Dlaczego nie lubimy poniedziałku?

24

Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia.
Nic bardziej prawdziwego.

Jonathan Carroll  Głos naszego cienia.

Na Facebooku jest strona nie lubię poniedziałku. 2721 osób lubi tę stronę. Na Facebooku jest też strona Dzień Dobrego Słowa. Lubi ją 162.  Tak pisałam kilka miesięcy temu. Dziś sprawdziłam jak wygląda sytuacja i liczba oddanych głosów na nie lubię poniedziałku wynosi 2846, a lubiących dzień dobrego słowa jest 775. W wydarzeniu Liczy się dzisiaj bierze udział 807 osób. Cieszy fakt, ze dobrym akcjom przybyło więcej głosów. Ciągle jednak… to tak mało.

Jak sama nazwa wskazuje nie lubię poniedziałku to strona dla wszystkich, którzy tego dnia tygodnia nie lubią, ale niestety rad jak go polubić na tej stronie nie ma. Dzień Dobrego Słowa to strona, gdzie wpisujemy dobre myśli, mądre cytaty, piosenki z pozytywnym tekstem i życzenia. A ja staram się tłumaczyć dlaczego tak ważne jest to, jakich słów używamy i podpowiadam jak najlepiej  to robić. Liczy się dzisiaj to akcja mająca na celu zachęcić jak największą liczbę osób do codziennej troski o swoje wnętrze.

Zrobiłam tę wyliczankę po to, by uświadomić nam wszystkim co lubimy; to znaczy w tym wypadku – czego nie lubimy. Poniedziałku.
A poniedziałek właśnie się zaczyna.

Dlaczego tak chętnie wypowiadamy to zdanie. Na szczęście podświadomość nie rozumie partykuły nie i dlatego nie utrwala nam się przez takie powtarzanie jakiś bardzo negatywnych schemat. Jednak uczucie związane z tym stwierdzeniem i tak pozostaje. Tworzy się też niekorzystne dla życia wrażenie, że oto wkraczam w coś za czym nie przepadam, a zatem nie spodziewam się niczego dobrego.

 

Nasze oczekiwania mają znaczny wpływ na to, co dostajemy od życia.

 

Nic dziwnego zatem, że los dostarcza nam potem powodów do tego żebyśmy istotnie nie mieli zbyt wielu pozytywnych zdarzeń, a nawet jak one są, to spodziewając się czegoś innego, nie potrafimy ich zauważyć. Krótko mówiąc – poniedziałek mamy do niczego. Co oczywiście utwierdza nas tylko w posiadanym przekonaniu.

Tak się składa, że poniedziałek jest pierwszym dniem, w którym wracamy – zwykle po małej przerwie – do pracy. Czasem też po dużej, jako że co chwila mamy w Polsce ostatnio dłuższe wakacje.
Cóż to za przyjemność wracać do pracy w takim nastroju? Na pewno nie czyni to dnia milszym?

 

Mamy 52 poniedziałki w roku. Czy nie warto zrobić coś, żeby było nam tego dnia lepiej? I gdzie ewentualnie lepiej być może?

 

Moim zdaniem warto! A przyczyny są następujące.:

  • Mamy mniej przyjemny dzień niż moglibyśmy mieć, z racji kreowanego nastawienia. Już sama mina może zdziałać wiele w kwestii obniżenia nastroju, a te nie są tęgie rano w metrze w Warszawie. Sprawdzałam.
  • Mamy mniej energii do pracy, a często jest tak, że właśnie na początku tygodnia jest ona bardziej potrzebna, bo zaczyna się, na przykład, nowy projekt. Zatem – zwyczajnie – szkoda tego dnia.
  • Poniedziałek jest pierwszym dniem tygodnia, czyli daje czemuś początek. Często od tego, jaki jest właśnie początek, zależy nasz nastrój w kolejnych dniach. Z powodu braku energii ów początek może nie być najlepszy.
  • Dajemy sobie często usprawiedliwienie dlaczego jesteśmy mniej mili albo mniej wydajni – wiadomo: poniedziałek, a ja…….. W taki sposób najzwyczajniej w świecie odwracamy uwagę od siebie i swojej sprawczości.
  • Zarażamy takim myśleniem innych, albo – jeśli sami mają przekonania zgoła inne (jak ja) – irytujemy.
  • I wreszcie – biedny poniedziałek! Co on jest winien? Niczym czarny kot zbiera  baty za niepopełnione winy.

A może mają Państwo  jeszcze inny powód, dla którego zdarza się mówić o braku sympatii dla poniedziałku?  Rozprawmy się z tym raz na zawsze!

Dlaczego do tego namawiam.  Ano dlatego, że  – chcemy czy nie – mówiąc czy myśląc w ten sposób  budujemy niewłaściwe nastawienie do pracy w ogóle, co powoduje, że nie jest nam wcale łatwiej potem pracować.  To zaś obniża naszą skuteczność. A to powoduje, że trudniej nam awansować, albo mniej zarabiamy…
Jak już uświadomimy sobie te nieprzyjemności, będziemy myśleć co zrobić, żeby nasze poniedziałki były fantastyczne, wspaniałe… ba, żeby były najlepszymi dniami w tygodniu.
A może to w ogóle jakiś mit? Może wcale tak nie jest. Może wcale tak nie mówimy, a już na pewno nie myślimy?
Zastanówmy się nad tym.

Zaczynamy tym tekstem i zadaniem cykl o pracy zawodowej i karierze w ogóle. To sprawy ważne dla każdego.  Będę wdzięczna za odpowiedzi, na postawione tu pytania a także podpowiedzi tematów, które chcieliby Państwo, bym poruszyła.

 

Zadanie na dziś:
Zastanowić się jak to jest u mnie z tym poniedziałkiem. Czy mówię takie rzeczy, a może dołączyłem do sympatyków tej strony? Czy mówię to głośno?
Dlaczego czuję się w poniedziałek tak, że mam ochotę mówić takie rzeczy?
Dlaczego nie lubię poniedziałku?

Proszę też zachęcić jedną osobę do udziału w akcji Liczy się dzisiaj, polubienia Dnia Dobrego Słowa albo do czytania tego bloga.

 

 

PODZIEL SIĘ

24 KOMENTARZE

  1. Ja nie mogę powiedzieć dlaczego nie lubię poniedziałków. Lubię je. Zwłaszcza po intensywnym weekendzie w szkole. Wyspałam się i za dwie godziny spotkam się z kimś, za kim tęskniłam cały weekend. Po za tym od dzisiaj zmieni się mój codzienny rozkład zajęć i wierzę, że te zmiany przyniosą wiele dobrego. I jeszcze wracam na treningi, których mi bardzo brakowało. No, nie może być lepiej. :-)

  2. Nie pamiętam, czy byłam na stronie ‚nie lubię poniedziałków’… Zapewne tak. Ale od tamtej pory coś się we mnie zmieniło, przede wszystkim nastawienie. I lubię poniedziałki. Sama nie wiem, dlaczego. Dla mnie to dzień jak co dzień. A skoro lubię sobotę, to czemu nie miałabym lubić poniedziałków? Zwłaszcza, że dziś recytacja trenów :-) Uwielbiam recytować, zawsze dostaję 6, a więc ten dzień będzie zapewne udany.

  3. Niedzielę traktuję jako dzień odpoczynku, kiedy z założenia nie zajmuję się sprawami związanymi z moją pracą zawodową (albo pasją zawodową). W związku z tym poniedziałek jest dniem, w którym z przyjemnością wstaję i często nie mogę się doczekać, kiedy zajmę się projektami, nad którymi czuwam. Uwielbiam poniedziałki!
    Gdyby każdy miał świadomość co jest jego pasją, miał misję i ją realizował to hasło „nie lubię poniedziałków” nie istniałoby. Wierzę, że świat do tego zmierza.

    • I ja w to wierzę Pawełku. I w całej rozciągłości podzielam Twoje poglądy. I część zawodowych pasji :))))

  4. A ja ciagle nie lubię poniedziałków… albo raczej niedzielnych wieczorów, które ten poniedziałek zwiastują. I wiem dlaczego: bo choć robię to, co lubię i gdy się tym już zajmuję czuję się wspaniale, ta granica między czasem odpoczynku, w którym nie zawsze udaje mi się odpocząć, a czasem intensywnej – dla mnie bardzo – pracy napawa mnie niechęcią. Ale jest też dobra wiadomość: po pierwsze jestem tu codziennie takze i po to, żeby polubić poniedziałki, po drugie – jak tu nie lubić poniedziałku, skoro od niego począwszy z każdym dniem bliżej do weekendu?
    Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają i życzę udanego tygodnia, który się właśnie zaczyna :-)

  5. Poniedziałek to początek nowych wyzwań, z którymi już nie mogę się doczekać :) dlaczego nie lubimy poniedziałku? jak dla mnie to tylko dlatego, że trzeba wcześniej wstać niż w weekend. Ale jak się znajdzie sposób na szybką pobudkę to potem ma się powera do działania. „grunt to obudzić lwa” :D Życzę Wam wszystkim szybkiej pobudki i ciekawych zajęć w ciągu całego dnia, które naładują Was inspiracją do działania. :D

  6. Ja należę do tych, którzy lubią poniedziałki. Wracam do swoich stałych zadań, obowiązków, projektów. Z tym pierwszym dniem tygodnia życie nabiera swojego rytmu, ruchu i koloru. W poniedziałki robię naprawdę sporo, o wiele więcej niż zaplanuję. Takie podejście do poniedziałku powoduje u mnie znaczny wzrost energii, zapału i chęci do pracy zarówno zawodowej jak i nad sobą. Teraz uświadomiłam sobie, że tym chętniej wracam do poniedziałkowej codzienności im spokojniej i monotonniej spędzam dni wolne. Coś trzeba z tym zrobić :) Pozdrawiam tych wszystkich, którzy lubią poniedziałki.

  7. Moje nastawienie do poniedziałków siega czasów dziecinstwa i jest zawsze pozytywne. Osoby z mojego kregu rodzice , dziadkowie zawsze mówili trzeba mocno zaczac tydzien. W poniedziałek zacząc załatwiac wszystki sprawy planowane urzedowe , prywatne , potem masz cały tydzien by to załatwic i miec spokojny weekend . by znowu odpoczac nabrac siły do działania , realizacji marzen i planów i tak 52 razy az rok minie . Bardzo lubie poniedziałki. W piatek jestem mocno zmeczony i juz mi sie nic nie chce robie wszystko co musze bez entuzjazmu i energi jaka mam w poniedziałek. hm ” Panie Boze! jest poniedziałek , spraw by ten tydzien szybko minał . żebym w sobote mógł iśc na impreze”

  8. A ja myślę, że nie poniedziałek nie jest lubiany z dwóch powodów.
    Po pierwsze dlatego, że nie zawsze potrafimy tak rozplanować weekend, żeby skutecznie odpocząć. Czy skuteczne działanie nie wiąże się też ze skutecznym wypoczywaniem? Moim zdaniem – jak najbardziej. Jeśli w weekend ktoś w sobotę nadrabia zaległości w spaniu, potem snuje się pod domu do 18-tej albo gapi w telewizor (względnie: w monitor), a potem nagle przeistacza się w sobotniego imprezowicza; jeśli potem w niedzielę nadrabia zaległości po imprezie, potem snuje się z kubkiem kawy po domu i gapi się w pudełka do gapienia, które wspomniałem wyżej – to trudno się dziwić, że „weekend był za krótki” i że nie odpoczął. Bo też i nie wypoczywał. I co tu kryć – pewnie jest tym trochę sfrustrowany. Też bym był, gdybym tak spędzał weekendy (na szczęście, paradoksalnie, po imprezie wystarcza mi mniej snu, niż „normalnie”, ale może to kwestia osobnicza, a może – wyjątkowego towarzystwa).
    Drugim zaś powodem, moim zdaniem, jest to, że nie doceniamy poniedziałków. Kiedyś też ich nie lubiłem. Miałem poczucie, że budzik, dzwoniąc, mówi do mnie coś w stylu: „do kieratu!”, mimo, że lubiłem swoją pracę. Teraz, kiedy szukam pracy i jest mi strasznie trudno ją znaleźć, kiedy mógłbym popatrzeć, choćby dla pozorów, na jaśniejszą stronę bezrobocia, bo przecież nie muszę zrywać się o świcie… Teraz wiem, jak bardzo chciałbym móc wstać rano i zarobić trochę grosza.
    Jeśli więc wstajecie rano w poniedziałek z tego powodu, że idziecie do pracy – cieszcie się, że macie po co wstawać. Są tacy, którzy teoretycznie nie muszą i robią to tylko po to, żeby nie zgnuśnieć i nie stracić wiary w to, że to tylko sytuacja przejściowa.

  9. A moje poniedziąłki są fajne. Rano mam wiecej czasu dla siebie niż w inny dzień tygodnia bo dzieci wcześniej wychodza do szkły. W pracy umawiam klientów dopiero od 11 więc jest czas żeby spokojnie rozpoczać . W poniedziałek robie plan szczegółowy na tydzień- bardzo miłe zajęcie i takie motywujące. A od niedawna planuje sobie czas w pracy na tzw. „twórczość”, i to też powód który ciągnie mnie do działania w poniedziałek. Żal mi troche tylko tego że poniedziałek mija tak szybko.. A w dzisiejszy poniedziałek mąż wraca z delegacji i to też powód by do radości z poniedziałku. Miłego każdego poniedziałku życzę:)

  10. Iwonko mała pomyłka w tekście, stronę na facebooku „Nie lubię poniedziałków.” (http://www.facebook.com/poniedzialek.nie) lubi aż 23490 (tysiące) osób.
    Jest też strona „Lubię poniedziałki” (http://www.facebook.com/pages/Lubię-poniedziałki/173677642682455?) która po moim lajku lubi 39 osób :)
    Czyżby my polacy faktycznie bardziej, lubili narzekać i mówić o tym czego nie lubimy niż o tym co lubimy.

    Jako, że jestem na etapie opowiadania dziecku bajeczek i wierszy to od razu po przeczytaniu moja podświadomość podsunęła mi tekst „Tydzień drapie się w przedziałek: No a gdzie jest poniedziałek?…” to z wiersza Brzechwy „Tydzień” (Cały wiersz tutaj http://www.wiersze.annet.pl/w,,8806)

    Na poważnie to kiedyś nie lubiłem ani poniedziałków, ani nawet poranków, ani zimy itd. itp. na szczęście natknąłem się na samorozwój i… pokochałem siebie, poniedziałki, poranki, zimę i życie :)

    Oczekiwania i nastawienie to punkt główny tego, i do tego zaprogramowany w podświadomości.
    Ja polecam jedno ćwiczenie:
    Zamiast rano i świadomie/podświadomie mówić/myśleć w stylu „Ciekawe co mnie dzisiaj nudnego/trudnego/złego itd. spotka” zadawajmy sobie świadomie przez kilka dni o poranku pytanie „CIEKAWE CO MNIE DZISIAJ FANTASTYCZNEGO/MIŁEGO SPOTKA?” Nasza podświadomość będzie mile zaskoczona otrzymując takie zadanie :)

  11. Ja lubie poniedzialek, jesli w weekend jestem zorganizowana, dobrze odpoczne, czasem w niedziele wieczorem sprawdze juz maile pracowe, wyjme moj kalendarz i psychicznie przestawie sie na tryb tygodnia. Jesli moj weekend jest zabalaganiony, nie wprowadze w niego dyscypliny odpoczynku ( niestety doszlam do wniosku ze odpoczynek to taki sam projekt jak inny – trzeba zaplanowac spacer, spotkanie z milymi ludzmi, prace porzadkowe). Najgoprsze poniedzialki mialam jak w weekend przesiedzialam za duzo przed TV i czas przeciekl mi miedzy palacami.
    Gustaw swietnie powyzej napisal – ja w momentach frustracji, trudnosci – np, korek na ulicy z ktorego sie nie moge wydostac, zastanawiam sie –hmm, dlaczego to sie dzieje? czemu tu sluzy? Czesto okazuje sie ze np. wchodze pozniej do budynku pracy zeby kogos spotkac, z ktorym np. rozmowa okazuja sie cenna w jakiejs tej sprawie, albo jakis inny „zbieg okolicznosci” ktory jest mi potrzebny do otwarcia jakis tam kolejne drzwiczki sie otwieraja. I napewno tak zawsze bylo, tylko teraz to widze, i nie denerwuje sie jak cos nie idzie zgodnie z moim planem. Moge tez podpisac sie pod Gustawem ze perspektywa sie zmienia sie dramatycznie, jesli uwierzymy ze w naszej mocy jest wstac rano troszeczke lepszym czlowiekiem niz polozylo sie spac, jesli uwierzymy ze w naszej mocy jest wydobywac nasz potencjal i zyc lepiej. Pisze to ja, kiedys chroniczna pesymistka.

  12. Pani Iwono ja przepraszam z góry bo odbiegnę trochę od tematu. Probowałam napisać do Pani na adres ASD ale mnie odrzuciło to znaczy moją wiadomość.Analizowałam pewne zdarzenia w mojej rodzinie ich przyczyny i skutki i okazało się, że odpowiedzi ostatecznej powinnam szukać w USA gdzie mój krewny wyjechał ok. 100 lat temu i jak to w rodzinie rożnie sie układa -zerwane kontakty.Mogę prosić małą podpowiedz jak mam tego dokonać to znaczy odnależć ich.Wtedy wyjaśni sie wszystko to co niewiadome.

    • Przykro mi bardzo Pani Grażyno, ale w tej materii nie potrafię Pani pomóc. Nie znam się na tym. Pozdrawiam

  13. A ja mam różne nastawienie…i raz lubię a raz nie lubię poniedziałków …tak samo jak pozostałych dni.Pozdrawiam.Magda

  14. Oooo… to ja tak jakby podobnie do Pani Magdy… czasem lubie poniedzialki a czasem nie… zreszta jak z kazdym innym dniem… dzisiejszy mimo iz rozpoczał sie troche na smutno, w ostatecznym podsumowaniu wypada na plus tzn. zwykły dzien :)

  15. Dziś z niedowierzaniem słuchałam w radiu, że dzisiaj był najgorszy (ponoć) dzień w roku… Dla mnie, mimo intensywnej pracy (którą bardzo lubię) i zmęczenia był cudny:) Fajnie dostrzegać miłe gesty i usmiechy u innych albo samemu obdarowywać innych dobrym słowem, gestem… wierzę, że z takim podejściem każdy dzień może być cudowny, a może wystarczy, że dobry:))

  16. Witam w trzeci poniedziałek stycznia i nowego roku. W tym roku są 53 poniedziałki, i ten ostatni jest ostatnim dniem roku, sylwestrowym. Wiec jak tu nie lubić poniedziałków i przegapić tyle okazji? Hę?
    Przyznaję, że po raz pierwszy z nie-lubieniem tego dnia spotkałam się w szkole średniej i nadal nie rozumiem, nie czuję, po prostu ‚nie kumam’ jak to jest nie lubić poniedziałków. W różnych sytuacjach zawodowych, domowych, społecznych poniedziałek był i jest niemal takim samym dniem jak inny dzień tylko inaczej się nazywa, no i w moim przekonaniu to dzień, który ma w sobie największą energie rozpędową, bo jest na Początku.
    Lubię poniedziałki w szczególny sposób, może dlatego, że jako nastolatka postanowiłam wbrew nawykowym schematycznym komunikatom poniedziałki lubić bardziej, choć cenię sobie wtorki, środy, czwartki, piątki, soboty i niedziele, a każdy dzień z innego powodu, bo… ma za kazdym razem coś innego w ofercie. Poniedziałki zawsze zapowiadają interesujący tydzień… piątki są jak zmierzch, a weekend jak urlop, nawet jeśli pracuję. Każdy dzień ma nieco inną energię i jest na swój sposób niespodzianką.
    Jak napisał wcześniej Krzysztof o dziadkach, którzy powiadali, że dobrze jest zacząć mocno tydzień. To pokazuje, jak ważne jest nastawienie na początku czegoś… początku dnia, początku tygodnia, projektu,działania, spotkania etc.

    Tak sobie myślę, że istnieje niezliczona ilość pomysłów mniej lub bardziej twórczych, wspierających świadome życie, choćby na facebooku. W tej ofercie wybieram dokładnie taki, którego szukam, który rezonuje z moimi potrzebami, który mnie przywołuje, albo … i do którego dojrzałam. Każdy z nas dojrzewa w swoim tempie, więc osobiście jestem cierpliwa. Wiem, że wszytko ma swoje miejsce i czas, i jestem spokojna, jeśli robię wszytko, co w mojej mocy. Kto wie, czy pewnego dnia ktoś, kto nie lubi poniedziałków nie dojrzeje do tego, by dołączyć do projektu „Liczy się dzisiaj”, dołączy całym sercem i duszą.
    Kto wie?
    I jeszcze tak sobie myślę: róbmy swoje jak najlepiej potrafimy, bo skuteczność jest jest wypadkową systematyczności, wiary i cierpliwości. Prawda?
    :)
    Pani Iwono, zapytała Pani o propozycje tematów. Chciałabym, żebyśmy co jakiś czas wracali do naszych celów, żebyśmy przypominali sobie nawzajem o swoich zadaniach, postanowieniach, kontraktach, żeby je odnawiać, korygować, odświeżać, tak, aby na końcu roku odhaczyć sukces. Po drodze realizujemy swoje zadania, a życie niesie różne wyzwania. Często w zgiełku zdarzeń nie pamiętamy o celu, znika motywacja, chwieje się hierarchia wartości albo poczucie własnej wartości. Różnie bywa. Rzecz polega na tym, żeby co jakiś czas podsumowywać, zataczać coraz większe koła samowiedzy i działania, i znów powracać i podsumowywać, wówczas proces utrwalania jest pogłębiony w oczekiwane nawyki.
    Pozdrawiam

  17. Wprawdzie już wtorek, jednak ja jeszcze o poniedziałku. Lubię poniedziałek bo wtedy mam zajęcia aktorskie:-)
    Chyba najbardziej nie lubią poniedziałków dziennikarze radiowi…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here