarz: kto to wymyślił, żeby tak przykryć krzesła na poważną konferencję? Wyglądają jak w fartuchach.
Tym razem to była kobieta. Dostała odpowiedź że to raczej był bankiet… Tutaj przynajmniej ktoś mógł się obronić.

Ale czy najważniejsze na tym zdjęciu były krzesła?

 

Bardzo kulturalna, inteligentna kobieta przeczytała moja książkę Agent pozytywnej zamiany. Zapytałam ją co o niej myśli i powiedziała: nie zgadzam się z jedną definicją. Rozmawiałyśmy potem jeszcze o tej książce, ale nie powiedziała chyba żadnego dobrego zdania na jej temat.

A ta książka ma ponad 300 stron…

 

Dlaczego nie widzimy tego dobrego, co ktoś zrobił,
tylko zauważamy ten szczegół niedobry, niewłaściwy
czy zwyczajnie niepodobający się nam samym?

 

Rozumiem osoby, które mają taki zawód albo zostały poproszone o ocenę jakiejś pracy, to zupełnie co innego. Rozumiem przełożonego czy pracodawcę, który ma osiągnąć z ludźmi skuteczność. Ale dlaczego tak szybko zauważamy słabości u innych, wtedy, kiedy demonstrują jakieś starania tak naprawdę z nami nie związane?

 

Dlaczego wśród wielu szczegółów wyodrębniamy właśnie te na nie?

 

To oczywiście nasze nastawienie na szukanie błędów, na widzenie ciemniejszej strony, biorące się w sumie z braku trwałego nawyku pozytywnego myślenia. Ale także z braku proaktywnego – i nastawionego na szukanie dobra w życiu i w ludziach – podejścia do wydarzeń, które przewijają się przed naszymi oczami.

 

Warto się temu przyjrzeć i próbować coś u siebie zmienić. Ten sam rodowód ma bowiem także to, że nie chwalimy innych głośno do nich samych, ani siebie nawzajem. Tak, niełatwo przychodzi nam czasem pochwalenie kogoś.
Z czego to wynika? Z szeregu przekonań, które w większości są nieprawdziwe. Na przykład, że jeśli kogoś chwalimy to on sobie pomyśli, że czegoś od niego chcemy; że chwaląc czyjąś pracę, umniejszamy wartość własnej pracy; że możemy przechwalić; że wreszcie musi być coś absolutnie wyjątkowego i bez skazy, żeby można było pochwalić.

 

Pamiętam takie powiedzenie z czasów mojej podstawówki. Przynajmniej dwóch naszych nauczycieli mawiało: Na piątkę umie pan Bóg, na czwórkę ja… Wasza wiedza może być oceniona najwyżej na 3+

Nawet moja Babcia, cudowna kobieta, którą bardzo kochałam, pytana przeze mnie czy dobre ciasto zrobiłam odpowiadała: A co tu może być niedobrego?

 

Warto częściej kierować strumień naszej świadomości – naszą uwagę – na to,
co raczej dobre.

 

Pochwalić, docenić to, co ktoś zrobił, jeśli widzimy, że się starał i włożył w to serce.

 

Nawet jeśli mu to do końca nie wyjdzie, nawet jeśli coś jest nie tak, doceńmy chociaż to, co zrobił.

 

 

ZADANIE:

 

Dziś szukajmy dobrego w tym co robią inni, nie mówmy o tym, co im nie wyszło, doceńmy raczej ich starania. Proponowałabym nawet zrobić taki… cały tydzień, może wejdzie w nawyk. Albo miesiąc. To na pewno wejdzie!

 

 

 

PODZIEL SIĘ

10 KOMENTARZE

  1. Łatwiej jest powiedzieć coś dobrego dziecku, zawsze potem się przytuli, podziękuje. Dla męża dobre słowa przychodzą trudniej, choć cały czas nad tym pracuję…

  2. Tak, zgadzam się w pełni z całym Pani tekstem. Mamy osobliwą skłonność do traktowania tego, co dobre, pozytywne, jako oczywistości, zaś to, co negatywne – uwypuklamy. Dlaczego?
    Miałem taki zwyczaj w poprzedniej pracy, że wychodząc z firmy, zwłaszcza po bardziej intensywnym dla wszystkich dniu, dziękowałem za wspólny dzień pracy i – jeśli taka była prawda – mówiłem: „poszło wam super”, „świetnie się spisaliście”. Zobaczyła to kiedyś moja koleżanka z innego oddziału i spytała, dlaczego to robię. Spytałem, czy ona nigdy nie chwali swojego zespołu. Usłyszałem: „Mam ich chwalić za to, że robią to, co do nich należy?”. Powiedziałem, że jeśli robią to wyjątkowo dobrze, efektywnie, to dlaczego nie? Odpowiedź była: „Ale to jest ich obowiązek, żeby robić to dobrze i efektywnie!”.
    Uważamy, że dobrze wykonana praca, dobre stopnie w szkole, czy to, że mąż sprawnie odetkał wannę, jest czymś oczywistym, że tak właśnie być powinno i kiedy tak się dzieje – nie zwracamy na to uwagi. Natomiast kiedy zaczyna dziać się inaczej – robimy wielkie (niejednokrotnie większe, niż to warte) „halo”.
    Rozwlekam się, jak zwykle, ale tak sobie myślę – gdyby odwrócić nieco proporcje i zacząć robić „halo” właśnie z powodu tych dobrych rzeczy, które nam się przytrafiają (najpierw oczywiście trzeba je zauważać), a nieco mniejsze – z powodu potknięć: i swoich i innych ludzi. Czy nie byłoby jakoś tak… fajniej?

  3. Uważam,że przyjmowanie pochwał i cieszenie się z nich to równie trudna umiejętność.
    Jako dziecko nigdy nie byłam chwalona,często wytykano mi błędy i wieszczono czarną przyszłość(rzekomo dla mojego dobra).Jestem już dorosłą kobietą i nadal,gdy słyszę pochwały na swój temat(praca,życie osobiste)wewnętrzny głos mi mówi,że jest inaczej.To jak skaza na całe życie.Niestety,sama również mam problem z wyrażaniem pochwał.

  4. Pani Iwono, wspaniały tekst. Chciałam jeszcze w tym miejscu docenić pani książkę „Wychowanie do szczęścia”, to od niej zaczęła się moja droga do szczęśliwszego ja:) polecam ją wszystkim rodzicom i nawet mam plan by na zakończenie roku, kupić ją Wychowawczyni w przedszkolu syna, i chwalę sobie ten pomysł:)

  5. hmmm bardzo podoba mi sie pomysł wprowadzenia dnia, tygodnia a nawet miesiaca w szukaniu i zauważaniu dobra u innych ludzi i u siebie…ja mam z tym trudność…bywa i tak, ze dobro „wchodzi mi samo w oczy ” a ja nie potrafie go ujrzec, docenic i pochwalic siebie sama czy inną osobę…a szkoda…wiec postanawiam wcielić zmianę w moje zycie:)
    Przesyłam MIłość i Światło dla Wszystkich:)

    • Poprosić o to, by doceniono. Czasami ludziom trzeba uzmysłowić, że coś jest dla nas ważne, że potrzebujemy tego. Pozdrawiam serdecznie :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here